Renault Grand Scenic, czyli rozmiar ma znaczenie

38 136

01 Renault Grand Scenic 2013Jedno z pierwszych wrażeń po rzuceniu okiem na auto, które czekało na mnie w parku prasowym Renault Polska, to radość, że dostałem samochód w tym kolorze. Ten błękit szalenie mi się podoba i o wiele przyjemniej jeździ się takim samochodem po szarych polskich ulicach. Na szczęście otrzymałem właśnie takie auto, jakie mi się marzyło, a że i pogoda się wreszcie poprawiła (testowanej bezpośrednio przed Grand Scenic’iem hybrydy Peugeota nawet nie myłem do zdjęć, bo zaraz po myciu byłby taki sam brudny, a pogoda poprawiła się w dniu, kiedy odstawiałem 3008-kę HYbrid4 do Warszawy), byłem już całkiem zadowolony.

Ponieważ jednak kolor samochodu może wpłynąć jedynie na samopoczucie testującego (i ewentualnie oglądających auto z zewnątrz), bo barwą się nie jeździ, skupię się bardziej na walorach jezdnych i użytkowych najnowszej odsłony dużego kompaktowego minivana z dużym rombem zdobiącym przemodelowany niedawno przedni pas.

Dawno już minęły czasy, gdy Scenic był jedynie jedną z wersji kompaktowego Renault Megane. Zmieniał się też z upływem lat sam samochód – dorobił się przedłużonej wersji, rósł z każdą nową generacją, wzbogacano wyposażenie i funkcjonalność – już i tak przecież imponującą w pierwszej odsłonie. Za Renault poszli też inni producenci, ale to Megane Scenic wyznaczył tak naprawdę standardy nowej de facto klasy. Gdzieś po drodze zgubiono zresztą nazwę bazową, a Scenic stał się pełnoprawnym, odrębnym modelem.

Dziś, po ostatnim liftingu, najnowszy Scenic wjechał właśnie do polskich salonów. I muszę przyznać, że ten samochód jest imponujący. Owszem, nie wszystko mi się w nim podoba, ale generalnie auto jest naprawdę fajne, funkcjonalne i wprost poraża przestronnością. Kiedy zaczynałem pisać ten tekst, nie dokonałem jeszcze pomiarów, ale mam wrażenie, że wnętrze Grand Scenic’a jest szersze, niż wnętrze mojego Peugeota 807, a to przecież minivan pochodzący z wyższego segmentu. Zapewne porównam sobie te wymiary pod koniec tego materiału, a jeśli zapomnę, to wrócę do tematu przy okazji – wszak 807-ka stoi w garażu, więc z jej pomierzeniem problemu miał nie będę, a Scenic’a i tak skontroluję pod tym względem.

Grand Scenic, to auto, którym może podróżować nawet siedem osób. 39 Renault Grand Scenic 2013Owszem, dwie w trzecim rzędzie będą musiały się pogodzić z nieco mniej przyjaznymi warunkami, aniżeli piątka korzystająca z niezależnych foteli pierwszego i drugiego rzędu, ale i tak jest nieźle. Moje dzieci (w wieku lat 13 i 8) zmieściły się tam bez trudu (musiałem nieco przesunąć do przodu fotele drugiego rzędu), i jedynie wsiadanie i wysiadanie stanowiło pewien problem – starsza córka ma blisko 160 cm wzrostu, więc do wsiadania i wysiadania musiała się trochę „poskładać”. Większym problemem będzie już raczej to, że w takiej konfiguracji można będzie zapomnieć o bagażach dla tej siódemki pasażerów, ale zawsze można się pokusić o bagażnik dachowy – relingi w samochodzie są, więc nie jest to wielki problem.

Do naszej redakcji trafił Grand Scenic w wersji Bose® Edition. Taki samochód kosztuje w Polsce co najmniej 91.000 – pod maską pracuje wówczas 130-konny benzynowy silnik z rodziny TCe. Dostępne są też dwa diesle – 110-konny z przekładnią EDC (w cenie 103.300 zł) i 130-konny z manualną przekładnią sześciobiegową (kosztujący 103.800 zł). Aktualnie możecie uzyskać od tych wartości 5.000 zł rabatu. Wydaje się więc, że nie jest przesadnio tanio, ale z drugiej strony otrzymujecie naprawdę bogato wyposażony samochód (w aktualnej promocji dodatkowo dwa pakiety gratis: Pakiet Navigation i Pakiet Techno), więc ta cena na pewno nie zabija swoją wysokością. Dodajmy, że najtańszy Grand Scenic oferowany w naszym kraju (Expression Energy TCe 115) kosztuje 78.500 zł. Cena wersji testowej była już zauważalnie wyższa – sięgnęła niemal 117.500 zł, co jest już niekoniecznie osiągalnym wydatkiem dla wielu polskich rodzin. Dla większości, rzekłbym.

