Test: Renault Kadjar dCi 150 4×4

0 1 559

Wielu naszych Czytelników (niekoniecznie fanów francuskiej motoryzacji) narzeka, że oferta francuskich marek samochodowych jest bardzo mizerna, jeśli chodzi o napęd 4×4. Cóż – trzeba w tej kwestii przyznać rację. Grupa PSA nie licząc niektórych rozwiązań hybrydowych od dłuższego czasu praktycznie nie oferuje aut z napędem 4×4. Jest jednak wielki producent, jeden z filarów Aliansu Renault-Nissan-Mitsubishi, który czteronapędówki oferuje. I to niekoniecznie pod markami japońskimi, ale właśnie pod francuską (Renault), a także rumuńską (Dacia). I z takim samochodem niedawno miałem przyjemność się zapoznać. Panie i Panowie – oto Renault Kadjar dCi 150 4×4.

Ten kompaktowy SUV jest dobrze znany na polskim rynku. Został dobrze przyjęty w momencie debiutu, nie jest rzadkością na polskich drogach. Jest samochodem dobrze wyposażonym, atrakcyjnie wystylizowanym, a do tego rozsądnie wycenionym. W ofercie jest też wersja 4×4. W tej chwili jedna jedyna, ale i oferta na Kadjara jest aktualnie skonstruowana tak, że większość dostępnych modeli, to samochody w najbogatszej wersji wyposażeniowej Intens. Za to każdy dostępny aktualnie napęd jest możliwy do skonfigurowania z tą odmianą wyposażeniową. Zresztą co ja się będę rozpisywał: popatrzcie na aktualny cennik. Od razu napiszę, że w ofercie wyprzedażowej aut z minionego roku (2019) możecie liczyć na duże rabaty sięgające nawet 12.000 zł (z oponami zimowymi na dodatek)! Ale to końca grudnia było to 15.500 zł.

polecamy

naklejki 3D "Francuz płakał jak sprzedawał"

seria limitowana - kto pierwszy ten lepszy. Tylko na Allegro.

Renault Kadjar Zen TCe 140 FAP – 86.900 zł;
Renault Kadjar Zen TCe 140 EDC FAP – 94.900 zł;
Renault Kadjar Zen Blue dCi 115 – 91.900 zł;
Renault Kadjar Easy Life TCe 140 FAP – 90.900 zł;
Renault Kadjar Intens TCe 140 FAP – 94.900 zł;
Renault Kadjar Intens TCe 140 EDC FAP – 102.900 zł;
Renault Kadjar Intens TCe 160 FAP – 97.900 zł;
Renault Kadjar Intens TCe 160 EDC FAP – 105.900 zł;
Renault Kadjar Intens Blue dCi 115 – 99.900 zł;
Renault Kadjar Intens Blue dCi 115 EDC – 107.900 zł;
Renault Kadjar Intens Blue dCi 150 4×4 – 118.900 zł.

Jak widać, testowany samochód jest wersją topową zarówno jeśli chodzi o zespół napędowy (dCi 150 4×4), jak i wyposażenie. A mimo to jest wyceniony całkiem rozsądnie – na niespełna 120.000 zł. Realnie dojdą do tego jeszcze dodatkowe koszty, choćby za lakier, ale decydując się na egzemplarz z minionego roku zapłacicie niewiele ponad 110.000 zł. To dobra oferta.

Tradycyjnie już zerknąłem, co ma do zaoferowania konkurencja. Nie zajmowałem się bazowymi konfiguracjami, ale szukałem aut 4×4 z silnikami wysokoprężnymi o mocy zbliżonej do tego, co pracowało pod maską testowego Kadjara. I oczywiście z tego samego segmentu. Okazało się, że wcale nie ma ich tak znowu dużo. Być może część została „wycięta” przez WLTP?
modelcena
Ford Kuga 2.0 TDCi 150 4×4 M6od 137.440 zł
Hyundai Tucson 2.0 CRDi 185 A8 4×4 Styleod 150.400 zł
Kia Sportage 1.6 CRDi SCR 136 M6 4×4od 108.490 zł
Opel Grandland X 1.6 Turbo A8 Hybrid4 300 KM 520 Nm AWDod 194.450 zł
Renault Kadjar Intens Blue dCi 150 4×4od 118.900 zł
Seat Ateca 2.0 TDI 150 DSG 4Driveod 138.900 zł
Škoda Karoq 2.0 TDI 150 SCR 4×4 DSGod 129.600 zł
Volkswagen Tiguan 2.0 TDI 4Motion 150 M6od 141.290 zł

Wybrałem – o ile było to możliwe – ceny katalogowe, bez zniżek wynikających z promocji wyprzedażowych. Ceny dotyczą samochodów wyprodukowanych w roku 2019. O rabaty i dostępność poszczególnych wersji trzeba dopytywać u dealerów / importerów.

