Peugeot Partner Tepee 2009 – i do firmy i dla rodziny

0 97

Nowy Partner ze stajni PSA to bardzo udana propozycja. Wszystko w jednym, bardzo uniwersalny a jednocześnie po prostu ładny samochód? Tak, taki jest Tepee. Ku naszemu zaskoczeniu Partner okazał się samochodem zwrotnym, świetnie wyciszonym i bardzo komfortowym. Szukając wśród innych typów aut mielibyśmy problem. Francuskie vany są komfortowe i funkcjonalne, tak jednocześnie wymuszają pewien raczej stateczny styl jazdy. Odrobiny szaleństwa można poszukać za kierownicą np. Megane Coupe, czy Citroëna C4, ale to samochody, które mniej nadają się na rodzinny wyjazd rodzinny.

A gdy do tego np. prowadzi się jakąś działalność gospodarczą? Gdy pojawia się potrzeba przewiezienia pięciu osób i sporego bagażu? Albo siedmiu osób? Czy trzeba sięgać od razu po dużego i drogiego vana? Nie – istnieją znakomite rozwiązania, które dziś są relatywnie tanie, zapewniają wysoką funkcjonalność, a estetycznie zupełnie nie przypominają dostawczych autek.

Właśnie tego typu samochód mieliśmy okazję testować w połowie sierpnia. Do naszej redakcji, dzięki uprzejmości Peugeot Polska, trafił siedmioosobowy Partner Tepee Outdoor – kombivan najnowszej generacji napędzany 110-konnym silnikiem 1.6 HDi. Samochód imponujący swoimi rozmiarami, zdecydowanie górujący nad większością tego, co może się pojawić obok niego na parkingu, a przy tym zwarty, ładny i oryginalny. Dopracowany stylistycznie, dobrze wykonany, wykończony zupełnie inaczej, niż pierwsze kombivany sprzed dekady. Przyjrzyjmy się więc razem tej ciekawej propozycji rynkowej.

 

Partner w swojej najnowszej odsłonie, obecnej na rynku już od ubiegłego roku, znacznie urósł. Owszem – od razu widać, że to Peugeot, że to samochód z rodziny PSA, ale rozmiarami jest zauważalnie większy, niż pierwsze Partnery. A od bieżącego roku dostępny jest z dodatkowymi dwoma fotelami, które wprawdzie każą nam wybierać między nimi, a bagażnikiem, ale za to wypełniają lukę, która sama się trochę prosiła o uzupełnienie – skoro w kompaktowym 308 SW można zabrać na pokład siedem osób, to czemu by tego nie uczynić w większym przecież kombivanie?

Ten pomysł nie był wart rozpatrzenia. To był strzał w dziesiątkę! Tu się nie było nad czym zastanawiać, tylko trzeba było od razu tę ideę wcielić w życie. Powstały Berlingo i Partner w wersji siedmioosobowej i jak mogliśmy się przekonać – to chyba nawet ciekawsza propozycja, niż 308 SW. Owszem – mniej designerska, ale za to bardziej funkcjonalna. Po prostu Partner w takiej odmianie oferuje więcej miejsca dla osób siedzących w ostatnim rzędzie, niż może zaproponować 308 SW.

 

110-konny silnik 1.6 HDi to niezły motor oferujący 240 Nm momentu obrotowego już przy 1.750 obrotach, a nawet 260 Nm w funkcji Overboost). Pozwala to na sprawne napędzanie tego nielekkiego samochodu, choć wielkiego szaleństwa nie zaznacie – moc rozwijana jest płynnie, nie doznacie wciskania w fotel typowego dla niemieckich diesli opartych o pompowtryskiwacze. Za to zachwyci Was niesamowita kultura pracy tej jednostki napędowej i… jej dbałość o środowisko. Wprawdzie w naszym kraju nie przekłada się to na jakiekolwiek ulgi podatkowe na przykład, ale za to możecie jeździć ze świadomością, że zostawicie swoim dzieciom mniej zatruty świat, niż gdybyście takim autem nie podróżowali. Jako ciekawostkę podamy, że nasza testowa wersja Partnera emitowała do atmosfery średnio 147 g CO2/km. Najmniej ze wszystkich dostępnych na rynku odmian tego auta!

