To może być zła wiadomość dla zespołów klienckich i wszystkich, którzy liczyli, że rajdowy Sandrider dostanie drugie życie poza fabryką. Według informacji opublikowanej przez portugalski SportMotores, Dacia nie zamierza udostępniać swojego samochodu prywatnym ekipom po zakończeniu programu. Serwis twierdzi, że taka decyzja już zapadła.
To jednak nie jest zwykły samochód, który można po prostu wystawić w katalogu sportowych odmian. Sandrider od początku był budowany jako fabryczny prototyp do kategorii Ultimate T1+, z myślą o najcięższych rajdach terenowych świata. Dacia pokazywała go jako projekt specjalny, rozwijany pod Dakar i mistrzostwa świata rally-raid, a nie jako bazę pod sprzedaż dla prywatnych zespołów.
Jeśli więc informacja ze SportMotores się potwierdzi, będzie to logiczne, choć dla wielu rozczarowujące domknięcie całej historii: Sandrider pozostanie autem fabrycznym, elitarnym i niedostępnym dla rynku klienckiego. Bez drugiego obiegu, bez prywatnych startów, bez kariery po karierze. Szkoda.
Chociaż nie jest oczywiście wykluczone, że auta te zostaną sprzedane za czas jakiś do prywatnych kolekcji jak to już wiele razy bywało. Imponujące osiągi i seria zwycięstw to wystarczający powód, by osoby inwestujące w tego typu auta, mające swoje unikalne kolekcje, zainwestowały w Dacię z V6.
A nam trochę szkoda całego projektu, bo po paśmie sukcesów zamykanie tego kierunku rozwoju wydaje się być nie do końca przemyślane.






