Test: Nowy Renault Talisman dCi 200 EDC Initiale Paris – elegancja i technologia

1.7k
UDOSTĘPNIEŃ
5.5k
ODSŁON

Zobacz również

Może nie tyle nowy, co odświeżony – w 2020 roku Renault Talisman został poddany liftingowi, który z zewnątrz niezbyt mocno rzuca się w oczy (inny zderzak i nowa atrapa chłodnicy, matrycowe reflektory LED), za to do wnętrza przynosi powiew świeżości. Samochód został niejako zaktualizowany do czasów przełomu dekady i wyszło mu to zdecydowanie na dobre. Niestety wraz z liftingiem otrzymaliśmy nowy cennik. Fakt – rok 2020 przyniósł podwyżki cen praktycznie wszystkich samochodów, ale Talisman kosztuje teraz zauważalnie więcej, niż jeszcze półtora roku wcześniej.

OK, dziś ma wyraźnie bogatsze wyposażenie, ale wzrost ceny jest spory. Na ile? Oto tabelka z cenami z marca 2019 roku oraz z listopada 2020 roku. Wyszczególniam wszystkie wersje i ceny, choć nie wszystkie występują w obu przypadkach. Obecna gama jest wyraźnie okrojona. Przede wszystkim nie są dostępne najtańsze odmiany Business i Limited i to wpływa na wzrost poziomu cen bazowych. Ale realnie zdrożały też bogatsze wersje.

wersja silnikowa i wyposażeniowamarzec 2019listopad 2020
Business Blue dCi 12099.900 zł
Limited TCe 160 EDC FAP108.900 zł
Limited Blue dCi 120109.400 zł
Limited Blue dCi 150114.400 zł
Zen TCe 160 EDC FAP119.400 zł
Zen Blue dCi 150126.400 zł
Intens TCe 160 EDC FAP117.000 zł128.400 zł
Intens TCe 225 EDC FAP129.500 zł
Intens Blue dCi 150122.500 zł
Intens Blue dCi 160 EDC134.000 zł150.400 zł
Intens Blue dCi 200 EDC140.000 zł
S-Edition TCe 225 EDC FAP142.000 zł
Initiale Paris TCe 225 EDC FAP154.000 zł184.400 zł
Initiale Paris Blue dCi 160 EDC158.500 zł
Initiale Paris Blue dCi 200 EDC164.500 zł184.400 zł

Do naszej redakcji trafił poliftingowy egzemplarz Talismana dCi 200 EDC Initiale Paris, a więc jedna z dwóch najdroższych odmian tego samochodu. I nie powiem – auto zachwyca. Wyposażeniem, wykonaniem, ale też elegancją. Auto ma całkiem lekką sylwetkę w przeciwieństwie do niektórych rynkowych konkurentów, jest szykowne, ale jednocześnie wysyła komunikat o treści „nie prowadzi mnie nudziarz”.

A jak cena testowanego egzemplarza, bez specjalnego wnikania w poziom wyposażenia, za to z oparciem o zespół napędowy, wygląda na tle konkurentów? Poszukałem takich modeli, które mają mniej więcej 200-konnego diesla pod maską i automatyczną skrzynię biegów. Szukałem aut z roku produkcji 2020. Nie uwzględniałem rabatów (np. w Fordzie są naprawdę imponujące).

model, wersja, napędcena bazowa
Ford Mondeo 2.0 EcoBlue 190 A8 FWD Vignale181.240 zł
Mazda 6 2.2 SKYACTIV-D 184 KM 6AT I-ELOOP SkyDream200.900 zł
Opel Insignia 2.0 Diesel 174 KM A8 FWD GS Line+174.400 zł
Peugeot 508 II GT Line BlueHDi 180 EAT8171.900 zł
Renault Talisman Initiale Paris Blue dCi 200 EDC184.400 zł
Škoda Superb Laurin&Klement 2.0 TDI 190 DSG173.400 zł
Volkswagen Passat Elegance 2.0 TDI 200 DSG165.690 zł