 

Wspomniany 110-konny silnik jest ekologiczny i ekonomiczny – średnio w cyklu mieszanym zadowala się 5,6 l oleju napędowego (dane producenta). W naszym teście średnie spalanie było o 0,6-0,7 litra wyższe – zależnie od tego, który z nas i gdzie tym autem jeździł. Tak, czy inaczej, nawet 6,3 litra zapakowanym w cztery dorosłe osoby i dwójkę dzieci samochodem, to nie jest zły wynik. Z non-stop pracującą dwustrefową klimatyzacją, w czasie ruchliwego weekendu w połowie sierpnia, gdy nie dało się jechać z ustabilizowaną prędkością.

 

Zgodnie z danymi producenta Peugeot Partner Tepee napędzany tym silnikiem, wyposażonym oczywiście w filtr cząstek stałych (FAP), rozpędza się do 100 km/h w czasie 12,5 sekundy, a prędkość maksymalna sięga 173 km/h. Na pokładzie jest jednak pięciostopniowa skrzynia biegów. Wspomniany wcześniej Peugeot 308 SW z takim samym motorem, ale skrzynią sześciobiegową, do setki potrzebuje dokładnie tyle samo czasu, za to jest w stanie pojechać o 12 km/h szybciej od Partnera. Jeśli więc bywacie często w Niemczech, to 308 SW może być nieco sensowniejszy na autostradach ;-) W Polsce nie ma autostrad (zbyt wielu!) i ten parametr nie ma znaczenia ;-))) Za to kompaktowe kombi wyemituje średnio tylko 139 g CO2/km. Powinno też zużyć (wg danych producenta) średnio o 0,3 litra oleju napędowego mniej od kombivana.

Wróćmy jednak do Partnera. Jego bagażnik oferuje co najmniej 675 litrów pojemności, oczywiście przy założeniu, że na pokładzie jest tylko pięć foteli. Kubaturę można – dzięki bezproblemowo wyjmowanym fotelom – zwiększyć aż do 3 m³. Tak – 3.000 litrów! Nie jest to oczywiście równoznaczne z sześcioma tysiącami puszek piwa ;-) ale i tak trzy metry sześcienne, to imponująca pojemność wnętrza.

 

Oczywiste jest, że jeśli zamierzacie wcisnąć na pokład siedem osób, pojemność bagażnika zmaleje do nic nie znaczącej przestrzeni za ostatnimi fotelami. Da się tam umieścić trzy, może cztery reklamówki i na pewno nie będą one mocno wypchane. Ale aktówka z kilkudziesięcioma kartami kredytowymi zmieści się bez trudu, więc zastanówcie się, czy warto brać cokolwiek innego ;-)

Pasażerowie owych dodatkowych dwóch foteli (wymagających dopłaty w wysokości 3.500 zł, przy czym nie można ich zamówić do podstawowej wersji Presence) będą jednak mieli o wiele bardziej komfortową podróż, niż w tym samym miejscu w 308 SW. Partner Tepee oferuje tam po prostu więcej miejsca, także dla dorosłych. Przypomnijmy, że w 308 SW dzieci Krzyśka Gregorczyka, siedzące na tylnych fotelach, miały problem z tym, gdzie wsunąć nogi. Rozwiązaniem był demontaż środkowego fotela w drugim rzędzie, a dzieci miały wtedy raptem niewiele ponad 9 i 4 latka. W Partnerze testowaliśmy przestronność wnętrza również na osobach dorosłych – mający 188 cm Jędrzej zasiadł „w bagażniku” i uznał, że do 200 km przejedzie tam bez problemu. No może dłuższa trasa wymagałaby postojów. A dodajmy wszystkie siedem foteli było na swoim miejscu! Trasa z Kraśnika do Warszawy da się przejechać tam z tyłu bez narzekania, bo miejsca na boki jest bardzo dużo a na nogi – da się przeżyć. Czyli 7 rosłych osób może Partnerem pojechać. A to bardzo dużo.

