Test: Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225

65 1 261

Jeszcze dwie dekady temu przeciętny silnik benzynowy o pojemności 1.8 był wolnossącą jednostką generującą w okolicach 100 KM mocy maksymalnej. Samochody segmentu D, w których były to popularne jednostki napędowe, były mniejsze, lżejsze i – z uwagi na postęp technologiczny – dużo słabiej wyposażone. Dziś Renault Talisman S-Edition napędzany silnikiem 1.8 TCe 225, to zupełnie inny świat. Świat, który bardzo mi się podoba…

Dwie dekady temu Renault oferowało pierwszą generację Laguny. Samochodu atrakcyjnego stylistycznie i wyróżniającego się wysokim poziomem bezpieczeństwa. Początkowo bazowym silnikiem był motor 1.8 z ośmiozaworową głowicą, który generował – zależnie od wersji – 90 lub 95 KM mocy maksymalnej. Po liftingu, który nastąpił w roku 1998, bazowym silnikiem stała się jednostka 1.6 16v uzyskująca 108 KM. Silnik 1.8 też był inny i też miał szesnaście zaworów, a generował 120 KM. I wydawało się to całkiem przyzwoitym wynikiem, co najmniej wystarczającym, choć dla bardziej wymagających i zasobniejszych klientów były warianty mocniejsze, łącznie z trzylitrową widlastą szóstką o mocy 190 KM. Dziś silników o takiej pojemności skokowej w następcy Laguny nie ma. Rolę flagowego modelu pod względem silnikowym pełni Talisman napędzany silnikiem 1.8 TCe 225.

To jednostka turbodoładowana, którą – w nieco zmienionych postaciach – znajdziemy też np. w Renault Megane R.S. oraz w zjawiskowym Alpine A110. W tamtych modelach silnik ten osiąga jeszcze większą moc. W Talismanie nie musi – 225 KM i tak wystarcza do codziennych zastosowań, a przy tym silnik okazuje się całkiem oszczędny.

Motor 1.8 TCe 225 jest oferowany w trzech wersjach wyposażeniowych Talismana: Intens, S-Edition i oczywiście Initiale Paris. Jest też seria specjalna Winter Edition. To dobrze, że nie trzeba kupować najdroższej odmiany, by cieszyć się jazdą z tym silnikiem. Wystarczy 129.500 zł, by móc mieć pod prawą stopą 225 KM mocy maksymalnej. I nie martwcie się tym, że silnik jest dostępny wyłącznie z dwusprzęgłową przekładnią automatyczną. To dobra skrzynia. Zresztą w gamie Talismana można mieć manualną przekładnię wyłącznie z dieslami Blue dCi 120 i Blue dCi 150. Wszystkie pozostałe silniki są łączone z dwusprzęgłowymi skrzyniami, benzyniaki z siedmiobiegowymi, a diesle z sześciobiegowymi. Skrzynie manualne też mają sześć przełożeń.

Talisman ma wyłącznie silniki turbodoładowane. Cóż – takie czasy. Walka o możliwie niską emisję i jednocześnie o możliwie wysoką wydajność. Popatrzcie jednak, jak szybko zmieniły się realia – dwadzieścia lat temu spokojnie wystarczały ludziom silniki 1.8-2.0 o mocach rzędu 100-130 KM, a emisją dwutlenku węgla, czy tlenków azotu niemal nikt się nie przejmował. Dziś mamy w tym samym segmencie jednostki napędowe o dwukrotnie większej mocy zużywające nierzadko mniej paliwa, a emisje znajdują się wśród najważniejszych danych podawanych w charakterystyce technicznej samochodu.

