Pewna kobieta z Wielkiej Brytanii udowodniła, że szczęście nie musi mieścić się w luksusowym kamperze. Od trzech lat spędza każdy weekend… w swoim Fiacie 500. Na pierwszy rzut oka to szaleństwo – mały, miejski samochód, który większość z nas ledwie uznałaby za wygodny do dojazdów do pracy, stał się dla niej drugim domem. Jednak dla niej to sposób na życie, wolność i przygodę.
„Ktoś zapytał, czy da się spać w Fiacie 500. Odpowiadam – da się! I robię to prawie co weekend od trzech lat” – napisała na Facebooku. Jej wpis, ilustrowany zdjęciami z plaż, pól i parkingów nad jeziorami, błyskawicznie podbił sieć. Tracey, drobna kobieta mierząca 158 cm wzrostu, urządziła swojego Fiata jak mini-kamper. Na tylnej kanapie rozkłada materac, w bagażniku mieści kuchenkę turystyczną, a na klapie montuje specjalny namiot-przedłużenie. „Kupiłam go na Amazonie – najmniejszy rozmiar. To najlepszy zakup, jaki zrobiłam. Do tego kubek gorącej herbaty i jestem w raju” – żartuje.
Choć wielu pukało się w czoło, widząc jej pomysł, dziś to właśnie ona inspiruje innych. „Ludzie śmiali się, że oszalałam. A teraz sami pytają o rady, jak zacząć car-camping” – mówi z uśmiechem. Internauci nazwali ją „królową Fiata 500”. Jeden z komentujących napisał: „Używam mojego 500-tki jak vana, ale na to bym nie wpadł!”. Tracey przyznaje jednak, że podczas samotnych nocy zawsze wybierała bezpieczne miejsca: popularne parkingi, kempingi za 10 funtów czy plaże z dostępem do toalet. „Jestem trochę strachliwa, więc nie zatrzymuję się w dziczy” – mówi szczerze.
Jej pasja przyniosła jeszcze jeden efekt – poznała partnera, który ma własnego kampera.






