Renault dobrze wykorzystało targi IAA Mobility 2025 w Monachium i w zasadzie je zdominowało. Nieobecność lub mała aktywność wielu europejskich marek spowodowała, że to właśnie na premierze Renault Clio VI oraz innych modelach francuskiej firmy skoncentrowała się uwaga mediów. Mimo, że na targach większość firm była chińskich, Renault skutecznie promowało swoje najnowsze modele.
Monachium od lat stara się rywalizować z tradycyjnym salonem samochodowym w Genewie. Tegoroczna edycja IAA Mobility udowodniła jednak, że prawdziwe emocje nadal potrafi wzbudzić tylko kilka marek – wśród nich Renault. Francuzi przywieźli do Bawarii nie tylko najnowsze Clio VI (o którym możecie przeczytać w naszych materiałach tutaj oraz tutaj), ale też elektryzujące prototypy i koncepty, które wyraźnie pokazują kierunek, w jakim zmierza marka.
Premiera Clio VI – pierwsze wrażenia

Kurtyna opadła, światła rozbłysły, a na scenę wjechały cztery egzemplarze Renault Clio VI w wersji Esprit Alpine. Atmosfera przypominała raczej premierę flagowego modelu niż auta z segmentu B. Publiczność szybko zapomniała o mieszanych reakcjach na pierwsze zdjęcia prasowe. Na żywo nowe Clio prezentuje się znacznie lepiej – mocniejsza linia przodu, potężny grill i ostro zarysowane światła sprawiają, że auto wygląda bardziej agresywnie niż kiedykolwiek. Z tyłu pojawił się element, który wywołał najwięcej dyskusji – małe, podzielone lampy, wychodzące poza obrys nadwozia.

Jedni chwalą świeżość pomysłu, inni kręcą głową. Jedno jest pewne – Clio VI trudno pomylić z czymkolwiek innym. Pełna moja relacja z premiery Renault Clio VI – w tym o tym jak oceniam jego jakość – tutaj. Najwięcej pracy włożono we wnętrze. Materiały, choć wciąż w większości plastikowe, są miękkie i dobrze spasowane. Fotele w wersji Esprit Alpine zaskakują wygodą, a przestrzeń z tyłu – jak na segment B – nie rozczarowuje. Kierowca dostaje nieco mniejszą (ach te skojarzenia z Peugeot 208!), wygodną kierownicę oraz nowy układ deski rozdzielczej, który nawiązuje do większych modeli Renault. Całość robi schludne i dojrzałe wrażenie.
Podczas konferencji Renault mocno akcentowało kwestie ekologii i ekonomii. Najmocniejsza jednostka – 1.8 o mocy 160 KM – ma spalać średnio 4,1 l/100 km, co przy emisji CO₂ na poziomie 92 g/km brzmi niemal jak science-fiction. Marka nie ukrywa, że mocno stawia także na wersje LPG, które w wielu krajach wciąż są niezwykle popularne.
Stoisko Renault – architektura i emocje

Francuzi nie poprzestali na premierze Clio. Ich stoisko na Odeonsplatz przyciągało uwagę nowoczesną, przeszkloną konstrukcją przypominającą futurystyczne pawilony sztuki. W środku – perełki. Na zewnątrz zaś klasyki przyszłości: Renault 4 i Renault 5.
Embleme – wizja przyszłości

Moje największe zaskoczenie? Prototyp Renault Embleme. To samochód, który wygląda jak wyrwany z filmu science-fiction – z wąską podłużną kierownicą, bezdotykowymi klamkami i ogromnym ekranem rozciągniętym na całą szerokość deski. Wszystko wykonane z materiałów z recyklingu. A do tego – napęd wodorowy. Renault wyraźnie pokazuje, że nie zamyka się tylko na elektryki i rozważa alternatywy, które mogą okazać się przyszłością transportu.

Na bazie Embleme powstaną wkrótce nowe modele Renault.
Renault 5 Turbo – powrót legendy

Wisienką na torcie była jednak premiera Renault 5 Turbo – elektrycznego hołdu dla kultowej „piątki”. 555 KM, dwa silniki w kołach, przyspieszenie do setki w 3 sekundy i stylistyka, która wprost nawiązuje do rajdowych korzeni. Wnętrze? Kubełkowe fotele, cyfrowe zegary w retro stylu i mnogość wersji malowania inspirowanych dawnymi rajdówkami. Renault obiecuje zasięg ponad 400 km i możliwość ładowania w 15 minut. Produkcja ma ruszyć w 2027 roku, a limitowana seria 1980 sztuk już teraz budzi ogromne zainteresowanie – mimo ceny sięgającej 700 tys. zł.

Podsumowanie – Renault błyszczy

Renault pokazało, jak wykorzystać scenę targową i zdominowało całe wydarzenie. Clio VI udowodniło, że marka potrafi odświeżyć bestseller w odważny sposób i tutaj były największe tłumy. Embleme wskazuje na strategiczne myślenie o przyszłości. A 5 Turbo? To emocje, które przypominają, że motoryzacja nadal potrafi być zabawą.
W Monachium Renault nie tylko zaprezentowało samochody – pokazało swoją filozofię: odważną, nieco szaloną, ale pełną charakteru. I to właśnie wyróżnia ich na tle wielu marek, które w zalewie elektryków zaczynają brzmieć tak samo.








