 

Na polskim rynku Partner Tepee występuje w trzech wersjach wyposażenia. Najtańsza Presence oferuje w standardzie m.in. czołowe poduszki powietrzne, ABS z rozdziałem siły hamowania i wspomaganiem hamowania awaryjnego, progresywne wspomaganie układu kierowniczego, elektrycznie sterowane przednie szyby, centralny zamek (sterowany kluczykiem), dzieloną kanapę w drugim rzędzie (indywidualne fotele w każdej fersji wymagają zakupu pakietu Modularność za 2.300 zł, w cenie którego są dodatkowo boczne airbagi i drobne wyposażenie dodatkowe), przyciemniane szyby, uchylne okna w drugim rzędzie i przesuwane prawe drzwi. Dopłacając do wersji Trendy otrzymacie dodatkowo światła przeciwmgłowe, funkcję sekwencji szyb w przednich drzwiach wraz z zabezpieczeniem przeciwzaciskowym, elektrycznie regulowane lusterka zewnętrzne, przednią szybę atermiczną, roletę bagażową, manualną klimatyzację, radioodtwarzacz CD/mp3, przesuwane również lewe drzwi i pilota do centralnego zamka. Najbogatsza odmiana VTC posiada dodatkowo relingi dachowe wzdłużne, 16-calowe koła, utwardzone zawieszenie, osłonę pod silnikiem i opony 215/55, dzięki czemu można nią wyjechać w nieco gorszy teren.

 

Dopłaty wymagają m.in.:
– klimatyzacja manualna w wersji Presence – 5.300 zł;
– radioodtwarzacz CD/mp3 w wersji Presence – 1.700 zł;
– lewe drzwi przesuwane w wersji Presence – 1.400 zł;
– relingi dachowe wzdłużne w wersji Trendy – 600 zł;
– koła 16” w wersji Trendy – 250 zł;
pakiet na wszystkie drogi – osłona pod silnikiem, utwardzone zawieszenie, opony 215/55 w wersji Presence i Trendy – 800 zł;
– pakiet Plussekwencyjne szyby przednie, lusterka boczne elektrycznie sterowane i pilot centralnego zamka w wersji Trendy – 700 zł;
– pakiet bezpieczeństwo – ESP, boczne poduszki i kurtyny powietrzne w wersji Presence i Trendy – 3.250 zł;
– pakiet bezpieczeństwa dzieci – dodatkowe lusterko wsteczne do obserwowania tyłu samochodu, blokada elektryczna tylnych drzwi, rolety ręczne na szybach bocznych w drugim rzędzie, dodatkowy schowek i siatki na bagaż w wersji Presence i Trendy – 800 zł;
– pakiet cofania – lusterka boczne składane elektrycznie, radar cofania w wersji Presence i Trendy – 1.200 zł;
– pakiet klimatyzacja automatyczna – klimatyzacja automatyczna, automatyczne wycieraczki przednie w wersji Presence i Trendy – 2.200 zł;
– pakiet Modularność – trzy pojedyncze fotele w drugim rzędzie, boczne airbagi, siatka powyżej oparć siedzeń tylnych oddzielająca część bagażową od kabiny kierowcy, przenośna latarka w bagażniku, gniazdko 12V w wersji Presence i Trendy – 2.300 zł;
– pakiet elektryczno-adaptacyjny – wzmocniony alternator + dodatkowy moduł we wszystkich wersjach – 600 zł;
– boczne poduszki powietrzne kierowcy i pasażera we wszystkich wersjach – 900 zł;
– dach przeszklony wielofunkcyjny Zenith z półką nad fotelem kierowcy i relingami dachowymi w wersji Presence i Trendy – 2.900 zł;
– WIP NAV – nawigacja satelitarna kolorowa (menu w jęz. polskim) + Bluetooth w wersji Presence i Trendy – 3.700 zł;
– otwierana szyba w tylnej klapie w wersji Presence i Trendy – 950 zł;
– dwa niezależne fotele w trzecim rzędzie w wersji Presence i Trendy – 3.500 zł;
– lakier metalizowany we wszystkich wersjach – 1.800 zł.

