W latach 50. XX wieku japońskie ulice pełne były małych, zwinnych taksówek, które na pierwszy rzut oka przypominały znane w Europie Renault 4CV. I słusznie — bo rzeczywiście nią były, choć w lokalnej, japońskiej interpretacji. Model ten produkowano w Japonii pod marką Hino, która nabyła licencję od Renault i szybko zaczęła rozwijać własną wersję małego francuskiego auta.
Choć konstrukcja bazowała na Renault 4CV, japońskie Hino wyróżniały się wyraźnie bogatszym wykończeniem. Dodano m.in.:
- delikatne chromowane listwy na progach,
- ozdobny obrys wokół szyby przedniej i tylnej,
- zmieniony wzór atrapy,
- grubsze, solidniejsze zderzaki.
W praktyce oznaczało to jedno: Hino 4CV było lepiej dopracowane niż oryginał. Japońscy inżynierowie, słynący z precyzji i logicznego podejścia, szybko zaczęli ulepszać francuski projekt. W pierwszych latach współpracy Hino sprowadzało z Francji większość elementów, montując samochody lokalnie. Jednak proces uczenia się postępował błyskawicznie. Japońska firma nie tylko zaczęła produkować coraz więcej części na miejscu, ale również modyfikować konstrukcję, by poprawić ergonomię i funkcjonalność.
Przykłady? Przestawiono wlew paliwa na zewnątrz, co było bardziej praktyczne niż oryginalne, nietypowe rozwiązanie Renault. Przeniesiono korek chłodnicy pod maskę, co ułatwiało obsługę. Zaprojektowano opuszczane szyby przednie, których w klasycznej 4CV brakowało. Z biegiem lat samochód coraz bardziej oddalał się od oryginału, stając się de facto własną konstrukcją, choć wciąż rozpoznawalną wizualnie.
Między 1953 r. a sierpniem 1963 r. w Japonii powstało ok. 34.000 egzemplarzy Hino 4CV. Auto było niezawodne, ekonomiczne i idealne do zatłoczonych miast, dzięki czemu szybko zdobyło popularność… również jako taksówka. Niestety, współpraca z Renault nie była całkowicie bezproblemowa. W miarę jak Hino rozwijało kolejne wersje modelu i wprowadzało zmiany konstrukcyjne, kwestie opłat licencyjnych zaczęły budzić napięcia. Japońska firma ograniczała zależność od francuskiego partnera, modyfikując auto tak, by ostatecznie uniknąć konieczności dalszych opłat.
Dziś japońskie 4CV uchodzą za prawdziwe rarytasy.