Skoro już jesteśmy przy cenach, to zerknąłem również na stronę Volkswagena, uznawanego w naszym kraju – choć nie przez nas ;-) – za ideał samochodu. Touran w jakiejkolwiek wersji ze 140-konnym dieslem i manualną skrzynią sześciobiegową kosztuje przeszło 100.000 zł. Grand Scenic jest więc w każdym przypadku (bez doliczania wyposażenia opcjonalnego) tańszy. Fakt, z o 10 KM słabszym silnikiem i nieco cięższy od niemieckiego konkurenta, ale na pewno „dający radę”. Za to spalanie Tourana w teście Autogalerii wyniosło średnio 6,5 l/100 km. Ja w naszym teście – na dystansie rzędu 680 km – uzyskałem wynik 6,3 l/100 km. Nie jest więc źle. Wynika to zaś ze stosowania przez Renault nowego silnika 1.6 dCi Energy, zaś w Volkswagenie pracuje w omawianej wersji motor 2.0 TDI.

Ale zostawmy niemieckie pudełko i skupmy się na francuskim aucie o interesującym designie. Grand Scenic w testowanej wersji zwyczajnie zachwycał stylistyką. Niebanalny kolor, ciekawe materiały wykończeniowe, zaskakujące barwy wewnątrz… Nawet jasne, niemal białe pasy bezpieczeństwa – element praktycznie niespotykany seryjnie! A już na pewno nie w tym segmencie. Czy to praktyczne w rodzinnym minivanie? Myślę, że mimo wszystko tak, chyba że macie naprawdę mocno brudzące dzieci ;-)

Wnętrze testowanego auta wykończono, jak to się dziś mówi, „na bogato”. Półskórzana tapicerka, skórzane boczki drzwi, skórzana kierownica i obszyty skórą mieszek lewarka skrzyni biegów. Plastiki też wyglądają co najmniej dobrze, choć – jak to w Renault – z pewnością zostały wykonane z tworzyw łatwo poddających się recyclingowi. Ten koncern jest bowiem mocno zaangażowany w proekologiczne działania, ale to we Francji akurat całkiem normalne. Dochodzą do tego czarne elementy wykończeniowe przywodzące na myśl lakier fortepianowy, co też dodaje wnętrzu ekskluzywnego charakteru. Całość ma spójny charakter, ale o nudzie w żadnym wypadku mówić nie można. Zresztą rzućcie okiem na wstawki na boczkach foteli i kanapy – drobny element, ale jak fajnie wygląda.

47 Renault Grand Scenic 2013W kwestii lokalizacji elementów sterujących też trudno mieć jakieś uwagi. Na konsoli środkowej znajdziecie dwa odrębne moduły – jeden, górny, to radioodtwarzacz, drugi, położony nieco niżej – pozwala na sterowanie obiegiem powietrza w samochodzie. Obsługuje się nim dwustrefową automatyczną klimatyzację wyposażoną w sensor badający jakość powietrza w kabinie. Faktycznie – jechałem za jakimś niemiłosiernie kopcącym autobusem, a w Scenic’u nie czuć było nawet śladu spalin. Czyli to działa! Malkontenci dodadzą, że pewnie i tak zaraz się zepsuje, ale co oni tam wiedzą, skoro jeżdżą tymi swoimi prostymi niemieckimi autkami ;-)

Niestety jeśli chodzi o radioodtwarzacz, to ma za małe przyciski :-( Nie mam jakichś grubych palców, ale rzeczywiście niełatwo mi się obsługiwało ten element. Oczywiście kwestie głośności i parę innych załatwia się pilotem przy kierownicy, standardowym od lat dla Renault, ale samo radyjko przyciski ma nieco za małe. Można za to podłączyć do niego zewnętrzne źródła danych, czy poprzez gniazdo typu jack, czy też przez port USB.

