Peugeot 3008 – modny crossover dla całej rodziny

8 648

W ciągu kilku ostatnich lat dynamicznie rośnie zainteresowanie podwyższonymi samochodami osobowymi. Różnego rodzaju SUV-y, „bulwarówki”, crossovery sprzedają się niemal na pniu. Nie muszą (choć mogą) mieć napędu na cztery koła. Ważne, żeby siedziało się w nich wyżej, co daje poczucie większego bezpieczeństwa. 04. Peugeot 3008 2.0 HDi - testCzy jednak tylko poczucie? Sądzę zresztą, że oprócz owego poczucia bezpieczeństwa są w tych samochodach i inne zalety.

Trochę ponad dwa lata temu, niemal w tym samym czasie, kupiliśmy z kumplem samochody. On szukał dla siebie SUV-a, a podstawowe kryterium, to automatyczna skrzynia biegów. Ja zaś potrzebowałem auta z co najmniej sześcioma miejscami. On kupił Mitsubishi Outlandera w ciekawej, sprowadzonej ze Stanów wersji, ja zaś trafiłem dość przypadkowo Peugeota 807 z widlastą benzynową szóstką pod maską. I stała się rzecz niesamowita – znowu zacząłem widzieć, co się dzieje na ulicach. W tamtym okresie bowiem zdałem sobie sprawę, że wysokich aut osobowych jest na polskich ulicach tak dużo, że jadąc np. użytkowanym wówczas Citroënem Xantią przestałem widzieć, co się dzieje przed samochodem znajdującym się przede mną. Kupiliśmy więc z kumplem, jako się rzekło, dwa wyższe auta i problem zniknął – znów widzę, co się dzieje ;-) Ale i sam zasłaniam więcej innym użytkownikom dróg.

Co jednak z ludźmi, którzy nie potrzebują vana, bądź SUV-a, obojętne jakiej wielkości? Którzy chcą mieć auto nieco wyższe, ale niepozbawione możliwości ofensywnej jazdy, do czego vany, czy SUV-y nadają się z reguły raczej średnio? Dla takich klientów stworzono samochody takie, jak Nissan Qashqai, czy będący przedmiotem dzisiejszego testu Peugeot 3008. Samochody, które mają lekko podwyższony prześwit, wyższe, niż w zwykłych osobówkach nadwozie, ale jednocześnie prowadzą się bardzo przyjemnie, niemal jak zwykła osobówka.

Dla koncernów samochodowych to również sposób na zwiększone zyski. Taki 3008 powstał przez przekonstruowanie Peugeota 308. Samochodu kompaktowego, który kosztuje w standardzie oczywiście sporo taniej, niż 3008. Z ciekawości i na potrzeby niniejszego tekstu rzuciłem okiem na ceny obu modeli. Peugeot 3008 Access 1.6 VTi 120 KM kosztuje wg konfiguratora na stronie www.peugeot.pl 72.500 zł i jest to najtańsza możliwa do kupienia odmiana tego samochodu w naszym kraju. Zakup napędzanego takim samym silnikiem Peugeota 308, również w wersji Access, oznacza konieczność wydania 62.600 zł, czyli dokładnie 9.900 zł mniej. Trzeba by było jeszcze porównać dokładnie wyposażenie obu samochodów, ale prawdę mówiąc nie sądzę, by się od siebie jakoś diametralnie różniły. W obu jest manualna klimatyzacja, ESP, cztery poduszki powietrzne, radioodtwarzacz i szereg innych elementów. W 3008-ce są za to o 2 cale większe felgi, też stalowe, jak „piętnastki” seryjne w 308. No ale za felgi nie biorą przecież niemal 10.000 zł więcej!

Owszem, konstrukcja samochodu jest nieco inna, na pewno idzie na 3008-kę więcej blachy i pewnie trochę innych materiałów też, ale w wielkoseryjnej produkcji nie ma to, jak sądzę, kolosalnego znaczenia. Bazując więc na modzie Peugeot na pewno zarabia na swoim crossoverze więcej, niż na kompaktowej 308-ce. I nie zrozumcie mnie źle – nie wytykam im tego. Biznes prowadzi się po to, by na nim zarabiać. Chciałem jedynie pokazać Wam mój pogląd, że dzięki modzie na auta podwyższone producenci mogą osiągać większe dochody przy niewiele wyższych nakładach projektowych. A oferowane auto okazuje się przy tym naprawdę interesujące.

