Opel daje wszystko w pakiecie. Największą barierą dla wielu kierowców rozważających zakup samochodu elektrycznego nie jest już sam samochód. Jest nią niepewność: gdzie ładować, ile wytrzyma bateria, co z serwisem, czy zasięg wystarczy na codzienne życie i czy użytkowanie auta na prąd nie okaże się bardziej skomplikowane niż jazda zwykłym samochodem spalinowym.
Marka należąca do Stellantis zaprezentowała w Grecji pakiet „Electric ALL IN”, który ma uczynić przesiadkę na samochód elektryczny prostszą i mniej stresującą. To próba zbudowania całego ekosystemu wokół auta na prąd. W skład programu wchodzi 8-letnia gwarancja na akumulator, 5 lat bezpłatnej pomocy drogowej Opel Assistance, usługi Opel Connect One, aplikacja myOpel z funkcją e-Routes, a także rozwiązania związane z ładowaniem w domu. Klient otrzymuje również w standardzie kabel do ładowania z domowego gniazdka oraz kabel Mode 3 do publicznych ładowarek.
Opel chce w ten sposób odpowiedzieć na trzy najczęstsze pytania klientów: czy zasięg wystarczy, czy ładowanie będzie łatwe i jakie będą realne koszty utrzymania. Usługa e-Routes planuje trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie, pokazuje poziom energii w czasie rzeczywistym i pomaga ograniczyć stres związany z podróżą elektrykiem. Z kolei domowy wallbox 22 kW, oferowany przez Free2Move eSolutions, ma ułatwić codzienne ładowanie auta we własnym garażu lub przy domu.
„Opel jest elektryczny. Oferujemy już przynajmniej jedną w pełni elektryczną wersję każdego modelu w naszej gamie” – powiedział Florian Huettl, dyrektor generalny Opla. Jak dodał, celem programu jest przyspieszenie przejścia na elektromobilność przez zaoferowanie klientom pełnego pakietu usług i wsparcia.
Ważnym argumentem są też koszty.
Opel podkreśla, że elektryczne modele wymagają przeglądów co dwa lata, a nie co roku jak samochody spalinowe. W Grecji program obejmuje m.in. model Frontera Electric, którego ceny zaczynają się od 20.900 euro.