Na pokładzie testowanej przez nas wersji był oczywiście system audio znanej firmy Bose® od kilku już lat współpracującej z Renault przy tworzeniu zestawów muzycznych. Efekty dźwiękowe są niezłe, ale nie będę się tu wypowiadał jakoś autorytatywnie, bo dla mnie w samochodzie ma po prostu grać. Brzmieć ma w domu ;-) Niemniej jednak zestaw Bose® w Grand Scenic’u gra bardzo przyzwoicie, o co dba odpowiedni komplet głośników – nie zabrakło ani wysokotonówek, ani głośników nieźle radzących sobie z przetwarzaniem basu, a i średnie tony prezentowane są całkiem naturalnie.

Nawigacją steruje się joystickiem i przyciskami na panelu środkowym połączonym z centralnym schowkiem. Ma on bardzo fajną cechę – daje się nim „jeździć” wzdłuż samochodu (oczywiście w ograniczonym zakresie), co nie tylko pozwala dostosować do indywidualnych potrzeb położenie podłokietnika, pod którym ów schowek się kryje, ale i odkrywa dwa miejsca na napoje między przednimi fotelami. Może ustawianie ich niemal na podłodze nie jest na pierwszy rzut oka najlepszym pomysłem, ale okazuje się, że nawet kubek z kawą z jednej z sieciowych stacji paliw wchodzi tam doskonale i dostępny jest bez trudu, bez konieczności jakiegoś dramatycznego odrywania pleców od oparcia, czy wzroku od sytuacji na drodze.

Projektanci i konstruktorzy zadbali o to, by wnętrze Grand Scenic’a było mocno funkcjonalne i wygodne – nie brakuje różnego rodzaju schowków, składanych stolików, nawiewów, a każdy z trzech indywidualnych foteli drugiego rzędu daje się niezależnie przesuwać, czy składać. Dwa dodatkowe miejsca w trzecim rzędzie po złożeniu chowają się w podłodze w sposób, który zapewnia gładką płaszczyznę bagażnika. Samo ich rozkładanie, czy składanie odbywa się bardzo prosto – trzeba pociągnąć za czerwoną taśmę i to w zasadzie wszystko. Nie ma na nich przesadnie wiele miejsca i lepiej posadzić tam niedużych pasażerów, zwłaszcza dzieci, ale ta funkcjonalność zdecydowanie się przydaje. Oczywiście przy podróżowaniu w siedem osób dramatycznie znika przestrzeń na bagaże, ale też pewnie niezbyt często w takiej konfiguracji wybierzecie się na wczasy ;-)

I poza ewentualnymi brakami przestrzeni trudno mówić o braku komfortu podróży. Amortyzacja zawieszenia samochodu jest typowo francuska, a gdy zapakujecie kilka osób na pokład, to już robi się naprawdę świetnie. Grand Scenic bardzo przyjemnie tłumi nierówności, jego zawieszenie pracuje cicho, a podczas jazdy kiepskimi drogami samochód przyjemnie buja znakomicie izolując pasażerów od dziur i nierówności. W przeciwieństwie do utwardzających się ostatnimi czasy konstrukcji koncernu PSA, Grand Scenic otrzymał komfortowo zestrojone zawieszenie, a samochodem tym jeździ się bardzo przyjemnie również po drogach słabej jakości, o zniszczonej nawierzchni, dziurawych, nierównych.

Znajomy szykuje się do zmiany aktualnie posiadanego Suzuki Grand Vitara i myślał o Citoënie C4 Picasso. Podoba mu się także DS4. Ponieważ ten drugi samochód miałem na testach praktycznie w tym samym czasie, co i Grand Scenic’a, znajomy ów mógł się zapoznać z obydwoma autami. I choć DS4 bardzo mu się spodobał pod względem designu, to jednak wybór, zupełnie niezgodnie z początkowymi preferencjami, padł na Renault. Będzie to raczej wersja krótka, bo Granda znajomy nie potrzebuje, ale zakochał się właśnie w komfortowym zawieszeniu, w pozycji za kierownicą, w wyposażeniu… Prawdopodobnie więc wkrótce złoży zamówienie na Nowego Scenic’a. Ale żeby nie było – DS4 pojawi się za to w mojej rodzinie, a w zasadzie w rodzinie mojej żony ;-)

Wyposażenie wersji Bose® jest naprawdę bogate. Testowe auto miało mnóstwo bajerów w standardzie i do tego parę drobiazgów, za które trzeba było zapłacić dodatkowo. Opcje te podniosły wartość samochodu o nieco ponad 20.000 zł. Niemało. A co doszło do standardu?
– pakiet Techno za 3.000 zł;
– pakiet Xenon za 4.780 zł;
– pakiet Relax za 1.800 zł;
– panoramiczny szklany dach, w przedniej części otwierany, za 3.200 zł;
– tapicerka skórzana łączona z elementami z alcantary i skóry ekologicznej za 5.300 zł;
– lakier metalizowany za 2.010 zł.