Peugeot 3008 zdecydowanie może się podobać. Ma zwartą, kompaktową sylwetkę i naprawdę atrakcyjną linię. Pewne kontrowersje wzbudzać może wprawdzie przednia część nadwozia, z pasem przednim przywodzącym na myśl rozwartą paszczę rekina prezentującego imponujące uzębienie, ale jedynym problemem z tym związanym jest jedynie „połykanie” jadących przed Wami pojazdów, zwłaszcza, gdy dysponujecie którąś z mocniejszych wersji silnikowych francuskiego crossovera.

Do naszej redakcji trafił tym razem samochód napędzany 150-konnym silnikiem wysokoprężnym, który moc swą krzesa z pojemności niemal dwóch litrów (dokładnie 1997 cm³). Jednostka to znana i lubiana, charakteryzująca się wysoką kulturą pracy, oszczędnym gospodarowaniem olejem napędowym i dużą elastycznością. Dynamika też pozostawia niewiele do życzenia, zwłaszcza jak na tego typu samochód. Zgodnie z obietnicami producenta, takie auto powinno przyspieszać do setki w czasie niespełna 9,5 sekundy, zaś prędkość maksymalna wynosi 195 km/h – w Polsce zgodnie z prawem jest to niemożliwe do sprawdzenia. Średnie spalanie tego auta powinno – zdaniem Peugeota – oscylować w okolicach 5,5 l/100 km. Mi nie udało się zejść tak nisko, ale uzyskałem wynik akceptowalnie większy – 7,1 l/100 km przy średniej prędkości 60 km/h. Dane te, to efekt przejechania w ciągu sześciu dni dystansu rzędu 1.700 km – już dawno testówką nie pokonaliśmy w naszej redakcji takiej odległości. Siłą rzeczy więc nasze średnie spalanie pochodzi głównie z trasy, pokonywanej z dość wysokimi, jak na polskie warunki, prędkościami.

Ze wspomnianym silnikiem współpracowała, bardzo dobrze zresztą, sześciobiegowa skrzynia manualna, która miała swój udział w oszczędnym gospodarowaniu paliwem. Przełożenia są dobrze dobrane, a przekładnia pracuje lekko, swobodnie, przy intuicyjnie prowadzonych drogach lewarka. Klient może się zdecydować również na skrzynię automatyczną, także sześciobiegową, co oznaczać będzie konieczność dopłaty 6.500 zł, ale za to przy okazji otrzymacie dodatkowych 10 KM w silniku, może więc warto? Liczyć się jednak należy z tym, że wzrośnie spalanie – Peugeot pisze w swoich materiałach o zużyciu oleju napędowego w takiej konfiguracji na poziomie 6,5 l/100 km. Oznaczać to więc może realne spalanie na poziomie ok. 8 litrów, ale wydaje się to również jeszcze co najmniej akceptowalnym poziomem.

Mocną stroną Peugeota 3008 jest jego układ jezdny. Nie spodoba się on zbytnio miłośnikom typowo francuskiego komfortu, ale pozwala tym dość wysokim przecież (1.639 mm) samochodem nieco poszaleć. Nie, w żadnym wypadku nie jest to samochód o charakterze sportowym, ale dzięki zawieszeniu o dobrym tłumieniu i relatywnie niewielkim skoku prowadzi się jak zwykła osobówka. Sztywność nastawów czuć zwłaszcza na tylnej osi, nawet po dociążeniu tyłu auta, choć przyznam się, że nie pakowałem do bagażnika nie wiadomo jakich ciężarów. Niemniej jednak podróż w cztery osoby nie robi na 3008-ce wrażenia, auto nie staje się przez to bardziej miękkie. Prowadzi się za to bardzo stabilnie, przewidywalnie i nawet na drogach o gorszej przyczepności, czy słabej nawierzchni, w normalnych warunkach (czyli bez głupich zachowań kierowcy) nic nie wytrąca go z równowagi.

