REKLAMA

Test: DS 3 Crossback – oryginał w każdym calu

37
UDOSTĘPNIEŃ
91
ODSŁON

Nie będę ukrywał – czekałem na możliwość przetestowania tego samochodu. A że trafił on do mnie w bardzo interesującej wersji Grand Chic i tonacji DS Performance Line, więc moja radość była tym większa. Pod maską pracował 155-konny silnik PureTech. Całość więc mogła się podobać. I zdecydowanie się spodobała! Panie i Panowie: oto DS 3 Crossback.

Cała masa testów sprowadza się do jednego – że DS 3 Crossback jest samochodem atrakcyjnym stylistycznie, ale takim, w którym forma przerosła treść. Na pierwszy rzut oka może i faktycznie takie wrażenie się pojawia, ale gdy pojeździ się tym autem trochę więcej (spędziłem z nim tydzień), to okazuje się, że ma naprawdę wiele zalet. Wad również nie jest pozbawiony, ale nie dominują one w żadnym razie. Zresztą nie wszystko to są wady obiektywne, bo rozumiem, że dla niektórych wadą będzie na przykład cena, ale dla innych będzie to zaletą – pozwoli na bycie oryginalnym, a nawet na zaprezentowanie swojego statusu majątkowego. Choć nie sądzę, by akurat nabywcom samochodów marki DS Automobiles na tym właśnie zależało.

DS 3 Crossback jest przedstawicielem segmentu miejskich SUV-ów, czy też crossoverów. Aktualnie jest jednym z trzech dostępnych w gamie producenta modeli. Pozostałe, to miejski DS 3 oraz większy SUV DS 7 Crossback. Wkrótce należy się spodziewać rozszerzenia gamy modelowej. Na rynek trafi auto segmentu D, a może nawet E, powinien też pojawić się następca kompaktowego DS 4 Crossbacka. Ze swoimi wymiarami DS 3 Crossback plasuje się gdzieś w okolicach całej gamy aut nazywanych miejskimi crossoverami, czy też SUV-ami. Ich segment czy to rośnie (co nie byłoby dziwne), czy raczej już dzieli się na dwa subsegmenty. Dlatego w tabelce poniżej prezentuję np. Volkswagena T-Crossa, bo T-Roc jest już nieco większy. Z tego samego powodu pokazałem wycofywane już pierwsze generacje Peugeota 2008, Renault Captura i Nissana Juke’a. U dealerów jeszcze jakieś powinny być, ale zamawiać można już nowe wersje tych aut. Wyraźnie większe (dłuższe), przekraczające 420 cm długości całkowitej. A tę wartość przyjąłem jako graniczną w poniższym zestawieniu.

W tabelce poniżej podaję wymiary tych aut uszeregowanych alfabetycznie. Wymiary, bez wnikania w to, czy to jakieś premium, czy modele wyraźnie tańsze.

model

długość

szerokość

wysokość

rozstaw osi

Audi Q2

4.191 mm1.794 mm1.508 mm2.601 mm

Citroën C3 Aircross

4.150 mm1.760 mm1.640 mm2.600 mm

DS 3 Crossback

4.118 mm1.791 mm1.534 mm2.558 mm

Ford Puma

4.186 mm1.805 mm1.537 mm2.588 mm

Hyundai Kona

4.165 mm1.800 mm1.565 mm2.600 mm

Kia Stonic

4.140 mm1.760 mm1.520 mm2.580 mm

Nissan Juke I

4.135 mm1.765 mm1.570 mm2.530 mm

Peugeot 2008 I

4.158 mm1.740 mm1.557 mm2.538 mm

Renault Captur I

4.122 mm1.778 mm1.556 mm2.606 mm

Seat Arona

4.138 mm1.780 mm1.552 mm2.566 mm

SsanYong Tivoli

4.195 mm1.795 mm1.590 mm2.600 mm

Volkswagen T-Cross

4.108 mm1.760 mm1.584 mm2.551 mm

Nie wrzuciłem do tabelki Škody Kamiq, Jeepa Renegade, ani Opla Crosslanda X, bo ich długość przekracza 420 cm, a wspomniałem, że to będzie górna granica. Z tych samych względów znalazł się wyżej T-Cross zamiast T-Roc’a.

Wszelkiego rodzaju SUV-y i crossovery są zauważalnie droższe od aut, na których bazują. Ale że są modne, więc klienci chętnie sięgają głębiej do portfeli i płacą. DS Automobiles, młoda francuska marka wydzielona z Citroëna, nawiązująca nazwą do słynnego Citroëna DS, aspiruje do grupy marek premium. Niektórzy, nawet nasi Czytelnicy, naigrawają sobie z tych aspiracji. Bez sensu. Popatrzcie, jak często określenie premium pojawia się w odniesieniu do marek, które jeszcze parę lat temu postrzegane były jako popularne, by nie napisać, że plebejskie. Škoda, Kia, Seat czy Peugeot przez całe dziesięciolecia były raczej markami popularnymi. Wraz z bogaceniem się społeczeństw ludzie oczekują więcej. I są w stanie wydać więcej. Producenci więc też przygotowują odpowiednią ofertę. I jak Peugeot ma w swojej historii prawdziwie wspaniałe samochody (podobnie zresztą, jak Škoda – dzięki współpracy z Hispano-Suizą), tak Kia chyba nie za bardzo… Ale dziennikarze lubują się w takich tekstach, pytanie tylko, czy bezinteresownie…

