Buenos Aires potrafi zaskoczyć już od pierwszych minut. Wystarczy otworzyć drzwi siedziby Renault, by zobaczyć samochody, których próżno szukać w Europie. Boreal – bliźniak naszej Dacii Bigster, ale w eleganckim wydaniu Renault. Obok flagowy Koleos z trzema ekranami i napędem hybrydowym. A potem? Arkana, kolorowa La Boca, tango na ulicach i cmentarz, gdzie historia Argentyny spotyka się z ciszą. Tak wygląda kolejny dzień podróży po kraju, w którym francuska motoryzacja ma się zaskakująco dobrze.

Buenos Aires budzi się wcześnie i bardzo szybko nabiera tempa. W powietrzu czuć ciepło, słońce od rana przypomina, że jesteśmy na południowej półkuli, a ruch uliczny niemal natychmiast staje się intensywny. Tego dnia kieruję się do siedziby Renault w Argentynie. Już po przekroczeniu drzwi wejściowych czeka na mnie niespodzianka. Wita mnie bowiem para samochodów, których nie znajdziemy w ofercie ani w Polsce, ani w większości krajów Europy.

Pierwszy z nich to Renault Boreal. Nazwa brzmi znajomo, bo w istocie mamy do czynienia z konstrukcją bardzo bliską modelowi, który w Europie pojawia się jako Dacia Bigster. Tutaj jednak wszystko zostało dopracowane w charakterystycznym dla Renault stylu.

Boreal robi bardzo dobre pierwsze wrażenie – wnętrze jest bardziej dopracowane, materiały wykończeniowe sprawiają wrażenie solidniejszych, a całość uzupełnia nowoczesny system multimedialny OpenR Link wraz z interfejsem typowym dla francuskiej marki. Renault pozwala sobie tu na więcej elegancji i technologii, niż mogłaby zaoferować Dacia, której filozofia opiera się przecież na prostocie i rozsądnej cenie. Efekt jest bardzo ciekawy: samochód zachowuje praktyczny charakter znany z Bigstera, ale jednocześnie zyskuje bardziej wyrafinowany klimat.

Obok Boreala stoi model z zupełnie innej kategorii. Renault Koleos to flagowy SUV marki w Argentynie i samochód, który wyraźnie celuje w bardziej wymagających klientów. Kabina robi duże wrażenie przestrzenią i wyposażeniem, a uwagę przyciągają aż trzy duże ekrany tworzące nowoczesne centrum dowodzenia.

W gamie silnikowej znajdziemy między innymi napęd full hybrid z jednostką 1.5 oraz dwulitrowego diesla, który w Europie powoli znika z ofert wielu producentów. Patrząc na Koleosa trudno nie pomyśleć o tym, jak bardzo różni się dziś globalna strategia Renault w zależności od regionu świata.

Po zapoznaniu się z ofertą przychodzi moment, który lubię najbardziej – odbiór kluczyków. Tym razem moim towarzyszem na kolejne dni podróży będzie Renault Arkana w wersji esprit Alpine z napędem mild hybrid 140 i automatyczną skrzynią EDC. Ten charakterystyczny SUV-coupé świetnie odnajduje się w ruchu ulicznym Buenos Aires i już po pierwszych kilometrach mam wrażenie, że będzie bardzo dobrym partnerem do dalszej podróży. Plan na najbliższe dni zapowiada się niezwykle ciekawie. Przede mną droga z Buenos Aires do Kordoby, odwiedziny w lokalnym muzeum motoryzacji oraz spotkania z ludźmi, którzy na co dzień żyją francuską motoryzacją w Argentynie.

Zanim jednak ruszę w dłuższą trasę, mam chwilę, by lepiej poznać samo miasto. Buenos Aires to miejsce pełne kontrastów, w którym historia, kultura i codzienność mieszają się ze sobą w niezwykle naturalny sposób. Jednym z miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć będąc w stolicy Argentyny, jest dzielnica La Boca. To właśnie tutaj znajdują się słynne kolorowe domy, które znamy z setek zdjęć i pocztówek.
Spacer po La Boca to prawdziwa podróż przez barwy, dźwięki i emocje.

Na każdym kroku można spotkać figury i pamiątki nawiązujące do słynnych argentyńskich bohaterów – Diego Maradony i Leo Messiego – a także postacie papieża Franciszka, który przecież pochodzi z Buenos Aires. Kolorowe postacie wyglądają z okien domów, artyści prezentują swoje prace inspirowane architekturą dzielnicy, a turyści zatrzymują się co kilka kroków, by zrobić zdjęcie charakterystycznym balkonom i fasadom budynków. W powietrzu słychać rozmowy w wielu językach, śmiech, a także dźwięki tanga, które pojawiają się tu niemal spontanicznie.

La Boca to również miejsce, gdzie warto zatrzymać się na chwilę przy stole. Restauracji nie brakuje, a wiele z nich oferuje muzykę na żywo i pokazy tańca. Argentyna słynie z doskonałej wołowiny, więc trudno odmówić sobie spróbowania jednego z lokalnych steków. Połączenie dobrej kuchni, muzyki i ulicznego klimatu sprawia, że czas płynie tu zupełnie inaczej.

Z kolorowej i tętniącej życiem La Boca przenoszę się w miejsce o zupełnie innym charakterze. Cmentarz Recoleta, zbudowany w 1822 roku, był pierwszym publicznym cmentarzem w Buenos Aires. W praktyce przypomina jednak raczej niewielkie miasto z marmuru. Monumentalne grobowce, bogato zdobione mauzolea i rzeźby tworzą niezwykłą przestrzeń, w której architektura i sztuka spotykają się z historią.

To właśnie tutaj spoczywa Eva Perón, jedna z najbardziej znanych i zarazem najbardziej symbolicznych postaci w historii Argentyny. Jej grób wciąż przyciąga odwiedzających z całego świata. Spacer między monumentalnymi budowlami robi ogromne wrażenie i trudno uwierzyć, że w samym centrum wielkiego, tętniącego życiem miasta zachował się fragment przestrzeni, który skłania do refleksji i zatrzymania się na chwilę.

Jeszcze tylko krótki spacer po okolicy, ostatnie spojrzenie na ulice Buenos Aires i kolejny dzień w tym niezwykłym mieście powoli dobiega końca. W głowie zostają obrazy kolorowych domów La Boca, monumentalnych grobowców Recolety i dwóch samochodów Renault, których w Europie po prostu nie zobaczymy. A to dopiero początek tej podróży, bo już wkrótce przede mną setki kilometrów argentyńskich dróg i zupełnie nowe historie związane z francuską motoryzacją na drugim końcu świata.
Więcej zdjęć znajdziecie pod tym artykułem w galerii.
Chcesz wiedzieć więcej. Oto linki do relacji
- O moich planach przeczytacie w zapowiedzi naszej wyprawy tutaj.
- O wrażeniach z podróży napisał w tym artykule
- Argentyna mnie zaskoczyła. Francuskie samochody są tutaj wszędzie

