Passat może się wydawać tani, ale za sam Pakiet Innowacyjny obejmujący m.in. matrycowe reflektory LED oraz wyświetlacz LCD zamiast zegarów trzeba dopłacić niemal 10.600 zł. W Talismanie Initiale Paris są to elementy dostępne standardowo. Blisko 4.800 zł kosztuje z kolei Pakiet Travel Assist zawierający m.in. system automatycznego parkowania i asystenta zmiany pasa ruchu. Tak więc cena Passata jest tylko pozornie niewysoka, albo Talismana pozornie wysoka ;-)

Także w Škodzie niektóre elementy, dostępne w Talismanie Initiale Paris w standardzie, wymagają dopłaty,

W przypadku Peugeota 508 wahałem się, którą wersję wybrać do porównania – ostatecznie zdecydowałem się na GT Line, tańszą o 15.700 zł od GT, w której w porównaniu z testowanym Talismanem wyposażenie jest nieco uboższe.

Kia Stinger wypadła z porównania, bo w tej chwili dostępna jest wyłącznie z benzynowym silnikiem 3.3 V6, a innego modelu w segmencie D koreańska marka nie oferuje. Również Hyundai nie ma w gamie modelu w tej klasie.

Gdy popatrzy się na ceny w tabelce, to wychodzi na to, że Nowy Renault Talisman dCi 200 EDC Initiale Paris jest jednym z droższych aut w segmencie. Jeśli ktoś nie potrzebuje pewnych elementów wyposażenia i wystarczy mu wersja Intens – może zaoszczędzić sporo pieniędzy, ale będzie też musiał zrezygnować z 200-konnego diesla. Jeśli dla kogoś moc silnika ma kluczowe znaczenie – nie ma wyboru, musi się decydować na najdroższy wariant wyposażenia. Nagrodą będzie jednak naprawdę bogate wyposażenie. Zapłaci się więc sporo w porównaniu do konkurentów, ale w zamian otrzyma się elementy u niektórych rywali zwyczajnie niedostępne.

Jednym z najistotniejszych elementów wyróżniających Talismana na tle rywali jest system 4Control. To układ czterech skrętnych kół, który sprawia, że tym niemałym autem manewruje się na podobnych powierzchniach, co o dwie klasy mniejszym Clio! System 4Control jest seryjny w Initiale Paris, zaś do odmiany Intens można go dokupić w pakiecie kosztującym 7.000 zł (w komplecie otrzymacie też układ amortyzatorów adaptacyjnych Electronic Damper Control oraz obręcze kół ze stopów lekkich 19″ o wzorze SATO.

4Control działa tak, że przy prędkościach miejskich tylne koła skręcają się o kilka stopni w kierunku przeciwnym do przednich i w efekcie wyraźnie skraca się promień skrętu. Z kolei poza miastem w szybko pokonywanych łukach tylne koła skręcają się w kierunku analogicznym do wychylenia kół przednich. Efektem jest mniejsza skłonność do nadsterowności, czyli trudniej utracić przyczepność tylnej osi. Za to wrażenia są trochę takie, jakby się jechało pojazdem szynowym. Wyjątkowa neutralność w zakrętach.

Praktyka pokazał (system 4Control pojawił się jeszcze w trzeciej generacji Laguny), że jest to element praktycznie bezawaryjny, a gdy już wymaga jakiejś interwencji serwisowej, to koszty są niewielkie. Piszę to po to, by rozwiać ewentualne obawy kogoś z Was. Zdecydowanie warto mieć 4Control na pokładzie, a w zasadzie w podwoziu Talismana.

Jak wspomniałem, nowy Renault Talisman dCi 200 EDC Initiale Paris może zachwycić wyposażeniem. Nawet dla pasażerów kanapy przewidziano składane zagłówki typu Relax.

Zespół zegarów i wskaźników przed kierowcą ma postać wyświetlacza LCD o przekątnej aż 10,25”. To, co jest na nim prezentowane, może być zmieniane przez kierowcę w zależności od jego aktualnych potrzeb i preferencji. Można tam wyświetlić choćby fragment mapy nawigacyjnej.

