Nowy Peugeot 3008 najwyraźniej popełnił straszliwy błąd. Nie chodzi o to, że źle wygląda, źle jeździ albo czegoś nie ma. Nie. Jego największą winą jest to, że trafił na autora serwisu Autogaleria.pl, który bardzo lubi pisać testy tak, jak inni piszą internetowe zaczepki: najpierw mocna, chociaż fałszywa teza, potem dopiero dobieranie argumentów.
W autoGALERII ukazał się tekst, z którego wynika, że nowego Peugeota 3008 „nie da się kupić, jeśli mieszkasz w blokowisku”. Brzmi głupio, jest tu i dramat, jest emocja, jest Polska, jest wielka płyta, jest cierpienie zwykłego człowieka. Wszystko się zgadza. Tylko to nie jest test samochodu, ile raczej clickbajtowy felieton o tym, że autor nie przepada za modnymi crossoverami, nie lubi zimnych poranków i nie ufa francuskim pomysłom na motoryzację. A to jednak nie to samo.
Skonfiguruj swojego nowego Peugeot 3008 teraz

Nieprawdziwa jest już sama główna teza. „Nie da się kupić, jeśli mieszkasz w blokowisku” ma sugerować, że Peugeot 3008 w realiach polskiego życia codziennego jest autem wręcz absurdalnym. Autor wrzuca tam do jednego worka elektryka, plug-ina i miękką hybrydę, jakby wszystkie miały dokładnie ten sam problem użytkowy. Zapewne nie wie, że plug-ina też można używać jak hybrydę (zdziwiony?) albo że MHEV radzi sobie całkiem sprawnie bez gniazdka, bo nie ma odpowiedniego złącza. Zabrakło. Nie trzeba ciągnąć kabla przez okno, nie trzeba wynajmować miejsca przy ładowarce, nie trzeba też modlić się do administracji osiedla czy zarządu wspólnoty o zgodę na wallbox. Ale w tekście to nie ma znaczenia. Liczy się teza, a teza ma być efektowna. I się klikać.

Jeszcze zabawniej robi się przy opisie pracy silnika 1.2 MHEV. Autor odebrał auto podczas mrozów, po nocy spędzonej na zimnie, i rzeczywiście nie był zachwycony tym, jak samochód zachowuje się po uruchomieniu. Może trafił na jakiś specyficzny egzemplarz, bo u nas żaden testowany samochód się tak nie zachowywał, nawet przy -20 stopniach. Ale nie odbierajmy chłopu prawa do obserwacji, jeśli tak było, to będziemy pierwszymi za tym żeby takie rzeczy opisywać. Tylko że tu z pojedynczego doświadczenia w konkretnych warunkach zrobiono niemal akt oskarżenia wobec całego modelu.

Zimna noc, przydałaby się koc
Peugeot po mroźnej nocy nie zachował się jak marzenie, więc z tego nagle wynika, że jest niekupowalny. No nie, tak nie jest, panie Piotrze. Co ciekawe, sam autor przyznaje, że po nocy spędzonej w garażu samochód robił już zupełnie inne wrażenie. I ku zdumieniu dalej czytamy, że 3008 jest komfortowy, że w środku jest cicho, że zawieszenie dobrze tłumi nierówności, że układ kierowniczy nie irytuje, a całość prowadzi się przyjemnie (co Ty napiszesz o C5 Aircrossie to już wolimy sobie w redakcji nawet nie wyobrażać, bo 3008 przy nim jest sztywny jak nieboszczyk). Do tego dochodzi bardzo udany design i dobre wrażenie jakościowe wnętrza. Czyli podsumujmy: samochód dobrze wygląda, przyjemnie jeździ, jest wygodny, jest dobrze wykonany, ale jednak zostaje okrzyknięty autem niemal bez sensu. Dlaczego? Bo najwyraźniej zbyt wcześnie zapadł wyrok.