Niestety zawieszenie potrafi czasem głucho stuknąć. To mało przyjemny odgłos, ale będziecie z nim mieli do czynienia tylko na drogach o nawierzchni zniszczonej, mocno pofałdowanej, księżycowo dziurawej. Jeśli asfalt jest tylko nierówny, zawieszenie Peugeota 3008 zachowuje się cicho. Oczywiście na gładkich nawierzchniach problem w ogóle nie ma racji bytu.

Francuski crossover bardzo przyjemnie wchodzi w zakręty. Zupełnie nie czuć wysokości samochodu, a zwarta sylwetka sprawia, że skręca się tym samochodem bezpiecznie. Rozstaw osi wynoszący 2.613 mm (o pół centymetra większy, niż w 308-ce) i jednocześnie o 18 mm mniejszy, niż w Qashqaiu, stanowi udany kompromis między stabilnym prowadzeniem, a kompaktowymi wymiarami. Niestety promień skrętu nie szokuje. Nie mierzyliśmy go, bo bardziej interesuje nas zachowanie podczas jazdy, niż walka na centymetry, ale 3008-ka nie jest najzwrotniejszym samochodem na rynku. Tragedii nie ma, ale mam wrażenie, że mogło być lepiej. Będzie to pewnie doskwierać tym kierowcom, którzy będą używać 3008-ki głównie w mieście, na zatłoczonych parkingach i w wąskich uliczkach.

A skoro już wspomniałem o Nissanie Qashqaiu, to 3008-ka jest od japońskiego konkurenta dłuższa i to aż o 5 cm. Góruje nad nim również szerokością (o 5,4 cm), a także wysokością (o 3,3 cm). W efekcie większy jest też kufer Peugeota – mieści 512 litrów przy 410 litrach Nissana. W dodatku jest bardzo funkcjonalny – ma podłogę z możliwością regulacji jej położenia (dwa poziomy przy wykorzystaniu podłogi podwójnej, z różnym obciążeniem w zależności od położenia), bądź jednej dużej przestrzeni bagażowej po wyjęciu dzielącej ją półki. Można też ewentualnie wykorzystać miejsce, w którym zlokalizowano koło zapasowe – to dołoży kolejną przestrzeń, ale trzeba ją wykorzystać mądrze, bo nie jest tapicerowane, w efekcie czego wrzucone tam drobne rzeczy mogą hałasować. Turystyczna torba o nieregularnych kształtach z ciuchami wewnątrz będzie jednak idealnym wypełnieniem tej wnęki.

W bagażniku (zależnie od wersji) znajdziecie też takie udogodnienia, jak wyjmowana latarka, gniazdo 12V, czy zwolnienie blokady oparcia kanapy. Nie zabrakło też uchwytów do mocowania siatek bagażowych. Konstruktorzy przewidzieli również otwór na narty, co powitają z radością ci klienci, którzy poważnie traktują zapewnienia o erystycznym przeznaczeniu tego crossovera. O dobry dostęp do bagażnika dba nie tylko górna pokrywa, ale także dolna burta, opuszczana w dół, na której nie tylko można położyć cięższe bagaże, ale nawet usiąść. Obniża ona zresztą znacząco próg załadunkowy, co należy uznać za funkcjonalną zaletę podwyższonego przecież samochodu.

Wnętrze 3008-ki zdecydowanie może się podobać. Stanowisko kierowcy jest nań mocno zorientowane. Może nie w stylu znanym z BMW, czy Saabów, ale wydzielono je mocno i zauważalnie. Spotykałem się kiedyś z głosami, że komuś tam brakowało miejsca, ale w testowej 3008-ce zasiadało co najmniej kilka osób o różnych gabarytach i wszyscy twierdzili, że czują się tam świetnie. Nawet pewien pan w wieku mocno już emerytalnym, o słusznej posturze, który stwierdził, że w niewielu samochodach mieści się wygodnie, tutaj odnalazł się bez problemów. Myślę, że opinie wyrażane przez tych „marudnych” wynikały raczej z subiektywnego wrażenia, niż z faktycznego braku miejsca, bowiem tunel środkowy jest mocno podwyższony (choć dzięki temu szalenie wygodny!), przez co może sprawiać wrażenie zajmującego niewspółmiernie dużo przestrzeni. Jednakże mieści on sporych rozmiarów schowek zamykany szerokim podłokietnikiem, więc łączy przyjemne z pożytecznym. Problematyczne może być jedynie otwieranie tego schowka „na pasażera”, dzięki czemu wygodnie korzystać z tego elementu może w zasadzie tylko kierowca. To rozwiązanie było dla mnie niezrozumiałe, ale pewnie ktoś w Centrum Stylu Peugeota zna jakieś wtajemniczenie uzasadnienie tego rozwiązania ;-)