Owszem, można mówić, że co to za premium w DS 3 Crossback z taką gamą silnikową. Tyle, że jest to bardzo nieaktualne postrzeganie świata motoryzacji. Pojemność skokowa ma znaczenie, ale dziś już takie jakby trochę drugorzędne. W dzisiejszych czasach, kiedy zdecydowana większość silników ma turbodoładowanie, czasem są nawet dwie, a zdarzają się i trzy turbosprężarki, pojemność skokowa schodzi na plan dalszy. Czasem nawet nie podaje się wprost tego parametru i trzeba go szukać w danych technicznych. Świat idzie naprzód! Dwadzieścia lat temu uznawaliśmy dwulitrówkę o mocy rzędu 130-140 KM za całkiem duży silnik. Duży i mocny. W testowanym DS 3 Crossback pracowała jednostka generująca 156 KM (115 kW). Turbodoładowana. Pojemność skokowa? Raptem 1.199 cm³. Maksymalny moment obrotowy wynosi 240 Nm i jest dostępny przy 1.750 obr./min. Legendarny dwulitrowy benzyniak Citroëna (XU10 J4R) spotykany np. w Xantii, miał 16 zaworów na czterech cylindrach i rozwijał 132 KM (przy 5.500 obr./min., czyli przy tej samej prędkości obrotowej, co PureTech 155) i dostarczał 180 Nm maksymalnego momentu obrotowego przy 4.200 obr./min. Widzicie postęp?

Do tego DS 3 Crossback jest samochodem mniejszym (acz jeśli chodzi o masę, to już nie jest tak różowo), a ma mocniejszy silnik o lepszym przebiegu momentu obrotowego. Co do masy, to w wersji z silnikami większymi, niż PureTech 100, DS 3 Crossback waży 1.205 kg. To masa zbliżona do lżejszych wersji Xantii sprzed lat. No ale cóż – wyposażenie i systemy bezpieczeństwa swoje ważą. Natomiast te 1,2 tony nie jest znowu jakimś koszmarnym ciężarem, jak na ten segment.

Według danych producenta DS 3 Crossback PureTech 155 przyspiesza do setki w 8,2 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 208 km/h. To najdynamiczniejsza i najszybsza odmiana tego samochodu. Być może część niechętnych marce osób uzna, że to słabe osiągi, ale pamiętajmy, proszę, że mamy do czynienia nie z autem o aspiracjach sportowych, lecz z miejskim SUV-ikiem.

Producent twierdzi, że średnie spalanie w cyklu mieszanym wynosi dla tej wersji 6,8-6,2 l/100 km (tak, właśnie w takiej kolejności). W cyklu średnim ma to być 6,4-6,1 l/100 km. Pokonałem testowanym samochodem 1.093 km ze średnią prędkością 60 km/h. Komputer pokładowy pokazał średnie zużycie na poziomie 7,0 l/100 km, a więc nieco wyżej, niż podane wyżej wartości. To wartość mieszcząca się w danych fabrycznych (w oparciu o normę WLTP) dla cyklu bardzo wysokiego i jednocześnie niższa od niskiego. Dodam, że z tych blisko 1.100 km jakieś 35% pokonałem trasami szybkiego ruchu. Kolejnych mniej więcej 35% przypadło na drogi krajowe, ale o dość dużym natężeniu ruchu. Pozostałe 30% przejeździłem czy to w ruchu miejskim, czy drogami lokalnymi, ewentualnie mocno obłożonymi krajówkami, które są aktualnie przebudowywane do standardu ekspresówek. Temperatury, jakie panowały w czasie testu, oscylowały w granicach -5°C-5°C.

Oczywiście w czasie testu musiałem uzupełnić benzynę w baku. Zbiornik mieści 44 litry, co przy uzyskanym spalaniu testowym wystarczy na pokonanie niewielu ponad 600 km. Trochę mało, prawda? Z drugiej strony, jeśli DS 3 Crossback będzie użytkowany głównie zgodnie z przeznaczeniem (a więc w mieście) powinno to w zupełności wystarczyć na tankowanie go raz w tygodniu, albo jeszcze rzadziej – zależnie od przebiegów indywidualnych.

Dodam, że wersje napędzane olejem napędowym (BlueHDi 100 i BlueHDi 130) mają zbiorniki 41-litrowe. Ale muszą jeszcze zmieścić do 15 litrów dodatku AdBlue.

Skoro jesteśmy przy danych związanych z pojemnościami i masami, to dodajmy, że DS 3 Crossback PureTech 155 ma ładowność wynoszącą 500 kg. Większą dysponuje jedynie wersja z mocniejszym dieslem (530 kg), wszystkie pozostałe odmiany mogą zabrać na pokład nieco mniej (od 480 do 495 kg).

Gabaryty samochodu oraz jego wymiary wewnętrzne znajdziecie na grafikach w galerii.

DS 3 Crossback jest niewątpliwie samochodem pełnym stylistycznego indywidualizmu. Zrozumiem, jeśli nie każdemu się spodoba. Ja sam miałem początkowo mieszane uczucia odnośnie jego stylistyki zewnętrznej, acz to jest kolejny z francuskich samochodów, który naprawdę trzeba zobaczyć na żywo, a nie oceniać go na podstawie zdjęć. Miałem przyjemność oglądać ten samochód już podczas jego premiery na targach, ale mimo wszystko nie zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia. Do dziś zresztą, choć zdążyłem dostrzec chyba wszystkie jego designerskie smaczki, nie jestem w 100% przekonany do tej stylistyki. Samochód może się podobać, ale nie musi. Żeby też powodował – że użyję młodzieżowego sformułowania – efekt „wow”, też nie powiem. Niewątpliwie DS 3 Crossback ma stylistykę ciekawą, niewątpliwie oryginalną, ale żeby typowo po francusku zaskakiwał, czy nawet szokował, to nie. Jest interesujący, ale dziś na rynku naprawdę niełatwo jest zachwycić. I nie to, że wszystkich. Coraz trudniej jednak zrobić samochód naprawdę ikoniczny pod względem stylu.

