Peugeot 203 miał być pierwszym samochodem marki nowej generacji. Inżynierowie i projektanci intensywnie pracowali nad nim w chwili, gdy nad Francją zbierały się czarne chmury wojny. Gdy Niemcy napadli na kraj, fabryka została przejęta, a projekt trzeba było ukryć przed oczami okupanta. Mimo zagrożenia prac nie porzucono. Było to jednak skrajnie niebezpieczne, bo nad Sochaux ciążył niemiecki nadzór, a działalność konspiracyjną w otoczeniu fabryki ścigało Gestapo.
Pod koniec lat 30. Peugeot wiedział już, że epoka przedwojennych konstrukcji dobiega końca. Firma potrzebowała nowego modelu: lżejszego, nowocześniejszego i lepiej dopasowanego do zmieniającego się świata. Wojna brutalnie przerwała te plany. Po klęsce Francji zakłady w Sochaux znalazły się pod niemiecką kontrolą, a produkcja została podporządkowana potrzebom okupanta. Samochody osobowe zeszły na dalszy plan. Liczyły się ciężarówki, części mechaniczne i wojskowa użyteczność. I właśnie wtedy, gdy oficjalnie nie wolno już było myśleć o przyszłości, w Peugeot zaczęto ją po cichu przygotowywać.

Projekt 203 rozwijano w wielkiej tajemnicy. W Sochaux trwała wówczas podwójna gra. Z jednej strony fabryka musiała funkcjonować pod okiem niemieckiego nadzoru. Z drugiej — w samej firmie panowała ogromna niechęć do pracy dla okupanta. Badania historyczne wskazują, że w Peugeot celowo hamowano produkcję, a chociaż skala i stopień organizacji sabotażu do dziś pozostają przedmiotem dyskusji historyków, co do jednego panuje zgoda: w Sochaux dochodziło do realnych działań opóźniających i zakłócających produkcję dla Rzeszy.

W lipcu 1943 roku wojna dosłownie spadła na Sochaux z nieba. W nocy z 15 na 16 lipca alianckie lotnictwo próbowało zbombardować zakłady Peugeot. Nalot okazał się tragicznie nieprecyzyjny: celem była fabryka, ale ofiarą padło przede wszystkim miasto. Według współczesnych opracowań lokalnych zginęło 125 cywilów, a 250 zostało rannych. Ten dramat był jednym z powodów, dla których późniejsze działania sabotażowe nabrały dla ludzi związanych z Peugeotem jeszcze bardziej gorzkiego i konkretnego sensu: lepiej uszkodzić produkcję od środka, niż znów patrzeć, jak bomby spadają na domy robotników.

Jesienią 1943 roku SOE testowało wobec Peugeota plan Blackmail — nacisku na kierownictwo firmy, by dopuściło sabotaż własnych instalacji w zamian za uniknięcie kolejnych bombardowań. SOE to Special Operations Executive — tajna brytyjska organizacja utworzona w 1940 roku podczas II wojny światowej. Jej zadaniem było prowadzenie sabotażu, dywersji, wywiadu i wspierania ruchów oporu w krajach okupowanych przez Niemcy. SOE miało podgryzać III Rzeszę od środka.
Organizacja szkoliła agentów, przerzucała ludzi i sprzęt, organizowała akcje sabotażowe, utrzymywała kontakt z podziemiem i pomagała niszczyć infrastrukturę pracującą dla okupanta a we Francji SOE współpracowało z ruchem oporu i próbowało osłabiać niemiecką machinę wojenną.
W wielu późniejszych relacjach powraca też historia kontaktów ludzi Peugeota z brytyjskim agentem Harrym Rée, a nawet uzgodnionego komunikatu BBC, choć nie wszystkie szczegóły tej opowieści dają się dziś w pełni potwierdzić w zachowanych aktach.

A jednak najważniejsze z punktu widzenia motoryzacji działo się nie w halach, lecz na deskach kreślarskich. W tych samych latach, gdy Gestapo tropiło wszelkie oznaki nieposłuszeństwa, w Peugeot dojrzewała koncepcja samochodu zupełnie nowego. 203 miał zerwać z dawną szkołą budowania aut. Prace prowadzono w dyskrecji, z ostrożnością i świadomością ryzyka. I to właśnie dzięki tej uporczywej pracy projekt przetrwał.

Model otrzymał samonośne nadwozie zamiast ciężkiego klasycznego podwozia, nowoczesny silnik z półkulistą komorą spalania i konstrukcję pomyślaną pod twarde realia powojenne: niedobór stali, drogie paliwo oraz klientów, którzy nie będą szukali ekstrawagancji, lecz rozsądku, trwałości i oszczędności. Był to samochód projektowany nie dla świata triumfu, lecz dla świata odbudowy.
Kiedy więc w październiku 1948 roku Peugeot 203 został pokazany na salonie w Paryżu, publiczność widziała nowoczesną, zgrabną, lekko amerykanizującą w linii limuzynę. Nie widziała natomiast całego ciężaru lat, które ten samochód niósł w sobie. 203 nie była po prostu pierwszym powojennym Peugeotem. Była materialnym dowodem, że w Sochaux ktoś myślał dalej niż do końca tygodnia, dalej niż do kolejnej niemieckiej inspekcji, dalej niż do końca wojny. I właśnie dlatego auto okazało się tak dopracowane.
Sukces przyszedł szybko. Oficjalne dane Peugeota mówią o 685.828 egzemplarzach wyprodukowanych w latach 1948–1960. Model stał się symbolem odbudowy marki, a zarazem jednym z filarów powojennej ofensywy francuskiej motoryzacji, która — jak zauważają historycy przemysłu — wyprzedziła wielu europejskich konkurentów właśnie dlatego, że nowe auta zaczęto opracowywać jeszcze podczas wojny.