 

A jak wygląda cennik Peugeota Partnera? Oto szczegóły:

 

wersja
cena brutto
Presence 90 KM 1.6 benzyna
54.800 zł
Presence 75 KM 1.6 HDi
60.200 zł
Trendy 90 KM 1.6 benzyna
62.600 zł
Trendy 75 KM 1.6 HDi
68.000 zł
Trendy 90 KM 1.6 HDi
70.300 zł
VTC 110 KM 1.6 benzyna
66.800 zł
VTC 90 KM 1.6 HDi
72.050 zł
VTC 110 KM 1.6 HDi FAP
77.450 zł

Jak widać, nie trzeba mieć od razu jakichś ogromnych pieniędzy, by wyjechać z salonu nowym Partnerem. Owszem – będzie on miał zauważalne braki w wyposażeniu, ale za 55 tys. zł będziecie jeździć bardzo przestronnym samochodem z 90-konnym silnikiem. Owszem – bez klimatyzacji, która jest strasznie droga, ale zawsze będzie to solidne auto, typowy wół roboczy. Tylko czy po to kupuje się odmianę Tepee? Gdyby klima kosztowała jakieś 2.500 zł, to można by było zrozumieć i dopłacić, ale w obecnej sytuacji tak wyposażony samochód będzie kosztował niemal 60 tys. zł, a i tak paru rzeczy jeszcze mu będzie brakowało. Sensowniej więc będzie wybrać wersję Trendy – ma to, co najważniejsze.

My otrzymaliśmy do testu wersję VTC wzbogaconą o całkiem sporo opcji. Na pokładzie była dwustrefowa automatyczna klimatyzacja (naprawdę wydajna!), wszystkie siedem foteli indywidualnych, pakiety Bezpieczeństwo, Bezpieczeństwo dzieci, Cofania, otwierana szyba w tylnej klapie i lakier metalik. Niestety cena tak wyposażonego auta zbliża się już dość niebezpiecznie do poziomu 95 tys. zł :-(


No ale pieniądze, to sprawa indywidualna każdego z nas. Jeden ma ich więcej, inny dopiero będzie miał, więc nie zajmujmy się tym, jak jakiś urząd skarbowy, tylko sprawdźmy, czy warto wydać posiadane środki na Pertnera Tepee.

Kombivan z lwem na masce, to samochód bardzo interesujący. Przy pierwszym z nim kontakcie, jeszcze w ubiegłym roku, raziła mnie rozbudowana konsola centralna. Jakoś tak sporo tego wszystkiego tam było i przytłaczało mnie to rozwiązanie. Na tyle, że nieco się zraziłem do najnowszych propozycji w postaci Berlingo/Partner. Z zewnątrz podobały mi się bardzo, w środku zdawałem się dostrzegać jedynie tę konsolę. Gdy więc ustaliłem z Peugeot Polska, że będziemy testować to auto, to podchodziłem do tematu „z pewną taką nieśmiałością” znaną z reklamy sprzed lat ;-)


