Chat with us, powered by LiveChat

Oszustwa w wielu dziedzinach

31 23

Tak w wolnej chwili, przy weekendzie, postanowiłem napisać tekst, który mało będzie traktował o francuskiej motoryzacji, choć pewnych odniesień do niej na pewno nie zabraknie. Tematem dzisiejszego felietonu będą oszustwa i to nie tylko motoryzacyjne, które mają swoją genezę Niemczech. Czyli w kraju, który w Polsce przedstawia się zwykle jako rzekomo ten uporządkowany, doskonały i praworządny. A może to tylko propaganda? A może to po prostu kraj, który buduje swoją potęgę na oszustwie?

Zacznę od tematu motoryzacyjnego, bo ten jest nam najbliższy. Ale nie od sprawy oczywistej, czyli dieselgate, choć do niej tez wrócę. Najpierw przypomnę kwestie poruszane już co najmniej kilkakrotnie na naszych łamach. ADAC. Największy europejski automobilklub zrzeszający miliony kierowców. Ma swoje służby autostradowe, ma śmigłowce, ma rankingi. I okazuje się, że zdarzało mu się mijać z prawdą. Jak często? Ile razy? A któż to wie? Na wierzch wypłynęły dość szeroko dwie sprawy. Plebiscyt na Samochód Roku 2014 wg ADAC wygrał Volkswagen Golf, który zdaniem automobilklubu uzyskał 34.299 głosów, a potem okazało się, że tych głosów było tylko 3.409, a więc niespełna 10% tego, co podano. ADAC bronił się, że owszem, zmanipulowano liczbę głosów, ale nie kolejność w rankingu i Golf naprawdę wygrał. Po co więc podano nieprawidłową liczbę głosów? By pokazać, jak wielu kierowców głosuje? Podobnie zresztą postąpiono przy poprzednich edycjach plebiscytu. Dokumentację jednak dość szybko zniszczono. Sorry, ale ja bym już ADAC-owi nie wierzył. Teraz na wszystko, co prezentują, spoglądam jak na próbę manipulacji, a nawet oszustwa.

Tym bardziej, że to nie pierwsze nadużycie (delikatnie to określam, prawda?) ze strony niemieckiego automobilklubu. W 2005 roku poddano testowi łosia Dacię Logan, a wyniki okazały się dość przykre dla rodzącego się grona fanów rumuńskiej marki, która odżywała właśnie pod rządami Grupy Renault. Po pewnym czasie okazało się, że auto miało uszkodzoną oponę, a w dodatku „specjaliści” z ADAC zauważalnie przekroczyli prędkość, z jaką wykonuje się te testy. A przecież dla uzyskania porównywalności wyników powinno się i testy przeprowadzać w możliwie takich samych warunkach. Czy zauważalnie wyższej prędkości najazdu nie można w tym przypadku określić mianem oszustwa?

Kolejny numer ADAC wyciął francuskim samochodom podczas testu łosia, któremu poddano trzy bliźniacze modele: Citroëna Nemo, Fiata Qubo i Peugeota Bippera. Żaden z nich seryjnie nie był wówczas wyposażony w ESP, a do każdego można było ów układ stabilizacji toru jazdy dokupić. W teście ADAC układ ESP posiadał Fiat, francuskie bliźniaki go nie miały. Fiat przeszedł test bezproblemowo, Citroën się przewrócił, a Peugeota w ogóle bano się już testować. Test dowiódł jednego – ESP warto mieć, więc Grupa PSA zapowiedziała seryjny montaż tego układu do swoich miejskich kombivanów (był rok 2010). Ale przekaz ADAC był wyraźny – francuskie samochody przewracają się w sytuacjach podbramkowych. Ile w tym rzetelności – widzicie sami. Myślę, że spokojnie ten numer można rozpatrywać w kategorii manipulacji, a nawet oszustwa.