Szokująco na tle Kadjara wygląda cena Škody Karok 4×4 ze 150-konnym dieslem. Najtańsza wersja jest wyceniona na 129.600 zł. To więcej, niż Renault Kadjar Intens Blue dCi 150 4×4. OK, Škoda ma skrzynię automatyczną, a nie manualną, jak Kadjar, ale Kadjar w odmianie Intens jest naprawdę dobrze wyposażony. Škodę trzeba by było kupić w wyższej wersji wyposażenia, a to już okolice 140.000 zł.

Volkswagen, jak widać, też tani nie jest, a do tego nie ma seryjnej nawigacji (w żadnej wersji Tiguana!), więc jego cena jeszcze by wzrosła. Za to można go kupić z napędem 4×4 i manualną sześciobiegową skrzynią – jak Kadjara.

Kia też ma manualną skrzynię, ale żeby mówić o porównywalnym wyposażeniu z Kadjarem 4×4 trzeba by było wybrać wersję L kosztującą co najmniej 117.490 zł, a więc już bardzo blisko Kadjara. Tyle, że w Kii będziecie mieli 136-konny silnik. Dodajmy, że dostępny jest też 185-konny diesel, ale oferowany jest wyłącznie w wersji GT Line kosztującej (z manualną skrzynią) co najmniej 144.490 zł. No i między 136 KM, a 150 KM jest tylko 14 KM różnicy, a między 150 KM i 185 KM aż 35 KM. Stąd mój wybór do tabelki właśnie wersji 136-konnej. W efekcie jest to jedyny samochód w zestawieniu tańszy od Kadjara 4×4.

Z kolei Hyundai Tucson nie jest oferowany ze 136-konnym dieslem i napędem 4×4, dlatego w tabelce znalazła się wersja 185-konna w niemałej cenie bazowej dla tej odmiany napędowej wersji Style. Na plus trzeba zaliczyć, że z silnikiem połączona jest ośmiobiegowa skrzynia automatyczna.

W przypadku Seata cennik dotyczy samochodów z bieżącego roku produkcji. Wynika to z niedostępności najtańszych modeli w wyprzedaży, w związku z czym „wypadły” one już z cennika.

Suzuki aktualnie nie oferuje w Polsce modelu SX4 S-Cross z silnikiem wysokoprężnym, więc ten samochód nie mógł się znaleźć w tabelce.

Ford Kuga, to już schyłkowy model, ale wybrałem właśnie ten, a nie wersję, która pojawić się ma na wiosnę.

Jako ciekawostkę dorzuciłem też Opla Grandlanda X w wersji hybrydowej, który trafi na polski rynek w tym roku. W odmianie z napędem na cztery koła dostępny będzie w dwóch najwyższych, a więc i najdroższych wersjach wyposażeniowych.

Być może jakichś rywali pominąłem, ale z tabelki wynika wyraźnie, że Renault Kadjar dCi 150 4×4 jest naprawdę interesującą propozycją. Kosztuje niewiele, a ma bogate wyposażenie. O tym zaś przeczytacie za chwilę.

Wyposażenie Kadjarza 4×4, a więc wersji Intens, jest bogate, a lista opcji jest krótka. W zasadzie poza pakietami jest tych dodatków siedem i tak naprawdę bez większości z nich spokojnie można się obyć:
– elektryczna regulacja fotela kierowcy – 700 zł;
– tapicerka skórzana z elementami ze skóry ekologicznej – 5.300 zł;
– szklany dach (stały) – 3.000 zł;
– 19-calowe felgi ze stopów lekkich – 1.000 zł;
– opony całoroczne (wymaga felg 17-calowych) – 2.500 zł;
– dojazdowe koło zapasowe – 450 zł;
– lakier metalizowany – 2.300 zł / 2.500 zł / 2.700 zł.