Kilka opcji i cena samochodu podskoczyła do przeszło 117 tys. zł, 20 Renault Grand Scenic 2013ale znaczy to, że testowy egzemplarz był wyposażony praktycznie we wszystko, co sobie tylko można w tym modelu wymarzyć. Nie ma jedynie możliwości zamówienia doń najmocniejszego, 160-konnego diesla 2.0 dCi, który w Bose® Edition nie występuje – można go wybrać jedynie do odmiany Privilège. Decydując się na niego trzeba jednak pamiętać, że przyrost maksymalnej mocy o 30 KM okupiony będzie zauważalnie wyższym spalaniem – wg danych producenta aż o połowę większym! Zapewne więc w normalnej eksploatacji także będzie to podobny procent.

No ale my testowaliśmy odmianę Bose® Edition i do niej wróćmy. Skoro już wspomniałem o silniku, to muszę poświęcić parę słów także tej stosunkowo nowej w gamie Renault jednostce napędowej. Silnik 1.6 dCi Energy pracuje ładnie, cicho, kulturalnie i wcale nie jest specjalnie paliwożerny – podczas blisko 700-kilometrowego testu, gdy nie oszczędzałem specjalnie oleju napędowego, ale też nie jeździłem, jak wariat, auto zużyło około 43 litrów oleju napędowego wykazując średnie spalanie z całego dystansu na poziomie 6,3 l/100 km. To dobry wynik, jak na niemałego przecież, choć wciąż kompaktowego minivana, ważącego 1.666 kg, czyli odrobinkę tylko więcej, niż testowanego przez nas niedawno Peugeota 3008 HYbrid4. Pamiętajmy jednak, że tam na masę miał wpływ dodatkowy zespół napędowy wraz z akumulatorami.

No właśnie – pozwólmy sobie na kolejną dygresję. Masa niemal taka sama (6 kg różnicy), funkcjonalność Grand Scenic’a jakby nieco większa, spalanie niby też, ale niewiele – o 0,2 l/100 km, czyli pomijalnie mało. Różnica w cenie – ogromna: przeszło 40.000 zł! Prowadzenie 3008-ki jakby nieco lepsze, a przede wszystkim inne – hybryda Peugeota jest nieporównywalnie twardsza, ale też pozwala na więcej radości z jazdy, gdy podróżuje kierowca. Komfort podróżowania – większy w Scenic’u, głównie dzięki świetnie, prorodzinnie zestrojonemu zawieszeniu, ale też dzięki poczuciu przestronności o wiele większym, aniżeli w crossoverze Peugeota – też znakomitym samochodzie zresztą. Te auta mają jednak zupełnie inny charakter. Oferują też inne wartości mocy maksymalnej.

No właśnie – 130 KM w Grand Scenic’u napędzanym motorem 1.6 dCi Energy, to wcale nie tak mało, jak mogłoby się wydawać. To wartość co najmniej wystarczająca, która w połączeniu z maksymalnym momentem obrotowym wynoszącym 320 Nm pozwala na naprawdę sprawne przemieszczanie się. Ale… No właśnie – jest jedno „ale”. Nie podoba mi się sposób rozwijania mocy przez tę jednostkę. Według danych technicznych maksymalny moment obrotowy pojawia się już przy 1.750 obr./min., ale… zupełnie tego nie czuć. Ten silnik zachowuje się podobnie, jak stare diesle z Grupy Volkswagena – do niemal 2.000 obrotów nie dzieje się nic, a potem nagle samochód dynamicznie przyspiesza. Może to próba podebrania klientów Volkswagenowi ;-) ale mi osobiście taki charakter jednostki napędowej niespecjalnie odpowiada. Wolę typowo francuskie diesle, które moc rozwijają bardzo płynnie i nie potrzebują spektakularnego kopniaka w nerki, żeby wziąć się do pracy. W efekcie zabito elastyczność, czyli cechę jakże charakterystyczną dla jednostek wysokoprężnych – do lewarka skrzyni biegów, pracującego zresztą bardzo przyjemnie, sięgać trzeba dość często, bo gdy bieg jest zbyt wysoki, samochód zwyczajnie nie ma siły, by przyspieszać. Choć więc trudno cokolwiek zarzucić tej jednostce w kwestii kultury pracy, efektów akustycznych, oszczędności, to jednak ten brak elastyczności psuje ogólny wizerunek samochodu.