To wszystko, to jednak kwestia bardzo subiektywna. Z pewnością znajdą się ludzie, w których gusta DS 3 Crossback trafi wręcz idealnie. Mi się podoba, ale na pewno do granic zachwytu mam tu jeszcze daleko. Jest oryginalny, ale nie szokujący. Za to wnętrze, to już zupełnie inna bajka. Jest bardzo spójne stylistycznie, może nawet aż do przesady, a niektórzy twierdzą, że z tego powodu wręcz traci na funkcjonalności. W mojej opinii nie, nie traci. Wnętrze jest oryginalne, ciekawe, jednorodne, ale na pewno nie nudne. W moim odczuciu nie powoduje też przesytu formą geometryczną wywodzącą się z logotypu marki DS Automobiles. To bardzo ciekawy projekt wnętrza.

Generalnie wnętrze opiera się na rombach i kształtach do rombu podobnych. Wynika to ze stylizowanego logo marki DS Automobiles stanowiącego połączenie liter D i S. Wewnątrz DS 3 Crossback niemal każdy element nawiązuje do tego kształtu, albo rombem po prostu jest. W ten sposób wystylizowano sensorowe przyciski na konsoli środkowej (wewnątrz każdego z pól są – a jakże! – romboidalne przyciski), kształt ten powtarza się na przycisku do uruchamiania i gaszenia silnika, na dyszach nawiewów, na przyciskach zlokalizowanych na tunelu środkowym (służą m.in. do sterowania szybami), na obudowach głośników (nawet w słupach A), nawet w grafikach prezentowanych na obu wyświetlaczach – tym przed kierowcą i tym na konsoli centralnej. Czy te wszystkie kształty nie męczą? Mnie nie, ale jeśli ktoś cierpi na jakąś manię, to może mieć z tym problem ;-)

Bardzo dobrze musze ocenić materiały wykończeniowe. Testowy DS 3 Crossback miał wnętrze wyłożone częściowo zamszem – wszędzie tam, gdzie z kokpitem, czy boczkami drzwiowymi mogą mieć kontakt nasze dłonie. Plastiki sprawiają bardzo dobre wrażenie, a elementy sprawiające wrażenie metalowych najwyraźniej faktycznie są metalowe. Aluminiowe nakładki na pedały dopełniają całości, a ta ma mieć – w założeniach projektantów – odrobinę sportowy sznyt. Wspomagają to wrażenie przeszycia zrobione lekko żółtą oraz równolegle czerwoną nicią.

Wszystkie elementy kokpitu zmontowano bardzo solidnie – podczas testu nie dochodziły do mnie żadne poskrzypywania, pojękiwania, popiskiwania, ani inne odgłosy. Cóż – od marki chcącej się wedrzeć do segmentu premium należy oczekiwać właśnie takiego wykończenia – solidnego i z atrakcyjnych materiałów. I DS 3 Crossback to właśnie zapewnia. Osobiście zdaję sobie sprawę z tego, że zanim świat uzna (bądź nie) DS Automobiles za markę premium, trochę czasu minie, ale podstawy są niezłe. I nie ma co marudzić na silniki. To miejski crossover, a w takich konkurenci też nie dają Bóg wie jak mocnych jednostek napędowych. Dla przykładu w Audi Q2 bazowy silnik, to benzynowy motorek 1.0 rozwijający 116 KM i 200 Nm momentu obrotowego. Inne silniki w gamie tego modelu, to 1.5 o mocy 150 KM oraz 2.0 o mocy 190 KM. Nie znalazłem w ofercie Audi Q2 żadnego diesla. Ale wracając do meritum – owszem, moc silników w DS 3 Crossback kończy się na poziomie 156 KM, nie ma też w gamie napędu na cztery koła, ale realnie auto wcale tak bardzo nie odstaje gamą jednostek napędowych od niemieckiego konkurenta. A jeśli ktoś potrzebuje diesla, to DS 3 Crossback nawet owego konkurenta przewyższa ;-)

Za bardzo dobrym wykończeniem podąża też świetne wyciszenie. Samochód jest cichy, w efekcie czego można się rozkoszować dźwiękami muzyki z fabrycznego zestawu francuskiej firmy audiofilskiej Focal. Nie przeszkadzają w tym ani żadne wspomniane „świerszcze kabinowe”, ani odgłosy silnika, ani – tym bardziej – hałasy z podwozia. Zawieszenie również pracuje cicho, acz nie zapewnia komfortu znanego z Citroëna DS. To po prostu nie ma hydropneumatyki. Inna sprawa, że w tak małych samochodach Citroën nigdy tego rozwiązania też nie stosował. Niemniej jednak marka DS Automobiles nie korzystała i nie korzysta z hydropneumatyki. Czy kiedyś do tego nawiąże? Nie sądzę. W spodziewanej limuzynie zastosuje raczej jakieś inne rozwiązanie.

Skoro już jesteśmy przy zawieszeniu, to DS 3 Crossback ma je zestrojone dość sprężyście, ale nie pozbawiono go komfortu. Tłumienie nierówności jest dość silne, ale nie objawia się na szczęście dobijaniem – elementy amortyzujące powodują, że jazda jest przyjemna nawet na drogach gorszej jakości. Osobiście wolałem cudowne zawieszenie Citroëna DS, ale świat idzie naprzód i – jak mówią Czesi – „to se nevrátí, pane Havranek”.

