Szef marki Peugeot, Alain Favey, postawił sobie ambitny cel: odbudować pozycję producenta i doprowadzić go do 7% udziału w rynku europejskim. Odważna inwestycja w technologie, promocje, niskie raty, 8 lat gwarancji i nowe oblicze kampanii reklamowych to jego recepta.
Na liczbach widać, że zmiany już działają. Do końca sierpnia sprzedano na świecie 738 tysięcy aut, z czego 560 tysięcy w Europie. Globalny wzrost wyniósł 6%, w Europie – 3%, i to mimo kurczącego się rynku. Bestsellerami pozostają SUV-y 3008 i 5008, a fabryka w Sochaux świętowała niedawno 200-tysięczny egzemplarz nowej generacji 3008. Favey wie jednak, że bez zaufania klientów do jakości nie da się zbudować trwałej pozycji. Dlatego Peugeot odważył się na mocny ruch – wydłużenie gwarancji do 8 lat lub 160 tysięcy kilometrów. Ten gest ma symbolizować powrót do tradycji solidności, która kiedyś stanowiła wizytówkę francuskiej marki.

Inny filar strategii to dostępność finansowa. Peugeot wywrócił do góry nogami klasyczne podejście do sprzedaży – dziś w salonach można kupić samochód bez wkładu własnego, w ratach rozłożonych na ponad cztery lata. Ikonicznym przykładem jest 208 za 208 euro miesięcznie. Takie oferty mają ułatwić życie tym, którzy coraz ostrożniej gospodarują domowym budżetem.
Strategia jest jasna: Peugeot chce znowu być marką bliską zwykłym kierowcom. Favey mówi, że to właśnie klienci indywidualni, a nie wielkie floty, mają zdecydować o przyszłości lwa. Dlatego gama modeli musi być dostępna, a jednocześnie rozpalać emocje. Szef marki nie kryje, że kampanie reklamowe były zbyt chłodne, zbyt „kliniczne”. Teraz Peugeot ma być marką, która mówi językiem ludzi – nie maszyn. Stąd w nowej komunikacji pojawi się Antoine Dupont, gwiazda rugby, człowiek z krwi i kości, a nie anonimowa sylwetka w szklanym świecie.
Na horyzoncie widać też odważne pomysły technologiczne. Peugeot zapowiedział koncept Polygon – auto, które zaprezentuje kierownicę Hypersquare i system steer-by-wire, czyli sterowanie bez tradycyjnego połączenia mechanicznego. Ma to być symbol tego, jak Peugeot zamierza wyróżniać się w świecie coraz bardziej podobnych do siebie samochodów.
Nie bez znaczenia są także regulacje unijne. Nowy system rozliczania emisji CO₂ w ujęciu trzyletnim daje producentowi oddech i większą elastyczność – można planować sprzedaż nie pod presją kalendarza, ale zgodnie z realnym popytem.
Ambicja Faveya jest prosta: odzyskać klientów prywatnych i odbudować prestiż marki, by Peugeot znów liczył się w europejskiej czołówce. „Każdego dnia walczymy o francuskie fabryki i o to, by Peugeot był marką, w której ludzie widzą część swojego życia” – podkreśla szef marki.
Cel 7% wydaje się odważny, ale historia Peugeota pokazuje, że marka potrafi wracać silniejsza. Czekamy na efekty!