Nawet zestaw audio Bose® wymagający dopłaty w wysokości 3.000 zł w wersji Intens w przypadku Kadjara Blue dCi 150 4×4 jest wyposażeniem standardowym.

Reszta elementów dostępnych poza standardową ceną pogrupowana jest w pakiety. Wycenione, w mojej opinii, bardzo rozsądnie. Do wyboru dla wersji Intens są:
Pakiet Techno – (aktywny system wspomagania nagłego hamowania + system wspomagania parkowania przód/tył/bok + system kontroli martwego pola) – 2.000 zł;
Pakiet Techno Premium – (aktywny system wspomagania nagłego hamowania + system wspomagania parkowania „Easy Park Assist” + kamera cofania + system wspomagania parkowania przód/tył/bok + system kontroli martwego pola) – 3.500 zł;
Pakiet Full LED Pure Vision – (światła przednie Full LED Pure Vision, światła przeciwmgłowe LED) – 4.000 zł;
Pakiet Zimowy – (podgrzewane przednie fotele, podgrzewana przednia szyba, spryskiwacze reflektorów) – 1.600 zł.

I jeśli o mnie chodzi, to zdecydowanie wybrałbym pakiety Techno Premium, Full LED Pure Vision oraz Zimowy. Dwa pierwsze były w testowanym egzemplarzu Kadjara dCi 150 4×4.

A jakie wyposażenie seryjne znajdziemy w Kadjarze 4×4, czyli w wersji Intens? Jest tego dużo, ale wymienię te najważniejsze, przynajmniej w mojej opinii:
– elementy wymagane przez prawo, czyli ABS, ESC, czujniki ciśnienia w oponach itp.;
– czołowe, boczne i kurtynowe poduszki powietrzne;
– system wspomagania ruszania pod górę;
– tempomat i ogranicznik prędkości;
– mocowania Isofix na bocznych miejscach z tyłu;
– wspomaganie układu kierowniczego (elektryczne);
– elektryczny hamulec postojowy;
– zespół wskaźników przed kierowcą w postaci ekranu TFT (konfigurowalnego);
– karta Hands Free;
– system kontroli pasa ruchu;
– funkcja rozpoznawania znaków drogowych z ostrzeganiem o przekroczeniu prędkości;
– automatyczna zmiana świateł drogowych na mijania i odwrotnie;
– system wspomagania parkowania przodem i tyłem;
– światła przeciwmgłowe z funkcją doświetlania zakrętów;
– LED-owe światła do jazdy dziennej;
– LED-owe kierunkowskazy z przodu i z tyłu;
– zewnętrzne oświetlenie boczne (pod lusterkami zewnętrznymi);
– automatyczne światła i wycieraczki;
– elektrochromatyczne lusterko wewnętrzne;
– ambientowe oświetlenie wnętrza z możliwością zmiany koloru;
– dwustrefowa klimatyzacja automatyczna z nawiewem na tył;
– lusterka boczna elektrycznie sterowane, składane i podgrzewane;
– elektrycznie sterowane szyby w drzwiach przednich i tylnych (impulsowe);
– dwa gniazda USB (zasilające) dla pasażerów z tyłu;
– obszyta skórą kierownica regulowana w dwóch płaszczyznach;
– fotele przednie regulowane na wysokość i z regulowaną długością siedzisk;
– fotel kierowcy z regulacją podparcia lędźwiowego;
– fotel pasażera składany w stolik;
– asymetrycznie dzielona kanapa z rozkładanym podłokietnikiem;
– system Easy Break;
– podłokietnik ze schowkiem pomiędzy przednimi fotelami;
– radioodtwarzacz cyfrowy (DAB) z Bluetooth®, portami USB i jack, wyświetlaczem kolorowym o przekątnej 7″, antena w kształcie płetwy rekina;
– system multimedialny R-Link 2 z nawigacją, mapą Europy w wersji rozszerzonej oraz dostępem do usług interaktywnych;
– tapicerka materiałowa z elementami ze skóry ekologicznej;
– listwy progowe przy przednich drzwiach;
– obudowy lusterek i klamki zewnętrzne w kolorze nadwozia;
– przyciemniane tylne szyby;
– relingi dachowe;
– 18-calowe felgi ze stopów lekkich;
– zestaw naprawczy do opon.

