Stellantis powołuje nową radę dostawców, która ma stać się ważnym forum współpracy między koncernem a partnerami z branży motoryzacyjnej. Celem jest nie tylko lepsza koordynacja działań, ale też wspólne wypracowanie odpowiedzi na największe wyzwania, z jakimi mierzy się dziś europejski przemysł samochodowy. Jednocześnie Stellantis chce zatrzeć złe wrażenie, jakie wywołały działania za czasów Carlosa Tavaresa, gdy dostawców traktowano bardzo źle.
Nowa struktura skupia najwyższych regionalnych przedstawicieli Stellantis, odpowiedzialnych za kluczowe funkcje przemysłowe, a także 26 partnerów-dostawców. Reprezentują oni szerokie spektrum technologii, surowców i kompetencji istotnych dla europejskiej motoryzacji. To pokazuje, że producent nie chce już rozmawiać z rynkiem wyłącznie w klasycznym układzie zamawiający–dostawca, ale stawia na bardziej strategiczną i długofalową współpracę.
W 2026 roku rada ma spotkać się trzykrotnie. Każda z sesji potrwa półtora dnia i będzie poświęcona identyfikacji wspólnych problemów, ustalaniu priorytetów oraz wypracowywaniu konkretnych rezultatów. Chodzi więc nie o kolejne korporacyjne spotkania dla samego spotykania się, lecz o praktyczne działania, które mają przełożyć się na sprawniejsze funkcjonowanie całego łańcucha dostaw.
Trzy zaplanowane na ten rok posiedzenia będą dotyczyły przede wszystkim uzgodnienia wspólnych priorytetów, harmonizacji kluczowych wskaźników efektywności oraz prowadzenia prac, które mają wyznaczyć kierunek współpracy na kolejne miesiące. Prace te mają być współprowadzone przez kierownictwo Stellantis i przedstawicieli dostawców.
Zakres tematów jest szeroki i dobrze pokazuje, z jak złożonym otoczeniem mierzy się dziś branża. Mowa między innymi o planowaniu produkcji, skutkach regulacyjnych i finansowych, gotowości technologicznej, innowacjach oraz doskonałości operacyjnej. To właśnie w tych obszarach producenci i dostawcy są dziś od siebie bardziej zależni niż kiedykolwiek wcześniej.






