Citroën robi to, co potrafi najlepiej: zamiast kolejnego „po prostu auta” zapowiada coś, co ma namieszać w wyobrażeniu o mobilności. W ostatnich dniach marka uruchomiła globalną kampanię, w której pada jedno kluczowe zdanie: „Więcej niż samochód, to nowy styl życia. ELO nadjeżdża”.
Na razie oficjalnie pokazano tylko krótkie wideo i grafiki z nazwą ELO oraz hasłami „REST / WORK / PLAY” (wypoczywaj, pracuj, baw się). Nie ma żadnych szczegółów technicznych, sylwetki ani wnętrza – i dokładnie o to chodzi. Citroën chce, byśmy najpierw zadali sobie pytanie nie „ile to ma koni”, ale „jak będzie wyglądał mój dzień, jeśli to auto wjedzie w moje życie”. Wszystko wskazuje na to, że ELO jest czymś więcej niż stylistyczną wizją – to manifest nowego podejścia marki do taniej, elektrycznej mobilności w Europie.
Był Citroën OLI, nadjeżdża ELO
W przeciekach z branży ELO opisuje się jako możliwą zapowiedź niedrogiego, w pełni elektrycznego samochodu miejskiego, pozycjonowanego niżej niż ë-C3. Wskazuje na to zarówno sama komunikacja Citroëna jak i kontekst rynkowy: Europa potrzebuje tanich, prostych „elektryków”, które nie będą futurystycznym gadżetem dla nielicznych, tylko podstawowym środkiem transportu dla wielu. To kierunek, który Francuzi testowali już wcześniej na Ami i radykalnym koncepcie Oli – obu projektach nastawionych na niską masę, prostotę, recykling i maksymalne ograniczenie kosztów.
Koncept, który zapowiada nowy model?
ELO może więc pełnić rolę symbolicznej „sceny otwierającej” – konceptu, wokół którego zbudowany zostanie nowy manifest marki. Jeśli tak się stanie, to nie będziemy patrzeć tylko na pojedyncze auto, ale na zapowiedź całej rodziny modeli i usług.
Wyświetl ten post na Instagramie
Premiera już za dwa dni w Paryżu.