Jak widać – trochę tego jest. Szkoda jednak, że nawet za dopłata nie można mieć tempomatu aktywnego, czyli dostosowującego prędkość do auta jadącego przed Kadjarem. Zapewne przy okazji jakiegoś liftingu ten element się pojawi, bo można go mieć choćby w Nowym Capturze.

Wspominałem przed chwilą, że Kadjar jest wyposażony w funkcję rozpoznawania znaków drogowych z ostrzeganiem o przekroczeniu prędkości. Działa to tak, że wyświetlany jest aktualnie odczytany znak ograniczenia prędkości, a jeśli jedziecie za szybko, to wokół tego znaku miga taka otoczka, aureola wręcz ;-) w czerwonym kolorze. Niestety kamera nie czyta odwołań prędkości, nie uwzględnia też skrzyżowań (choćby z nawigacji), które w Polsce ograniczenia (i zakazy) znoszą. Cóż – nie można mieć wszystkiego. Z nawigacji jednak w jakimś sensie system chyba korzysta, bo jadąc drogą, która ma już status ekspresówki, na wyświetlaczu miałem podane ograniczenie do 90 km/h (choć takiego nie było na znakach), a dopuszczalna prędkość była na tej drodze o 1/3 wyższa. Stąd wskazania na zdjęciu w galerii. Piszę to na wypadek, gdyby ktoś mi zarzucał rażące przekroczenie prędkości ;-)

Samochód był wyposażony w Pakiet Zimowy. To niedroga opcja, którą zdecydowanie warto wziąć w naszych warunkach klimatycznych. OK, postępuje ocieplenie klimatu, ale mimo to temperatury ujemne nie są w Polsce niczym zaskakującym. Podczas testu też się takie dni zdarzyły i miło było włączyć podgrzewanie foteli. Ich aktywacji dokonuje się przyciskami umieszczonymi na tunelu środkowym, na obudowie schowka zwieńczonego podłokietnikiem. Czy to wygodne miejsce? Powiedziałbym, że dobre, jak każde inne. Ważne, że podgrzewanie działa wydajnie i ma dwa stopnie intensywności. W wielu samochodach stopnie są trzy, ale myślę, że i dwa wystarczą w zupełności.

Bardzo wydajne, przynajmniej przy kilkustopniowych mrozach, okazało się grzanie przedniej szyby. To ten sam pakiet z fotelami. Nie trzeba nic skrobać – wystarczy przycisk i po chwili cały szron, czy też lód, spływa. Na pewno nie trwa to dłużej, niż mechaniczne skrobanie szyby, a wręcz jest procesem szybszym i dokładniejszym. Zdecydowanie warto dokupić Pakiet Zimowy. I jedyne, do czego można mieć zastrzeżenia, to brak opcji podgrzewanej kierownicy. W samochodach Renault taki element występuje już od ładnych paru lat, ale w Kadjarze jest niedostępny. Nawet w Intens 4×4.

A skoro już jesteśmy przy kwestiach termicznych, to muszę przyznać, że Kadjar dCi 150 4×4 ma bardzo wydajne ogrzewanie oraz klimatyzację. Biorąc pod uwagę, że dzisiejsze diesle są generalnie „niedogrzane” fakt ten cieszy niejako podwójnie. Parkowałem Kadjara na podjeździe przy domu, bo garaż mam na dwa samochody i kiedy testowałem Renault oba moje autka stały schowane. W czasie testu Kadjara pojawiły się rankiem kilkustopniowe mrozy, a mimo to w kabinie szybko robiło się przyjemnie.