Wielkiego oszustwa dopuścił się koncern VAG. Na swój użytek główną markę tego koncernu zaczynam określać nazwą Volksgauner. Grupa Volkswagena sprzedała na całym świecie ponad 11 milionów samochodów napędzanych silnikami wysokoprężnymi wyposażonymi w system potrafiący wykryć, że auto poddawane jest testowi na czystość spalin. Wówczas mapowania sterownika silnika przestawiały się na takie, które były w stanie spełnić normy. Nie miały wówczas znaczenia takie parametry jednostki napędowej, jak moc, czy zużycie paliwa – liczyło się spełnienie norm. To nie tylko próba oszustwa – to oszustwo pełną gębą! Koncerny motoryzacyjne wydawały setki milionów euro, dolarów, czy jenów, by spełnić coraz bardziej wyśrubowane normy czystości spalin, ale Volksgauner poszedł na skróty. Uciekł się do oszustwa i udawał, że ich silniki spełniają nawet wyjątkowo rygorystyczne normy amerykańskie, gdy tak naprawdę truły na potęgę! I to nie tylko swoich użytkowników, ale nas wszystkich. Amerykańskie normy emisji trujących tlenków azotu były przekraczane nawet 40-krotnie. Nie o 40%, tylko czterdzieści razy więcej! W Stanach Volksgauner wypłaca klientom kasę, zapłaci też najprawdopodobniej wielomiliardowe odszkodowania. W Europie jest świętą krową, a w Polsce nie ogłoszono nawet kampanii serwisowej, a przynajmniej UOKiK o takiej nie poinformował. A przecież Urząd ów pisze przy każdym powiadomieniu o produktach niebezpiecznych, że „Przedsiębiorca, który uzyskał informację, że produkt wprowadzony przez niego na rynek nie jest bezpieczny powinien niezwłocznie powiadomić o tym Prezesa UOKiK. Niewykonanie tego obowiązku, zgodnie z art. 33a. ust. 1 pkt 1 ustawy o ogólnym bezpieczeństwie produktów, zagrożone jest karą pieniężną w wysokości do 100.000 zł”. Nie natrafiłem do tej pory na żadną informację o tym, by Volksgauner wzywał posiadaczy aut w celu usunięcia problemu z trującymi silnikami. Ale z drugiej strony przyznać trzeba, że złożyć zawiadomienie powinien „przedsiębiorca, który uzyskał informację, że produkt wprowadzony przez niego na rynek nie jest bezpieczny” – nie piszą, że ma to uczynić autor oszustwa…

Kara w wysokości 100.000 zł byłaby dla Volksgaunera śmieszna. Ktoś tam nie dostałby premii i po kwocie i kłopocie. Ale gdyby ukarać za każdy model, w którym Volksgauner dopuścił się oszustwa? To już uzbierałoby się pewnie koło miliona. Podobno rząd chce uszczelniać system podatkowy i szuka pieniędzy dosłownie wszędzie. Dlaczego nie zajrzy choć trochę do kieszeni niemieckiego koncernu, który sprzedaje drogie auta i dopuszczał się przez ładnych kilka lat potężnego oszustwa. Karę 100.000 zł nakłada się wszak na mocy ustawy!

Nie myślcie jednak, że Niemcy nie są tak kryształowo czyści tylko w kwestiach motoryzacji. Ładnych parę lat temu w świecie filmowym (a więc i ludzi filmy oglądających) rozeszła się wieść o potężnej aferze w kinematografii niemieckiej. Nie wiem, jak teraz, ale kilka lat temu nie można było w niemieckich filmach „lokować produktów”. W Niemczech „product placement” jest bowiem uważany za kryptoreklamę. Mocno umoczoną w tej aferze firmą była spółka Bavaria Film. Geograficznie położona blisko centrali BMW, co oczywiście nic nie znaczy ;-) Tak, czy inaczej, mimo zakazu przez ładnych parę lat w serialach publicznej telewizji ARD łamano prawo i okazało się, że porządek i praworządność, to nie są pierwsze cechy, jakimi powinniśmy określać Niemców. To kolejna próba oszustwa, wprowadzenia produktu „tylnymi drzwiami” i wpływanie na decyzje zakupowe odbiorców. Nie kojarzy Wam się to z czymś z polskiego rynku wydawniczego?…

Inny przykład łamania prawa – znowu z firmą motoryzacyjną w tle – to zaangażowanie rodziny Quandt, głównych akcjonariuszy BMW, w finansowanie kampanii wyborczych. Czy potem taki polityk nie będzie walczył jak lew o złagodzenie norm czystości spalin, których niemieckie firmy nie chcą spełniać, bo oznacza to ogromne inwestycje? „Inwestycja” w polityków była dużo mniejsza – 690.000 euro od rodziny Quandt dla Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), to nie setki milionów na badania i rozwój. I OK, niechby sobie Johanna Quandt oraz dwójka jej dzieci, Stefan Quandt i Susanne Klatten, wpłacali tę kasę na kogo chcą. Tylko że w Niemczech jest przepis mówiący, że górną granicą takiej dotacji jest 50.000 euro. Można dać więcej, jak najbardziej, ale trzeba informację o takiej darowiźnie upublicznić. A tego rodzina Quandt nie zrobiła. Czy to nie jest próba oszustwa?

