Citroën od wielu miesięcy odbudowuje swoją pozycję i odzyskuje rynek. Teraz z samej góry firmy płynie sygnał, że coś rzeczywiście zaczyna się zmieniać. Xavier Chardon, CEO marki Citroën, odnosi na tym polu sukcesy.
Chardon poinformował, że wrócił w tym tygodniu do Danii, a jednocześnie symbolicznie cofnął się w czasie. Ponad 20 lat temu odpowiadał tam za lokalne operacje Citroëna. Dziś patrzy na tę samą markę z zupełnie innej perspektywy — jako jej globalny szef. Jak przyznał, Citroën nie jest jeszcze tam, gdzie kiedyś był, ale najważniejsze jest to, że wróciła energia i wróciła wiara.
„Jest zaangażowany zespół. Dealerzy znów ufają. Pasja do marki, która tak naprawdę nigdy nie zniknęła” — taki przekaz można odczytać z jego słów. W przypadku Citroëna ma to szczególne znaczenie. Przez ostatnie szewrony przechodziły trudny okres: zmieniające się gamy modelowe, mocna presja cenowa, ofensywa rywali i niełatwe warunki dla europejskiego rynku sprawiły, że wielu producentów musiało na nowo zdefiniować swoją rolę. Citroën również szukał nowego języka, nowej tożsamości i nowego sposobu na odzyskanie klientów. I to się chyba udało.
Słowa Xaviera Chardona można odczytywać jako sygnał, że w marce trwa odbudowa od środka. Najpierw muszą uwierzyć ludzie: pracownicy, importerzy, dealerzy. Są też pierwsze wyniki w postaci rosnącej sprzedaży i mocniejszej pozycji na rynku.
Nasz komentarz
Citroën ma jedną z najcenniejszych rzeczy w motoryzacji: kapitał emocjonalny. Potężne grono ludzi, którzy widzą w tej marce coś więcej, niż logo, blachę i koła. To nas bardzo cieszy bo przecież Francuskie.pl zaczęło się właśnie od Citroëna …