Część wskazań z zegarów prezentowana jest także na przeziernym wyświetlaczu typu HUD nad deską rozdzielczą (standard w Initiale Paris). Ma on, co w Renault naturalne, postać szybki wysuwanej po uruchomieniu silnika (można to wyłączyć w menu) i chowającej się po jego zgaszeniu. Auto wyposażono także w system utrzymania pasa ruchu – nie tylko śledzi, czy nie przekraczacie której z wzdłużnych linii namalowanych na asfalcie, ale i koryguje tor jazdy. To jednak tylko do czasu – po kilkunastu sekundach pojawia się komunikat wzywający kierowcę do przejęcia kontroli nad samochodem, a po kilku kolejnych system przestaje działać. Funkcjonuje to na tyle dokładnie, że nawet przy jedynie lekkim trzymaniu kierownicy, na prostej drodze szybkiego ruchu, gdy nie występuje konieczność korygowania toru jazdy, system potrafi się upomnieć o przejęcie kontroli nad samochodem przez kierowcę.

Talisman Initiale Paris jako jedyna wersja w gamie ma standardowo instalowany aktywny tempomat. Działa to dobrze, można ustawić jeden z trzech trybów odległości od poprzedzającego pojazdu (daleko, średnio, blisko), ale i tak całość zapewnia wysoki poziom bezpieczeństwa i możliwość wyhamowania. Auto wyposażono oczywiście w system kontroli martwego pola. Ta wersja ma też seryjnie instalowany system wspomagania parkowania przodem, tyłem oraz bokiem (Easy Park Assist). Standardem jest także kamera cofania. W Talismanie wyposażono ją nie tylko w linie pokazujące tor jazdy, ale też w dodatkowy wskaźnik, gdy za samochodem znajdują się nieduże elementy, np. niewielkie drzewko, hydrant, czy słupek. To naprawdę przydatne rozwiązanie, zwłaszcza, że kamera się – niestety – dość łatwo brudzi.

Do seryjnego wyposażenia odmiany Initiale Paris należą także w pełni LED-owe matrycowe reflektory przednie. Działają naprawdę dobrze, skutecznie wychwytując na przykład to, co dzieje się na poboczu, a przy okazji nie oślepiają kierowców aut jadących z przeciwka. Strumień światła jest jasny i jednorodny, bez jasnych i ciemnych plam. To ważne w naszym kraju, kiedy przez sporą część roku jeździmy w warunkach ograniczonej widoczności. Dodajmy jeszcze, że przy uruchamianiu światła oferują spektakl świetlny. Nie służy to niczemu praktycznemu, ale za to fajnie wygląda.

Wewnętrzne lusterko jest elektrochromatyczne i bezramkowe, zaś zewnętrzne są w pełni elektrycznie sterowane, składane, podgrzewane, a dodatkowo wyposażono je w funkcją indeksowania. Oznacza to, że ich zwierciadła obracają się w dół po wybraniu wstecznego biegu, co pozwala na bezpieczniejsze cofanie. Powierzchnia lusterek bocznych jest duża i pozwala na skuteczną obserwację tego, co dzieje się za samochodem.

Testowany egzemplarz wyposażony był w podgrzewaną kierownicę. Elementy grzejne znajdują się tylko pod perforowaną częścią skórzanego obszycia, ale to przekonuje do poprawnego ułożenia rąk na wieńcu kierownicy. Niestety podgrzewanie jest elementem opcjonalnym i w dodatku występuje w Pakiecie Zimowym 2 (wraz ze spryskiwaczami reflektorów), ale kosztuje to jedynie 600 zł. Zdecydowanie warto brać!

Podgrzewane są także przednie fotele, zaś wersja Initiale Paris wyposażona jest także w ich wentylację. Oba fotele w tej odmianie mają pełną elektryczną regulację w ośmiu kierunkach, a także masażer, jakże przyjemny w długich trasach. Siedziska wyposażono w możliwość ręcznego przedłużania siedziska. Świetne rozwiązanie dla wysokich osób, które lubią mieć podpartą dużą część ud.

Dodajmy, że fotel kierowcy po wyłączeniu silnika odsuwa się do tyłu, by ułatwić wysiadanie. Po wejściu do samochodu i włączeniu silnika przysuwa się do przodu powracając do zapamiętanej pozycji. Dlatego nowy kierowca powinien go ustawiać już po uruchomieniu jednostki napędowej.