A teraz świeża sprawa. Tydzień temu przeczytałem, że najprawdopodobniej w niezłą aferę jest „umoczony” wielki klub sportowy Bayern Monachium. Ten sam, w którego barwach gra Robert Lewandowski. Piłkarz niewątpliwie dobry, choć nie dla polskiej reprezentacji, gdzie więcej gwiazdorzy, niż gra. Ale mniejsza o to. Okazuje się, że posiadaczem 75% udziałów w spółce Bayern Monachium posiada stowarzyszenie FC Bayern Monachium e.V. I co z tego, zapytacie. Ano to, że w Niemczech stowarzyszenie może posiadać akcje, czy udziały spółek, ale nie wolno owemu stowarzyszeniu osiągać dochodów znacząco przewyższających koszty jego funkcjonowania. Stowarzyszenie nie może bowiem być nastawione na działalność komercyjną. A niedawno Bayern Monachium pochwalił się przychodami rzędu pół miliarda euro! Czy więc działanie stowarzyszenia nie nosi znamion oszustwa? Pochylić się ma nad tym niemiecki sąd, do którego wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i wniosek o likwidację klubu! Żeby było ciekawiej na podobnych zasadach działa parę innych niemieckich klubów, w tym Schalke 04.

Niemcy mają silną gospodarkę. To na pewno naród uporządkowany. Ale między bajki można wsadzić teksty, że porządny, uczciwy i prawdomówny. Mają zbyt wiele do stracenia, by nie kusiły ich oszustwa. A jednocześnie lata doskonalenia propagandy przynoszą efekty – masy ludzi na całym Starym Kontynencie mają zryte czapy, jakoby to, co niemieckie, było doskonałe, niezniszczalne, rewelacyjne. Niemieckie produkty często faktycznie są dobre, a nawet bardzo dobre. Ale i polskie takie bywają. I czeskie. I francuskie, i włoskie, i brytyjskie, i pewnie nawet greckie. Każdy kraj ma jakąś rzecz, którą robi dobrze. Niemcy też. Ale ostatnimi czasy wychodzi coraz więcej afer, coraz więcej spraw noszących znamiona oszustwa, coraz więcej podejrzanych kwestii.

Czy to nie powinno nam dać do myślenia?

Powinno. Ale Polacy w dużej mierze są bardzo konserwatywni i nie zmieniają zdania nawet mimo oczywistych dowodów. W efekcie jesteśmy nie tylko odbiorcami niemieckich produktów, ale i w pewnym sensie wspólnikami tego całego oszustwa. Czyż pasera upłynniającego trefne fanty nie uważa się za wspólnika przestępstwa?

 

 

Krzysztof Gregorczyk

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
17 Wątki komentarzy
14 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
16 Autorzy komentarzy
prndPrzemekSzymonAlaskaMichał Z. Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
toughluck
Gość
toughluck

Jedna rzecz jest ciekawa w Niemczech. Może i oszukują na potęgę. Może nie potrafią się do tego przyznać. Ale jak sprawa wychodzi na jaw, to są silne organizacje, które są gotowe zgnoić oszusta. Bynajmniej altruistycznie. Jedną z organizacji, która chce zgnoić Volkswagena jest land Dolna Saksonia, który ma spory pakiet udziałów w VAG-u. Nie do pomyślenia? Wręcz przeciwnie. Pakiet akcji służy nie tylko temu, by móc kontrolować spółkę i decydować o jej rozwoju (i wpływie na region), ale zarobione w ten sposób pieniądze są wypłacane w emeryturach, które leżą w gestii landu. Stąd wszelkie problemy Volkswagena, które mogą odbić się… Czytaj więcej »

toughluck
Gość
toughluck

A konserwatyzm w doborze marek samochodowych? 1. Widziałem kilka dni temu w kolejce do lekarza kogoś przeglądającego ogłoszenia samochodów. Od razu wpisał w wyszukiwarkę „Volkswagen Passat”, nawet nie dobierał parametrów/filtrów. Kilka tysięcy stron, których nie sposób przeglądnąć. Każda oferta różni się od sąsiedniej niemal wszystkim. Jak to porównać? Ale najważniejsze jest — wyszukuje wśród Passatów! 2. Innym razem słyszałem rozmowę o tym, że komuś ukradziono dziesięcioletniego Passata (w bagażniku miał prezenty gwiazdkowe dla całej rodziny) i od razu dyskusja się ożywiła, że tak, tak, Passaty kradną! I Audice! Niestety, od razu widać, jakie jest podejście do samochodów w społeczeństwie. I… Czytaj więcej »

