Fabrycznie nowa Dacia Jogger Full Hybrid 1.8 o mocy 155 KM, bez przebiegu, pachnąca nowością, trafiła do naszej redakcji na dłuższy test. Nie tylko sprawdziliśmy ją w codziennym użytkowaniu, ale poprosiliśmy też o opinię dwóch kierowców w zupełnie różnym wieku i z innym doświadczeniem za kierownicą. Marek i Mariusz jeździli tym samym autem, w podobnych warunkach, ale patrzyli na nie z dwóch skrajnie różnych perspektyw. Efekt? Dwie szczere opinie, które razem tworzą bardzo pełny obraz Joggera.
Marek ma ponad 40 lat i za kółkiem spędził pół życia. Patrzy na samochód przez pryzmat rodziny i codziennej użyteczności. Mariusz to 20-latek, lubiący szybkie, sportowe auta. Nic więc dziwnego, że na Joggera mieli zupełnie odmienne spojrzenia. Dzisiaj pokażemy dwa podejścia do tego samego modelu – i dwa różne światy motoryzacyjnych oczekiwań. Marek na co dzień jeździ Dusterem, a Mariusz – sportowym Fordem.
Mariusz: „To nie jest asystent, to nadgorliwy pasażer”

Mariusz zaczął bez owijania w bawełnę. Już pierwsze kilometry przyniosły irytację, a winowajcą okazała się elektronika. Jak sam napisał, „tryb antyzmęczeniowy jest… męczący”. Jego zdaniem systemy wsparcia kierowcy zamiast pomagać, potrafią skutecznie przeszkadzać.
„Gapisz się prosto na drogę, a auto twierdzi, że nie patrzysz” – relacjonował. Do tego dochodziła „walka z kierownicą”: mimo trzymania jej obiema rękami samochód potrafił wyświetlić komunikat, że należy ją w końcu złapać. Niekiedy irytujące było też to, że aby system „się uspokoił”, trzeba co chwilę delikatnie poruszyć kierownicą.

Po tej serii uwag przyszło jednak duże zaskoczenie. Jogger okazał się „super wyciszony jak na ten segment”, wręcz wyjątkowo cichy. Mariusz przyznał wprost, że spodziewał się „huku jak w puszce”, a tymczasem w kabinie panuje spokój pozwalający normalnie rozmawiać nawet przy wyższych prędkościach.
Pozytywnie ocenione zostały też multimedia. Bezprzewodowy Apple CarPlay „działa git, szybko się łączy i nie tnie”, a wnętrze jest przejrzyste i logiczne. Nawet drobny detal – mały wybierak skrzyni – zwrócił jego uwagę: „Wygląda jakby go podprowadzili z Porsche albo Cupry, ale jest cholernie wygodny”.
Mariusz zauważył również, że mimo długości auta w drugim rzędzie nie ma „królewskich warunków”, a rozwiązanie trzeciego rzędu siedzeń uznał za uciążliwe w użytkowaniu. Fotele nie chowają się w podłodze, tylko tworzą dużą „kostkę” albo trzeba je całkowicie wyjąć. „Rozumiem, że tam nie ma miejsca, ale może dałoby się to rozwiązać inaczej?” – podsumował.
Końcowy werdykt był jednak wyważony: „To poprawny wóz, który dobrze jeździ i nie męczy hałasem, o ile… najpierw stoczysz zwycięską bitwę z jego elektroniką.”
Marek: „Ukojenie dla głowy i bardzo dobre auto na długie wyjazdy”
Marek patrzył na Joggera zupełnie inaczej. Już na początku zaznaczył, że „jak dla tego segmentu elektronika jest wystarczająca”, choć uproszczona i minimalistyczna. Ekran pod kierownicą mógłby być większy, ale – jak sam napisał – „to chyba kwestia wieku, bo miejsce jest”.