Niestety wciąż jest cała masa ludzi, dla których liczy się tylko pojemność skokowa. Często nie mieli oni jeszcze okazji jeździć nowoczesnymi samochodami z nowoczesnymi jednostkami napędowymi. Ja osobiście mam w garażu auto z silnikiem V6. Cenię sobie kulturę pracy tego silnika, ale też zauważam, że nawet przy spokojnej jeździe, spalanie do niskich nie należy. Mam kilkanaście KM mniej, niż było w testowanym Talismanie S-Edition 1.8 TCe 225, ale auto jest większe, cięższe, ma jedynie czterobiegowy automat i wolnossący silnik. I pali o ładnych kilka litrów więcej od owego Talismana. Z uwagi na masę, ale też skrzynię i charakter auta jest mniej dynamiczne. Mimo więc dobrej kultury pracy tej V6-tki chyba wolałbym Talismana S-Edition 1.8 TCe 225. OK, trudno porównywać dużego minivana z samochodem segmentu D pod względem funkcjonalności, ale też rozpatruję tu jedynie kwestie silnikowe. Tak, Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 daje więcej.

Nie jestem bezkrytycznym fanem downsizingu, ale doceniam jego zalety. Widzę też wady. Nie każdym maleńkim silniczkiem da się sensownie napędzić duży samochód. Ale takie przykłady mieliśmy też pod koniec XX wieku. W gamie wielu aut były jednostki bazowe, z którymi samochód był najtańszy, ale jeździł tak sobie. Niektórzy klienci właśnie tego oczekiwali. Inni poszukiwali mocniejszych odmian. Mam też Citroëna C2 z silnikiem 1.1. Nie jest demonem prędkości, ale świadomie go kupiłem kilkanaście już lat temu. Pali pewnie podobnie, jak ten sam model z motorem 1.4, mocniejszym o 14 KM. Ta 75-konna jednostka zapewnia też lepszą dynamikę i wyższą prędkość maksymalną. Ale że to samochód żony, wówczas początkującej kierowniczki ;-) w dodatku autko miejskie, więc nie potrzebowałem wersji VTS. Chciałem coś, co nie będzie zbyt szybkie i zbyt dynamiczne.

Dlatego sugeruję: proszę nie skreślać nowoczesnych silników bezkrytycznie chwaląc stare widlaste jednostki. Dzisiejsze motory potrafią być naprawdę wydajne zachowując przy tym wysoką kulturę pracy i w dodatku w ryzach trzymając zużycie paliwa. Technika poszła przez te dwie dekady do przodu. Osiągniecia są widoczne gołym okiem. O trwałość dzisiejszych turbodoładowanych silników też nie ma się co obawiać – nawet jeśli jakaś jednostka „klęknie” po 200.000 km, to policzcie, ile na tym dystansie zaoszczędzicie na paliwie względem takiej np. V6-tki. Z pewnością da się za tę różnicę naprawić uszkodzony motor, albo nawet wstawić w jego miejsce kolejny. Nowy!

Wróćmy jednak do Talismana S-Edition 1.8 TCe 225. Takie auto jest w Polsce wyceniane na 142.000 zł. S-Edition występuje u nas zresztą wyłącznie z tym silnikiem. Za to można mieć zarówno sedana, jak i kombi (Grandtour) droższe o 4.000 zł. Ja testowałem sedana i na nim się skupię w dzisiejszych rozważaniach. Na chwilę pisania tego materiału na ostatnie dostępne egzemplarze Talismanów z rocznika 2018 można było uzyskać nawet 20.000 zł rabatu. Dostępne są, rzecz jasna, różne formy finansowania.

S-Edition jest drugą od góry wersją wyposażeniową – bogatsza jest tylko odmiana Initiale Paris, droższa o 12.000 zł, za to dostępna z szerszą paleta jednostek napędowych (dochodzą jeszcze dwa najmocniejsze diesle). Niemniej jednak wyposażenie S-Edition i tak jest bardzo bogate, a jeśli ktoś bardzo czegoś potrzebuje, to z reguły za dopłatą może to domówić. 200-konny diesel Initiale Paris kosztuje jednak o 22.500 zł więcej, a to już spora różnica.

