Temperatura w salonach marek Citroën, Fiat, Jeep, Peugeot czy Opel w Polsce rośnie i to chyba nie z powodu pogody. Niezadowolenie z warunków współpracy w tym brak rozwiązania podstawowych problemów leżą u podstaw wzrostu napięcia w sieci dealerskiej Stellantis w Polsce. Niektórzy dealerzy wprost mówią o odejściu, co może postawić koncern w trudnej sytuacji.
Jeden z najstarszych dealerów likwiduje salon, który trafi w ręce zupełnie innego właściciela. Ktoś rozważa całkowitą zmianę działalności a jeszcze inny po prostu jej zamknięcie, bo nie widzi sensu działania na takich warunkach. Nie są to tylko polskie problemy – podobne zjawiska widać w całej Europie. Przeładowane place, wymuszanie zakupu samochodów, niejasna przyszłość umów agencyjnych, trudności we wdrażaniu systemów i cała masa innych problemów.
Testy nowych i używanych samochodów: Renault, Dacia, Peugeot, Citroën, DS Automobiles
Dealerzy mają po prostu dość – model działania Stellantis oparty na oszczędnościach nie działa a czarę goryczy przelały wprowadzane niejako po cichu kolejne oszczędności, tym razem w obszarze serwisu. Co się stanie, gdy kolejne firmy odejdą z sieci? Już dzisiaj Stellantis ma kłopoty z obszarowym pokryciem Polski a chętnych do współpracy wcale nie ma tak wielu. „W branży panuje przekonanie, że ta współpraca ze Stellantis jest zwyczajnie nieopłacalna” – mówi nam jeden z właścicieli salonów.
Najnowsze wiadomości motoryzacyjne z kraju i ze świata
Z drugiej strony są mocno rozbudzone nadzieje – nowa linia produktowa taka jak Citroën C3 czy Citroën C3 Aircross, nowe modele Fiata – to wszystko daje szansę na wzrost sprzedaży i zwiększenie udziałów w rynku. Problem w tym, że owe modele są już opóźnione w stosunku do planu. Klienci zapisywali się na nowego C3 już w zeszłym roku i mogą być już zniecierpliwieni oczekiwaniem.