I tu dochodzimy do sedna. To nie jest test, w którym autor sprawdza auto i formułuje wnioski. To jest tekst, w którym najpierw pojawia się chwytliwe hasło, a potem wszystko zostaje do niego dopasowane.
Zresztą wystarczy spojrzeć na inne materiały tego samego autora, żeby zobaczyć pewien schemat. Tesla „właściwie nie ma wad”. Mercedes „wyleczył mnie z elektryków”. Chiński Maxus wzbudza sympatię, ale „nie wiem, po co go kupić”. Volvo jest „absurdalne i to jego główna zaleta”. Peugeot jest „ładny i to byłoby na tyle”. Tu nie chodzi o chłodną analizę. Tu chodzi o teatralny kontrast, o przynętę, o tytuł, który ma pracować lepiej niż treść. Klik klik klik.

Peugeot 3008 ma to źle, Tesla nie ma, to dobrze
I można byłoby to jeszcze zrozumieć, gdyby autor stosował podobne kryteria wobec wszystkich marek. Ale właśnie tego tu nie ma. Oto w teście Tesli Model Y Standard ten sam człowiek potrafi zachwycać się autem używanym zimą przy minus pięciu do minus dziesięciu stopni. Akumulator jest wtedy „całkiem wydajny”, konkurencja „nie ma podjazdu”, a samochód „właściwie nie ma wad”. Oczywiście, można lubić drewniane samochody, ale Tesla Y ma tragicznie sztywne zawieszenie i jest ekstremalnie drewniana w odbiorze przy prowadzeniu. A jemu to się podoba. No szok.
Za to w dopracowanym Peugeocie podobne zimowe realia prowadzą już niemal do motoryzacyjnego stanu klęski żywiołowej. Trudno nie odnieść wrażenia, że mróz w tych tekstach nie jest zjawiskiem pogodowym, tylko narzędziem narracyjnym. Dla jednych marek zimno jest dowodem przewagi technologii. Dla innych staje się pałką do okładania całego modelu. Serio?
Podobnie jest z wyposażeniem i oszczędnościami. Gdy Tesla coś usuwa, autor pisze, że zrezygnowano z rzeczy zbędnych, że nie widzi w tym praktycznie wad i że klient oszczędza pieniądze. Gdy Peugeot czegoś nie daje w bazie albo projektuje auto po swojemu, nagle robi się z tego zarzut, problem ergonomiczny albo dowód na niezrozumienie potrzeb rynku. Krótko mówiąc: kiedy Tesla tnie koszty, to upraszcza. Kiedy Peugeot robi selekcję wyposażenia, to już błądzi. Ależ elastyczność… pióra.

