Nowy SUV, Citroën C5 Aircross Hybrid 145 KM w wersji MAX przejechał z nami blisko dwa tysiące kilometrów. Autostrady, drogi szybkiego ruchu, drogi podmiejskie, miasto. Po prostu wszystko. Ma zalety i wady, ale niech te wady nie przesłonią pozytywnego obrazu bardzo wygodnego, oszczędnego i komfortowego samochodu z dużym bagażnikiem, przyjemnego w prowadzeniu, który nie męczy a wręcz zachęca do jazdy.
Nowy Citroën C5 Aircross jest wielki i dosłownie i w przenośni. Przestronne nadwozie zachęca do podróży, długie trasy w nim są relaksem. Pomaga w tym i komfortowe zawieszenie i wygodne fotele ale też design, który jest nowoczesny i spójny. Ten SUV tworzy zgrabną całość.

Zacznę od silnika, bo ten budzi najwięcej emocji. Mamy tutaj jednostkę 1.2 opartą na łańcuchu rozrządu. Średnie spalanie z całego testu, mierzone na stacji benzynowej kolejnymi tankowaniami, wyszło nam 7,1 litra na 100 kilometrów. Znakomity wynik, biorąc pod uwagę, że prawie połowa dystansu odbywała się na autostradach. Jeśli chodzi o jej pracę, to odpowiada mi zarówno dźwięk jak i osiągi, w żadnej sytuacji, nawet jadąc obciążonym autem, nie odczuwałem braku mocy. Zgadzam się jednak z opinią, że w gamie powinna być też mocniejsza opcja hybrydowa bazująca na silniku 1.6 PureTech, taka jaką mają Amerykanie w Jeepach. Jednak nawet owo 1.2, które mamy tutaj, daje radę a wręcz radzi sobie dobrze, tyle, że nie będzie żadnego sportu.

I tutaj warto zauważyć, że niektórzy producenci wręcz prześcigają się w obietnicach sportowych osiągów, dynamicznych sylwetek i coraz sztywniejszych zawieszeń a Citroën robi coś zupełnie odwrotnego. C5 Aircross Hybrid 145 KM nie próbuje być najbardziej dynamiczny ani najbardziej agresywny na drodze. Zamiast tego oferuje coś znacznie bardziej praktycznego: wyjątkowy komfort jazdy, ogrom przestrzeni i bardzo rozsądne spalanie. Serio. Tym autem chce się jeździć.

Podkreślam, że jest to to samochód zaprojektowany tak, aby podróż była przyjemnością: serio, C5 Aircross pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych SUV-ów w swojej klasie. Nie próbuje kopiować konkurencji. Zamiast tego przypomina, czym kiedyś słynęła marka Citroën – komfortem, spokojnym charakterem i rozwiązaniami zaprojektowanymi z myślą o codziennym użytkowaniu.
SUV, który nie próbuje być sportowy

Citroën C5 Aircross mierzy ponad 4,65 metra długości i należy do popularnego segmentu SUV-ów klasy średniej. Na rynku konkuruje z takimi modelami jak Peugeot 3008, Renault Austral, Toyota RAV4 czy Nissan Qashqai.

Stylistyka samochodu jest charakterystyczna dla najnowszej linii Citroëna. Przód z poziomymi światłami LED tworzy szeroką i nowoczesną linię. Sylwetka jest masywna, ale stonowana, pozbawiona agresji, która często dominuje w projektach konkurencji.

Z tyłu uwagę przyciągają lampy LED oraz duża klapa bagażnika. Niesamowite są te wystające skrzydełka. Nie wiem szczerze po co, ale to już design – ważne, że całość tworzy spójny projekt, który dobrze wpisuje się w stylistykę marki.
Fotele jak w salonie i świetny design wnętrza

Wnętrze C5 Aircross zostało zaprojektowane według filozofii Citroën Advanced Comfort. Producent chciał stworzyć przestrzeń przypominającą salon – miejsce, w którym podróż staje się relaksem. Największe wrażenie zrobił na mnie design deski rozdzielczej. Jest świetny, spójny i bardzo praktyczny. Mamy ekran przed kierowcą, duży ekran pochylony pośrodku a za nim mnóstwo przestrzeni. W samej środkowej konsoli są trzy miejsca na butelki, puszki czy kawę (!), pod ekranem wygospodarowano mnóstwo miejsca na drobiazgi. Ładowarka telefonu komórkowego bezprzewodowo ładuje i się nie grzeje (w końcu!), telefon łapie ładowanie błyskawicznie. Świetna sprawa.

