Firma Symbio ogłosiła radykalną redukcję zatrudnienia, obejmującą niemal 70% całej kadry. To jeden z najpoważniejszych kryzysów w europejskiej branży wodorowej ostatnich lat, wywołany decyzją koncernu Stellantis o odejściu od pojazdów zasilanych wodorem.
Symbio, wspólne przedsięwzięcie trzech koncernów — Michelin, Forvia i Stellantis — miało być fundamentem europejskiej produkcji ogniw paliwowych. Stellantis planował odbierać około 80% całkowitej produkcji fabryki SymphonHy, największego zakładu ogniw paliwowych w Europie. Wycofanie się koncernu praktycznie z dnia na dzień pozbawiło firmę kluczowego rynku zbytu i prawdopodobnie zakończy jej działalność.
Decyzja Stellantis, oficjalnie powodowana zmianą strategii na rzecz klasycznej elektryfikacji i rozwiązań hybrydowych, okazała się ciosem, którego Symbio nie było w stanie zamortyzować bez drastycznych działań oszczędnościowych. W oficjalnym komunikacie Symbio potwierdziło, że wchodzi w fazę „głębokiej restrukturyzacji”, mającej zabezpieczyć dalsze funkcjonowanie spółki. Firma deklaruje, że zachowa podstawowy trzon działalności badawczo-rozwojowej, ale ograniczy większość prac produkcyjnych i projektowych, ponieważ aktualne moce zakładu zostały zaplanowane z myślą o zamówieniach, które już nie nadejdą.
Jeszcze rok temu otwarcie fabryki SymphonHy we wschodniej Francji prezentowano jako milowy krok dla europejskiego wodoru. Zakład miał produkować systemy ogniw paliwowych w skali przemysłowej, dostarczając je zwłaszcza do dostawczaków i lekkich pojazdów użytkowych Stellantis. Dziś znaczną część linii produkcyjnych trzeba będzie wyłączyć, a pracownicy — w dużej mierze inżynierowie i technicy wyspecjalizowani w technologii wodorowej — stracą zatrudnienie.
Europa od lat zapowiadała rozwój transportu wodorowego, jednak rzeczywistość rynkowa pozostaje brutalna: bardzo wysoki koszt wodoru uniemożliwia zbudowanie bazy stabilnych odbiorców. Bez długoterminowych zamówień firmy nie są w stanie utrzymać kosztownych instalacji.
źródło: H2Invest






