Citroën Jumpy, Peugeot Expert i Opel Vivaro do serwisu. Stellantis rozpoczął w Europie pilną akcję dotyczącą trzech modeli średniej wielkości vanów z napędem wodorowym. Powodem są stwierdzone ryzyka nieszczelności instalacji H₂, które w skrajnych przypadkach mogą prowadzić do zapłonu. Wykryte problemy okazały się na tyle poważne, że koncern nie tylko ściąga pojazdy do kontroli, ale jednocześnie kończy swój krótki projekt lekkich aut dostawczych zasilanych wodorem.
Wezwanie obejmuje wodorowe odmiany Citroën Jumpy, Peugeot Experta i Opel Vivaro – modeli, które początkowo przedstawiano jako symbol ambicji Stellantis w dziedzinie zeroemisyjnego transportu komercyjnego. Kontrole serwisowe oraz zgłoszenia użytkowników wykazały, że w układzie magazynowania sprężonego wodoru mogą pojawiać się nieszczelności. Ponieważ wodór jest gazem silnie łatwopalnym, nawet niewielki wyciek stanowi realne zagrożenie bezpieczeństwa. W efekcie koncern podjął decyzję o całkowitym wygaszeniu programu, który okazał się zbyt ryzykowny i zbyt kosztowny, by mógł być dalej rozwijany.
Wodorowe vany miały zapewnić przewagę nad elektrycznymi dzięki krótkim czasom tankowania i większemu zasięgowi, jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała te założenia. Zainteresowanie klientów flotowych było ograniczone, a koszty produkcji pojazdów i infrastruktury znacznie przewyższały początkowe kalkulacje.
Jeszcze przed ogłoszeniem akcji serwisowej Stellantis zmniejszał skalę projektu, a problemy techniczne tylko przyspieszyły decyzję o jego zamknięciu. Wycofanie modeli wodorowych nie oznacza, że koncern całkowicie porzuca technologię H₂, ale jasno pokazuje, że obecnie priorytetem firmy pozostaje elektromobilność bateryjna – tańsza, bardziej dopracowana i szybciej adaptowana przez europejskie floty.
źródło: Hydrogen Insight






