Podczas rutynowej kontroli prędkości policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji zatrzymali kierującego Fordem, który w miejscu z ograniczeniem do 50 km/h pędził… 131 km/h. To aż 81 km/h ponad dopuszczalny limit, a więc wykroczenie z kategorii najbardziej niebezpiecznych w ruchu miejskim.
Kierowca pędził 131 km/h w terenie zabudowanym, gdzie obowiązuje 50 km/h. Po zatrzymaniu okazało się, że człowiek ten miał już na koncie wcześniejsze przekroczenia prędkości o ponad 30 km/h w ciągu ostatnich dwóch lat. Oznacza to, że zgodnie z obowiązującymi przepisami został potraktowany jako recydywista.
Konsekwencje?
- 5000 zł mandatu (podwójna stawka zgodnie z taryfikatorem),
- 15 punktów karnych,
- utrata prawa jazdy na 3 miesiące.
To obecnie maksymalny wymiar kary, jaki może zostać nałożony na kierowcę za tego typu wykroczenie.
Policjanci prowadzą stałe kontrole prędkości nie tylko oznakowanymi radiowozami, lecz również flotą aut nieoznakowanych, wyposażonych w wideorejestratory. Do tego dochodzą laserowe mierniki, które pozwalają precyzyjnie złapać kierowców przekraczających prędkość nawet na krótkich odcinkach. Policja po raz kolejny przypomina: nadmierna prędkość jest jedną z głównych przyczyn najtragiczniejszych wypadków.
A jazda 131 km/h w terenie zabudowanym to nie „wykroczenie”, lecz realne zagrożenie życia. Droga hamowania przy takiej prędkości wydłuża się kilkukrotnie, a margines błędu praktycznie nie istnieje.
fot. Policja