Sterowanie klimatyzacją, a więc i temperaturą, jest klasyczne. Odbywa się za pomocą czytelnych pokręteł, czyli w sposób preferowany przez niektórych naszych Czytelników, zwłaszcza tych krytykujących sterowanie za pomocą dotykowego ekranu. Powinniście być więc zadowoleni z rozwiązania Renault. Niestety to, co Państwo podnoszą często w swojej argumentacji nie działa idealnie. Nie każde lekkie przekręcenie gałki sprawia, że zmienia się temperatura. Realnie więc i tak trzeba spojrzeć na nisko (niżej, niż w przypadku rozwiązań wykorzystujących dotykowe sterowanie na ekranie) umieszczone pokrętła i sprawdzić, czy efekt został osiągnięty. Akurat ja uważam, że to nie jest kluczowa zmiana w czasie jazdy i można to zrobić później, jeśli warunki nie pozwalają w danym momencie. Chciałem tylko pokazać, że wcale Wasza argumentacja nie jest taka całkowicie pozbawiona wad ;-)

Testowy Renault Kadjar dCi 150 4×4 był wyposażony także w extra płatny Pakiet Full LED Pure Vision. Za 4.000 zł (czyli 3,36% ceny bazowej tej wersji) otrzymacie światła przednie Full LED Pure Vision oraz światła przeciwmgłowe LED. Zdecydowanie warto. LED-y w Kadjarze dają jednorodny snop światła, który znakomicie rozświetla cienie. A przecież w naszej strefie klimatycznej dobre światła naprawdę się przydają. Przez sporą część roku poruszamy się w warunkach ograniczonego oświetlenia. Wprawdzie reflektory LED w Kadjarze nie mają systemu samopoziomowania i trzeba samemu (pokrętłem) sterować ich wysokością (co szczególnie istotne przy mocnym obciążeniu auta), ale i tak warte są wydanych na nie pieniędzy. Na bezpieczeństwie nie ma co oszczędzać. Pakiet Full LED Pure Vision jest też dostępny w wersji Easy Life Kadjara wymagając dopłaty 2.000 zł (promocja zamiast 3.500 zł).

Oczywiście samochód jest wyposażony w automatyczne światła i wycieraczki, ma też, jak wspominałem, automatykę zmiany świateł drogowych na mijania i odwrotnie. Działa to nieźle, ale czasem może się „pogubić”, gdy nie jedzie nic naprzeciwko Was, ale za to przed Wami porusza się samochód w tym samym kierunku. Wykrywanie tylnych świateł nie działa idealnie i może się zdarzyć tak, że kogoś będziecie oślepiać jadąc kilkaset metrów za nim. To może nie jest wielki problem, nawet dla tego kogoś ;-) ale ja nie lubię jechać za nikim mając zapalone „długie” światła.

Karta Renault Hands Free, czyli system bezkluczykowego dostępu i uruchamiania samochodu, jest seryjnym wyposażeniem każdego Kadjara, siłą rzeczy jest więc także w wersji 4×4. Dziwić natomiast może fakt, iż dopłaty wymaga taki banalny w sumie element, jak system kontroli martwego pola. To o tyle zaskakujące, że seryjnie jest montowany system wspomagania parkowania przodem i tyłem. Być może to za mało i przydaje się – dostępne w tym samym pakiecie – wspomaganie parkowania bokiem (pakiety Techno i Techno Premium). W każdym bądź razie testowy Renault Kadjar dCi 150 4×4 był wyposażony w tę funkcjonalność.

W Clio V, czy Capturze II Renault montuje (za dopłatą) wielkie, 9,3-calowe wyświetlacze centralne ustawione pionowo (wertykalnie). Największy ekran, jaki można mieć w tym miejscu w wyraźnie przecież większym Kadjarze, to 7-calowy (w układzie horyzontalnym). Może się więc on wydawać nadzwyczaj mały w przestronnym przecież wnętrzu. W praktyce okazuje się całkiem użyteczny i wystarczający.

Nawigacja jest dość aktualna. Nie obejmuje, co dziwić nie powinno, oddanych na przestrzeni ostatnich paru miesięcy odcinków dróg (przykład wspomnianej drogi krajowej wciąż przebudowywanej na ekspresową), ale generalnie jest nieźle. Czasem jednak upiera się przy jakichś swoich wersjach prowadzenia i to bez względu na tryb jej obliczania. Może to być spowodowane wspomnianą przebudową. Co więcej – nawigacja nie zawsze startuje po uruchomieniu silnika, trzeba to wymusić wybierając opcją MAPA. Wolę systemy, które „wracają” do stanu sprzed ostatniego wyłączenia silnika. Czyli jeśli był ekran radia, to wracają do radia, a jeśli nawigacji, to do nawigacji.

