Sąd Najwyższy przyjął do rozpoznania sprawę afery Volkswagena

16 1 219

Sąd Najwyższy na niejawnym posiedzeniu przyjął w dniu wczorajszym do rozpoznania sprawę tak zwanej afery Volkswagena. Chodzi o oszustwo, którego dopuścił się niemiecki producent, wprowadzając na rynek samochody z silnikami diesla, które nie spełniały norm emisji spalin Euro 5 i Euro 6. 

Volkswagen oszukał klientów oraz władze homologacyjne, montując w samochodach marek Audi, Porsche, SEAT, Skoda i Volkswagen oprogramowanie, które wykrywało cykl testowy samochodu i przestawiało silnik w taki tryb, aby spełniał on normy w czasie badania. Przez kilka lat udawało się wszystkich oszukiwać. Sprawę wykryli Amerykanie.

UOKiK nie nałożył kary, sąd kazał Polakom iść do… Niemiec

W Polsce sprawą afery Volkswagena zajął się – jak na razie bez efektów – Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów a pozew zbiorowy poszkodowanych trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie, który odrzucił go na podstawie przesłanek proceduralnych. Sędzia ogłaszająca wyrok, Joanna Bitner, zasugerowała wtedy, żeby Polacy szukali sprawiedliwości w… Niemczech. Sąd Apelacyjny podtrzymał to stanowisko. Wczorajsza decyzja Sądu Najwyższego ma więc bardzo duże znaczenie, oznacza bowiem, że znaleziono podstawy do uwzględnienia kasacji. Jeśli sąd stanie po stronie klientów, może to oznaczać przełom w całej sprawie dla blisko 300 tysięcy Polaków, które mają samochody z silnikami EA189. Są to różne modele samochodów Audi, Porsche, SEAT, Skoda i Volkswagen.

Nieskuteczna akcja naprawcza?

Problemu nie rozwiązała tak zwana akcja naprawcza, polegająca na wymianie oprogramowania i zastosowaniu elementu ograniczającego przepływ powietrza. Według właścicieli i ekspertów motoryzacyjnych, po jej zastosowaniu samochody nadaj nie spełniają w pełni normy Euro 5 lub Euro 6, mają też gorsze parametry, w tym słabsze przyspieszenie, zużywają więcej paliwa i częściej ulegają awariom.

Stany Zjednoczone dostały 30 mld dolarów odszkodowania, a samochody usunięto z ulic

W USA poradzono sobie z problemem bardzo prosto – pół miliona wadliwych Audi i Volkswagenów po prostu nakazano wycofać z rynku. Stoją na parkingach i niszczeją. Producent wypłacił też 30 mld dolarów odszkodowań i kar. Polscy urzędnicy działają jednak dużo wolniej i najwidoczniej nieskutecznie. Czy tylko z powodu mało skutecznego prawa, czy może jest tutaj jakiś inny powód?…

Tlenki azotu zabijają

Tyle się dzisiaj mówi o ochronie środowiska i jakości powietrza, a dieselgate istotnie przyczynia się do zanieczyszczenia powietrza, bo 11 milionów samochodów, w których wykryto oszustwo, przekracza wielokrotnie normy emisji tlenków azotu, które przyczyniają się do powstawania smogu, a to prowadzi m.in. do groźnych chorób układu oddechowego. Z powodu tlenków azotu w Polsce może umierać przedwcześnie nawet 5 tysięcy osób rocznie, alarmują naukowcy.

Prokuratura bada sprawę

Sąd Najwyższy nie jest jedyną instytucją, która zajmuje się dieselgate w naszym kraju. Swoje śledztwo prowadzi też prokuratura. Czy uda się w końcu ukarać producenta, który oszukał klientów, a truje nas wszystkich? Nawet tych, którzy nigdy w życiu nie brali pod uwagę zakupu samochodu którejś z tych marek!

Rozprawa w Sądzie Najwyższym odbędzie się w przyszłym roku.

Galeria

Wpis nie ma dodatkowych zdjęć.
Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
2 Wątki komentarzy
14 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
12 Autorzy komentarzy
MoloMoloKarolMoloMolo Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karol
Gość
Karol

A poloki cebuloki i tak beda wielbić VAGinę

Kolo
Gość
Kolo

A ty wolisz robić francuza? I jesteś waginosceptyczny?

Karol
Gość
Karol

VAGinosceptyczny na pewno. A jak chcesz komuś robić laskę to nie ten portal.

Tomek
Gość
Tomek

Yyyy, sorki ale co to ma wspólnego z samochodami PSA bądź Renault?

Molo
Gość
Molo

no jak to co. wielu właścicieli francuzów ma kompleks fałweja, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie czytając tutejsze artykuły i komentarze.

