Nowy DS N°7 marki DS Automobiles to francuskie podejście do SUV-a premium. Oferuje do 740 km zasięgu i wnętrze pełne skóry, aluminium oraz niezwykłych detali. Co tak naprawdę sądzą o nim dziennikarze? Przejrzeliśmy pierwsze opinie z Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Polski. Wniosek jest ciekawy: niemal wszyscy doceniają odwagę DS. Widzą też minusy.
DS N°7 jest dla francuskiej marki modelem o ogromnym znaczeniu. Zastępuje najlepiej sprzedający się samochód DS i trafia do segmentu, w którym jest duża konkurencja.
Francja: piękny, elegancki, ale czy ma własną osobowość?
Najbardziej zaskakująco krytyczny ton pojawia się we Francji. Jeden z dzienników już w tytule swojego materiału określa N°7 jako „eleganckiego SUV-a, któremu brakuje własnej osobowości”. To zarzut wobec marki, która całą swoją strategię buduje właśnie na oryginalności, ale tutaj chodzi o podobieństwo do większego DS N°8. Numerama zwraca uwagę na niemal identyczny język stylistyczny przodu, podobne światła, linie boczne, a nawet projekt kabiny. W środku sytuacja jest jeszcze bardziej oczywista: deska rozdzielcza, 16-calowy ekran i charakterystyczna kierownica zostały w dużej mierze przejęte z N°8.
DS stworzył wreszcie bardzo wyraźną rodzinę modeli, ale francuscy dziennikarze zaczynają pytać, czy nie poszedł zbyt daleko z unifikacją modeli. Dziennikarze piszą wręcz o wnętrzu, które daje poczucie déjà vu. Jednocześnie przyznaje, że sama deska rozdzielcza jest udana, a laserowo wycinane elementy wokół systemu audio robią ogromne wrażenie. Inaczej rozkłada akcenty Automobile Propre. Tam stylistyka N°7 została przyjęta wyraźnie cieplej. Dziennikarz szczególnie chwali profil i tył auta:
„Długi dach, opadający tył w stylu shooting brake… to ma klasę.”
Francuskie medium docenia mocno zaznaczone tylne błotniki i proporcje samochodu, choć jednocześnie uważa, że niektóre przetłoczenia pod tylnymi światłami są już przesadą. Automobile Propre bardzo dobrze ocenia przestrzeń z tyłu, ilość miejsca na kolana i szerokość kabiny. Znajduje jednak drobny, ale konkretny problem: środkowy pasażer tylnej kanapy może odczuwać twardy element podłokietnika w plecach.
Niemcy: odwaga zasługuje na szacunek, ale premium kończy się przy niektórych przyciskach
Niemieckie media patrzą na N°7 z innej perspektywy, bo to właśnie na ich rynku DS musi przekonać klientów, którzy automatycznie kierują się w stronę Audi, BMW i Mercedesa. Inside Digital przyjmuje francuskiego SUV-a wyjątkowo dobrze a początek materiału jest właściwie jedną wielką pochwałą charakteru samochodu i jego komfortu. Autor pisze o aucie, które polaryzuje, prowokuje i niewiele robi sobie z konwencji. Jego najkrótsza ocena brzmi:
„To polaryzuje, bez dwóch zdań. Ale jest konsekwentne i zasługuje na szacunek.”
Niemcy chwalą masywny przód, ostre zakończenie tylnej części nadwozia, dwukolorowe lakierowanie i fakt, że DS nie próbował stworzyć kolejnego anonimowego SUV-a premium. Bardzo wysoko ocenione zostały widoczne materiały w kabinie: skóra, szczotkowane aluminium, szwy i hafty. Ale niektóre szczegóły się nie spodobały – Inside Digital zwraca na przykład uwagę na zwykłe plastikowe przełączniki na konsoli środkowej. W otoczeniu skóry, aluminium i dekoracyjnych przeszyć wyglądają ich zdaniem zbyt pospolicie.

„Plastikowe przełączniki zupełnie nie pasują do ambicji premium tego samochodu.”
Niemiecki dziennikarz krytykuje także zbyt głęboko ukryte funkcje systemu multimedialnego. Sam 16-calowy ekran i możliwość dzielenia obrazu oceniane są dobrze, ale poznanie całego interfejsu wymaga czasu. Drugi powtarzający się niemiecki zarzut dotyczy tylnej kanapy. Miejsca ogólnie jest tam bardzo dużo, ale nisko osadzone siedzisko zmusza wysokich pasażerów do mocnego zgięcia nóg:
„Wysocy pasażerowie muszą dość mocno podkurczać nogi.”