Coupé ma opadający dach. Co za odkrycie roku!
Tak samo wygląda kwestia praktyczności. Autor z lekkim oburzeniem odkrywa, że nowoczesny SUV-coupé ma bardziej opadającą linię dachu niż pudełkowaty minivan. Rzeczywiście, przełomowa obserwacja. Jeszcze chwila, a ktoś ujawni, że cabrio ma mniej blachy nad głową, a liftback nie jest dostawczakiem. Peugeot 3008 nie udaje vana i nigdzie nim nie był. To samochód, w którym projektanci postawili na połączenie stylu, proporcji i nowoczesnej sylwetki. Można to lubić albo nie, ale udawanie szoku, że design wpływa na formę nadwozia, brzmi trochę tak, jakby ktoś właśnie odkrył Amerykę. Albo i dwie.
I o ile zgodzę się, że w 3008 jest mniej miejsca z tyłu, ale na pewno nie powiedziałbym, że jest tam ciasno, albo że się nie mieszczę. A mam trochę więcej centymetrów niż pan Piotr ze swoimi 183.
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że sam autor wielokrotnie przyznaje, iż 3008 po prostu mu się podoba. Chwali linię nadwozia, chwali światła, chwali ogólną koncepcję wnętrza, chwali komfort jazdy i wyciszenie. Czyli samochód jest atrakcyjny, wygodny i dobrze jeździ, ale zostaje ustawiony pod ścianą, bo nie jest dokładnie takim autem, jakiego autor chciałby dla siebie. To trochę mało, żeby ogłaszać go produktem „niekupowalnym”. On woli Teslę.
W tym tekście jest też sporo bardzo wygodnych figur retorycznych, które może jakoś tam wyglądają w internecie, ale już słabiej działają jako argumenty. „Polak elektrycznego 3008 nie szuka”. „Za te pieniądze każdy pójdzie do Tesli”. „To auto dla pracującej mamy z dziećmi”. Tylko kim właściwie jest ten słynny „Polak”, który zawsze myśli dokładnie to, co autor? Skąd wiadomo, że „każdy” wybierze Teslę? I dlaczego nowoczesny rodzinny crossover ma nagle być obelgą tylko dlatego, że nie przypomina lodówki na kołach?
Bo prawda jest znacznie prostsza niż cała ta internetowa dramaturgia. Peugeot 3008 nie jest autem dla każdego. Za design, materiały i ogólnie wrażenie trzeba zapłacić. Można dyskutować o bazowym napędzie. Można chcieć więcej miejsca nad głową z tyłu. Można mieć zastrzeżenia do niektórych decyzji ergonomicznych. Ale to wszystko są normalne, uczciwe uwagi. I zupełnie co innego powiedzieć: „to auto nie jest dla każdego” (potwierdzamy) a co innego zbudować całą opowieść o tym, że mieszkaniec blokowiska właściwie nie ma prawa nawet spojrzeć w stronę tego modelu. To już nie jest recenzja, tylko ściema.
A szkoda, bo nowy Peugeot 3008 zasługuje na coś lepszego niż taki swojego rodzaju hejtMożna go krytykować. Można go porównywać z konkurencją. Można wytykać mu słabsze strony. Ale naprawdę nie trzeba ściemniać, że mroźny poranek pod blokiem obalił całą koncepcję tego samochodu, podczas gdy przy innych markach podobne okoliczności stają się okazją do pochwał.
W gruncie rzeczy ten tekst mówi więc więcej o stylu autora niż o samym Peugeot 3008. Ale zostawmy już pana Piotra i jego emocje.
Po tej krytyce nigdy nie idź do salonu przejechać się Peugeot 3008. Przenigdy
Peugeot 3008 i 5008 są jednymi z bardziej wyróżniających się samochodów w swojej klasie. Mają unikalny design, świetnie zaprojektowane wnętrze, rozwinięta koncepcja i-cockpitu bardzo nam się podoba. Chętnie byśmy zobaczyli w nich mocniejszą hybrydę, może uda się jeszcze doczekać nam oferty z dieslem. Peugeot koryguje też politykę cenową i są ciekawe promocje. Cieszy fakt, że jest producent, który potrafi wyznaczyć wysoki standard projektowania i celuje w bardziej wysmakowane gusta.
Warto poznać ten model, szczególnie gdy krytyka wobec niego jest konstruowana w taki sposób. A na koniec mamy dla Was nasz test 3008:
Na koniec przypatrzmy się obiektywnym plusom i minusom 3008
Plusy Peugeot 3008 | Minusy Peugeot 3008 |
|---|---|
1. Bardzo atrakcyjny, nowoczesny design nadwozia i wnętrza | 1. Cena zakupu na tle części konkurentów, co może się zmienić po korektach cenowych i przy promocjach |
2. Niezwykle efektowne, spójnie zaprojektowane wnętrze i nowoczesny kokpit | 2. Mniejsza ilość miejsca nad głową z tyłu |
3. Dobra jakość materiałów i montażu, spójność doboru | 3. Brak mocniejszej hybrydy |
4. Wysoki komfort jazdy i dobre tłumienie nierówności | 4. Ergonomia typowa dla Peugeot |
5. Dobre wyciszenie kabiny podczas jazdy | 5. Niewielka kierownica i układ ekranów nie każdemu pasują |
6. Stabilne prowadzenie i pewne zachowanie na drodze | 6. Podstawowa wersja napędu to miękka hybryda |
7. Szeroka gama napędów: MHEV, PHEV i pełen elektryk | 7. Masa samochodu daje się odczuć w wersji elektrycznej |
8. Nowoczesne multimedia i rozbudowane wyposażenie | 8. Multimedia i obsługa funkcji bywają zbyt mocno oparte na ekranie |
9. Dobre fotele i przyjemna pozycja za kierownicą | 9. Widoczność do tyłu jest przeciętna przez szerokie słupki |
10. Auto wyróżnia się stylem na tle wielu rywali, topowe w swojej klasie pod tym względem. | 10. Dla osób szukających rodzinnego SUVa zdecydowanie lepszy jest 5008 |






