„Ten samochód nie jest na sprzedaż” – dziś to zdanie z reklamy brzmi jak marketingowa prowokacja. W latach 50. było jednak czymś znacznie poważniejszym: deklaracją technologicznej odwagi i manifestem filozofii Renault. Samochód widoczny na tej reklamie nigdy nie miał trafić do salonów. I właśnie dlatego był tak ważny.
Chodzi o Renault Étoile Filante, eksperymentalny pojazd napędzany turbiną gazową, który w 1956 roku przeszedł do historii, osiągając na solnych równinach Bonneville blisko 310 km/h. Reklama wprost mówi: nie był to projekt prestiżowy ani pokaz siły dla samego efektu. To było jeżdżące laboratorium – maszyna, która miała odpowiedzieć na pytanie, jak zachowa się „samochód jutra” przy prędkościach „pojutrze”. Renault nie sprzedawało Étoile Filante, bo nie mogło i nie chciało.
| To jest wędrujące laboratorium Régie Renault. Ten samochód zapisał się w historii na solnych równinach Salt Lake, ustanawiając nowy rekord prędkości dla pojazdów napędzanych turbiną. Nie chodziło jednak wyłącznie o prestiż marki Renault. W tym najnowszym osiągnięciu francuskiego przemysłu zawarli wszystkie udoskonalenia techniczne, które na obecnym etapie mogły zostać wykorzystane w produkcji wielkoseryjnej. To również wyjaśnia, dlaczego samochód ten już w swoich pierwszych startach w zawodach odniósł tak znakomite wyniki: w Mille Miglia we Włoszech, Tour de France, Tour de Belgique oraz Tour de Corse. RENAULT DAUPHINE |
To nie był prototyp w rozumieniu dzisiejszych concept carów. To był poligon doświadczalny: aerodynamika, stabilność przy ekstremalnych prędkościach, zachowanie nadwozia, reakcje kierowcy, bezpieczeństwo. Inżynierowie dosłownie ryzykowali życie, by zebrać dane, które później… trafiły do samochodów dla zwykłych ludzi. I tu pojawia się klucz reklamy, genialny z marketingowego punktu widzenia. Po opowieści o futurystycznej maszynie, która „nie jest na sprzedaż”, Renault nagle przechodzi do Dauphine – niewielkiego, rodzinnego auta produkowanego seryjnie. Przekaz jest czytelny: to ci sami inżynierowie, ta sama wiedza, ta sama ambicja, tylko w formie, którą można postawić pod domem.

Renault nie mówiło: „kupujesz wyścigówkę”. Mówiło, że kupujesz efekt pracy ludzi, którzy wiedzą, jak wygląda granica możliwości samochodu.
No i to działało!







