Renault Scénic RX4 to dziś rzadki widok na drogach. Ten dość nietypowy miks kompaktowego minivana i auta terenowego od lat przyciąga fanów motoryzacyjnych ciekawostek: podniesione zawieszenie, stały napęd na cztery koła i charakterystyczne poszerzenia sprawiają, że RX4 do dziś budzi sympatię. Ale każdy, kto poważnie myśli o zakupie tego modelu, prędzej czy później zadaje sobie pytanie: ile naprawdę kosztuje jego utrzymanie?
Poniższa historia – oparta na opisanej przez właściciela eksploatacji konkretnego egzemplarza z rocznika 2000 – pokazuje, jak wygląda RX4, gdy trafi w ręce właściciela, który chce doprowadzić go do stanu pełnej, bezwzględnej niezawodności. Nie po to, by stał na parkingu jako ciekawostka, ale by służył jako kluczowy element pracy przy organizacji gier terenowych. Tu samochód musi działać. Zawsze.
Samochód został kupiony w lutym 2024 roku. W ciągu niespełna półtora roku właściciel wydał na serwis niemal 10.000 zł, a całkowity koszt zakupu i doprowadzenia auta do obecnego stanu sięgnął około 16 000 zł. Nadal dużo, ale mniej niż np. nowa Dacia Duster w wersji 4×4. Wszystkie naprawy zostały wykonane u mechaników, a każdą z nich udokumentowano.
Czy wszystkie te wydatki były absolutnie niezbędne? Niekoniecznie. Część prac wykonano „na zapas”, aby uniknąć choć najmniejszej szansy, że auto odmówi posłuszeństwa w trakcie terenowych eventów. RX4 był więc traktowany nie jak zwykłe używane auto z rocznika 2000, lecz jak element infrastruktury – pojazd, który nie ma prawa stanąć w lesie podczas imprezy.
Co wykonano?
Lista przeprowadzonych prac pokazuje, jak kompleksowo podszedł właściciel do tematu. Wymieniono m.in.:
- lewy tylny zacisk hamulcowy
- nagrzewnicę, termostat i płyn
- komplet świec
- przerobiony układ wydechowy
- dwa łożyska przednie (o bardzo trudnym dostępie)
- nowy akumulator
- dwa łożyska piast tylnego zawieszenia
- dwie sprężyny tylne
- dwa czujniki ABS
- ustawienie zbieżności
- łącznik stabilizatora
- czujnik prędkości koła
- wymianę oleju w skrzyni i standardowe serwisy olejowe
- korektę przewodu paliwowego
- pełny serwis klimatyzacji (łącznie z czynnikiem), wymianę sterownika dmuchawy oraz regulację wentylatora
- alternator Valeo
- napinacz paska i sam pasek
Do tego dochodzi szereg drobiazgów – np. nowy klakson – które uzupełniały całą układankę. Efekt? Auto bez świecących kontrolek, z ważnym przeglądem do 29.01.2026 i ubezpieczeniem do 19.01.2026. Diagnosta pochwalił bardzo zdrowe podwozie, a napęd 4×4 działa w pełni prawidłowo. Zawieszenie dobrze wybiera nierówności, a samochód stoi na zimowych oponach.
To nadal samochód z roku 2000, więc kilka rzeczy trzeba przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza. Lakier ma swoje rysy i ubytki, a drzwi przednie były kiedyś poprawiane. Pomiar lakieru wykazał wartości fabryczne poza maską i dachem – prawdopodobnie były kiedyś ponownie malowane po gradobiciu lub kontakcie z gałęziami. Tapicerka fotela kierowcy ma pęknięcie z lewej strony, choć reszta wnętrza trzyma się bardzo dobrze. Jedyną funkcjonalną usterką jest błędny odczyt temperatury zewnętrznej.
To auto, które może kosztować niewiele… o ile akceptujemy ryzyko i pozwalamy mu żyć swoim życiem.
Czy zakup używanego auta w takim wieku się więc opłaca? Cóż, jak widać jest to kosztowna zabawa i być może lepiej byłoby zainwestować w nową Dacię Duster 4×4 nawet z finansowaniem. Ale jeśli ktoś nie chce brać kredytów a potrzebuje 4×4? Cóż – do przemyślenia.
Ogłoszenie o sprzedaży tego konkretnego egzemplarza znajdziesz tutaj.