Nie jest to jednak jedyna jego wada, niestety. Podczas testu, nawet na równych drogach, do mych niezbyt wszakże wyczulonych uszu dobiegały jakieś poskrzypywania. Samochód był dość nowy, nie kończył jeszcze swojego żywota w parku prasowym, a wręcz stosunkowo niedawno je tam rozpoczął, a wewnątrz dawało się słychać jakieś stworki, które podgryzały plastiki użyte do wykończenia wnętrza ;-) I za skarby świata nie mogłem zlokalizować źródła tych popiskiwań i trzeszczeń. Początkowo myślałem, że to może z roletek zasłaniających szklany dach, albo osłon przeciwsłonecznych nad kierowcą i pasażerem, albo chociaż gdzieś ze schowka. Ostatecznie jednak nie wiem, co powodowało te odgłosy. Chyba wezmę kiedyś drugie takie auto, albo namówię Jędrzeja na sesję fotograficzną i sprawdzimy, czy to tylko w tym egzemplarzu było coś nie tak, czy to po prostu cecha tego samochodu. Zdziwiło mnie to jednak w nowym bądź co bądź aucie.

Poza tymi dwoma kwestiami – silnikiem i poskrzypywaniem – praktycznie nie miałem do testowanego Grand Scenic’a zastrzeżeń. Podobały mi się przestronność tego samochodu, jego funkcjonalność, wyposażenie, wykończenie, zestaw audio, praca zawieszenia i mnóstwo gadżetów. Fajnie rozwiązano kwestię ustawień elementów wyposażenia. Cyfrowe instalacje elektryczne w samochodach francuskich są standardem od dobrej dekady, ale w Grand Scenic’u wiele ustawień można sobie pozmieniać poprzez menu – wybiera się opcję (komunikaty po polsku!) i zaznacza, bądź odznacza. 53 Renault Grand Scenic 2013W efekcie możecie sobie aktywować, bądź zdeaktywować takie funkcje, jak ryglowanie centralnego zamka po ruszeniu, włączanie tylnej wycieraczki po wrzuceniu wstecznego biegu, automatyczne włączanie świateł dziennych, automatykę świateł drogowych (długich), nawet pracę czujników parkowania (przednich i tylnych), czy ustawienia głośności ich sygnalizacji.

W samochodzie przewidziano także asystenta pasa ruchu, który pilnuje, czy samochód nie zmienia toru jazdy w sposób niezamierzony. To funkcja znana w niektórych Citroënach pod akronimem AFIL. Pracę tego układu w Grand Scenic’u również możecie aktywować w menu, możecie też ustawić tam jego czułość. Bardzo fajna rzecz. Tego typu funkcje w niektórych autach ustawia się bądź komputerem diagnostycznym w serwisie, bądź poprzez odpowiednie wciskanie przycisków. Tu rozwiązano to w sposób bardzo prosty, za co należą się inżynierom Renault specjalne pochwały.

Wśród gadżetów znajdziecie też zmianę stylistyki i kolorystyki prezentacji danych na centralnym wyświetlaczu. I z tym wszystkim, a także z automatycznym włączaniem świateł, wiąże się fajny motyw ;-) Zapadł zmierzch, włączyły się automatycznie światła mijania, a ja straciłem możliwość obserwowania tego, co prezentowane jest na wyświetlaczu. Po prostu przestawił się on w inny tryb i musiałem chwilę pokombinować, gdzie zmienić jego ustawienia, a przede wszystkim jasność podświetlenia. Okazuje się, że odpowiedni potencjometr zlokalizowano po lewej stronie kierownicy, na desce rozdzielczej, nawet opisano go żarówką, ale… uznałem, że to nienajszczęśliwsze dla niego miejsce. Prościej byłoby, gdyby przewidziano dla niego miejsce gdzieś w okolicach wyświetlacza.