Co chcę powiedzieć? Zapakuj rodzinę, wodę, kawę, colę, co tam chcesz – znajdzie się jeszcze miejsce na wafelki, crossainty i mnóstwo innych rzeczy. Ilość miejsca na te drobiazgi jest ogromna. Dwa porty USB-C z przodu radzą sobie z ładowaniem telefonów i tabletów. Duże wrażenie zrobiły na mnie fotele. Są szerokie, miękkie i wyraźnie grubsze niż w wielu konkurencyjnych SUV-ach. Moim zdaniem należą do najwygodniejszych w tej klasie samochodów a wersji MAX mają, uwaga, regulację trzymania bocznego. Tak, rozwiązanie z klasy premium w końcu pojawiło się i tutaj. Co więcej, do dyspozycji mamy podgrzewanie, wentylowanie oraz świetny, mocny masaż. Wszystko sterowane z bardzo przyjaznego menu. W praktyce z przodu jest po królewsku.

Z tyłu – no cóż – szkoda, że producent zrezygnował z oddzielnych foteli, ale z kolei jeśli jedziemy w cztery osoby to także tam będzie bardzo przyjemnie i mnóstwo miejsca na nogi. Bo przestrzeń w C5 Aircross jest królewska. Co ważne, oparcie ma odpowiedni kąt, siedzi się bardzo wygodnie, jest szeroki podłokietnik z miejscem na dwa kubki a nawet jeśli macie 190 cm wzrostu to miejsca na nogi pozostanie dużo, także przy rosłym kierowcy. Jedyny minus miejsc z tyłu to brak podparcia bocznego, tu kanapa nie jest po prostu tak bardzo wyprofilowana.
Plastiki? No cóż, materiały wykończeniowe są dobrej jakości, choć można znaleźć twardsze materiały. Mimo to wnętrze sprawia wrażenie solidnego i dobrze wyciszonego, bardzo solidnie zmontowanego. Świetne są wstawki kolorystyczne i dobór kolorystyki w ogóle. Design to bardzo mocna strona C5 Aircrossa.

Na sam koniec dodam, że w kabinie zwracają uwagę wystające głośniki wysokotonowe. Nietypowo umieszczone, grają OK, chociaż system audio nie jest jakiś idealny, mi osobiście brakuje w nim średnich tonów, które pozwoliłyby przyjemniej wsłuchać się w jazz czy inną, nieco ambitniejszą muzykę. Ale źle też nie jest. Kabinę można również podświetlać na różne sposoby i w ogóle bawić się konfiguracją, opcji znajdziecie tu mnóstwo.

Wielki bagażnik
Bagażnik również należy do największych w segmencie. W zależności od ustawienia foteli oferuje ponad 560 litrów pojemności. Po złożeniu siedzeń przestrzeń znacząco rośnie, co pozwala bez problemu zapakować bagaże na długą podróż.
A jak to jeździ?
Zawieszenie jest przyjemne, komfortowo pokonuje dziury i nierówności, ale samochód, wbrew temu co czytałem w kilku recenzjach, wcale się nadmiernie nie pochyla na boki. Wręcz przeciwnie, stabilność prowadzenia była czymś, co mnie niesamowicie zaskoczyło. Z jednej strony nie czujemy prawie żadnych nierówności, bruk to dla C5 Aircrossa fraszka, dziury nie męczą, z drugiej mamy pełną kontrolę nad nadwoziem. Bo po przestronnej i wygodnej kabinie ze świetnymi komfortowymi fotelami największym wyróżnikiem C5 Aircross jest zawieszenie. Citroën stosuje w nim system amortyzatorów z hydraulicznymi ogranicznikami skoku. Rozwiązanie to pozwala bardzo skutecznie tłumić nierówności.

Dynamika silnika 1.2 MHEV 145 KM jest jak dla mnie bardzo dobra. OK, nie będziecie tu mieli żadnych sportowych doznań, może poza dźwiękiem silnika, bo ten jest całkiem przyjemny, ale poza tym naprawdę trudno mieć jakieś zastrzeżenia. Chcesz jechać 140, pojedziesz, chcesz się rozpędzić i wyprzedzić, zrobisz to. 10,2 do setki podaje producent, jest to naprawdę dobry wynik.