Zenon
Gość
Zenon

Taka brudna gra za pomocą UE i wysoko obsadzonych proniemieckich klakierach w jej szeregach. Zastanówmy się po co są euronormy. Po to, żeby cała UE była skazana na produkty Niemieckie i Francuskie. Toyota wypuściła na rynek świetnie wyposażony i niezawodny samochód z silnikiem o mocy ponad 250KM i cenie golfa? No co my zrobimy? Zrobimy sobie euronormę, której nikt nie potrafi spełnić. A my? A my po prostu sfałszujemy wyniki, bo co nam zrobią sami swoi? A konsument niech płaci krocie za ten niemiecki szrot.

Rafał
Gość
Rafał

No pewnie, że oszustwa. Po to zrobili sobie UE, żeby przejąć rynki w Europie za pomocą dyrektyw narzucanych przez demokratycznie (głosują niemieckie władze) wybraną KE. Co BMW zrobi jak Lexus wjedzie na Europejski rynek ze świetnie wyposażonym samochodem z V6, AWD za cenę 70% porównywalnego awaryjnego BMW? No co wtedy? Europejczyka mokrym snem ma być passerati w TDI albo jak go stać to BMW 5. A jak chce japończyka, to niech sobie weźmie hehe 1.6, bo wszystkie 3.5, 5.0, 4.6 i 5.7 mu po prostu zakażemy euronormami. Najgorszy w tym jest fakt, że europejskie samochody są okropnie awaryjne. Od 1.4… Czytaj więcej »

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Japończycy też mają swoje udane samochody. Diesel Subaru – jedna wielka katastrofa, szczegolnie ze oprocz zacierania sie silnikow, jak muchy padaly tez sprzegla w dieslach z 4×4, Producent sie wypinał, a po dlugiej batalii wreszcie zrobili akcje serwisowa i… obnizyli moment obrotowy softem :D Cudowne Toyotowskie benzyniaki z serii chyba ZZ, ktore spalaly gigantyczne ilosci oleju – zupelnie jak Nissanowskie benzynowe 1.8. Do cudow techniki zaliczyl bym tez Mitsubishi ze swoim GDI, check enginy, falowanie obrotow, szarpanie. Czyszczenie przepustnicy co miesiac, dwa gratis. No i udany 2.0 TDI od VW w Outlanderze czy Grandisie. Gnijaca na potege Mazda 6 z… Czytaj więcej »

Rafał
Gość
Rafał

Co nie zmienia faktu, że Japończycy bez cła i euronorm roznieśliby w pył europejski przemysł motoryzacyjny. W tej samej cenie Golf 2.0 TDI i Toyota Camry 3.5. Co wybierasz? :)

pawelhks
Gość
pawelhks

uczciwy jak Niemiec (kilka przykladow z moich blizszych z nimi kontaktow): 1. HR wprowadza ocene pracownicza w skali od 1-6 (im wyzej tym lepiej) – poza protokolem HR na szkoleniu oswiadcza – nie oceniajcie ludzi wyzej niz 4, gdyz management niechetnie zobaczy Polakow ocenionych wyzej niz 4. 5 i 6 sa zarezerwowane dla ludzi z centrali (90% Niemcy) 2. Finanse wprowadzily program oszczednosci kosztow ogolnych (np. reklama), przy czym sami na szkoleniu podpowiedzieli jak sie zabrac za temat – wpisujcie koszty np reklamy w projekty (sa pokazywane w iinej linijce sprawozdania, wiec nikt juz na to nie patrzy) 3. Monachium… Czytaj więcej »

Kawasaki
Gość
Kawasaki

lol ale macie ból dupy ze niemcy są najwieksza gospodarka w europie. ten artykuł to rak

pawelhks
Gość
pawelhks

@Kawasaki

Zazdroszcze indywidualnego toku rozumowania!

Janusz z wonsem
Gość
Janusz z wonsem

Niemcy to dobre robią ale czołgi i karabiny a nie samochodu

Rafał
Gość
Rafał

Taaa, karabiny. Zwłaszcza HK G36, które sprawiały ogromne problemy Bundeswehrze. Niemcy to potrafią tylko oszukiwać i wykonywać planowane postarzanie produktu.

radioaktywny
Gość
radioaktywny

Własne marki wyje….śmy w kosmos i teraz się kłócimy zawzięcie o obce marki. Smutne.
Ale Niemcy pogrywają nieuczciwie, to fakt, dlatego nie kupię, bo nie ufam.