Natomiast jeśli chodzi o komfort wysiadania z kanapy, czyli z drugiego rzędu, to DS 3 Crossback nie jest tu wzorcowym samochodem. OK, jest niedużym autem, to przecież segment B-SUV, w dodatku z subsegmentu mniejszych aut tej klasy, ale obiektywnie należy stwierdzić, że wysiadanie z kanapy do najwygodniejszych nie należy. Być może projektanci wyszli z założenia, że tym samochodem najczęściej będzie podróżować młoda mama, która będzie też „obsługiwać” siedzące z tyłu, być może w fotelikach, dzieci. W tej sytuacji nie powinno to stanowić większego problemu. Niemniej jednak tylne boczne drzwi są dość wąskie i jeśli miałby tam podróżować dorosły, to z wsiadaniem da sobie radę, ale wysiadać mu nie będzie łatwo. Również wzdłużnego miejsca na nogi nie ma tam zbyt wiele. Bo choć kanapa nie licuje się z tylną krawędzią drzwi, tylko jej oparcie jest wsunięte bardziej do tyłu, to zbyt wiele miejsca w ten sposób i tak pasażerom nie zapewniono. Na zdjęciu widać moje nogi. Mam 181 cm wzrostu. Siedzę na kanapie, a fotel przede mną (fotel kierowcy) jest ustawiony właśnie pode mnie, czyli pod 181-centymetrowego faceta. Widać wyraźnie, że opieram się kolanami o „plecy” fotela. Nie na tyle, by wbijać się w plecy kierowcy, czy cierpieć jakieś wielkie niewygody, ale wolnej przestrzeni między kolanami i fotelem nie miałem.

W zajmowaniu miejsca nie pomagają też dość szerokie progi. DS 3 Crossback jest niby miejskim samochodem, a progi ma dość szerokie. Dobrze chociaż, że drzwi zachodzą na te progi, więc podczas w(y)siadania nie pobrudzicie sobie o nie nogawek spodni. To akurat cecha dość charakterystyczna dla różnych SUV-ów i dobrze, że zastosowano to rozwiązanie także w DS 3 Crossback. Który to samochód raczej nieczęsto będzie zjeżdżał z asfaltu, ale też nikt nie mówi, że w mieście nie można ubrudzić auta.

Za to jeśli chodzi o fotele z przodu, to są one wygodne i choć to samochód miejski, to DS 3 Crossback spokojnie może posłużyć za pojazd także w trasę. Zwłaszcza z tym testowanym silnikiem PureTech 155. Fotele zapewniają całkiem dobre podparcie boczne, przyjemnie otulają ciało kierowcy i pasażera i sprawiają, że człowiek dobrze się czuje podczas jazdy. W moim odczuciu i przy mojej wadze (nieco ponad 90 kg) pianka, która została użyta do ich wyściełania, ma odpowiednią twardość. Pokonywałem odcinki rzędu 200-300 km bez zatrzymywania się i wysiadania i nie miałem żadnych problemów w kwestii wygody. Wysiadając z samochodu czułem się normalnie. Żadnego bólu pleców, czy czegokolwiek innego. Dodajmy, że w testowanym egzemplarzu fotele były ustawiane ręcznie. Elektryczne sterowanie, wraz z elektryczną regulacją podparcia lędźwiowego, dostępne jest za dopłatą 4.100 zł w wersjach So Chic i Grand Chic, ale jest dostępne tylko z określonymi inspiracjami. O szczegóły musicie pytać dealerów. Za to podgrzewane fotele (z trzema stopniami intensywności grzania) są dostępne w każdej wersji, choć w większości z nich wymagają dopłaty, ewentualnie zamówienia określonego pakietu wyposażenia. Z kolei regulacja pionowa obu foteli jest seryjna za wyjątkiem bazowej wersji Chic, gdzie regulowany na wysokość fotel pasażera wymaga 400-złotowej dopłaty.

Pozycja za kierownicą w DS 3 Crossback jest dobra, łatwo właściwie ustawić fotel i kierownicę, by sięgać do niemal wszystkich urządzeń potrzebnych kierowcy. Niemal, bo jest wyjątek. To joystick sterujący lusterkami bocznymi oraz sterowanie wyświetlaczem typu head-up. Oba są zlokalizowane po lewej stronie kierownicy, na tyle jednak nisko i daleko, że w celu ich obsługi konieczne jest oderwanie pleców od oparcia fotela. W efekcie więc i jedno, i drugie ustawia się trochę „na czuja”. Podobnie jest z klawiszami, które znajdują się w tej okolicy – są nieco za nisko i zasłania je kierownica. Znajdują się tuż nad wspomnianym joystickiem i sterowaniem wyświetlacza head-up.

Sięganie do klamek wewnętrznych, zwłaszcza z przodu, także nie jest najwygodniejsze. Klamki są nieco „schowane”, przez co nie znajdują się w miejscu optymalnym. Do tego akurat trzeba się trochę przyzwyczaić.

