W cieniu debat o elektryfikacji, konkurencji i restrukturyzacjach fabryk, w Stellantis toczy się inny – mniej widoczny, ale kluczowy – proces. Koncern coraz wyraźniej pokazuje, że przyszłość motoryzacji to nie tylko platformy, akumulatory i oprogramowanie, lecz także ludzie i sposób, w jaki są rozwijani. Najlepszym przykładem są globalne programy rozwoju przywództwa, takie jak LEADx oraz STELLO.
Mentoring w Stellantis ma działać w obie strony. Programy zachęcają nie tylko do szukania mentorów, ale też do aktywnego wchodzenia w rolę mentora i mentee jednocześnie. Chodzi o budowanie kultury, w której doświadczenie krąży, a wiedza nie zatrzymuje się na najwyższych szczeblach zarządzania. W świecie, w którym technologia zmienia się szybciej niż struktury organizacyjne, taka elastyczność staje się realną przewagą konkurencyjną.
Tydzień wcześniej podobny przekaz popłynął z oficjalnej strony Stellantis. Xavier Chéreau, wiceprezes ds. HR i transformacji, podsumował globalną ceremonię ukończenia programów LEADx i STELLO. W ciągu jednego roku aż 370 absolwentów z całego świata – od Auburn Hills po Turyn – zakończyło swoje ścieżki rozwojowe. Obecność CEO Antonio Filosy oraz czołowych liderów grupy miała podkreślić, że nie jest to inicjatywa poboczna, lecz element strategiczny.
To ważny sygnał w momencie, gdy Stellantis znajduje się w samym środku głębokiej transformacji. Elektryfikacja, cyfryzacja i nowe modele biznesowe wymagają liderów, którzy potrafią zarządzać niepewnością, pracować ponad granicami marek i kultur oraz podejmować decyzje w warunkach ciągłej zmiany. Tego nie da się nauczyć wyłącznie na sali szkoleniowej.
źródło: Stellantis






