„To, co dzieje się na terenie fabryki, jest ściśle tajne” – usłyszałam jeszcze zanim postawiłam stopę za bramą kompleksu Renault Santa Isabel w Kordobie. Już wtedy wiedziałam, że to nie będzie zwykła wizyta. Być może natknęliście się na jedną z moich relacji z Argentyny, w których opisuję najciekawsze aspekty motoryzacji w Ameryce Południowej. Pora na kolejną.
Fabryka Renault w Santa Isabel żyje dziś jednym wielkim projektem: przygotowuje się do premiery nowego pick-upa, który powstanie w oparciu o koncept Niagara z 2023 roku. Niestety nie miałam możliwości wejścia na halę, o robieniu zdjęć na terenie kompleksu również mogłam zapomnieć. Produkcja przedseryjnych egzemplarzy pick-upa już ruszyła. Wszystko jest ściśle tajne i chronione przed oczami osób z zewnątrz.
Tajemnica wisiała w powietrzu od pierwszych minut, ale mimo ograniczeń, wizyta w Santa Isabel okazała się fascynującą podróżą przez historię, teraźniejszość i przyszłość Renault w Argentynie.
W ubiegłym roku fabryka świętowała swoje 70-lecie. Z tej okazji przygotowano imponującą ekspozycję wszystkich samochodów produkowanych w Santa Isabel. Auta ustawiono na czerwonym dywanie o długości aż 150 metrów. Trudno to sobie wyobrazić, dopóki nie stanie się w miejscu, gdzie wszystko się odbywało. Federico Amateis, specjalista ds. komunikacji Renault w Kordobie, oprowadzał mnie po terenie zakładu i pokazywał, gdzie dokładnie stały poszczególne modele. To musiał być widok, którego nie zapomina się latami.
Historia, która rozpoczęła się w 1955 roku
Historia tego miejsca sięga 1955 roku. Wtedy zakład powstał jako fabryka IKA, czyli Industrias Kaiser Argentina. Pierwszym samochodem produkowanym tutaj był Jeep. Cztery lata później rozpoczęła się współpraca z Renault i ruszyła produkcja modelu Dauphine. Przez kolejne dekady Santa Isabel stała się jednym z najważniejszych punktów na motoryzacyjnej mapie Argentyny. Powstawały tu m.in. Renault 4, Torino, R12, R18, R9, Mégane, Clio czy Fluence. Łącznie przez 70 lat wyprodukowano tutaj ponad 3,6 mln samochodów.
Jednym z najbardziej niezwykłych pojazdów pokazanych podczas jubileuszu był papamobile na bazie Renault Trafica. To właśnie tym autem podróżował po Argentynie Jan Paweł II podczas swojej wizyty w 1987 roku. Samochód powstał w Santa Isabel, a dziś można go oglądać w Museo de la Industria w Kordobie. Dla mnie, Polki, ten wątek miał szczególny wymiar.
Dziś fabryka przechodzi ważny moment. W ubiegłym roku zakończono tu montaż modeli Logan, Sandero i Alaskan. Obecnie produkowany jest już tylko Kangoo, ale to stan przejściowy. Renault inwestuje w Santa Isabel aż 350 mln dolarów i jeszcze w 2026 roku do zakładu ma dołączyć nowy model inspirowany konceptem Niagara. Czuć, że to projekt, który ma otworzyć dla tej fabryki zupełnie nowy rozdział.
Renault na wielką skalę
Zakład robi ogromne wrażenie, także skalą. Kompleks zajmuje 200 hektarów i produkuje pojazdy od podstaw. Na miejscu działa tłocznia elementów nadwozia, spawalnia, lakiernia, dział inżynierii produktu, kontroli jakości, linia montażowa i logistyka. Każdy nowy samochód jest sprawdzany na specjalnym torze testowym. Fabryka korzysta ze 160 robotów i technologii Przemysłu 4.0, nastawionej na automatyzację i cyfrowe zarządzanie produkcją. Zatrudnia 1580 pracowników, z czego 21% stanowią kobiety.
Do środka weszłam przez nową bramę, przesuniętą względem poprzedniej po to, by zwiększyć przestrzeń logistyczną. Nawet taki detal pokazuje, że Santa Isabel szykuje się na nowe wyzwania.
To, co mogę Wam pokazać, to linia produkcyjne w nietypowej postaci. Z okazji 70-lecia fabryki przygotowano makietę wykonaną z klocków Rasti, czyli argentyńskiego odpowiednika LEGO. Odtworzono na niej proces produkcji Renault Kangoo, z miniaturowymi autami ustawionymi jedno za drugim. To drobiazg, ale świetnie oddaje dumę, z jaką w Santa Isabel mówi się o tej fabryce.