Za to klamki zewnętrzne, to zjawisko wyjątkowe. Standardowo licują się z płaszczyzną drzwi, ale oczywiście widać je z uwagi na chromowanie tego elementu. Kiedy podchodzicie z kluczykiem do samochodu, klamki się wysuwają. Tuz po ruszeniu z miejsca, albo po zaryglowaniu zamków – chowają się ponownie. To nie tylko dobrze wygląda, ale też zmniejsza zawirowania powietrza, a więc także w jakimś tam stopniu ogranicza hałas. Czy warto się obawiać o to, że się nie wysuną, na przykład podczas silnych mrozów? Cóż – w czasie testu często padał deszcz, w pewnym momencie nawet w śnieżycę wjechałem, ale generalnie temperatury nie spadały jakoś mocno. To wciąż jeszcze była kalendarzowa jesień, plucha raczej, niż mroźna zima. Jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, kiedy samochód ulega oblodzeniu na skutek opadów marznącego deszczu, kiedy potem nagle ściśnie mróz. Ale w takich sytuacjach z dostępem do normalnych klamek też będziecie mieli problem ;-) Mi osobiście od premiery DS 3 Crossback bardzo się to rozwiązanie podoba. Jest takie francuskie – inne, zaskakujące. Nie musi być praktyczne, za to cieszy swoją odmiennością. To właśnie tego oczekujemy od francuskich samochodów.

Wspominałem o stylistyce, którą niby chwalą motogazetki, ale często od razu Pisza, że cierpi na tym funkcjonalność. Mógłbym się z tym zgodzić w zasadzie w jednej kwestii. Słupki B przywodzące na myśl płetwę rekina, znane już z Citroëna DS 3 i później przeniesione jeden do jednego do DS 3, nieco ograniczają widoczność pasażerom kanapy, ale w moim odczuciu nie jest to wielka niedogodność. Nie wpływa też jakoś znacząco na to, co widzi kierowca. No chyba, że ktoś nie potrafi cofać „na lusterka”. Generalnie z widocznością z miejsca kierowcy jest jednak całkiem dobrze. Według mnie lepiej, niż w jakże chwalonej w testach Toyocie C-HR, która wprawdzie słupki B ma tradycyjne, za to słupki C zaczynają się bardzo wcześnie, za to linia dachu i tylna szyba są poprowadzone w taki sposób, że tam, to już naprawdę niewiele widać. A przecież widok tego, co dzieje się za samochodem, jest ważny nie tylko podczas cofania.

A propos lusterka wewnętrznego – DS  3 Crossback może być wyposażony w bezramkowe lusterko wewnętrzne, elektrochromatyczne, rzecz jasna. Niestety w tańszych odmianach wymaga ono dopłaty w wysokości 600 zł, ale spójrzmy prawdzie w oczy – w wielu samochodach za elektrochromatyczne lusterko trzeba dopłacać. Z kolei w markach premium też często cała masa elementów wymaga wysupłania dodatkowej gotówki. DS 3 Crossback nie jest tu więc w żadnym razie wyjątkiem. Przy cenie samochodu startującej z poziomu 94.900 zł wydanie 400 zł na przyciemniające się pod wpływem światła lusterko nie powinno być problemem. Jednakże spójrzmy prawdzie w oczy – klienci będą na pewno wybierali bogatsze i mocniejsze wersje, jak to zwykle bywa w przypadku samochodów francuskich.

DS 3 Crossback Grand Chic napędzany silnikiem PureTech 155 kosztuje minimum 150.700 zł. To niemało, ale też jest to najdroższa pozycja w cenniku. Oczywiście kwotę tę łatwo powiększyć dobierając szereg elementów wyposażenia opcjonalnego. Warto jednak zauważyć, że przynajmniej część tych opcji ma w wersji Grand Chic niższe ceny, niż w niższych wersjach wyposażeniowych. Może się więc opłacać wybór odmiany najdroższej i nawet dorzucenie tam paru elementów.

Na same lakiery (zwłaszcza, gdy zechcecie, a pewnie zechcecie…) mieć dach w innym kolorze, niż resztę nadwozia, wydać będzie trzeba od 1.700 zł do nawet 5.600 zł. Większość tonacji kolorystycznych została wyceniona na 4.700 zł. Inne opcje, które mogą potencjalnie zainteresować nabywcę DS 3 Crossback w wersji Grand Chic zostały wycenione następująco:
– aluminiowe nakładki pedałów – 300 zł;
– elektryczna regulacja fotela kierowcy  z elektryczną regulacją podparcia lędźwiowego – 4.100 zł;
– alarm – 1.500 zł;
– system Park Assist (wspomaganie parkowania przy udziale kierowcy w zakresie operowania pedałami sprzęgła, hamulca i gazu oraz zmiany przełożeń – dostępny ze skrzyniami manualnymi) – 1.300 zł;
– system DS Park Pilot (wspomaganie parkowania w zakresie wyszukiwania miejsca, sterowania kierownicą oraz pedałami hamulca i gazu, a także przełożeniami automatycznej skrzyni biegów  będzie dostępny od lutego 2020 roku) – 1.300 zł;
– układ Advanced Traction Control (dostępny od lutego 2020 roku) – 650 zł;
– Pakiet Dynamique – 900 zł;
– system DS Pilot (aktywny tempomat z funkcją Advanced Emergency Braking System dla wersji z manualną skrzynią biegów) – 2.600 zł;
– system DS Drive Assist (aktywny tempomat z funkcją Advanced Emergency Braking System dla wersji z automatyczną skrzynią biegów – zapewnia automatyczne hamowanie w razie wykrycia zbliżającej się kolizji ze stojącym lub poruszającym się w tym samym kierunku pieszym lub samochodem; zawiera też system utrzymania na środku pasa ruchu, aktywny alarm przekroczenia linii, aktywny system kontroli martwego pola, rozszerzony system rozpoznawania znaków drogowych oraz przednie i tylne czujniki parkowania i elektrycznie sterowane lusterka boczne) – 4.400 zł;
– cyfrowy tuner DAB wraz z nawigacją i 10,4-calowym ekranem dotykowym – 900 zł;
– bezprzewodowa ładowarka do smartfona – 600 zł;
– zestaw audio Focal Elektra – 4.100 zł.