Jędrzej przyjechał do mnie Partnerem do Kraśnika. Zapakowaliśmy się w samochód i ruszyliśmy w trasę, by pokonać już pierwszego dnia ok. 700 km po drogach różnej kategorii. I kiedy zasiadłem za kierownicą, to… niemal nie zauważyłem konsoli środkowej! Najwyraźniej dojrzałem do tego rozwiązania, albo po prostu moja percepcja zwróciła swoje ostrze w innych kierunkach. Na przykład świetnie wyprofilowanych foteli przednich. Mają one dość rozbudowane boczki, dzięki czemu dobrze obejmują plecy kierowcy i trzymają je w ryzach w szybciej pokonywanych zakrętach. W Partnerze siedzi się podobnie, jak w vanach – wysoko, w dość wyprostowanej pozycji, choć oczywiście oparcie fotela można pochylić, a fotel ma wszechstronną regulację, również na wysokość. W zajęciu dobrej pozycji pomaga też dwupłaszczyznowa regulacja położenia kolumny kierownicy.

Uwagę kierowcy niewątpliwie zwrócą wielkie lusterka, ogromne, niczym uszy słonia afrykańskiego. Zapewniają znakomitą widoczność i w pewnym momencie stwierdziłem, że mogłyby być mniejsze. Wówczas jednak nie pasowałyby optycznie do tak wysokiego auta, uznałem więc, iż najlepiej je zostawić bez korekty rozmiaru.


Wewnętrzne lusterko zapewnia niezłą widoczność do przodu, ale jeśli na środkowym miejscu drugiego rzędu siedzi nawet niewysoka osoba (160 cm wystarczy), to niestety przeszkadza w obserwowaniu tego, co się dzieje za samochodem. Za to w zwierciadle dodatkowym można w każdej chwili sprawdzić, co porabiają posadzone z tyłu samochodu dzieci. Jak widzieliście wyżej, taka opcja kosztuje wprawdzie kolejne 800 zł, ale w pakiecie otrzymacie praktyczne rolety przeciwsłoneczne w przesuwanych drzwiach i elektryczną blokadę tychże drzwi – rzecz bardzo praktyczna, zwłaszcza gdy ma się dzieci o naturze „szperacza” ;-) Bo choć do klamki trzeba się nieco pochylić, to uwierzcie – potomstwo miewa różne zaskakujące pomysły. Moje dziewczynki akurat należą raczej do spokojnych, ale lepiej dmuchać na zimne. W ostatecznym rozrachunku te 800 zł, to żaden wydatek, a spokój jest bardzo pożądany w pewnym wieku ;-) Blokada – tak dla Waszej informacji – zwalniana jest przyciskiem za lewarkiem skrzyni biegów.

 

 


W drzwiach przesuwanych szyby są jedynie uchylane, ale przy założeniu, ze zafundujecie sobie automatyczną klimatyzację, niewiele będzie powodów, by z tego korzystać. Ostatnie boczne okna wmontowane są na stałe, więc nawet bardzo nadpobudliwe dzieci nie wystawią przez nie niczego ;-)

Wlew paliwa zlokalizowany na lewym tylnym błotniku może budzić obawy co do trwałości klapki. Co się stanie, gdy podczas tankowania, bądź tylko przygotowywania do tej czynności, ktoś zechce otworzyć lewe przesuwane drzwi? Nic! Samochód jest na to przygotowany i po prostu nie pozwoli na otwarcie tychże drzwi, gdy klapka wlewu paliwa będzie uchylona. Drobiazg, ale ważny.

Uchylić można również szybę w tylnej klapie – wraz z wycieraczką. Taka opcja kosztująca 950 zł niedostępna jest jedynie w podstawowej wersji Partnera. Czy warto to dokupić? Cóż – w odmianie pięcioosobowej zdecydowanie tak, bo żeby dostać się do bagażnika nie trzeba od razu otwierać całej jego pokrywy. Jest ona wysoka, więc do otwarcia potrzebuje sporo miejsca, a poza tym – jeśli nie założycie siatki zabezpieczającej – coś z bagażnika może wylecieć, nie ma tam wszak progu załadunkowego. Otwarcie jedynie szyby pozwoli na grzebanie w bagażniku do woli – odsuwacie sobie tylko roletę i macie dostęp do kufra. Ewentualnie do rzeczy umieszczonych właśnie na rolecie. Naturalnie w przypadku siedmiu foteli na pokładzie przez taką szybę dostaniecie się także do tych miejsc – łatwo stamtąd zabrać np. sweter, parasol, czy kurtkę.