Dobiesław
Gość
Dobiesław

od paru lat jeżdżę przechodzonym (po mamie) passatem b5 1.9 tdi (130 km), rocznik 2003 i po ujawnieniu ‚dieselgate’ jestem więcej niż pewien, że vw majstrował przy oprogramowaniu już w dużo wcześniej – rozpoznaję to po ewidentnie zmieniającej się charakterystyce działania jednostki napędowej. dodałbym jeszcze dofinansowywanie niemieckich stoczni przez instytucje finansowe wspierane czy wręcz finansowane przez rząd niemiecki (bezpośrednio ue nie zezwala!!) – w Polsce wnusio dziadka z wehrmachtu oczywiście na podobny myk się nie zdobył i stocznie jednym cięciem miecza zlikwidowano (oczywiście można dyskutować czy to dobrze czy źle, bądź co bądź ja uważam, że dość duże państwo europejskie,… Czytaj więcej »

toughluck
Gość
toughluck

Sporo w tym prawdy, dlatego innym krajom kończy się cierpliwość w UE. Stąd Brexit, stąd przebąkiwania, że Francja chce Frexitu, albo przynajmniej zmiany warunków.
Pomoc państwa firmie (czy prywatnej, czy państwowej) jest w UE nielegalna. Tylko że Niemcy obchodzą te przepisy nagminnie, a inne kraje mają z tym problem.
Dlatego Francja nie mogła wspomóc PSA wprost (musiał to być kredyt), na co bardzo naciskali Niemcy.
Tak bardzo naciskali, że teraz, jak VW jest w tarapatach, mogą tylko patrzeć, załamywać ręce i ewentualnie dołączyć do grona sępów już teraz, żeby być w pierwszym szeregu gdy przyjdzie pora szarpać truchło Volkswagena.

— Marek

Maciek
Gość
Maciek

I ostatnia wpadka WV ze zbirnikami CNG. Ktos ma ochote na wybuch z nowym czynnikiem klimatyzacji?

toughluck
Gość
toughluck

Nie miałem o tym pojęcia, a trzeba przyznać, że jest to wyjątkowo niebezpieczne.
Na wszelki wypadek należałoby omijać wszystkie stacje benzynowe, które zaopatrują także w CNG.
Swoją drogą, kto zapłaci, jeśli któregoś dnia w Krakowie Volkswageny wybuchną na obydwu stacjach CNG i autobusy zasilane gazem ziemnym nie będą mogły kursować?

Maciek
Gość
Maciek

Zastanawia mnie jak to jest,ze ten WV niby taki super wykonczony a oszczednosci na zbiorniku paliwa robia. A nie, to przecież wina poddostawcow ;) A moze powinni tez dawac gwarancje na perforacje zbiornikow na 10 lat? Swoja droga ciekawe ile Skod Octavia z CNG sprzedali w PL i czy ktos z UOKiKu sie tym zainteresowal ze Niemcy nowe V2 zrobili i bomby po ulicach jezdza.

toughluck
Gość
toughluck

Mam nadzieję, że to zostanie zauważone. Można by skrobnąć o tym artykuł i skopiować ten komentarz?
Koniec afery Dieselgate. Volkswagen przyznaje się do wszystkich trzech stawianych zarzutów (oszustwo polegające na próbie obejścia ograniczeń emisji, utrudnianie śledztwa oraz nielegalny import samochodów nie spełniających wymogów).
http://www.reuters.com/article/us-volkswagen-emissions-idUSKBN16H1W4
Oczekiwana kara 4,3 mld dolarów to na razie nie koniec. Osobną karę może nałożyć jeszcze EPA i można być pewnym, że to zrobią.

Alaska
Gość
Alaska

Uch, ach jak ja nie lubię niemców. Uch, ach, ech.

Szymon
Gość
Szymon

A ja muszę pogratulować niemiecom, szczególnie mediów. Cokolwiek złego by się nie działo to o tym w germanii nie usłyszysz.
Mistrzowie propagandy od których wiele powinniśmy się nauczyć. Zadziwiające jest że jednak można głosić mity dekadami, a co najlepsze podtrzymywać je. Świat motoryzacji jest idealnym przykładem.

Przemek
Gość
Przemek

oszustwa w wielu dziedzinach – i czemu niby niemiecka flaga w tle?

prnd
Gość
prnd

Bo to obecnie naturalne skojarzenie gdy myśli się o oszustach ;)