Jakoś też nie do końca umiem się przekonać do sterowania ustawieniami temperatury klimatyzacji w sposób, jaki jest w Renault, ale to akurat czysto indywidualne odczucie i Wam może ono jak najbardziej pasować. Ja wolę raczej tradycyjne pokrętła, albo nawet przyciski, zamiast takich dźwigienek, ale tragedii z tym nie ma i wciskam to bardziej, jako coś, co na siłę znalazłem, by pokazać Wam, że coś tam mi nie przypadło do gustu ;-)

Bo generalnie Grand Scenic jest autem, które naprawdę warto rozważyć, gdy potrzebuje się przestronnego, funkcjonalnego samochodu za rozsądne pieniądze. Powinien spełnić wiele Waszych oczekiwań, a przy tym wszystkim sądzę, że zwyczajnie będzie się Wam podobał. W odświeżonej niedawno wersji wygląda chyba jeszcze atrakcyjniej, niż do tej pory, a bogate wyposażenie uprzyjemni Wam każdą podróż. Także taką po zniszczonych polskich drogach, bo dbające o komfort zawieszenie na pewno Was nie wymęczy.

To zdecydowanie samochód warty zainteresowania.

 

 

 

 

 

Dziękujemy Firmie Renault Polska za udostępnienie samochodu do testu.

tekst i zdjęcia: Krzysztof Gregorczyk

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
10 Wątki komentarzy
28 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
8 Autorzy komentarzy
MHMKrzysztofgigant2009DSVifo Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mascot
Gość
Mascot

Bardzo fajny i co najważniejsze – rzetelny tekst, napisany w luźny ale profesjonalny sposób :)

Co do Scenica – kurcze, zawsze omijam go będąc w salonie, zajrzę do niego, przy okazji oględzin Kangoo ph.III .
Wnętrze przejęte nieco, po Megane III, więc dobrze mi znane ;) Sterowanie klimą – bardzo fajne i funkcjonalne, zdecydowanie lepsze niż w VW i Skodach, gdzie chwile zajmuje pojęcie o co chodzi … Mi, natomiast nie podoba się obsługa radia, oraz to, że długo reaguje ( przy zmianie częstotliwości, czy głośności ). 
Hmy, Renault od dawna umieszcza potencjometr od regulacji natężenia po lewej stronie :)

gigant2009
Gość
gigant2009

Obsługa radia i telefonu w M III oraz Scenicu wersja Bose w stosunku do L III Bose to jest porażka cofniecie się i ograniczenie funkcjonalności.
LIII jest od wielu lat na rynku i wydawać by się mogło, że media, a właściwie ich obsługa, mogą się tylko poprawić. Tu jednak jest jednak gorzej.
Przestali po prostu rozbudowywać przełącznik przy kierownicy.

gigant2009
Gość
gigant2009

Należy jednak pamiętać o subskrypcji fotoradarów (opcja wymaga zapłaty 1 x w roku) ale sprawuje się dość dobrze w Polsce i Europie. :)
Opcja Live trochę nie domaga, ale główne korki potrafi wyłapać na bieżąco korygując czas przejazdu.

gigant2009
Gość
gigant2009

Szkoda, że montują tylko kamerę cofania (sprawuje się idealnie), przydałaby się czasami również kamera do parkowania przodem. Do dobrego człowiek się przyzwyczaja szybko, a przy niskim zawieszeniu (RS) muszę uważać podjeżdżając do krawężnika

Mascot
Gość
Mascot

U mnie gości zwykły Dynamique z maja 2012, więc mogą być lekkie odstępstwa w stosunku do ” Bose Edition „.

gigant2009
Gość
gigant2009

Zdjęcia panelu są identyczne jak w Bose Edition. Czyli obsługa radia i telefonu na pewno jest taka sama w obu wersjach. Wersje różnią się środkiem, inne jest radio, wzmacniacz, głośniki oraz subwoofer.
W LIII obsługa jest bardziej przyjazna wszystko można obsługiwać z kierownicy, w M III niestety trzeba często sięgać do panelu radia.

Slawo
Gość
Slawo

U mnie to samo radio w MIII ph2 (bez Bose) żadnych opóźnień nie ma, a używam praktycznie tylko sterowania z pilota, który jest bardzo wygodny.

gigant2009
Gość
gigant2009

A jak jest z obsługą telefonu jak odbiera się rozmowę lub dzwoni?

Slawo
Gość
Slawo

Odbiera/anuluje się z pilota, niestety wybieranie numeru tylko z radia, co mnie dziwi bo pilot przecież ma rolkę i można było to zaprogramować. Podobno w ph1 da się pilotem i na dodatek głosowo. Więc albo to błąd w oprogramowaniu ph2 lub jakiś wymysł idioty, żeby taką funkcjonalność usunąć.

gigant2009
Gość
gigant2009

I o to mi chodziło, że jest to uwstecznienie, trzeba na przemian używać pilota i panelu radia, aby przeskakiwać po funkcjach. A w końcu bezpieczeństwo przede wszystkim.
W LIII zarówno z 2008, 2010 jak i 2012r. cała obsługa telefonu, radia, USB itp. jest z pilota przy kierownicy. Nie wiem dlaczego w tym przypadku cofnięto się w rozwoju.