W samochodzie znajdziecie zresztą całkiem sporo różnego rodzaju schowków. Większość z nich jest bardzo praktyczna, są pojemne, ale istnienie kilku budzi podejrzliwość z gatunku „co poeta miał na myśli”. W tej kwestii zdają się przodować „schowki” w bocznych przesuwnych drzwiach – ich pojemność nie pozwoliła nam na znalezienie jakiegokolwiek zastosowania dla nich. Są malutkie i nieporęczne. To jednak wyjątek! Te w przednich drzwiach są już normalne, w tunelu środkowym jest nawet duży, podobnie jak ten przed pasażerem z przodu (ten jest nawet chłodzony, o ile auto ma klimatyzację). Dodatkowo kierowca ma do dyspozycji całkiem pojemny schowek w podszybiu, ale nie zapomniano też o pasażerach „w bagażniku” – oni też mają dla siebie wnękę w nadkolu. Dodatkowo schowki są pod podłogą bagażnika, ale dostęp do części z nich możliwy jest dopiero po uniesieniu siedzisk trzeciego rzędu foteli (o ile oczywiście takie siedzenia tam są).

 

 

 

 

 


Oczywiście jest też całkiem pojemna i naprawdę funkcjonalna półka nad kierowcą i pasażerem, standard w tego typu samochodach.

 

Są też schowki w podłodze przed siedzeniami drugiego rzędu.

Pasażerowie mają też inne udogodnienia. Ci siedzący w tymże drugim rzędzie mogą korzystać ze składanych stolików zamocowanych w oparciach przednich foteli. To rozwiązanie na pewno docenią dzieci, ale też podróżni, którzy lubią, czy też muszą jeść w czasie jazdy. W stolikach można umieścić kubek z napojem, położyć na powierzchni kanapkę, czy po prostu – to w przypadku dzieci – wykorzystać jako podstawę do zabawy.

 

Testowany przez nas Peugeot Partner był samochodem nowym – kiedy rozpoczynaliśmy nasze nim jazdy, miał przejechane niewiele ponad 9 tys. km. Mimo to nie możemy się rozpływać w zachwytach nad zawieszeniem… Aż zadzwoniliśmy do Peugeot Polska z pytaniem, czy one tak mają w standardzie, czy coś jest nie tak z tym konkretnym egzemplarzem. Otóż tylne zawieszenie jest dość głośne, co czuje się przede wszystkim na kiepskich drogach o nierównych nawierzchniach. Kiedy jedziecie drogą o gładkim asfalcie, problemu nie będzie. Miła Pani Magda z Peugeot Polska stwierdziła, że coś musi być nie tak z tym autem – może ktoś gdzieś uderzył, albo co, bo takich odgłosów w Partnerze być nie powinno. Co gorsza – auto przy większych prędkościach na dobrych drogach (na przykład ekspresówkach) również zachowywało się dziwnie. Próba lekkiego poruszania kierownicą w obie strony przy prędkości ok. 100 km/h powodowała dziwne zachowanie całości – jeszcze w żadnym samochodzie niczego takiego nie czułem. I nie sądzę, by był to efekt jedynie dużych i stosunkowo szerokich opon – 215/55R16, to nie taki znowu straszny rozmiar!

 

Pani Magda obiecała, że zostanie to sprawdzone w serwisie, ale dopiero po kolejnym testującym Partnera dziennikarzu – auto cieszy się sporym powodzeniem wśród żurnalistów i nie ma czasu stać w warsztacie ;-)

Na pokładzie mieliśmy oczywiście całkiem niezłe fabryczne radio z odtwarzaczem CD. Jego wyświetlacz zintegrowany z panelem komputera pokładowego umieszczono w centralnej części podszybia. Zadbano o tradycyjne dla francuskich aut bursztynowe podświetlenie, co wprowadza do zaciemnionej kabiny mnóstwo ciepła i spokoju.