System DS Drive Assist potrafi sam zatrzymać samochód, a potem ruszyć po jego zatrzymaniu dostosowując prędkość do poprzedzającego DS 3 Crossback pojazdu. Działa to płynnie i pozwala się odprężyć, zwłaszcza podczas dłuższych podróży. To naprawdę fajnie działający aktywny tempomat i zdecydowanie warto go dokupić. Informacyjnie dodajmy, że ten sam pakiet został wyceniony na 8.200 zł, jeśli chcielibyście go mieć w wersji So Chic.

Tym, co naprawdę skutecznie przemawia do zakupu DS 3 Crossback Grand Chic jest jednak inny element wyposażenia, w Grand Chic montowany standardowo. To reflektory DS Matrix LED Vision. W So Chic trzeba za nie (jeśli ktoś chce je mieć) dopłacić 5.700 zł. Matrycowe LED-y są zwyczajnie znakomite! Z uwagi na porę roku (testowałem DS 3 Crossback w grudniu) sporo jeździłem po zapadnięciu zmroku. A mógłbym jeszcze więcej! Noc polarna, to czas, kiedy z tego samochodu nie chciałoby się wychodzić! Nie tylko z uwagi na bardzo wydajne ogrzewanie (i skuteczną klimatyzację), ale właśnie z powodu reflektorów DS Matrix LED Vision. Są rewelacyjne! Ustawiacie światła na auto i jedziecie. Nie dość, że automatyka zmiany świateł drogowych na mijania działa naprawdę bardzo dobrze, to w dodatku matrycowe reflektory tak dynamicznie rozkładają snop światła, że nie ma szans, byście oślepili jakiegokolwiek innego kierowcę jadącego z naprzeciwka. No, może z rowerzystami byłby kłopot.

Reflektory DS Matrix LED Vision mają świetny rozkład strumienia świetlnego. Nawet kiedy jedziecie w trybie świateł mijania, to znakomicie rozświetlają one pobocze. W efekcie nie powinien umknąć Waszej uwagi jakikolwiek pieszy, nieoświetlony rowerzysta, czy zwierzę wchodzące z przydrożnego lasu albo innych zarośli! Te lampy są po prostu elementem typu must have – nie wyobrażam sobie zakupu samochodu, który może je mieć, i rezygnacja z tego elementu wyposażenia. OK, rozumiem, że Grand Chic w porównaniu z Chic przy tej samej jednostce napędowej (jest tylko jeden taki wariant: PureTech 130), to różnica 32.500 zł, a więc 29% wartości tańszej z odmian, ale po pierwsze otrzymacie za to całkiem wiele elementów wyposażenia, a po drugie – w Grand Chic w standardzie będą te znakomite reflektory DS Matrix LED Vision. Będziecie się wtedy poruszać naprawdę dużo bezpieczniej, a to chyba ma znaczenie dla kogoś, kto jeździ nie takim znów tanim samochodem, prawda?

Różnica w cenie między wersjami So Chic i Grand Chic przy założeniu, że mamy pod maską taki sam zespół napędowy, wynosi 23.400 zł. Jeśli to dla kogoś jest wydatek za duży, to niech chociaż dokupi za wspomniane 5.700 zł te reflektory DS Matrix LED Vision. Naprawdę nie będziecie żałować! Są warte każdego wydanego na nie grosza! A w pakiecie otrzymacie od razu także dynamiczne światła LED z tyłu.

Przydaje się, zwłaszcza w takich krajach, jak Polska, w których nagromadzenie znaków drogowych na kilometr dróg jest bardzo wysokie, kamera „czytająca” znaki. W gąszczu oznakowania można czasem coś przeoczyć, albo zauważyć, że był znak, ale dostrzec go kątem oka i nie zarejestrować niesionej przez niego informacji. Kamera go nie przeoczy – zarejestruje i wyświetli, choćby na HUD (head-up display). Pozwoli Wam to jechać zgodnie z przepisami, dzięki czemu macie szansę uniknąć mandatu. Tego typu „gadżety”, to coraz częstsze wyposażenie samochodów. Rzeczywiście się przydaje w codziennym użytkowaniu. System pracujący w DS 3 Crossback może jednocześnie zaproponować zmianę prędkości samochodu, jeżeli korzystacie w danym momencie z tempomatu.

Wspominałem też o aktywnym systemie czujników martwego pola. Oznacza to, że nie tylko – jak w wielu autach – możecie liczyć na migającą w lusterku bocznym lampkę, jeśli system wykryje w martwym polu samochód, ale DS 3 Crossback może nawet skorygować tor jazdy, by uniknąć kolizji z nadjeżdżającym pojazdem!

Wspomniany przed chwilą HUD prezentuje wyraźny i zmienia natężenie w zależności od oświetlenia, takie przynajmniej odniosłem wrażenie. Oprócz aktualnej prędkości wyświetla także wskazania nawigacji (o ile, rzecz jasna, ta Was prowadzi), czy znaki ograniczenia prędkości. Są tu też wskazania tempomatu i ogranicznika prędkości, a także linie oznaczające symbolicznie pasy ruchu, jeśli aktywowaliście system ostrzegania o niezamierzonym przekroczeniu linii, bądź system utrzymania na środku pasa ruchu. A ten działa nieźle, choć momentami jest nieco nadwrażliwy.