Skupmy się jednak na testowanym egzemplarzu, a nie gdybaniu nad silnikiem wysokoprężnym. Najmocniejszy benzyniak w gamie Talismana potrzebuje ok. 7,5 sekundy na rozpędzenie auta od 0 do 100 km/h (dane fabryczne). Około, bo w wersji z systemem 4Control jest to 7,6 s, a bez niego – 7,4 s. Akurat S-Edition ma 4Control w standardzie, więc możemy mówić o dłuższym czasie. To i tak całkiem dobry rezultat, jak na samochód bez jakichś sportowych aspiracji. Renault podaje, że prędkość maksymalna Talismana z silnikiem 1.8 TCe 225, to 240 km/h. Nie testowałem tego – w Polsce, a tym bardziej na Litwie i Łotwie, gdzie jeździłem, poruszanie się z taką prędkością jest nielegalne. A nie będę ściemniał, że wynajmowałem tor, by to sprawdzić ;-)

Zresztą dużo ważniejszym parametrem jest elastyczność. W przypadku dwusprzęgłowej, czy też ogólnie automatycznej skrzyni biegów nie ma przy tym znaczenia, czy na jednym, konkretnym biegu, czy z redukcją. Wszak kierowca się tym zajmować nie musi. A czas wyprzedzania, bo o to chodzi w pomiarach elastyczności, ma znaczenie. I tu Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 wypada całkiem dobrze. Nie, nie będzie danych liczbowych. Wystarczy, że napiszę, iż samochód przyspiesza bardzo dobrze w zasadzie bez względu na prędkość, z jaką się porusza. Siedem przełożeń w skrzyni zawsze dobrze dobiera prędkość obrotową, a po mocnym wciśnięciu prawego pedału jest w stanie pozwolić silnikowi na wysokie kręcenie się, bo wie, że tego właśnie kierowca oczekuje. W efekcie samochód jest dynamiczny, ale i stabilny. Nie zrywa przyczepności, dobrze przekazuje osiągi silnika na koła, a 225 KM na przedniej osi w tej klasie nie skutkuje buksowaniem kół podczas przyspieszania.

Skrzynia EDC pracuje płynnie, bez szarpnięć. W mediach często pojawiają się sformułowania, że jest wolniejsza od DSG. Chciałbym się dowiedzieć, na czym piszący to dziennikarze opierają swoje stwierdzenia, jak to mierzą i w czym im to ewentualnie przeszkadza. Wszak chodzi o ułamki sekund, rzędu 0,2 sekundy. Realnie temat jest nie do zarejestrowania podczas jazdy, ale dla motogazetek jest to szansa na gloryfikowanie Grupy Volkswagena. Żałosna próba pokazania, że niemieckie jest lepsze. Tylko że pojawia się coraz więcej doniesień o niewysokiej trwałości skrzyń DSG i wysokich kosztach serwisowania tych podzespołów. Nie twierdzę, że przekładnie EDC są lepsze i pozbawione problemów, ale póki co niewiele jest doniesień o jakichkolwiek trapiących je problemach. A o DSG coraz bardziej huczy.

Skrzynia EDC w Talismanie S-Edition 1.8 TCe 225 sprawowała się bez zarzutu. A jeździłem tym samochodem w różnych warunkach. Sporo dystansu pokonałem na drogach krajowych, w tym ekspresowych, ale były też drogi lokalne, a nawet szutrowe. Bez względu na prędkość jazdy przekładnia EDC funkcjonowała znakomicie, nie miała problemu z doborem właściwego biegu. A przy tym najwyraźniej nie powodowała wzrostu spalania. To już nie te czasy, kiedy automat palił więcej, niż manual. Fakt, nie ma Talismana z tym silnikiem i ręczną skrzynią, opieram się tylko i wyłącznie na uzyskanych wynikach. Gdyby z manualem spalanie miało być jeszcze niższe, to nie wiem, jakim cudem ;-)