Z kolei na kanapie z tyłu, profilowanej w niewielkim stopniu, co poprawia wygodę zwłaszcza w przypadku przewożenia na niej trójki pasażerów, miejsca jest może nie bardzo dużo, ale na pewno dla większości osób będzie go wystarczająca ilość. Po prostu w tym samochodzie siedzi się nieco inaczej, odrobinę bardziej pionowo, niż w zwykłej, kompaktowej osobówce, więc zajmowana pozycja nie wymaga tyle przestrzeni, ile oczekiwałoby się od zwykłego samochodu. Ilość miejsca na nogi i kolana jest co najmniej wystarczająca, na szerokość też tragedii nie ma, jedynie nad głowami pasażerów o wzroście powyżej 180 cm może brakować miejsca na włosy ;-)

Zegary są czytelne, a podświetlenie zupełnie nie męczy wzroku dzięki czarnym tarczom i niewielkim, acz wyraźnym wskazówkom. Naturalnie stopień podświetlenia można zmieniać, ale nawet przy maksymalnym jego natężeniu jazda w nocy zupełnie nie męczy. W testowanej wersji zresztą na zegary nie trzeba było przesadnie często spoglądać, bowiem najważniejsze informacje prezentowane były na przezroczystej płytce systemu Head-Up Display, na której jasność tychże wskazań również można regulować. Oprócz prędkości, HUD może wyświetlać choćby ustawienia tempomatu, czy ogranicznika prędkości, albo wskazania radaru pokazującego, po jakim czasie znajdziecie się w miejscu, w którym jest w tej chwili poprzedzający Was samochód. Układ ten działa ciekawie na przykład w gęstej mgle, choć pewnie mało kto jeździ w takich warunkach z prędkością pozwalającą nie tylko pozwalającą na aktywację systemu. Ja jednak, który we mgle jeździć po prostu lubię, zauważyłem, że przy naprawdę gęstych jej kłębach można wcześniej zauważyć wskazania tegoż radaru, niż światła samochodu. Acz nikomu tego stylu jazdy nie polecam ;-)

Płytkę układu HUD można pochylać, dzięki czemu ustawi ją dla siebie chyba każdy kierowca, który ma przecież możliwość regulowania wysokości fotela. Ludzie o wzroście skrajnym (bardzo niscy, bądź bardzo wysocy) mogliby jednak mieć problem z obserwacją wskazań na HUD-zie, dlatego przewidziano możliwość niezależnego pochylania tej przezroczystej płytki. W efekcie trudno mi sobie wręcz wyobrazić dorosłego człowieka, który nie byłby w stanie właściwie ustawić sobie tego przeziernikowego urządzenia. A według mnie jest to świetny patent, bo poprawia bezpieczeństwo – nie trzeba odrywać wzroku od tego, co dzieje się na drodze, by znać parametry jazdy.

Rozwiązania tego typu inspirowane są oczywiście konstrukcjami lotniczymi. Podobne skojarzenia może w Peugeocie 3008 przywodzić zestaw przełączników na konsoli centralnej, pod dyszami nawiewów. Służą one do ustawiania systemu HUD, ale zlokalizowano tam także włącznik świateł awaryjnych, aktywator i parametryzator wspomnianego wcześniej radaru, oraz włącznik centralnego zamka, który i tak można sobie aktywować tak, by ryglował się automatycznie zaraz po ruszeniu. To dobry patent, zwłaszcza w zatłoczonych miastach, w których w korkach grasują złodzieje czyhający np. na damskie torebki leżące na prawym siedzeniu.

Poniżej znajdziecie system audio znany z innych modeli marki oraz panel sterowania klimatyzacją, w naszym przypadku dwustrefową i automatyczną oczywiście. Spisywała się ona bez zarzutu i mam wrażenie, że działała dokładniej w sensie temperatury, niż ta w mojej 807-ce. Może to jednak faktycznie tylko wrażenie, bo przecież kubatura wnętrza w moim vanie jest dużo większa, niż w testowanym crossoverze.