Ów aktywny tempomat działa delikatnie i jest stopniowany co 1 km/h oraz skokowo. Przytrzymanie przycisku zmniejsza lub zwiększa ustawienia co 5 km/h. precyzyjnie co 1 km/h można dozować żądaną prędkość przyciskając go pojedynczo.

Wspomniany system antykolizyjny nie tylko ostrzega, ale i hamuje przed przeszkodą.

Automatyka wycieraczek jest, w mojej opinii, dobrze zestrojona. Czyszczą one szybę nie za rzadko i nie za często.

Za to według mnie zmiany grafiki na wyświetlaczu przed kierowcą są ciekawe od strony designerskiej, ale niezbyt wielką różnicę stanowią kolejne obrazy. Osobiście chyba wolałbym bardziej zróżnicowane grafiki, ale to sprawa bardzo indywidualna.

Nawigacja zapewnia niezłą, ale nie idealną aktualność. No ale przyznać trzeba, że nawet Google Maps nie zawsze nadąża za zmianami, więc trudno oczekiwać wszelkich aktualizacji na bieżąco. Za to grafika systemu nawigacyjnego jest atrakcyjna i przejrzysta. Jak wspominałem – wskazania prezentowane są także na przeziernym wyświetlaczu typu head-up.

Wnętrze może się podobać, ale tak sobie pomyślałem już podczas pisania niniejszego tekstu (a nie w czasie jazd), że styliści mogliby popracować i jakoś inaczej zaprojektować przełącznik biegów. Ten, który jest w DS 3 Crossback, jest tożsamy z lewarkami automatów w całej masie aut Grupy PSA. Owszem, jest piękny, designerski wręcz, zdecydowanie atrakcyjny, a przy tym wygodny, ale skoro tak mocno popracowano nad wnętrzem DS 3 Crossback, to i ten element mógłbym być jakiś inny. Ale to już czepianie się z mojej strony ;-)

Za to bardzo podoba mi się dźwięk kierunkowskazów. To drobiazg, praktycznie kompletnie nieistotny z punktu widzenia użytkowania samochodu, ale na takie elementy zwraca się uwagę, zwłaszcza w segmencie premium, do którego marka DS Automobiles aspiruje.

DS 3 Crossback jest samochodem przyjemnym w prowadzeniu. Nie angażuje, jak samochód wyczynowy, bo nie do tego służy. Pozwala się zrelaksować za kierownicą, której wspomaganie ma dobrze dobraną siłę. Podróż na dystansie kilkuset kilometrów nie tylko nie jest męcząca, ale wręcz pozwoli się przygotować czy to do spotkania biznesowego z kontrahentem, czy też z niezbyt lubianą teściową. Albo pozytywnie nastawić do spotkania z przyjaciółmi. Wybierając się takim autem na wypoczynek (acz jeśli rodzinny, to raczej z niedużymi dzieciaczkami) też dotrzecie na miejsce bez zmęczenia.

Testowy egzemplarz miał 18-calowe felgi o wzorze Monza. W wersji Grand Chic kosztują one 1.500 zł, zaś w Performance Line – 3.100 zł. Nie wiem, która cenę uznać za właściwą, skoro testowałem DS 3 Crossback Grand Chic DS Performance Line ;-) Opony naciągnięte na te felgi miały rozmiar 215/55, a więc o całkiem przyzwoitym profilu, jak na tę średnicę. To też miało wpływ na komfort jazdy.

Jak wspominałem, testowany DS 3 Crossback spalił średnio 7,0 l/100 km. To całkiem przyzwoity wynik jak na 156-konny silnik benzynowy. Jednostka ta zapewnia płynne rozwijanie mocy, co jest bardzo charakterystyczne dla silników Grupy PSA. A to szczególnie ważne dla jednostek turbodoładowanych. W połączeniu z automatyczną, ośmiobiegową skrzynią dostarczaną przez japońską firmę Aisin, silnik PureTech 155 stanowi wręcz idealne połączenie. Ten zespół pracuje zgodnie, harmonijnie, bez zgrzytów i niedomówień. Świetne zestawienie, gdyby ktoś się zastanawiał! Zresztą jak przystało na samochód marki oferującej wygodne samochody i aspirującej do segmentu premium, DS 3 Crossback występuje z manualnymi skrzyniami wyłącznie w bazowych wersjach silnikowych. Sześciobiegowy manual jest dostępny jedynie z silnikami PureTech 100 i BlueHDi 100, w wersjach wyposażenia Chic i So Chic. No, są jeszcze subwersje Performance Line i Performance Line+ bazujące na odmianie Chic. Testowany Grand Chic nie występuje ani z takimi silnikami, ani z manualnymi przekładniami. Wszystkie pozostałe wersje oferowane są wyłącznie z automatycznymi skrzyniami EAT8. Bardzo dobrymi zresztą.