A jakie ono było? Na dystansie 2.483,3 km uzyskałem średnio 6,8 l/100 km! Komputer pokładowy twierdził, że dystans przejechany bez zużycia paliwa, to było aż 296 km, ale to był pomiar z 2.459,5 km! Średnia prędkość na tym dystansie wyniosła 64,4 km/h. Ogólny wynik eko-jazdy, jaki uzyskałem, to było 61 na 100, przy czym nie starałem się jechać ekologicznie, tylko wydajnie, ale też bez wleczenia się drogami. Nie korzystałem z trybu EKO inaczej, niż tylko do sprawdzenia zmian kolorystyki podświetlenia wnętrza. Przyznacie, że jak na samochód segmentu D z 225-konnym silnikiem, to całkiem nieźle. OK, znaczącą część dystansu przejechałem poza ruchem miejskim, na który złożyło się łącznie może 10% całej trasy. Ale to i tak nieźle. W ruchu miejskim, w Warszawie, samochód spalał 8,6 l/100 km, co też nie jest zabójczą wartością. Zapewne w gęstych korkach, w szczycie, spokojnie przeskoczy się 9 l/100 km, a może i do 10 l/100 km się dojdzie – wszystko zależy od stylu jazdy. Co ciekawe zgodnie z danymi uzyskanymi w cyklu WLTP spalanie Talismana z silnikiem 1.8 TCe 225 wynosi 7,6-7,9 l/100 km. Uzyskałem więc wynik zauważalnie niższy! Ale fakt – mało jeździłem w ruchu miejskim.

Pamiętajmy, że każdy Talisman wyposażony jest w system Stop&Start, co pozwala na ograniczenie spalania, a więc i emisji, szczególnie w ruchu miejskim. Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 nie powinien więc drenować Waszych kieszeni podczas użytkowania. Dodam jeszcze, że przez sporą część testu średnie spalanie utrzymywało się na poziomie 6,7 l/100 km. Wzrosło pod koniec testu, kiedy znowu trafiłem na remontowane/budowane „po śladzie” drogi i na warszawskie realia. Jednakże 6,8 l/100 km, to – moim zdaniem – naprawdę znakomity wynik. Który wzbudził zdziwienie w redakcji, bo moi współpracownicy wiedzą, że lubię przycisnąć i pojeździć dynamicznie. W granicach rozsądku, ale nie da się ukryć, że lubię.

Dodajmy, że silnik 1.8 TCe 225 bardzo szybko osiąga roboczą temperaturę. Widać, że zadbano o to, by jak najkrócej pracował niedogrzany. W takich warunkach bowiem jest narażony nie tylko na ponadnormatywne zużycie, ale i emisje trudniej utrzymać w ryzach coraz ostrzejszych norm.. Konstruktorzy zadbali o to, by silnik szybciutko uzyskiwał temperaturę roboczą. Testując Talismana S-Edition 1.8 TCe 225 zimą (fakt, temperatury tylko nieznacznie spadały poniżej 0°C) przekonałem się, że ta jednostka napędowa już na krótkim dystansie rozgrzewa się do optymalnych warunków. To dobrze, bo pozwala to podejrzewać, iż te silniki będą wytrzymywały długie przebiegi.

Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 ma wielką zaletę. Daje możliwości. Samochód jest oszczędny i pozwala na pokonywanie dużych odległości relatywnie małym kosztem. Jeszcze niedawno takie wartości spalania charakteryzowały silniki wysokoprężne. Dziś dostępne są w mocnych silnikach benzynowych. A jednocześnie kiedy potrzeba naprawdę przycisnąć, kiedy pojawia się konieczność jazdy dynamicznej, ta jednostka napędowa na pewno Was nie będzie ograniczać. Oczywiście w granicach rozsądku – wszak nie jest to auto sportowe, tylko dość dynamiczna limuzyna.

Samochód dobrze się prowadzi, ale jeśli szukacie w nim sportowych wrażeń, to możecie się rozczarować. Układ kierowniczy nie jest bezpośredni sportowo. Daje dobrą informację o tym, co dzieje się z kołami, ale precyzji rodem z gokarta tu nie szukajcie. To z założenia ma być samochód szybki, dynamiczny, ale nie sportowy. I bardzo dobrze. Naprawdę nie każdy szuka sportowych wrażeń na drodze. Są ludzie, którzy chcą się szybko, dość dynamicznie przemieszczać, ale nie marzą o tym, by wciąż mieć nerwy napięte jak postronki i pilnować, czy samochód nie szuka okazji do urwania im łba. Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 daje sporo radości z jazdy i pozwala na przykład na dynamiczne pokonywanie zakrętów, ale nie ma tak bezpośredniego układu kierowniczego, który wymagałby ciągłej uwagi i patrzenia na to, czy aby na pewno jedziemy tam, gdzie chcemy.