Jak na markę Renault przystało, tak i Kadjar dCi 150 4×4 ma ambientowe podświetlenie wnętrza. Zależnie od trybu jazdy można wybrać jeden z kilku kolorów. Pozwala to na stworzenie miłej atmosfery wewnątrz samochodu. Ma to znaczenie dla kierowcy i pasażerów – wszak mówi się o koloroterapii, a chyba każdy z nas ma jakieś ulubione barwy, przy których czuje się dobrze. Takie drobiazgi w samochodzie mnie osobiście cieszą. Wraz ze zmianą podświetlenia można w pewnym zakresie zmienić także wygląd zegarów przed kierowcą. To przede wszystkim zmiana kolorystyki.

Jak wspominałem, seryjny w Renault Kadjar dCi 150 4×4 jest także zestaw audio firmy Bose®. Gra bardzo przyjemnie, a w jego skład wchodzi także umieszczony pod podłogą bagażnika subwoofer. Zestaw jest niedostępny w niższych wersjach wyposażeniowych (acz cyfrowy radioodtwarzacz jest seryjny), a i w Intens wymaga dopłaty w wysokości 3.000 zł. Nie dotyczy to tylko wersji 4×4, gdzie Bose® Sound System jest dostępny bez dopłaty.

Renault Kadjar jest samochodem przestronnym. Na zdjęciu w galerii widać moje kolana, gdy usiadłem na kanapie przy zachowaniu ustawień fotela przede mną takich, jak dla mnie. Oznacza to, że spokojnie mogą tym samochodem podróżować osoby o wzroście 185 cm siedząc jeden za drugim. Ja mam trochę mniej, ale i luzu jeszcze sporo zostaje między kolanami, a tylną częścią oparcia fotela. Nie ma też problemu z miejscem na stopy.

Dobrze wypada też przestronność na szerokość. Auto jest pełnoprawnym samochodem klasy C-SUV, czyli SUV-ów kompaktowych. Jedynie bagażnikowi można zarzucić, że nie jest zbyt pojemny, a jego kształt nie jest zbyt regularny. Cóż – to efekt napędu 4×4 oraz rozbudowanych nadkoli. Standardowo Kadjar mieści w kufrze 472 dm³ (wg normy VDA). Wersja 4×4, która musi pomieścić dodatkowy napęd na tylną oś, może zabrać do bagażnika 408 dm³ (także wg normy VDA). Po złożeniu kanapy wartości te wynoszą odpowiednio 1.478 dm³ i 1.414 dm³. Jeśli więc dla kogoś pojemność bagażnika ma kluczowe znaczenie, to powinien rozważyć, czy zakup Kadjara z napędem 4×4 jest na pewno najlepszym wyjściem. Ewentualnie kupić np. box dachowy. Relingi już są ;-) A za 1.099 zł (aktualna promocja; cena standardowa, to 1.369 zł) można kupić akcesoryjny Pakiet Adventure, w skład którego wchodzą poprzeczki dachowe na relingi, wykładzina do bagażnika oraz gumowe dywaniki do kabiny. Do samochodu z napędem 4×4 to niemal obowiązkowe wyposażenie. Same poprzeczki dachowe z systemem antykradzieżowym Renault wycenia na 839 zł.

Do dyspozycji kierowcy i pasażerów Kadjar 4×4 oddaje sporo różnych schowków i kieszeni. Może nie zbilansują one utraty części bagażnika związanej z napędem 4×4, ale zawsze pomogą zadbać o porządek w samochodzie. Spory jest schowek przed pasażerem, niezłe są też kieszenie w przednich drzwiach. W tylnych jest już wyraźnie mniej miejsca. Są kieszenie za oparciami foteli oraz schowek w przednim podłokietniku.

Osłony przeciwsłoneczne wyposażono w lampki podświetlające. Znajdują się one w osłonach, Anie – jak w wielu innych modelach marki – w podsufitce. To, moim zdaniem, lepsze rozwiązanie, bo przykrywająca lusterko klapka ogranicza światło padające z podsufitki. Tak, jak jest w Kadjarze, jest lepiej, zwłaszcza, że światło oświetla wówczas twarz z naprzeciwka, a nie od góry.