Wielką (dosłownie!) zaletą testowanego egzemplarza był niewątpliwie szklany dach samochodu. Jestem zdeklarowanym zwolennikiem tego typu rozwiązań – lubię bowiem, gdy wnętrze auta jest naturalnie doświetlone. W razie potrzeby można wszak tę szklaną płaszczyznę przysłonić elektrycznie sterowaną roletą, mi jednak zdarza się to bardzo rzadko – nawet podczas opadów deszczu lubię jeździć ze szklanym dachem. I nie marudzę na nagrzewanie się wnętrza latem – wszak jeśli komuś to przeszkadza, to może sobie zasłonić roletę, o czym zdarzają się zapominać dziennikarze krytykujący to typowo francuskie rozwiązanie. Podejrzewam wręcz, że ów dach, roleta z tworzywa sztucznego i do tego powietrze pomiędzy nimi stanowić mogą lepszy izolator ciepła, aniżeli połać blachy, nawet z podsufitką…

Przed słońcem, ale i przed ciekawskim wzrokiem przechodniów, zabezpieczają roletki z półprzezroczystego materiału, rozwijane wzdłuż szyb bocznych drzwi drugiego rzędu siedzeń. To dobre rozwiązanie i warto je domówić, choć na pewno taniej wyjdzie kupić takie przyklejane na przyssawki, jednakże fabryczne rozwiązanie wygląda o niebo estetyczniej. A jego cena już nie zabija, jak kiedyś – w 3008 taki dodatek kosztuje zaledwie 350 zł.

Są ludzie, którzy wolą kupić nawigację satelitarną w postaci niezależnego urządzenia. Tak jest taniej, o aktualizację map łatwiej i jest ona zawsze mniej kosztowna. Z kolei nawigacje fabryczne są urządzeniami wbudowanymi w samochód, czasem – jak w przypadku Peugeota 3008 – potrafią się chować w desce rozdzielczej, nie kuszą więc złodziei, a nierzadko ich wyświetlacze służą także prezentacji innych wskazań. Poza tym najczęściej są większe – urządzenia przenośne mają z reguły ekrany o przekątnych nie większych, niż 5 cali, dzięki czemu są poręczniejsze, ale obserwacja map na większych urządzeniach jest jednak wygodniejsza. Osobiście wolę więc rozwiązania zintegrowane z samochodem, choć ich koszty często są bardzo wysokie. Rzekłbym – dziwnie wysokie. Bo mogę zrozumieć, że większy wyświetlacz jest droższy, ale przecież nie o aż takie pieniądze! Zaś funkcjonalność urządzeń przenośnych bywa nawet większa, niż tych fabrycznych.
W przypadku Peugeota 3008 system WIP Nav 2 obejmujący 7-calowy kolorowy ekran, nawigację z mapami Europy wgranymi na dysk twardy, radioodtwarzacz CD/mp3 z sześcioma głośnikami i sterowaniem przy kierownicy oraz gniazdem uniwersalnym w podłokietniku kosztuje raptem tylko 3.300 zł, co nie wydaje się ceną wygórowaną. Niektórzy producenci za sam radioodtwarzacz z głośnikami oczekują podobnych pieniędzy, warto więc sobie taki element domówić.

Jeśli zaś często podróżujecie z dziećmi, to ciekawym wyborem będzie Pakiet Video (nie było go w testowanym egzemplarzu) w cenie 4.000 zł, na który składają się dwa 7-calowe ekrany o rozdzielczości 800 x 480 pikseli zamocowane w zagłówkach przednich foteli, dwa futerały ukrywające owe ekrany, dwa komplety słuchawek bezprzewodowych oraz gniazda umożliwiające podłączenie zewnętrznych źródeł obrazu i dźwięku (DVD, konsola do gier itp.). Tutaj cena wydaje się jednak dość wysoka, bo nie ma źródła sygnału dla tych ekranów, ale sam pakiet wydaje się atrakcyjny dla młodszych podróżnych ;-) Tego typu auto opisała na naszych łamach Małgorzata Karolina Piekarska latem kończącego się roku.

Warto się też zastanowić nad kosztującym 600 zł systemem Grip Control dostosowującym pracę układów kontroli trakcji do podłoża, po jakim się poruszacie. To drobny wydatek, a całkiem ciekawa opcja.

