Stellantis przygotowuje nowy etap porządkowania relacji z partnerami handlowymi w Europie, a rozmowy dotyczą także Polski. Nie chodzi już o prostą rewolucję pod hasłem model agencyjny, którą kilka lat temu lansowano jako przyszłość sprzedaży aut, ale raczej o próbę ułożenia na nowo zasad współpracy z dealerami po okresie chaosu, opóźnień i korekt strategii.
Stellantis już w 2021 roku zapowiedział wygaszenie dotychczasowych umów sprzedażowo-serwisowych w Europie, a w 2023 roku podpisał nowe kontrakty z europejską siecią dealerską, uruchamiając zmiany najpierw w Austrii, krajach Beneluksu i Holandii. Plan zakładał stopniowe rozszerzanie nowego modelu na kolejne rynki. Problem w tym, że wdrożenie okazało się znacznie trudniejsze, niż zakładano. Pojawił się opór dealerów, kwestie marżowe i problemy operacyjne, w tym IT, a ostatecznie w maju 2025 roku Stellantis wstrzymał szerokie rozwijanie agencyjnego modelu sprzedaży w większości Europy.
Dziś jest mowa o nowych umowach i nowych warunkach współpracy, negocjowanych kraj po kraju. W praktyce oznacza to, że Stellantis chce zachować większą kontrolę nad siecią, standardem obsługi, polityką handlową i rentownością, ale jednocześnie musi odbudować zaufanie partnerów, bez których trudno będzie poprawić wyniki w Europie.
Zwłaszcza teraz, gdy grupa próbuje wyjść z kosztownego resetu biznesu, ogłoszonego w lutym 2026 roku, i jednocześnie walczy o wzrost sprzedaży na bardzo wymagającym rynku.
Sygnały, że rozmowy z dealerami znów są dla koncernu priorytetem, widać również w samej komunikacji firmy. Stellantis zorganizował w 2026 roku kolejne spotkanie europejskich stowarzyszeń dealerskich, a menedżerowie koncernu otwarcie podkreślali, że chcą być bliżej dealerów niż kiedykolwiek. W Polsce podczas styczniowej konwencji dealerów przedstawiono strategię na przyszłość i plany dla dziewięciu marek, co można odczytywać jako przygotowanie gruntu pod dalsze rozmowy o modelu współpracy i warunkach handlowych.
Z perspektywy dealerów stawka jest duża. Nowe umowy zdecydują o tym, kto w przyszłości będzie realnie kontrolował proces sprzedaży, jak będą wyglądały marże, bonusy, finansowanie stocku, odpowiedzialność za klienta i zakres samodzielności salonów. Dla Stellantis to z kolei element szerszej układanki: trzeba uporządkować relacje z siecią sprzedaży, poprawić efektywność i odzyskać tempo na rynku, na którym konkurencja rośnie nie tylko ze strony tradycyjnych producentów, ale też marek chińskich.
Polska nie będzie tu wyjątkiem. Nasz rynek jest dla Stellantis ważny nie tylko sprzedażowo, ale też przemysłowo, więc trudno sobie wyobrazić, by nowe zasady dla Europy miały ominąć lokalnych partnerów.
Nowe umowy mają być podpisane w III lub IV kwartale 2026 roku.






