W USA dzieje się coś, co jeszcze dwa lata temu wydawało się niemożliwe: wielcy producenci samochodów zaczynają… wracać do silników spalinowych. Nie symbolicznie, nie w niszowych modelach — ale na masową skalę. Artykuł opublikowany w Financial Times ujawnia gwałtowny zwrot amerykańskiej motoryzacji, który jest konsekwencją wygaszenia ulg podatkowych dla EV przez administrację Donalda Trumpa oraz planów cofnięcia przepisów dotyczących emisji.
To, co w Europie część polityków uznalałaby za krok wstecz, w Stanach przedstawia się jako „multimiliardową okazję”. Jim Farley, szef Forda, mówi wprost: cyt. „To game changer”. Jego firma obserwuje spadający popyt na elektryki i spodziewa się, że udział EV w rynku USA może spaść z 10 do 5 procent. General Motors idzie jeszcze dalej – inwestuje 900 mln dolarów w nową generację czystszego… V8. A Stellantis właśnie przywrócił Hemi V8 w RAM-ie i pokazał nowego Dodge’a Chargera z silnikiem spalinowym.
Wśród „wygranych” tej rewolucji autorzy artykułu wskazują producentów, którzy od lat powtarzają, że pełna elektryfikacja to ryzyko, a strategia wielościeżkowa — łączenie hybryd, spalinówek i EV — daje większą niezależność od rynkowych wahań. BMW przykładowo mówiło „ignorowanie popytu na auta spalinowe to błąd”. W Europie sytuacja jest bardziej złożona. Sprzedaż elektryków rośnie, a EV osiągnęły około 20% rejestracji, jednak branża stanowczo lobbuje w Brukseli za złagodzeniem zakazu sprzedaży aut spalinowych po 2035 roku i zapewne takie złagodzenie nastąpi już po 20 listopada. Gdy USA cofają regulacje, europejscy producenci boją się znaleźć w pułapce zbyt szybkiej transformacji, podczas gdy Chiny — największy rynek EV na świecie — są już o kilka kroków dalej.
I tu dochodzimy do sedna: choć Ameryka świętuje powrót V8, Chiny budują globalną dominację. Mają 70% rynku akumulatorów, kontrolują przetwórstwo niklu, kobaltu i grafitu, a BYD i inni producenci szturmem wchodzą do Europy — z technologią, ceną i skalą, której Europa ani USA nie są w stanie szybko skopiować.
Ryzyko: czy USA nie staną się „regionalnymi” producentami? Analitycy ostrzegają: amerykański zwrot ku benzynie może skończyć się tym, że tamtejsze koncerny staną się producentami ograniczonymi do jednego rynku. „To może być wyzwanie jak w czasach batów do powozów” — ostrzega AlixPartners. Świat idzie w stronę elektryfikacji, a opóźnienie inwestycji w EV może być trudne do odrobienia.
Dla Renault i Stellantis ten zwrot jest paradoksalnie… korzystny, ale tylko na krótką metę. Konkurenci z USA skupią się na własnym rynku, przez co nie będą tak agresywni w Europie. Europejscy producenci zyskają argument w Brukseli, by dopuścić hybrydy po 2035 roku. Oba koncerny — dzięki strategii wieloenergetycznej — są dziś dobrze przygotowane do świata, w którym benzyna i hybryda jeszcze długo nie znikną. Ale długoterminowo to Chiny mogą wyznaczać kierunek. Jeśli Europa nie przyspieszy innowacji, to niezależnie od tego, czy 2035 zostanie złagodzone, rynek EV i tak będą kształtować Azjaci.