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Postrzeganie świata godne typowego Brajanka i Dżessiki… To, że czegoś się nie znosi (z wielu powodów) nie oznacza, że ma się tego kompleks. Po drugie – naprawdę chcecie być ponad miarę truci tymi zasyfionymi spalinami z VAG-ów (co po przemnożeniu przez ich liczbę w Polsce naprawdę nie pozostaje bez znaczenia dla zdrowia)? Polacy, to jednak dziwny naród…

Karol
Gość
Karol

Dokładnie, zawsze jak jadę za jakimś VAGiniarzem musze zamykać przepływ powietrza na zamknięty..zreszta rycerze zakonu ortalionu ,którzy mają zakute łby ZAWSZE będą sikać sobie po nogawach nawet na widok swetra 3

Molo
Gość
Molo

Za stary jestem na brajana i dżesikę, nie mam też VW. Mam 18 letnie HDI, które pewnie bardziej truje niż nowe TDI. Ale ból dupy na fr.pl o samochody VAGa jest ogromny. Jest tyle innych marek, a porównujecie się tylko ze skodą i vw.

Krzysztof Gregorczyk
Editor

My się z nikim nie porównujemy. A Volkswagena i Skodę krytykujemy w ramach przeciwwagi do tego, co robią motogazetki. To nie są złe samochody, ale na pewno nie są tak wspaniałe, wręcz wzorcowe, jak to przedstawiają polskojęzyczne pisma motoryzacyjne. I o to w tym wszystkim chodzi. A wracając do diesli – owszem, 18-letnie HDi bez wątpienia truje bardziej, niż nowe TDI. Ale nowych TDI w porównaniu do tych starych, nie tylko tych problematycznych, nie jest w Polsce tak znowu dużo. Zaś obiektywne porównanie HDi sprzed niemal dwóch dekad do TDI z tego samego okresu wypadnie żałośnie dla niemieckiego diesla. Pod… Czytaj więcej »

Molo
Gość
Molo

Z tym porównaniem to nie prawda. Mam to HDI 9 lat, ale miałem też do czynienia z 1.9TDI z tamtych lat. Spalanie – porownywalne, trwałość pewnie też, ale ciężko o wnioski bazując na jednostkowych przykładach. W czym niby objawia się ta druzgocąca przewaga?

Karol
Gość
Karol

1,9 tdi 105 KM na każdy 1000km 0,9 dolewki oleju…auto fabrycznie nowe (wtedy) z elektryki nie było elementu,który by się nie zepsuł…przyciski od szyb, każdy czujnik parkowania, tylna wycieraczka z 8 razy, czujnik abs, wymiene były nawet lampy przednie!!! Żarówki kopletami co 2 tygodnie. Pod maską chyba połowa osprzętu wymieniona.. VAGina to szmelc !!!

Krzysztof Gregorczyk
Editor

W kulturze pracy. W TDI jej po prostu brak. Jest bardzo głośny, trzęsie całym samochodem, brak płynnego rozwijania mocy (nagły strzał w nerki, gdy załącza się turbosprężarka, a do tego czasu nie dzieje się niemalże nic).

Molo
Gość
Molo

„Pod praktycznie każdym względem.” Czyli pod jednym względem w subiektywnym odczuciu?
Mój HDI pracuje cicho i gładko jak V12 od Mercedesa, a nie, zaraz, to czterocylindrowy diesel, który też jest głośny, klekocze i czuć kiedy „wstanie” turbina.

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Nie, nie pod jednym i do tego na pewno nie subiektywnym. Kultura pracy, to zbiór cech. Co więcej – jest to powszechna opinia. TDI na pompowtryskiwaczach nie mają podejścia do common raila. trwałością HDi też nie ustępuje TDI, podobnie, jak zużyciem paliwa. Generalnie awaryjność HDi jest bardzo niska, a koszty obsługi – niewielkie. Nie było problemu pękających głowic na przykład, które serwisy Volkswagena próbowały przeciągać poza okres gwarancji, by nie ponosić kosztów związanych z naprawą silników. Przy TDI silniki HDi pracują wyjątkowo cicho i bez wibracji, a załączanie turbiny nie jest odczuwalne nawet w połowie tak, jak w TDI. Po… Czytaj więcej »

Molo
Gość
Molo

Nie jestem mechanikiem, jestem użytkownikiem i z tej perspektywy piszę.
Widzę, że zmieniamy front, żeby historia trzymała się kupy. Pękajace głowice to 2.0, czyli późniejszy okres.
Nadal czekam na jakikolwiek fakt potwierdzający to twierdzenie „Zaś obiektywne porównanie HDi sprzed niemal dwóch dekad do TDI z tego samego okresu wypadnie żałośnie dla niemieckiego diesla. Pod praktycznie każdym względem.”

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Argumenty podałem. Bić piany nie zamierzam.