Tego samochodu nie zobaczycie w polskich salonach, chociaż nowy Citroën Basalt może przypominać lekko zmniejszoną wersję C4 X-a. Sylwetka sedana z podwyższonym zawieszeniem ma łączyć funkcjonalny charakter z komfortem. Basalt to w Argentynie częsty widok na ulicach, w szczególności w Buenos Aires i Cordobie – drugiej co do wielkości aglomeracji w tym kraju.
„Tylko nie zapomnij o salonie Citroëna” – zaskoczyła mnie wiadomość od naszego wydawcy, gdy spokojnie piłam sobie kawę przy neogotyckim kościele Kapucynów w Cordobie i przyznam się bez bicia… zapomniałam. Przyczyny mogę doszukiwać się jedynie w nadmiarze wrażeń, których od pierwszego dnia podróży do Argentyny nie brakowało. Nie było rady, dopiłam ostatni łyk i bez zastanowienia ruszyłam w drogę.

Salon Avec Citroën w Cordobie znajduje się już przy wyjeździe z centrum miasta w strefie handlowej, w której zobaczymy hipermarkety o różnych profilach działalności z dużymi parkingami dla klientów a także dealerów samochodowych. Przy wejściu powitała mnie przemiła, uśmiechnięta obsługa, która ze swoim południowoamerykańskim luzem zapraszała do oglądania i robienia zdjęć.
Ten sam Citroën a tak różne samochody
Część wystawowa imponowała przestrzenią oraz ilością światła padającego przez przeszklone powierzchnie. Odcienie bieli zestawiono z gustownymi szarościami przeplatanymi pastelowymi akcentami, które nadawały całości przyjemny, butikowy charakter. W części multimedialnej Citroën prezentował najnowszą ofertę, ale nie zabrakło również historycznego akcentu z wieżą Eiffla, 2CV i rokiem założenia marki.

Atmosfera sprzyjała swobodnemu odkrywaniu oferty. Wszystkie samochody stały otwarte, aby klienci mogli w każdej chwili zajrzeć do środka i zająć miejsce za kierownicą. Tuż przy wejściu stał Citroën Basalt, który wzbudził moje największe zainteresowanie ponieważ francuski producent nie oferuje modelu w Europie. Do Argentyny trafia z fabryki Stellantis w Porto Real w Brazylii. Obok Basalta stały C3 i C3 Aircross, zbliżone do samochodów, które pamiętam z mojej wyprawy do Indii oraz niedawno wprowadzony na rynek model C4 z napędem Hybrid 145.
Co ciekawe nie zobaczymy tu cen. Tabliczka przy samochodzie prezentuje jedynie dane techniczne i wyposażenie. Aby dowiedzieć się co i za ile możemy kupić musimy porozmawiać ze sprzedawcą. 
Komfort na argentyńskich drogach
Już pierwsze chwile spędzone w Argentynie pozwalają zobaczyć, jak bardzo rynek motoryzacyjny w Ameryce Południowej różni się od europejskiego. Podczas gdy na Starym Kontynencie dominują hatchbacki segmentu B i SUV-y, w Argentynie klienci wciąż chętnie wybierają sedany segmentu B. Dużym zainteresowaniem cieszą się również pick-upy, które służą do wszystkiego – jako samochód rodzinny oraz do pracy w przedsiębiorstwach usługowych czy na farmach. To zupełnie inna filozofia. Tu nie chodzi o modę, ale o praktyczność i trwałość.
Tymczasem Basalt ma stanowić pomost łączący prostotę sedana z sylwetką nowoczesnego SUV-a-Coupe z komfortowym zawieszeniem. W związku z tym, zakres konkurencji dla Citroëna jest szeroki i obejmuje m.in. Fiata Cronosa, ale i większą Renault Arkanę, czy Chevroleta Trackera.
Basalt wpisuje się w lokalne oczekiwania, ale nie rezygnuje z nowoczesnych technologii pokładowych i dodatków stylistycznych. Zewnętrzny wygląd wersji Dark Edition podkreślają czarne akcenty, ale dla przełamania ciemności Citroën zastosował kolorowe akcenty na przednim zderzaku, tylnych słupkach oraz spoilerze. Marka wciąż stosuje w Argentynie poprzednie logo szewronów, wyjątek stanowi nowa C4-ka, która zapowiada nadchodzące zmiany języka stylistycznego.
Podwyższone zawieszenie pojazdu ma poradzić sobie z lokalnymi drogami, które delikatnie mówiąc, są dalekie od ideału. Dziury i popękany asfalt to w Argentynie norma nawet na autostradach dlatego miękkość znana z samochodów Citroëna powinna zdać tutaj egzamin. 
W kabinie Basalta czeka na nas mnóstwo przestrzeni, wygodny fotel, kierownica pokryta skórą ekologiczną przeszytą czerwoną nicią oraz praktyczne schowki i półeczki. Jest nowocześnie i solidnie. Topowa wersja Dark Edition ma bogatą listę wyposażenia obejmującą m.in. cyfrowe zegary, ekran dotykowy o przekątnej 10,25 cala kompatybilny z systemami Android Auto i Apple CarPlay oraz nagłośnienie z 6 głośnikami, jednak dosyć twarde tworzywa sztuczne w wielu miejscach kabiny oraz surowe elementy wykończenia bagażnika nie pozostawiają złudzeń o budżetowym charakterze auta.

Basalt jako konkurent Dacii?
Gdybyśmy rozważali wprowadzenie Basalta na polski rynek, głównym konkurentem byłaby pewnie Dacia, choć bezpośredniego odpowiednika u nas nie znajdziemy. Moda na miejskie sedany dawno już u nas minęła. Poza tym, Citroën musiałby dostosować pojazd do regulacji dotyczących bezpieczeństwa oraz emisji spalin a to oznacza więcej elektroniki, wyższą cenę i zupełnie inną gamę napędów.
No właśnie: jakie silniki zamówimy do Basalta? Pod maską wersji Dark Edition pracuje turbodoładowany 1-litrowy silnik z gamy Fiata, który generuje moc 120 KM oraz 200 Nm momentu obrotowego. 100 km/h samochód osiąga w czasie 10 sekund. Parametry mają wystarczyć zarówno do jazdy miejskiej, jak i dłuższych tras. Jednostka współpracuje z bezstopniową przekładnią CVT. W ofercie znajduje się również wolnossący motor 1.6 VTi o mocy 115 KM. W Europie Citroën stawia głównie na hybrydy oraz napędy elektryczne.
Aby stać się posiadaczem wersji Dark Edition trzeba przeznaczyć na samochód 36 mln peso. W przeliczeniu daje nam to ok. 98 tys. zł, a zatem kilka tys. zł mniej niż najtańsza wersja C4 X-a w Polsce. Za podstawę zapłacimy kwotę porównywalną do ceny podstawowej C3-jki z silnikiem benzynowym.
Europejskie modele są coraz bardziej zaawansowane technologicznie, pełne systemów wspomagających i elektroniki. Tymczasem w Argentynie wciąż dużą wartością pozostaje prostota – samochód ma być przede wszystkim trwałym środkiem transportu, który dowiezie kierowcę i pasażerów do celu a Citroën Basalt jest tego dobrym przykładem.
Zobacz także:
- Widziałam Renault, którego Ty nie zobaczysz w Europie! Mój dzień w Buenos Aires między Borealem, La Bocą, tango i legendą Evity
- Wyprosili nas z byłego salonu Renault w Astanie po zadaniu tego jednego, niewinnego pytania!






























