Renault Talisman Initiale Paris jest wyposażony w system multimedialny Easy Link z ekranem o przekątnej 9,3″. W jego skład wchodzi radio cyfrowe DAB, nawigacja, Bluetooth®, 2 porty USB, port jack (ukryte pod klapką na prawo od lewarka skrzyni biegów), a całość współpracuje z protokołami Android Auto™ oraz Apple Carplay™. W komplecie jest też całkiem dobrze grający system nagłośnienia Bose® Surround Sound System. Naturalnie na pokładzie jest też ładowarka indukcyjna dla smartfonów. Co więcej – gdy telefon na niej leży, to w jego ekranie odbija się wyświetlany nad nim napis TALISMAN. Pozwala to nie zapomnieć o smartfonie przy wysiadaniu z auta. Jedno łącze uniwersalne i dwa kolejne porty USB znajdują się też (seryjnie) w tylnej części konsoli centralnej.

Wersja Initiale Paris ma seryjną skórzaną tapicerkę Nappa w kolorze czarnym. W ramach bezpłatnej opcji można ją wymienić na jasnoszarą, taką, jak w testowym egzemplarzu. Prezentuje się dobrze, a zastosowane przeszycia dodają jej mnóstwa uroku i elegancji. Skóra jest obecna także na desce rozdzielczej i tam jest dość twarda, ale nie zmienia to faktu, że prezentuje się znakomicie. Niestety z okolic słupków B dociera czasem odgłos jakby tarcia owej skóry o skórę. Nie udało mi się zidentyfikować, co powodowało takie dźwięki.

Poza tym w kabinie jest bardzo cicho. Z kokpitu nie dochodzą żadne niepokojące dźwięki, na co uskarżali się właściciele niektórych Talismanów z pierwszych serii produkcyjnych. To już historia. Jest cicho zarówno od strony materiałów wykończeniowych, jak i zawieszenia. Spod auta nie dochodzą żadne niepokojące odgłosy. Pod tym względem – wykończenia i wyciszenia – Talisman zbliża się do marek premium.

Seryjnie Talisman Initiale Paris opuszcza fabrykę na 19-calowych kołach ze stopów lekkich. W przypadku silników benzynowych nabywca otrzymuje też zapasowe (stalowe) koło dojazdowe, ale jeśli ktoś decyduje się na diesla, to za dojazdówkę musi zapłacić dodatkowo (700 zł). Lakiery, poza standardowym białym, wymagają dopłaty w wysokości 2.600 zł (metalizowane) lub nawet 3.400 zł (perłowy Biała Perła).

Testowany egzemplarz był wyposażony w szklany, otwierany dach (jedynie nad przednimi fotelami). To opcja dodatkowo płatna (4.500 zł) w każdej wersji wyposażeniowej Talismana. Osobiście bardzo lubię ten element – lepiej się czuję w dobrze doświetlonych wnętrzach i dotyczy to także samochodów.

Skoro jesteśmy przy (d)oświetleniu, to Talisman ma podświetlane od wewnętrznej strony zewnętrzne klamki wszystkich drzwi. Wygląda to dobrze, nawet powiedziałbym, że trochę ekskluzywnie. Fajny gadżet.

Bagażnik jest bardzo pojemny (608 dm³ wg normy VDA), ale – jak to w sedanie – jego funkcjonalność jest ograniczona przez stosunkowo niewielki otwór bagażnika. Możecie tam napchać masę rzeczy, ale o stosunkowo niewielkich gabarytach jednostkowych. Wejdzie więc kilka walizek, czy innych toreb turystycznych, ale już ciut większa drukarka komputerowa w pudełku niekoniecznie. Tę jednak można próbować wepchnąć do kufra od strony przedziału pasażerskiego – po złożeniu kanapy. W takiej sytuacji pojemność przestrzeni bagażowej rośnie do 1.022 dm³ (również wg normy VDA). Niemniej jednak jeśli komuś zależy na przestronnym kufrze, do którego będzie można zapakować coś o większych gabarytach, musi się zdecydować na wersję Grandtour (kombi).

Znalazłem jedno zaskakujące rozwiązanie, które można wręcz zakwalifikować jako ergonomiczną usterkę. Wiele osób może na to nie zwrócić uwagi, bo niejeden z nas zamyka bagażnik ciągnąc po prostu za krawędź bagażnika. Są jednak tacy, w tym niżej podpisany, którzy starają się używać uchwytów po wewnętrznej stronie bagażnika. W Talismanie jest taki uchwyt jeden, w dodatku po lewej stronie. A przecież większość z nas jest praworęczna. W wielu modelach Renault (i nie tylko) takie uchwyty są dwa. Tutaj jest jeden. Trochę dziwne, ale da się z tym żyć.