Fotele są bardzo wygodne i pozwalają na pokonywanie dłuższych tras bez zmęczenia i bólu pleców. Duży plus za wydłużane siedziska. Wyższe osoby mogą dzięki temu liczyć na lepsze podparcie ud, co – zwłaszcza w długiej trasie – ma spore znaczenie dla wygody jazdy.

Kanapa jest asymetrycznie dzielona (szersza część po stronie kierowcy) i wyposażono ją w testowanej wersji w podłokietnik. Oczywiście jest on dostępny, kiedy na kanapie nie siedzi trzy osoby, a co najwyżej dwie. W podłokietniku przewidziano też uchwyty na kubki / butelki. Nie ma natomiast tzw. otworu na narty. Jeśli więc lubicie białe szaleństwo, to chyba bez bagażnika dachowego się  nie obejdzie.

Dobrze, że w bagażniku przewidziano haczyki – można dzięki temu zawiesić na nich np. torby z zakupami, dzięki czemu te nie rozsypią się po całym kufrze. Naturalnie od strony bagażnika można też złożyć każdą z części kanapy. Z kolei w pokrywie kufra przewidziano dwa uchwyty do ich zamykania, co pochwalą zarówno osoby prawo-, jak i leworęczne.

Szklany dach, jak wspominałem, wymaga dopłaty w wysokości 3.000 zł, ale ja nie wahałbym się ani chwili. Po prostu uwielbiam dobrze doświetlone wnętrza. Razem z tym elementem otrzymacie oczywiście elektrycznie sterowaną roletkę do jego zasłaniania i odsłaniania. Sterowanie tą roletką zlokalizowano w pobliżu wewnętrznego lusterka, pomiędzy LED-owymi lampkami oświetlającymi wnętrze.

Lusterka zewnętrzna są duże i zapewniają dobrą widoczność. Realnie więc brak systemu kontroli martwego pola nie powinien doskwierać. O ile potrafi się dobrze ustawić te lusterka, bo z tym różnie bywa…

Samochód ma spory prześwit, co w aucie 4×4 jest pożądaną cechą. Oczywiście trudno mówić, że jest to terenówka, ale na pewno łatwiej takim Kadjarem wyjechać z błotnistej brei, niż wersją napędzaną tylko na przednią oś. Jeśli jednak myślicie o częstym zjeżdżaniu z asfaltu, to może warto byłoby pokusić się o założenie mniej szosowych, a bardziej terenowych opon. Z bardziej agresywnym bieżnikiem. Tyle, że wówczas trakcja na asfalcie może się pogorszyć.

Renault Kadjar dCi 150 4×4 waży zauważalnie więcej, niż wersje przednionapędowe. Auta 2WD mają masę słana na poziomie 1.333-1.471 kg (benzyniaki) lub 1.428-1.547 kg (diesle). Tutaj oprócz wysokoprężnego silnika dochodzi jeszcze masa związana z napędem 4×4. W efekcie Renault podaje masę własną Kadjara dCi 150 4×4 na 1.632-1.692 kg, a to już spory przyrost w porównaniu z najlżejszymi odmianami. Mimo to jeśli chodzi o prędkość maksymalną Kadjar dCi 150 4×4 nie jest taki zły – producent określa ją na poziomie 197 km/h. Wersje benzynowe (wszystkie) są szybsze – przekraczają granicę 200 km/h, a odmiany 160-konne osiągają nawet 210 km/h. Diesle są wolniejsze – najniższą prędkość maksymalną osiąga Kadjar napędzany 115-konnym dieslem (bez względu na skrzynię biegów). Uzyskuje 189 km/h.

W kwestii przyspieszenia od 0 do 100 km/h Renault Kadjar dCi 150 4×4 jest na średnim poziomie – jest lepszy od słabszych diesli i wolniejszy od benzyniaków. Fabryczne 10,6 sekundy wydaje się być jednak wystarczającą wartością. To tylko o 0,2 sekundy mniej, niż 140-konny benzyniak ze skrzynią manualną.

Wszystkie Kadjary mają 55-litrowy zbiornik paliwa. Średnie spalanie testowanej wersji w oparciu o cykl WLTP ma wynosić 5,8-5,9 l/100 km. Ja uzyskałem wynik o litr większy podczas testu, w czasie którego przejechałem dokładnie 775 km. To znaczy, że realny zasięg samochodu w testowych warunkach wyniósłby 800 km. Dotankowałem troszkę przed oddaniem auta do parku prasowego, więc zasięg prezentowany przez komputer podawał jeszcze 110 km do przejechania.