Vifo
Gość
Vifo

Slawo …lub jakiś wymysł idioty, żeby taką funkcjonalność usunąć.…
gigant2009 …Nie wiem dlaczego w tym przypadku cofnięto się w rozwoju.…
A kto rządzi w Renaulcie, zgaduj Zgadula? ;-)

Marcin
Gość
Marcin

Od początku kwietnia jeżdżę nim w wersji 1.4 TCe. Mimo wszelkich starań spalanie wysokie, wczoraj w korku z włączoną klimą chwilowe spalanie dochodziło do 21,5 litra (!), minimalne w trasie 7,5 l. Generalnie bardzo fajne auto, które udało mi się kupić za ok. 70 tys. z wyprzedaży 2012. W tej cenie trudno znaleźć auto z dobrym silnikiem benzynowym, chyba, że jest C4 Grand Picasso lub Peugeot 5008 z słabym wolnossącym silnikiem 120 KM. No mógłbym jeszcze kupić Tourana z uturbionym silniczkiem 1.2 TSI, ale jednak wyposażeniem nie dorównywał scenicowi. Poza tym wszystkie te trzy auta grand scenic bije na głowę,… Czytaj więcej »

DS
Gość
DS

Podoba mi się ten samochód, cieszy ogromna utrata wartości bo za 3 lata kupię sobie takiego za jakieś 20 000 zł.
Jak z awaryjnością bo słyszałem, że Renaulty lubią zawieść w najmniej spodziewanym momencie.

gigant2009
Gość
gigant2009

Za trzy lata to może się uda wyrwać i za 15 000 lekko przechodzony i poobijany.
Ale przecież renie nie dają rady, drogi Panie DSie wytrzymać do tego czasu, autko się rozsypie i tyle z niego będzie. nawet tych 15 kloców szkoda na Pana miejscu Panie DSie szedłbym w TDI który jest synonimem diesla i trwałości na wieki. Lepiej przepłacić niż zapłacić i wyrzucić „w najmniej spodziewanym momencie”

DS
Gość
DS

No właśnie cena kusi, znajomy zna handlarza który ma dojścia i mógłby mi takiego 3 latka sprowadzić w dobrej cenie z małym przebiegiem z Francji, zastanawia mnie tylko dlaczego 3 letni Scenicna fullu kosztuje tyle co 8 letni  Touran w typowo Polskiej biednej wersjii czy warto ryzykować, są tu jacyś użytkownicy? słyszałem, że francuski samochód jest tańszy w zakupie ale doliczając naprawy wychodzi w efekcie drożej niż markowe samochody.

gigant2009
Gość
gigant2009

Proponuję zapoznać się z ofertą Mazdy, ewentualnie VW Polo są to sprawdzone niezawodne samochody. Mające wielu wielbicieli, kłopot napraw odpada. Wyda Pan DSie na wyjściu więcej a prestiż u sąsiadów o ile większy niż w przypadku jakiej odjechanej awaryjnej i poobijanej reni.
Ryzyko nie popłaca zwłaszcza w awaryjnych francuzach

gigant2009
Gość
gigant2009

„markowe samochody” to nie to samo co „francuski samochód”
Złote myśli Panie DSie
Może jeszcze jakieś perełki?

DS
Gość
DS

A dlaczego poobijanej?

gigant2009
Gość
gigant2009

„A dlaczego poobijanej?”
Proponuję prześledzić wszystkie wątki naszych gorących dyskusji, to odpowiedź się znajdzie drogi Panie DSie.
Zostań Pan Panie DSie przy „8 letni Touran w typowo Polskiej biednej wersjii”, cacuszko jak spod igły.
Słyszałem, że znajomy, mojego znajomego ma koleżankę z pracy która zna handlarza co sprowadzi takie cacuszko.
Ta pani o której mowa wyżej miała megankę, ale ten znajomy znajomego z pracy stwierdził, że ma za krótkie i niewygodne fotele, jak to jest normą u francuzów. Teraz to on posuwa po kraju Mazdą a ona minigolfem i oboje są zadowoleni.