Możliwości konfiguracyjne prezentowanego crossovera są całkiem spore, jak na ten segment aut, ale po szczegóły odsyłamy Was do konfiguratora dostępnego na stronie www.peugeot.pl.

3008-ka, to bardzo interesujący samochód bedący ciekawym kompromisem dla osób, które nie chcą jeździć zwykłym kompaktem, ale nie czują potrzeby posiadania SUV-a, nawet kompaktowego. Crossover 3008 jest czymś pośrednim, w czym wprawdzie nie można mieć napędu na cztery koła, jak w niektórych SUV-ach (wyjątkiem jest odmiana HYbrid4), ale też siedzi się wyżej, jeździ się nieco inaczej i ma się poczucie bezpieczeństwa charakterystyczne dla większych aut. Prowadzenie jest bardzo przyjemne, jeździ się praktycznie tak, jak zwykłą osobówką, a funkcjonalność jest czymś pośrednim, między zwykłym kompaktem, a kompaktowym minivanem z kolei.

Jestem więc zdania, że warto się mocno zastanowić nad zakupem takiego samochodu, jeśli tylko Wasz budżet na to pozwala. To świetne auto rodzinne, zwarte, kompaktowe w budowie, o ciekawej stylistyce, pozwalające na dynamiczną jazdę nieokupioną wysokim spalaniem. Po prostu interesująca propozycja!

Dziękujemy firmie Peugeot Polska za użyczenie samochodu do testu.

 

 

tekst i zdjęcia: Krzysztof Gregorczyk

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
5 Wątki komentarzy
3 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
6 Autorzy komentarzy
VifobeersAndrzej_srubakVolksvoitureJerzy R. Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
bebe
Gość
bebe

Ahahahahaha, prześwit 3008: 150 mm. Prześwit Dacii Logan MCV: 160 mm. :D Nie wiedziałem, że też mam crossovera, muszę tylko ustalić, czego to crossover z czym. :D

Jerzy R.
Gość
Jerzy R.

Fajny test, ale mam dwa zastrzeżenia. Po pierwsze – wydaje mi się jednak, że blacha w zestawie z filcowatą podsufitką (i powietrzem między nimi) lepiej izoluje niż szyba, powietrze i milimetrowej grubości roletka.
Ale to drobiazg, bardziej przeszkadza mi to, że manipuluje pan danymi.
Podaje Pan jakieś 512 litrów bagażnika dla 3008 i konfrontuje z 410 Nissana. Tymczasem ten ostatni używa do obliczania pojemności bagażnika najpopularniejszej normy VDA (właściwie wszyscy jej używają), a Peugeot podaje pojemność według dwóch norm, przy czym według VDA mieści 432 litry…

Volksvoiture
Gość
Volksvoiture

5008 jest najładniejszym autem w swojej klasie, ale ten 3008 to jakaś pokraka na kołach o fatalnych proporcjach. Coś okropnego.

Andrzej_srubak
Gość
Andrzej_srubak

Najładniejszy w tej klasie to jest Grand C4 Picasso!

Andrzej_srubak
Gość
Andrzej_srubak

Jerzy, pan Krzysztof uczy się od najlepszych :)

beers
Gość
beers

Na rzecz skrzyni automatycznej można dodać, że jest to bardzo dobry automat Aisin AM6 w którym jednak trzeba wymieniać olej, o czym producent nie wspomina. Drugi poważny plus dla silnika diesla z automatyczną skrzynią biegów to brak osławionej dwumasy, która potrafi napsuć sporo krwi użytkownikom diesli z ręczną skrzynią biegów. Wreszcie diesel z dobrym automatem pracuje wyjątkowo płynnie, bez niepotrzebnych szarpnięć, czego nie zawsze mozna uniknąć przy ręćznym przerzucaniu biegów.

Vifo
Gość
Vifo

A wczoraj jechałem miejskim Solarisem czy MANem, ropniak z automatem, szarpał jak diabli a wyglądał na całkiem nowy ;-)

beers
Gość
beers

Niestety te z wyglądu prawie nowe solarisy czy many pracują b. ciężko i nie można tutaj chyba porównywać komfortu pracy automatu w ciężkim autobusie do pracy w lekkiej osobówce.