Z tych 775 km ponad 1/4, może nawet 1/3 dystansu, przypadła na drogi ekspresowe. Sporo pojeździłem też po mieście, a relatywnie niewiele drogami pozamiejskimi niższych kategorii. Z tego mogło wynikać nieco wyższe, niż w cyklu homologacyjnym, spalanie. W moim odczuciu mieści się ono w granicach przyzwoitości ;-)

Napęd na cztery koła nawet po wybraniu opcji 4WD Lock będzie Wam towarzyszył do prędkości ok. 43 km/h. Po jej przekroczeniu komputer odłączy tylną oś i będzie napędzał jedynie przednią domniemając, że po faktycznie trudnym terenie z wyższymi prędkościami się nie poruszacie. Tryb Auto pozwala dołączać napęd tylnej osi w razie potrzeby i oczywiście przy założeniu, że prędkość samochodu nie jest zbyt wysoka. Realnie więc w normalnych ruchu poruszacie się z reguły w trybie 2WD wożąc ze sobą całe to żelastwo, które – jak pokazałem – waży wcale niemało i wpływa na zużycie paliwa. Do Was należy zatem odpowiedź na pytanie, czy warto kupować Kadjara 4×4. Jeśli ktoś mieszka w górach, albo musi dojeżdżać do domu błotnistą drogą, to na pewno mu się to 4×4 przyda. Jeśli szukacie po prostu SUV-a, a w teren zjeżdżacie naprawdę od wielkiego dzwonu, możecie sobie darować. Warunki zimowe na nizinach i wyżynach naszego kraju coraz częściej są takie, że poprawa trakcji oferowana przez napęd 4×4 nie musi dawać tak wiele, jak można by się tego było spodziewać.

Wnętrze Renault Kadjara 4×4 nie trzeszczy (co zdarzało się autom z pierwszego roku produkcji). Wykonano je z przyjemnych materiałów, choć nie wszystkie są miękkie. Na twarde tworzywa natkniecie się przede wszystkim w dolnej części kokpitu. To nie problem – dotyka się je rzadko, a utrzymanie ich w czystości nie powinno stanowić problemu.

Zawieszenie jest dość sprężyste, ale niepozbawione komfortu. Pracuje cicho, nie dochodzą spod auta żadne niepokojące dźwięki, żadne postukiwania. Kadjar 4×4 prowadzi się pewnie, w czym widzę pewien wpływ masy – cięższy samochód trudniej wyprowadzić z równowagi ;-) Układ kierowniczy nie jest przewspomagany. W zasadzie wszystkie jest na swoim miejscu, dobrze znane, zwłaszcza miłośnikom marki Renault.

Renault Kadjar dCi 150 4×4 jest ciekawą propozycją rynkową. To w praktyce tani, dobrze wyposażony, a do tego świetnie wyglądający samochód. Jest standardowo objęty dwuletnią gwarancją bez limitu kilometrów, ale za 2.599 zł można dokupić dodatkowe trzy lata gwarancji Formuła Non Stop z limitem przebiegu 80.000 km. Tę dodatkową gwarancję można wykupić albo od razu, albo w ciągu trzech miesięcy od wydania samochodu. Z uwagi na ograniczenia przebiegu zainteresuje jednak głównie klientów indywidualnych, którzy nie podróżują zbyt wiele, za to chcą mieć święty spokój podczas eksploatacji pojazdu.

Najbogatsza wersja tego francuskiego SUV-a ma na pokładzie wszystko to, co naprawdę potrzebne, i jeszcze trochę innych rzeczy. Po dorzuceniu dwóch-trzech pakietów robi się z Kadjara 4×4 dobrze wyposażone auto za wciąż niewielkie w porównaniu z rywalami pieniądze. I choć nie jest to model pierwszej świeżości, to przynajmniej macie szansę, że wyrósł już z tzw. chorób wieku dziecięco. A to znaczy, że warto mu się przyjrzeć!

 

Dziękuję Firmie Renault Polska za udostępnienie samochodu do testu.

 

 

Krzysztof Gregorczyk

Galeria

Może ci się spodobać również
avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o