 

 

Wyświetlacz – monochromatyczny, ale to w zupełności wystarczy – dostarcza całej masy różnych informacji i robi to w czytelny sposób. Podaje oczywiście takie parametry, jak spalanie średnie i chwilowe, przewidywany zasięg, średnią prędkość, ale też datę i godzinę. Naturalnie służy też za panel informacyjny dla wspomnianego radioodtwarzacza. Warto podkreślić, że sprzęt audio ma (wyłączalną) funkcję automatycznego dostosowywania poziomu głośności do prędkości jazdy, co w tym segmencie wcale nie jest takie oczywiste…

Partner Tepee jest samochodem, w którym zadbano o wiele szczegółów. W wersji VTC znajdziecie na przykład seryjne relingi dachowe, estetyczne i funkcjonalne, dzięki czemu nie będziecie musieli już tego typu akcesoriów dokupować i kombinować, jak je przymocować do dachu. Są ładnie zgrane z autem i poprawiają jego funkcjonalność. Są w stanie utrzymać do 80 kg ciężaru, co powinno wystarczyć w większości zastosowań.

 

Zadbano też o bezpieczeństwo – komplet poduszek powietrznych wraz z kurtynami, czy ESP na pokładzie, pozwalają poczuć się w Partnerze bezpiecznie. Co ciekawe system stabilizacji toru jazdy można wyłączyć, ale i tak uaktywni się on po przekroczeniu ustawionej w komputerze prędkości granicznej (50 km/h).
Elektrycznie sterowane lusterka zewnętrzne – w modelu testowym również składane po zaryglowaniu zamka centralnego – ustawia się dżojstikiem zlokalizowanym na lewo od kierownicy, nieco niżej, czyli tam, gdzie wyłącznik ESP, deaktywator czujników cofania, czy regulator wysokości świecenia reflektorów przednich. Zakres regulacji lusterek jest co najmniej wystarczający, tym bardziej, że – jak już wspominaliśmy – są one duże i zapewniają znakomitą widoczność.

 

A skoro już jesteśmy przy składaniu… również fotele, zarówno drugiego, jak i trzeciego rzędu, można składać w zależności od potrzeb. Można położyć ich oparcia, można tak złożone podnieść do pionu, aż po ostateczność, czyli wyjęcie ich z samochodu. W ten sposób z dużą dowolnością można kształtować aranżację przedziału pasażerskiego i korzystać albo z funkcjonalności autobusu ;-) albo z zalet ciężarówki. Pod tym względem Partner Tepee jest znakomity, tym bardziej, że ładowność zauważalnie przekracza pół tony.

 

 

Miłe udogodnienia w testowanym samochodzie, to automatyczne światła i wycieraczki. Tym pierwszym nie ma co poświęcać specjalnej uwagi – takie wyposażenie nie jest dziś niczym szczególnym. Jak się zaś spisywały wycieraczki? Wprawdzie przez większość testu „naszego” Partnera świeciło słońce, ale udało nam się znaleźć i deszcz ;-) Cóż – jak w chyba wszystkich tego typu automatach, człowiek ma nieco inny pogląd na ich działanie ;-) Owszem – wycieraczki działały, nawet nieźle, choć czasem wzbudzały się zbyt szybko, zaś innym razem z nieco zbyt dużym opóźnieniem. Zdając sobie jednak sprawę z tego, jak trudno jest skalibrować taką automatykę na różnego rodzaju zabrudzenia, wolałem korzystać z manualnego sterowania wycieraczkami.