Zresztą rzućcie okiem na aktualny cennik DS 3 Crossback w Polsce:

DS 3 Crossback Chic PureTech 100 M6 – 94.900 zł
DS 3 Crossback Chic PureTech 130 EAT8 – 111.900 zł
DS 3 Crossback Chic BlueHDi 100 M6 – 94.900 zł
DS 3 Crossback Performance Line PureTech 100 M6 – 110.800 zł
DS 3 Crossback Performance Line PureTech 130 EAT8 – 126.200 zł
DS 3 Crossback Performance Line PureTech 155 EAT8 – 132.500 zł
DS 3 Crossback Performance Line BlueHDi 100 M6 – 118.200 zł
DS 3 Crossback Performance Line BlueHDi 130 EAT8 – 131.200 zł
DS 3 Crossback Performance Line+ PureTech 130 EAT8 – 140.500 zł
DS 3 Crossback Performance Line+ PureTech 155 EAT8 – 146.800 zł
DS 3 Crossback Performance Line+ BlueHDi 130 EAT8 – 145.500 zł
DS 3 Crossback So Chic PureTech 100 M6 – 105.600 zł
DS 3 Crossback So Chic PureTech 130 EAT8 – 121.000 zł
DS 3 Crossback So Chic PureTech 155 EAT8 – 127.300 zł
DS 3 Crossback So Chic BlueHDi 100 M6 – 113.000 zł
DS 3 Crossback So Chic BlueHDi 130 EAT8 – 126.000 zł
DS 3 Crossback Grand Chic PureTech 130 EAT8 – 144.400 zł
DS 3 Crossback Grand Chic PureTech 155 EAT8 – 150.700 zł
DS 3 Crossback Grand Chic BlueHDi 130 EAT8 – 149.400 zł

Czy DS 3 Crossback będzie często spotykanym na polskich ulicach samochodem? Nie sądzę. I to bynajmniej nie z powodu cen, bo te nie są jakieś szokująco wysokie. Byle Volkswagen T-Cross w najtańszej wersji z 95-konnym silnikiem i pięciobiegową manualną skrzynią kosztuje niemal 70.000 zł! A gama silnikowa kończy się na takim samym, tyle że 115-konnym silniku 1.0 TSI ze skrzynią DSG, za którego w najbogatszej odmianie Volkswagen życzy sobie ponad 91.000 zł. To oczywiście ceny z produkcji tegorocznej, acz samochód z roku modelowego 2020. Co w Volkswagenie pewnie nic nie oznacza ;-) Oczywiście do wielu elementów wyposażenia trzeba jeszcze, jak to w Volkswagenie, dopłacić.

Ale skoro marka DS Automobiles aspiruje do segmentu premium, to zerknijmy na cennik Audi Q2. Najtańsze Q2 kosztuje 105.000 zł, a więc o dobrych 10.000 zł więcej od bazowego DS 3 Crossback. Ma wówczas 115-konny silnik 1.0 TSI i sześciobiegową przekładnię manualną. I waży o mniej więcej 100 kg więcej niż DS 3 Crossback. Za to ma większy bagażnik, bo we francuskim aucie zmieścicie za kanapą jedynie 350 litrów. To faktycznie niezbyt dużo. OK, jak na miejskie autko, to nie jest źle, ale generalnie szału ni ma ;-) W dodatku kształt jest nieregularny, więc bagażnik, to tak naprawdę jedna z największych wad francuskiego SUV-ika, czy też crossovera.

DS 3 Crossback budzi zainteresowanie na ulicy, zapewne głównie swoją stylistyką. Problemem dla tego samochodu może zaś być niska rozpoznawalność marki. Nawet na stacji benzynowej obsługa była zdziwiona, czym tym razem przyjechałem. Kiedy powiedziałem, że to DS Automobiles, padło pytanie „A cóż to takiego?”. Wyjaśniłem, że to marka wydzielona z gamy Citroëna w strukturach Grupy PSA, a nazwa nawiązuje do legendarnego Citroëna DS. Niestety kiedy rozpoznawalność marki jest tak niska, trudno jest liczyć na wysoką sprzedaż. Dlatego według mnie importer powinien skupić się na magazynach czytanych przez ludzi mających pieniądze oraz na eventach, na których bywają dobrze sytuowani klienci. Oraz na kontekstowej reklamie internetowej. Rozbudowa sieci dealerskiej i serwisowej, to jedno, ale budowa świadomości i rozpoznawalności marki, to nie mniej istotna kwestia. Bo dziś klient szukający miejskiego crossovera popatrzy na pewno na ofertę Audi, może zerknie do BMW, czy Mini, ale wielu z tych ludzi o DS Automobiles zwyczajnie jeszcze nie słyszało. Choć u BMW akurat nic klasy DS 3 Crossback się nie znajdzie (X1, to wyraźnie większy samochód), podobnie zresztą w pokrewnym Mini (Countryman I generacji pasował, obecnej jest już dużo większy), dlatego żadne z tych aut nie znalazło się w tabelce na początku testu.

Niemniej jednak DS 3 Crossback jest interesującym samochodem. Raczej niekoniecznie jako auto rodzinne, prędzej dla ludzi chcących się wyróżnić i podróżujących samotnie, bądź w dwie osoby. Ma dość rozsądnie skalkulowane, jak na swój segment i to, co oferuje, ceny i nieźle skonstruowana gamę. Może się podobać, choć parę drobiazgów dałoby się jeszcze poprawić. W topowej wersji, jaką miałem przyjemność testować, okazuje się naprawdę świetnym autem. Owszem, nie ma choćby opcjonalnego napędu na cztery koła, ale czy naprawdę nie można się bez tego obejść w aucie tej klasy?

Dlatego jeśli myślicie o nabyciu miejskiego SUV-a, czy też crossovera, który będzie się wyróżniał na ulicy i chcecie mieć raczej niewielkie szanse na spotkanie drugiego takiego samochodu – przyjrzyjcie się, co oferuje DS 3 Crossback. Może się zdarzyć i tak, że zachwyci Was ten samochód. Bo jest naprawdę ciekawy, a przy tym nietuzinkowy i godny uwagi.

 

Dziękuję firmie DS Automobiles Polska za udostępnienie samochodu do testu.

 

 

Krzysztof Gregorczyk.

Galeria