Jest jeszcze jedna ciekawostka. Czy wiecie skąd pochodzi nazwa Santa Isabel? Podczas wizyty dowiedziałam się, że to imię córki właściciela ziemi, na której w 1955 roku wybudowano zakład. Dziś nazwę nosi już cała okolica wokół kompleksu Renault.

Polski akcent w fabryce Renault
Renault Argentina przygotowało dla mnie także bardzo osobistą niespodziankę. Spotkałam inżyniera, który ma polskie korzenie. Alejandro Kras nadzoruje procesy logistyczne i dba o komunikację między zespołami różnych działów. Pełni też ważną rolę przy wdrożeniu projektu Niagara. Na spotkanie przyszedł razem z siostrą Krystyną. Ich ojciec, Ludwik Czesław Kras, przypłynął do Argentyny pod koniec lat 40. XX wieku. Co ciekawe, on również pracował w fabryce Renault.
Argentyna… dla Polaków
Krystyna jest nauczycielką, zna kilka języków i mówi świetnie po polsku. Oboje urodzili się już w Argentynie, ale rodzinne korzenie są wciąż bardzo żywe. Dawniej ich nazwisko brzmiało bardziej po polsku – Kraś – lecz z czasem uproszczono je do formy Kras. Pani Krystyna, czasami nadal podpisuje się z „ś” na końcu. „Ja zawsze będę Kraś” – powiedziała mi z uśmiechem.

Rozmawialiśmy długo, oglądaliśmy stare zdjęcia i rodzinne pamiątki. Alejandro przyniósł nawet część munduru swojego taty z polskiego wojska oraz przedmioty związane z Renault. To było spotkanie, które na długo zostanie w mojej pamięci. Mam poczucie, że właśnie takie chwile najlepiej pokazują, że fabryka to nie tylko mury, roboty i linie produkcyjne. To także ludzie, historie i emocje, których nie da się wpisać do żadnej tabeli.
Santa Isabel skrywa dziś wiele tajemnic. Wiele rzeczy musi pozostać tajne, wiele z nich zostaje tylko we mnie. Wyjechałam stamtąd z poczuciem, że zobaczyłam coś naprawdę wyjątkowego: miejsce, w którym historia spotyka się z przyszłością, a Renault właśnie pisze kolejny rozdział swojej argentyńskiej opowieści.
Rozmowa z rodziną Krasów zasługuje jednak na osobny tekst. I do niej jeszcze wrócę.
Oto moje relacje z Argentyny – przeczytaj je teraz
- O wrażeniach z podróży do Argentyny napisałam w tym artykule
- Argentyna mnie zaskoczyła. Francuskie samochody są tutaj wszędzie
- Widziałam Renault, którego Ty nie zobaczysz w Europie! Mój dzień w Buenos Aires między Borealem, La Bocą, tango i legendą Evity
- Zobacz moją relację z wizyty w muzeum, gdzie spotkałam się z miłośnikami Renault i zobaczyłam Renault Papamobile, zbudowanego dla Jana Pawła II
- 90 kilometrów od Kordoby leży miasteczko jak z bawarskich Alp. Pojechałam tam Renault Arkaną i odkryłam zaskakującą Argentynę
Bardzo dziękuje za pomoc w organizacji tej wizyty firmie Renault Polska.
