Idź na jazdę próbną i spróbuj sam jeśli nie wierzysz – 1.2 145 KM w C5 Aircrossie daje radę nawet gdy mieliśmy trzech dorosłych pasażerów (rosłych, serio) i pełen bagażnik. Spalanie średnie już wspomniałem na początku, 7,1 litra w całym teście, ale jeżdżąc łagodnie można zejść poniżej 6 litrów bez problemu.
10 rzeczy, które mnie zaskoczyły w Citroënie C5 Aircross
- Wysoki poziom komfortu jazdy przy zachowaniu kontroli nad nadwoziem. Na wielu drogach C5 Aircross zachowuje się tak, jakby wygładzał nierówności nawierzchni.
- Fotele z regulacją trzymania bocznego. Są znacznie bardziej miękkie i wygodne niż w większości SUV-ów i przypominają raczej wygodne fotele w salonie niż typowe siedzenia samochodowe, ale jednocześnie znakomicie trzymają.
- Cisza w kabinie podczas spokojnej jazdy. Samochód jest dobrze wyciszony i nawet przy wyższych prędkościach podróżuje się w nim bardzo komfortowo.
- Przestrzeń. Ten samochód oferuje więcej miejsca niż niektórzy nawet więksi konkurenci. Warunki we wnętrzu są królewskie, jak na klasę samochodu.
- Praktyczność wnętrza. Liczne schowki i duży bagażnik sprawiają, że samochód dobrze sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Środkowa konsola to mistrzostwo.
- Średnie spalanie. i dynamika Jak na SUV tej wielkości wynik uzyskaliśmy bardzo dobry.
- Charakter samochodu. C5 Aircross to dla nas idealne auto, którym polubiliśmy jeździć. nie próbuje udawać sportowego SUV-a i dzięki temu jest wyjątkowo spójny w swojej koncepcji.
- Stosunek ceny do wyposażenia. Wersja Max oferuje bardzo bogate wyposażenie, które w wielu konkurencyjnych modelach wymaga dopłaty.
- Design i jazda – kto nie wsiadał do wnętrza, chwalił rozwiązania, które zobaczył. Duży pochylony ekran, wygoda, cisza – to się podobało.
- Dynamika – jak na ten mały silnik jest bardzo dobra. Spróbuj sam, zanim skomentujesz.
Podsumowanie testu

Nowy Citroën C5 Aircross Hybrid 145 KM 2026 MAX to samochód, który jednogłośnie oceniliśmy pozytywnie. Lubimy nim jeździć i pokonywać kilometry. Jest wygodny, komfortowy, przestronny, praktyczny. Czy można by coś w nim zmienić? Być może dać pod maskę diesla, spalanie by spadło. Być może dodać do gamy jeszcze jeden silnik – 1.6 ale z hybrydą, tak jak oferuje to Jeep.

W naszych oczach i po przejechaniu blisko 2000 kilometrów C5 Aircross zasługuje na uwagę i uznanie. Warto go wziąć pod uwagę, szukając nowego SUVa.
Chcesz wiedzieć więcej?
Wady i zalety
Zalety omówiliśmy obszernie powyżej a w tabelce je podsumowujemy. Jeśli chodzi o wady to powyżej 140 km/h w kabinie robi się już nieco głośniej. Rozbawił nas system multimedialny, który niechętnie wychodzi z trybu nocnego. Jasna tapicerka jest piękna, ale się brudzi i trzeba o nią dbać bardziej niż o klasyczną materiałową. Na pewno warto zwrócić uwagę na to, że tylne drzwi domyka się mocniej niż przednie no i na koniec pewna cecha, która nas lekko zaskoczyła – wjazd w mokry teren oznaczał wizytę na myjni z automatu, spod kół leci mnóstwo błota na boki auta.

Zalety | Wady |
|---|---|
Komfort jazdy, nawet na bruku | Powyżej 140 km/h pojawia się wyraźny szum w kabinie |
Wygoda foteli | System multimedialny zbyt wolno przełącza się z trybu nocnego do jasnego |
Wszechstronna konfiguracja wnętrza | Jasna tapicerka wygląda efektownie, ale szybko się brudzi |
Szybkie multimedia | Tylne drzwi trzeba mocniej zamykać niż przednie |
Świetny design | Wjazd w mokry teren = wizyta na myjni |
Potężny bagażnik | Maskę trzyma drut a nie siłowniki – tanio |
Dynamika |
Ile to kosztuje?
Cena C5 AIrcrossa zaczyna się od 132.900 zł – a samochód skonfigurujesz tutaj. Wersja MAX to wydatek od 163.900 zł, jednak w salonach można liczyć na znakomite rabaty i warto o nie zapytać.
Dostępne napędy to 1.2 145 KM MHEV, 225 KM PlugIn Hybrid oraz 100% elektryk jak ktoś lubi takie wersje.
Więcej zdjęć znajdziesz w galerii poniżej.
Dziękujemy Stellantis Polska za użyczenie samochodu do testu.












