Wielka Brytania: butikowy luksus i ogromny zasięg. Problemem może być… sama marka DS
Brytyjczycy widzą N°7 jeszcze inaczej. Tam największym wyzwaniem jest niska rozpoznawalność marki. Electrifying przyznał DS N°7 ocenę 7/10 i bardzo wysoko ocenił trzy rzeczy: stylistykę, butikowe wnętrze oraz ogromny zasięg. Ginny Buckley po pierwszym spotkaniu z autem uznała, że może to być model zdolny wyprowadzić DS z niszy.
„Jest wystawny, efektowny i ma jeden z największych zasięgów w tej klasie.”
Brytyjskie medium szczególnie docenia fakt, że N°7 wygląda inaczej niż niemieccy konkurenci, ale nie wpada – zdaniem autora – w przesadny blichtr. Największa słabość? W rubryce wad Electrifying żartobliwie pisze, że właściciel będzie musiał tłumaczyć znajomym, czym właściwie jest DS. I to jest fakt. Co więcej, jeden z komentujących redaktorów Electrifying przyznaje otwarcie, że lubi wnętrza DS, ale zapytany o wybór między DS a BMW lub Mercedesem prawdopodobnie nadal wybrałby niemiecką markę. Brytyjczycy dostrzegają też ograniczenie techniczne. Maksymalna moc szybkiego ładowania 160 kW jest oceniana jako konkurencyjna, ale nie najlepsza w klasie.
Polska: największy zachwyt budzi wnętrze
Polskie media przyjęły N°7 bardzo dobrze, szczególnie pod względem jakości kabiny. Rafał Mądry z Moto.pl po obejrzeniu samochodu na żywo napisał, że zrobił on na nim dobre pierwsze wrażenie. Jeszcze mocniejsza była ocena materiałów i wykończenia:

„Użytkownicy aut niemieckich marek premium […] mogą poczuć zazdrość.”
Moto.pl chwali miękkie materiały, aluminium, drewno, skórę Nappa, oświetlenie i precyzję detali. Autor uważa, że DS N°7 może zainteresować klientów znudzonych niemiecką motoryzacją. Jednocześnie zachowuje rozsądny dystans: pełna ocena ma sens dopiero po jazdach testowych. Autokult również dobrze ocenia materiały. Szczególne wrażenie zrobiły przyjemne w dotyku skóry oraz – co bardzo istotne – działanie multimediów podczas prezentacji statycznej. Polski dziennikarz zauważa:
„W końcu w Stellantisie zrozumiano, że multimedia muszą działać płynnie.”
Autokult porównuje ozdobny wzór na tunelu środkowym do widoku z kabiny Sokoła Millennium podczas wejścia w nadprzestrzeń. W Polsce pojawia się również temat silnika: podstawowa hybryda ma tylko 145 KM z trzycylindrowym silnikiem 1.2 a zadaniem dziennikarzy powinno być tu coś mocniejszego.
Co powtarza się najczęściej? Mocne strony DS N°7
Po pierwsze: design. Jednym podoba się bardziej, innym mniej, ale samochód zwraca uwagę. Niemcy mówią o odwadze i konsekwencji, Brytyjczycy o atrakcyjnej alternatywie dla tłumu, Polacy o wyjątkowych detalach.
Po drugie: wnętrze. Skóra, aluminium, przeszycia, nietypowa kierownica, system Focal, duży ekran i ogólna atmosfera kabiny są regularnie wymieniane jako atuty. Nawet krytyczna Numerama przyznaje, że sama deska rozdzielcza jest udana i solidnie wykonana.
Po trzecie: zasięg. Deklarowane do 740 km WLTP w wersji E-TENSE Long Range robi wrażenie praktycznie na wszystkich rynkach. To jeden z parametrów, dzięki którym DS może rywalizować nie tylko stylistyką.
Po czwarte: przestrzeń i bagażnik. 560 litrów pojemności w wersjach z napędem na przód jest oceniane bardzo dobrze. Dziennikarze chwalą też przestrzeń dla pasażerów, choć właśnie z tyłu pojawia się ważne zastrzeżenie dotyczące nisko osadzonego siedziska.
Czytaj także: Oto nowy luksusowy SUV DS N°7, następca DS 7 Crossback i DS 7. Pierwsza klasa?
Źródło: Numerama, Automobile Propre, Auto Motor und Sport, Inside Digital, Electrifying, Top Gear, Autokult, Moto.pl, Interia; analiza redakcji francuskie.pl