I bardzo dobrze! Osobiście lubię w samochodzie odpoczywać. Zwłaszcza, gdy jest to przestronny sedan segmentu D. Gdybym szukał wyłącznie wrażeń sportowych, jedynie dynamiki, to wybór byłby prosty – Alpine. Na co dzień jednak nie jest to samochód idealny. Talisman, choć oczywiście mniej dynamiczny, w każdych warunkach pokona A110 praktycznością. Dlatego Talizmanów na drogach jest sporo, a Alpine spotkać niełatwo. No, pomijam już fakt, że Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 jest blisko dwukrotnie tańszy od Alpine A110…

Lekkie akcenty sportowe znajdziemy także w wystroju wnętrza. To czerwone przeszycia na kierownicy, mieszku lewarka skrzyni biegów, kokpicie, boczkach drzwiowych, podłokietniku, czy tapicerce siedzeń. To aluminiowa listwa w poprzek deski rozdzielczej. Dyskretnie, ale z lekkim sportowym sznytem. Nie ma tu miejsca na ostentację – to francuska motoryzacja, a tu liczy się szyk i styl.

I nie da się ukryć, że Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 może się podobać, zarówno z zewnątrz, jak I w środku. To samochód o klasycznej linii, ale niepozbawiony smaczków. Wewnątrz też wszystko jest dopracowane. Co więcej – jak pierwsze serie tego modelu mogły dziwić, że coś w procesie produkcyjnym było nie tak, tak teraz problemy zniknęły. Niejeden użytkownik skarżył się, że pierwsze Talismany skrzypiały i trzeszczały wewnątrz. Teraz nie ma już żadnych takich odgłosów – wewnątrz panuje cisza. Żadnych dziwnych dźwięków. Żadnych skrzypień, czy popiskiwań.

Cicho pracuje także zawieszenie. Przez blisko 2.500 km, jakie pokonałem Renault Talismanem S-Edition 1.8 TCe 225, nie usłyszałem ani jednego (!) stuku. Owszem, trochę słychać pracę opon, ale gdzie nie słychać? Natomiast zawieszenie sprawiało wrażenie „dobrze skręconego” – cała jego praca odbywała się w ciszy. To ważne, bo komfort akustyczny ma znaczenie, zwłaszcza przy dłuższych przejazdach, a to takich Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 nadaje się wprost idealnie!

Nadwozie typu sedan jest mniej praktyczne od kombi, ale w wielu środowiskach uchodzi za bardziej prestiżowe. Trudno z tym dyskutować. Ważne, by forma nie przerosła treści. W przypadku Talismana mamy do dyspozycji wielki bagażnik, który pomieści 608 dm³. To wprawdzie w konfiguracji z zestawem naprawczym, a nie z kołem zapasowym, ale nawet gdybyście mieli wozić zapas, to i tak bagaży zmieścicie sporo. Na kilkudniowy wyjazd na Łotwę zapakowaliśmy we czworo się bez najmniejszych problemów, a przecież była zima i trzeba było brać nie bawełniane koszulki, ale swetry, kurtki i zimowe buty.

Zawiasy pokrywy bagażnika chowają się w prowadnicach, nie ma więc realnie szans na to, by zniszczyć Wasze bagaże. Problemem jest w zasadzie jedynie kształt kufra – bagażnik jest głęboki, więc pod samą przednią jego ściankę (będącą oparciem kanapy) sięgnąć nie jest łatwo nawet wysokim osobom. To znaczy, że możecie się ubrudzić dotykając tylnego zderzaka, gdy będziecie sięgać do kufra. To nie tyle wada Talismana, co wszystkich tego typu samochodów. Długim, z głębokimi bagażnikami.

