Parkomat w Gdyni informuje kierowcę: „Dziś jest dzień wolny od opłat. Czy chcesz kontynuować?”. Kierowca rezygnuje z płatności, bo komunikat jest jasny. Kilka miesięcy później miasto żąda 165 zł opłaty dodatkowej. W dokumentach urzędnicy przyznają, że komunikat był skutkiem błędu oprogramowania, ale pieniędzy i tak chcą. Głupota urzędników i wiceprezydenta miasta najwyraźniej nie zna granic.
Sprawa dotyczy postoju w Śródmiejskiej Strefie Płatnego Parkowania w Gdyni w dniu 19 lipca 2025 r. Na ekranie parkomatu nr 10096 pojawił się komunikat: „Dziś jest dzień wolny od opłat. Czy chcesz kontynuować?”. Dla przeciętnego kierowcy trudno o bardziej jednoznaczną informację. Skoro urządzenie miejskie twierdzi, że opłaty nie ma, to obywatel ma prawo uznać, że opłaty nie ma. Gdynia uznała inaczej. Kontrolerzy stwierdzili brak opłaty i wystawili opłatę dodatkową. Jak wynika z pism, miasto domaga się zapłaty, mimo że samo przyznaje, iż komunikat na parkomacie był wynikiem błędu w oprogramowaniu.

W odpowiedzi Zarząd Dróg i Zieleni wskazał, że kierowca powinien był podjąć próbę wniesienia opłaty albo udać się do innego urządzenia. Można było również zadzwonić na infolinię. Innymi słowy: kiedy miejski parkomat podaje błędną informację, obywatel powinien domyślić się, że urządzenie się myli, poszukać kolejnego parkomatu, a najlepiej jeszcze zgłosić awarię.
Brzmi absurdalnie? To jeszcze nie koniec. Wiceprezydent Gdyni podtrzymał stanowisko urzędników. W piśmie ponownie wskazano, że powodem komunikatu był błąd oprogramowania, ale obowiązek zapłaty opłaty dodatkowej nadal istnieje. Nie ma przeprosin, nie ma przyznania, że kierowca został wprowadzony w błąd przez miejskie urządzenie. Jest za to oczekiwanie zapłaty.
Fatalny wizerunek Gdyni, fatalny wizerunek urzędników
Trudno nie odnieść wrażenia, że awaria parkomatu staje się świetnym interesem dla miasta. Osoba widząca taki komunikat może zrezygnować z płatności w dobrej wierze. Tak samo może zrobić kolejny kierowca. A potem każdy z nich dostaje wezwanie do zapłaty. Efekt? Zamiast kilku złotych za postój — 165 zł opłaty dodatkowej. Szczególnie bulwersujący jest czas reakcji. Wniosek w sprawie opłaty złożono 8 października 2025 r., a odpowiedź ZDiZ została sporządzona dopiero 20 marca 2026 r. To około pięć miesięcy oczekiwania na pismo, w którym urząd informuje obywatela, że parkomat się mylił, ale obywatel ma zapłacić.

Cała sprawa pokazuje niebezpieczną logikę administracji: błąd systemu jest po stronie miasta, ale konsekwencje ponosi mieszkaniec. Gdyby sytuacja była odwrotna i to kierowca pomylił się przy płatności, urząd zapewne nie wykazałby takiej wyrozumiałości. Tymczasem tu mamy oficjalne urządzenie, oficjalny komunikat, oficjalnie przyznany błąd i oficjalne żądanie pieniędzy.
Co może zrobić mieszkaniec?
Po pierwsze, nie można ignorować wezwania i należy złożyć pisemne wyjaśnienia oraz wniosek o stwierdzenie braku obowiązku zapłaty opłaty dodatkowej. Do pisma należy dołączyć zdjęcie komunikatu z parkomatu, numer urządzenia, datę, godzinę i opis sytuacji. Po drugie, można domagać się wskazania podstawy prawnej, dlaczego obywatel ma ponosić konsekwencje błędu oprogramowania urządzenia należącego do miejskiego systemu poboru opłat. Takowej podstawy oczywiście nie ma.

Po trzecie, można złożyć skargę na działanie ZDiZ do Prezydenta Miasta Gdyni albo Rady Miasta Gdyni. Warto podkreślić, że problem nie dotyczy wyłącznie jednej osoby, ale zasad działania całego systemu. Po czwarte, jeżeli sprawa trafi dalej, mieszkaniec może rozważyć drogę sądową i kwestionowanie zasadności naliczenia opłaty dodatkowej, powołując się na wprowadzenie w błąd przez urządzenie miejskie.
Jedziesz do Gdyni? Przygotuj się na walkę z głupotą urzędników
W podobnej sytuacji warto natychmiast zrobić zdjęcie ekranu parkomatu, numeru urządzenia oraz otoczenia, a następnie zadzwonić na infolinię i poprosić o odnotowanie zgłoszenia. Najlepiej zapisać godzinę połączenia i nazwisko konsultanta, jeśli zostanie podane.
Bo w Gdyni najwyraźniej nawet komunikat dzień wolny od opłat nie oznacza, że dzień jest wolny od opłat. Oznacza tylko, że obywatel powinien przygotować się na walkę z głupotą urzędników. Także uważajcie
Co zrobiłby normalny urzędnik?
Podpowiadamy władzom Gdyni: sprawę należało załatwić na korzyść osoby, którą spotkała owa przygoda, przeprosić i jeszcze przyznać jakąś bonifikatę lub przynajmniej drobny gadżet.
Zgodnie z zasadami prawa administracyjnego, w szczególności:
– zasadą zaufania obywatela do państwa i organów władzy publicznej (art. 8 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego),
– zasadą rozstrzygania wątpliwości faktycznych na korzyść strony (art. 7a § 1 KPA),
– zasadą pogłębiania zaufania oraz obowiązkiem prowadzenia postępowania w sposób budzący zaufanie jego uczestników (art. 7 KPA),
– zasadą proporcjonalności i adekwatności działania organu administracji publicznej (art. 7 KPA w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP),
– zasadą praworządności działania organów władzy publicznej (art. 6 KPA oraz art. 7 Konstytucji RP),
– zasadą uwzględniania interesu społecznego i słusznego interesu obywateli (art. 7 KPA), niedopuszczalne jest obciążanie obywatela negatywnymi konsekwencjami błędów systemu informatycznego lub urządzeń należących do organu administracji publicznej.
Czekamy na komentarz Zarządu Dróg Miejskich w Gdyni.
źródło: Facebook