DS
Gość
DS

To oceńcie te:
http://otomoto.pl/renault-scenic-iii-dlugi-7-osob-C23746296.html 
czy
http://allegro.pl/renault-megan-scenic-1-5-dci-2010r-uszkodzony-i3357114876.html
myślę, że niedrogo można by je wyklepać, auto wygląda jak nowe więc chyba warto zaryzykować? 
jak nie wyjdzie to przecież mogę sprzedać za parę miesięcy z zyskiem.

gigant2009
Gość
gigant2009

Dodaj do koszyka i kup teraz Panie DSie
Jak wystuka Pan i wyklepie wpadnij Pan DSie na naszą stronę i podziel się wrażeniami z jazdy.
A zyskiem to Pan DSie może się również z nami podzielić oczywiście mam na myśli zysk doświadczenia, a nie finansowy
Tylko TDI który jest synonimem diesla i trwałości na wieki no i Mada w każdej postaci.

gigant2009
Gość
gigant2009

No i trzylatek, a nie przekracza 20 000 zł :)

Vifo
Gość
Vifo

Ja natomiast mam nadzieję, że wszyscy pasażerowie wyszli z tego bez szwanku :-)

gigant2009
Gość
gigant2009

To tylko otarcie na parkingu, auto jest jezdne i przygotowane do rejestracji i jak zauważył Pan Krzysztof ma jeszcze „jedną poduszkę”

DS
Gość
DS

Hipokryci, sam czytałem jak Ojciec Dyrektor zachwalał samochody z Francji bo tam nie ma autostrad bezpłatnych więc lepsze niż z Niemiec a jak wrzucam do oceny to się naśmiewacie.
Sami lepszymi nie jeździcie, myślicie, że Wasze lepiej wyglądały po sprowadzeniu? uwierzyliście w przerysowany zderzak/błotnik? liczyłem, że ktoś może sprowadza samochody francuskie(może Pan Krzysztof) i powie jakie są orientacyjne ksozty naprawy i opłaca się za to brać, to byłby mój pierwszy francuski samochód, zależy mi na bogato wyposażonym i wygodnym aucie rodzinnym a póki co przekonujecie mnie coraz bardziej do tego Tourana, widzę, żę jedynie gigant chciał pomóc, dzięki :)

gigant2009
Gość
gigant2009

Nie ma za co.
Zawsze chętnie służę pomocą.
Pozdrowienia Panie DSie
A Pan to z Torunia nie Wrocławia, że przywołuje Ojca Redaktora?

gigant2009
Gość
gigant2009

http://otomoto.pl/volkswagen-touran-okazja-C29542079.html
Mam coś dla Pana DS po co przepłacać 9 latek garażowany zadbany lekko obtarty poniżej 10 klocków
Co Pan na to Panie DSie

gigant2009
Gość
gigant2009

Mam jeszcze jedną prawdziwą gratkę dla fana motoryzacji
Auto prosto z Francji
http://otomoto.pl/mazda-5-diesel-okazja-C28720632.html
Japończyk w każdym calu, stan idealny, brak jedynie serduszka motoru (zepsuł się? a podobno „japończyki” nie do zajechania) pierwszy właściciel.el. szyby, el. lusterka, klimatyzacja, centralny zamek, radio, wspomaganie kierownicy, komputer, tapicerka welurowa, czujnik deszczu, kierownica wielofunkcyjna ABS, ASR, autoalarm, poduszki powietrzne, immobiliser, ESP
Jak znajomy mechanik dopasuje TDI to będzie ideał japończyk z niemieckim sercem pochodzący z Francji
Cóż więcej potrzeba
No i ta cena 16 koła :)

Vifo
Gość
Vifo

DS napisał … znajomy zna handlarza który ma dojścia i mógłby…

Szanowni Miłośnicy samochodów francuskich :-)
Rozumiecie coś z tego zdania, brzmi jak: Antka kobity, szwagra brat…
Oto przykład jak nabywają swoje ulubione wypasione vw tdi montowane w „markowych” pojazdach dla ciemnego ludu ;-)

MHM
Gość
MHM

Jestem ciekaw jak się będą zachowywać te auta jako 5-8 latki. Nie dawno musiałem pozbyć się Xantii (silnik padł) i szukając następcy (miała być Xantia II lub Picasso I) znalazłem Lagune I kombi. Zrobiłem nią już ok. 2tys km i jestem z niej bardzo zadowolony. Nie ma co prawda hydro, ale o dziwo kręgosłup nie zgłasza zastrzeżeń. Po Lagunie korcie mnie właśnie Scenic, ale może będę próbował namówić żonę na C4GP mkI.