Największym zaskoczeniem był dla niego komfort. „Auto jest bardzo dobrze wyciszone – bez porównania ze starym Dusterem”, a w kabinie panuje spokój, który nazwał wręcz „pewną wyjątkowością i ukojeniem dla bólu głowy”. To właśnie cisza sprawiła, że Jogger od razu zapunktował jako samochód rodzinny.
Hybryda na początku wydała mu się ospała. „Kiedy ładuje akumulator, to trochę tak jakby się męczyła” – opisał pierwsze metry. Po chwili jednak wszystko się uspokajało i układ napędowy zaczynał pracować płynnie. Marek zwrócił uwagę na równomierny podział pracy: „tyle samo pracy silnika, ile z akumulatora”, co przełożyło się na przewidywalne zachowanie napędu.
Bardzo wysoko ocenił zachowanie Joggera w zimowych warunkach. „Auto bardzo dobrze sobie radzi na lodzie i śniegu”. Duży prześwit, pewność prowadzenia i brak problemów z parkowaniem w zaspach zrobiły na nim duże wrażenie.
Wnętrze również zyskało z czasem. Fotele początkowo wydawały się twarde, ale po dłuższej jeździe okazały się „bardzo wygodne”. Marek szczególnie docenił podgrzewaną kierownicę: „w tym segmencie robi robotę, super”.
Trzeci rząd ocenił inaczej niż Mariusz. Dla dorosłych – jest OK, ale to „konkretna korzyść dla rodziny, bo większa ilość osób czy dzieci z radością tam usiądą”. Całościowo uznał Joggera za „bardzo dobre auto na długie wyjazdy, wszystko się mieści, duże kombi robi fajną robotę”.
Rodzinny werdykt
Test zakończył się rodzinną dyskusją. Marek przyznał, że to on sam zaproponował zakup tego modelu, bo przez tydzień „dobrze nam służył”. Co ciekawe, w domowych rozważaniach pojawiły się też inne auta: „Z używanych wygrywa u nas Peugeot 508, a z nowych chyba Renault Austral” – napisał, dodając z uśmiechem, że „rodzina chyba chce auta z segmentu wyższego niż Jogger, ale to już inna sprawa”.
Dwie opinie, jeden wniosek
Dacia Jogger Full Hybrid potrafi jednocześnie irytować i zaskakiwać. Dla jednych jego systemy wsparcia są „nadgorliwym pasażerem”, dla innych – akceptowalnym kompromisem w tej klasie. Łączy ich jednak jedno: cisza, komfort i uczciwa funkcjonalność, których jeszcze kilka lat temu mało kto spodziewał się po Dacii.
Na tle rynku Jogger wypada jak praktyczne rodzinne kombi – mniej dopieszczone niż Renault Austral, ale wyraźnie bardziej funkcjonalne od wielu modnych crossoverów, które przy podobnej cenie oferują mniej przestrzeni i mniej samochodu w samochodzie.
Dacia Jogger Full Hybrid – na plus i do poprawy
- bardzo dobre wyciszenie jak na ten segment
- płynna, spokojna jazda i komfort w trasie
- funkcjonalność i realna użyteczność wersji 7-miejscowej
- sprawnie działające multimedia i bezprzewodowy CarPlay
- zachowanie auta zimą (prześwit, trakcja, pewność)
- nadgorliwe systemy asystujące i „walka” z komunikatami
- trzeci rząd: fotele nie chowają się w podłodze
- drugi rząd bez „królewskiej” przestrzeni mimo gabarytów
Dacia Jogger Full Hybrid w codziennym użytkowaniu
W praktyce Jogger Full Hybrid broni się tym, co w samochodzie rodzinnym jest najważniejsze: spokojem w kabinie, przewidywalnym prowadzeniem i poczuciem, że to auto „ogarnia życie” – od miasta, przez dojazdy, po dłuższe trasy.
Dla rodziny liczy się to, że wszystko się mieści, a wyjazd nie zaczyna się od walki o miejsce w bagażniku. Albo kłótni z partnerką o wielką walizkę, którą trzeba jeszcze wcisnąć gdzieś na koniec.
Z perspektywy użytkownika flotowego i rozsądnego kierowcy, kluczowa jest też prosta kalkulacja: hybryda daje oszczędność w mieście, a w trasie nie męczy hałasem. Jeśli ktoś szuka samochodu, który ma pracować i wozić ludzi, a nie budować prestiż na parkingu – Jogger jest jedną z najbardziej sensownych propozycji w tym budżecie.