 

Partner Tepee, co w tym segmencie wcale nie jest standardem, jest bardzo przyzwoicie wygłuszony. Nie izoluje oczywiście od hałasów z zewnątrz tak skutecznie, jak Citroën C6, ale też pewnie nikt od niego takich wyników nie oczekuje ;-) Auto skutecznie tłumi dochodzące z zewnątrz hałasy i nawet przy prędkościach autostradowych można spokojnie rozmawiać bez nawet niewielkiego podnoszenia głosu.

 

Wróćmy jeszcze na chwilę na tył samochodu. Jeśli auto występuje w wersji 5-osobowej, bądź 7-osobowej, ale ze złożonymi/wyjętymi fotelami trzeciego rzędu, to przestrzeń bagażową można przykryć roletą. My takowej nie mieliśmy, więc nie mogliśmy jej umieścić na zdjęciach, za to pokazujemy Wam niżej mocowania tejże rolety. Za nimi dostrzec można gniazdo zapalniczki (po prawej stronie auta) oraz podstawkę na kubek (po lewej). W obudowie nadkoli zamocowano dodatkowe głośniki systemu audio, które dbają o właściwe nagłośnienie tylnej części samochodu.

 

 

Ciekawie rozwiązano mocowanie trzypunktowego pasa bezpieczeństwa na środkowym fotelu drugiego rzędu. Wyciąga się go znad ostatniego okna po lewej stronie, po czym przypina do dwóch gniazd z obu stron fotela. Dobre rozwiązanie, bo trzypunktowe, ale może nieco przeszkadzać pasażerowi siedzącemu po lewej stronie w trzecim rzędzie.

 

O całość tylnej części Waszego samochodu zadba radar cofania. Do prezentacji jego wskazań wykorzystano wspomniany już wcześniej wyświetlacz radia/komputera pokładowego, którego tryb przestawia się po wrzuceniu wstecznego biegu. Wskazania radaru są dobre, może nawet jest on zbyt czuły, bo potrafił reagować nawet na nieduże roślinki, do których podjeżdżałem tyłem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
gość
Gość
gość

Ten hałas zawieszenia to nie przypadek. Wszystkie nowe Berlingo/Partnery na 16 calowych felgach tak mają, wszyscy użytkownicy się na to skarżą, tylko PSA zawsze jest zdziwione i udaje, że to jednostkowa sprawa…

gość
Gość
gość

Bardzo fajny test.

gość
Gość
gość

co do zawieszenia to zgadzam się z przedmówca – to nie przypadek, jeżdzę partnerem już 10 miesięcy i ten samochód tak ma, że na nierównościach i słabej nawierzchni dorgi zawieszenie tylne jest hałaśliwe i się porostu tłucze – trochę jak na "pace" w dostawczaku. jednak poza tym drobnym mankamentem oraz paskudnie plastikową deską rozdzielczą to autko godne polecenia dla tych co szukają uniweralnej i wygodnej osobówki dla wielu zastosowań a co najważniejsze przydatne przy prowadzeniu działalności gospodarczej :))))

gość
Gość
gość

Kłopot w tym, że gdyby miał ładniejsze wnętrze nie mógłby kosztować średnio 10k mniej niż Picasso.

gość
Gość
gość

Witam, u mnie nic nie telepie z tyłu, być może dla tego że ja mam felgi 15"

Ogólnie jestem bardzo zadowolony, jeździłem wcześniej scenicem mk1 i ten jest dużo lepszy, przede wszystkim sporo większy bagażnik, w podłodze i pod siedzeniami schowki jak w renówce ale dodatkowy schowek w desce nad prędkościomierzem  jest bardzo praktyczny

szklany dach i półeczka po środku wzdłuż sufitu oraz schowek pod dachem w bagażniku jest rewelacyjny,

a taki gadżet jak oświetlenie bagażnika zmieniający się w przenośną latarkę kilka razy się przydał :)

mam wersje 90KM pali mi 6,5litra ropy

gość
Gość
gość

juz jest mój i bardzo sie ciesze ;)

gość
Gość
gość

czy przy dachu zenith nie jest za gorąco?