Ważniejsze jest na przykład to, że teraz Talisman ze skrzynią EDC potrafi stać bez konieczności wciskania hamulca. Czyli zatrzymujemy się, np. w korku, naciskamy hamulec do całkowitego zatrzymania się, puszczamy, a auto nie jedzie, jak to było przez lata w skrzyniach automatycznych, lecz stoi. Żeby ruszyć lekko wciskamy gaz. Dobre, zwłaszcza w zatłoczonych miastach, albo tam, gdzie korki zdarzają się nawet na autostradach.

Renault Talisman „czyta” znaki ograniczenia prędkości, ale rozumie też ich odwołania. Podobnie rzecz się ma z zakazami wyprzedzania. To naprawdę istotne, zwłaszcza w Polsce, gdzie zagęszczenie znaków drogowych jest ogromne i czasem naprawdę łatwo coś przeoczyć. Szczególnie na trasach, które są aktualnie budowane „po śladzie”, lub remontowane. A chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że policjantów z „suszarką” najłatwiej spotkać w miejscach, w których ograniczenia prędkości bywają zaskakujące ;-)

A Renault Talisman zachęca do podróżowania. Zapewnia dużo komfortu – zawieszenie relaksuje, wyposażenie rozpieszcza, a przestronność pozwala cieszyć się dużą wygodą nawet w długich trasach. Jedynie na krótkich nierównościach, np. na tzw. leżących policjantach, zawieszenie pokazuje, że potrafi być sprężyste i zapewnia skuteczne tłumienie tych nierówności. Za to na drogach poza miastem, szczególnie tych wyższej kategorii, Talisman wręcz płynie. Gdy dołożymy do tego działanie opisanego wcześniej systemu 4Control – chciałoby się tym autem jechać choćby na drugi koniec Europy.

Czy jednak warto? Czy to nie będzie dużo kosztowało? Jak na niemały samochód (4.848 mm długości, 1.869 mm szerokości mierzonej po karoserii, 1.463 mm wysokości i 2.808 mm rozstawu osi) Renault Talisman dCi 200 EDC Initiale Paris zużył średnio w czasie testu 7,3 l/100 km. Pokonałem nim 533,5 km (niewiele, jak na nasze standardy), z czego ok. 250 km przypadło na drogi szybkiego ruchu, ok. 150 km na drogi krajowe, a reszta na ruch miejski. W tym ostatnim, zwłaszcza w dużym mieście, wynik potrafi wzrosnąć o kolejne 2 l/100 km. Renault w danych homologacyjnych pisze o 5,6-6,0 l/100 km. Czy o te 20% większe spalanie, jakie ja uzyskałem, warto rozdzierać szaty? Moim zdaniem nie. To nie jest zły wynik jak na tak duży samochód. W dodatku z tak bogatym wyposażeniem. Zwłaszcza, że to spalanie uzyskane w warunkach późnej jesieni, a w ruchu miejskim z dość licznymi rozruchami i przejazdami na dystansie kilku kilometrów (choć nie wyłącznie w ten sposób).

Podsumowując – Nowy Renault Talisman dCi 200 EDC Initiale Paris, to samochód dojrzalszy, lepiej wykonany, w którym usunięto praktycznie wszystkie (acz nieliczne) drobne bolączki, na jakie narzekała część użytkowników zwłaszcza pierwszych serii. Trzeba bowiem przyznać, że producent szybko wziął sobie do serca uwagi i nie czekał do liftingu, tylko na bieżąco poprawiał wykonanie. Teraz zaś dorzucił parę istotnych elementów wyposażenia czyniąc swój model naprawdę bardzo mocnym graczem w segmencie D. Ze swojej strony mogę to auto polecić Waszej uwadze – naprawdę jest godne zainteresowania.

 

Dziękujemy Firmie Renault Polska za użyczenie samochodu do testu.

 

 

Krzysztof Gregorczyk

Galeria