Dodajmy, że kanapa jest składana (i asymetrycznie dzielona), w efekcie czego przestrzeń ładunkowa może wzrosnąć do 1.022 dm³. W moim odczuciu jest to jednak wartość bardziej teoretyczna. Chyba rzadko korzysta się ze składanej kanapy w sedanach. Nie wiem – nigdy nie miałem samochodu o tym typie nadwozia. W liftbacku, czy hatchbacku już prędzej. Niemniej jednak pomijając jakieś wyjątkowe sytuacje wydaje mi się, że standardowe 608 dm³ i tak będzie wystarczające w codziennym użytkowaniu.

Nie powinniście też narzekać na brak przestronności w przedziale pasażerskim. Jeśli nie macie jakichś wyjątkowych gabarytów, to Talisman na pewno da sobie radę ze zmieszczeniem Was w swoim wnętrzu. Auto ma niemal 485 cm długości i ponad 208 cm szerokości (z lusterkami), jest więc spore. Przekłada się to całkiem dobrze na ilość miejsca w środku. Narzekać mogą jedynie pasażerowie kanapy w sytuacji, gdy kierowca, bądź pasażer z przodu maksymalnie opuszczą swoje fotele. Wówczas pozostaje pod nimi niewiele miejsca na stopy. To od ładnych paru lat bolączka modeli Renault. Z drugiej jednak strony jeśli nie macie bardzo długich stóp, to nie powinno być tego problemu w Talismanie. Wzdłużnego miejsca jest sporo i powinno Wam go na stopy wystarczyć. Acz przyznaję – nieco wygodniej się siedzi z mniej podkulonymi w kolanach nogami, gdy stopy częściowo wsuwają się pod przedni fotel.

Za to kanapa jest dobrze wyprofilowana. Owszem, pasażer siedzący na środkowym miejscu jest trochę wysunięty w górę w porównaniu z tymi siedzącymi po bokach, ale nie jest to jakaś tragedia. Pod plecami ma opuszczany podłokietnik (a ten kryje także tzw. otwór na narty), ale specjalnie niewygodne to nie jest. Bardziej uciążliwa może być tylna część konsoli środkowej, w której umieszczono dysze nawiewów, dwa gniazda USB, gniazdko AUX (mały jack)  oraz gniazdko 12V. To coś, co wystaje trochę do tyłu i ogranicza miejsce na nogi. Stopy najlepiej w takiej sytuacji umieścić pod przednimi fotelami, jedną pod jednym, drugą pod drugim. Zwłaszcza, że jest też lekki tunel środkowy. Nieduży, ale jednak.

Widoczność do tyłu, jak to w sedanie – przez tylną szybę jest raczej mizerna. Oczywiście zagłówki kanapy są opuszczane, co poprawia sytuację, kiedy nie wieziecie z tyłu pasażerów, ale zysk jest niewielki. Na szczęście w bocznych lusterkach widać dużo, a parkowanie ułatwiają czujniki (dookolne) oraz kamera cofania. Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 ma przednie i tylne czujniki w standardzie, natomiast kamera jest składnikiem Pakietu City kosztującego 2.000 zł. W jego skład wchodzi też system kontroli martwego pola. Niestety obraz z kamery mogę ocenić co najwyżej średnio. Nie jest zbyt ostry, w ciemności nie widać zbyt wielu szczegółów (acz te istotne dostrzeżecie bez trudu), a obiektyw kamery szybko się brudzi. Trzeba pamiętać, by go regularnie czyścić.

Seryjny (i to już od wersji Intens) jest Pakiet Full LED Pure Vision. Składają się na niego przednie światła Full LED Pure Vision oraz tylne reflektory wyposażone w LED-y. Te przednie świecą naprawdę dobrze – jest to element, który zdecydowanie warto w Talismanie mieć, szczególnie jeśli dużo jeździcie po zmroku. Strumień generowanego przez nie światła jest jednorodny i dobrze się rozkłada na drodze. Zapewnia też świetne rozświetlenie ciemności.

Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 wyposażony był także w automatyczną zmianę świateł mijania na drogowe i „z powrotem”. Działa to nieźle, nawet dobrze, choć czasem denerwuje dość długa procedura podejmowania decyzji, czy aby na pewno światła drogowe można włączyć. Zdaję sobie sprawę z tego, że niełatwo jest dobrze skalibrować taki system i lepiej, by nie był on nadaktywny. Niemniej jednak pisze o tym, że czasem irytująco długo czekałem na automatyczną zmianę świateł. Ostatecznie wolałem sam się tym zajmować. Średnio wypada też zmiana świateł drogowych na mijania, gdy gdzieś tam, kilkaset metrów przed nami, jedzie samochód poruszający się w tym samym kierunku. W efekcie trochę się oślepia jego kierowcę, gdy system nie zidentyfikuje właściwie czerwonych świateł.

Testowy Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 wyposażony był też w system head-up display. Nie jest on oferowany seryjnie (poza wersją Initiale Paris), a w wersjach Intens i S-Edition dostępny jest w Pakiecie Techno kosztującym 4.500 zł. Decydując się na tę opcję otrzymacie oprócz HUD-a także aktywny system wspomagania nagłego hamowania, aktywny tempomat oraz system kontroli bezpiecznej odległości. A to elementy, które mogą się przydać, acz oczywiście nie życzę Wam takich sytuacji. Niemniej jednak aktywny tempomat może się okazać przydatny podczas długich podróży. Działa ze sporym marginesem bezpieczeństwa – hamuje dość daleko za poprzedzającym Was samochodem, ale wystarczy zmienić pas i znowu przyspiesza. O ile ten pas jest wolny, bo wiadomo, jak to w Polsce bywa…

Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 może też mieć Pakiet Zimowy w wersji dostępnej właśnie dla S-Edition i Initiale Paris. Kosztuje on jedynie 600 zł, a decydując się na ten skromny wydatek otrzymacie spryskiwacze reflektorów i podgrzewaną kierownicę. Zimą przydaje się ten drugi element. Dopóki tego nie sprawdziłem w którymś z poprzednio testowanych aut, to wydawało mi się to zbędnym gadżetem. Dziś wiem, że na pewno bym to dokupił zamawiając nowy samochód!

Seryjnie od wersji Intens otrzymacie też Pakiet Visio System. Obejmuje on system ostrzegania o nadmiernej prędkości z funkcją rozpoznawania znaków drogowych, system kontroli pasa ruchu oraz wspomnianą funkcję automatycznej zmiany świateł drogowych na mijania. Rozpoznawanie znaków drogowych ograniczających prędkość działa bardzo dobrze, zaś system kontroli pasa ruchu uznać muszę za odrobinę nadwrażliwy. Jego czułość można ustawiać, ale nawet w wersji najmniej czułej na niektórych drogach irytował mnie swoimi zbyt szybkimi reakcjami. Mamy ewidentnie za wąskie pasy ruchu na niektórych szosach.

Auto wyposażone było oczywiście s system R-Link 2 z nawigacją i dotykowym ekranem o przekątnej 8,7”. Jest to zestaw seryjny w odmianach Intens i S-Edition i nawet ma cyfrowy tuner (DAB). Gdybyście jednak chcieli mieć dodatkowo nagłośnienie Bose® Surround Sound System, to musicie wydać kolejne 3.200 zł. Za odtwarzacz CD (opcja dostępna tylko dla S-Edition i Initiale Paris) dopłacicie jeszcze 500 zł. Za to nawigacja ma seryjnie mapy w wersji rozszerzonej, a system standardowo ma dostęp do usług on-line. Zamówić go trzeba tylko w najtańszej wersji Business, ale jest to opcja bezpłatna!

Skórzana tapicerka jest w wersji S-Edition standardem, ale nie można wybrać koloru skóry – zawsze będzie czarna z czerwonymi przeszyciami. Można za to zdecydować się na tonację wnętrza, choć to chyba zbyt szumnie powiedziane. Realnie wybieracie, czy chcecie mieć ciemną, czy jasną podsufitkę. Standardem jest ta pierwsza, ale wybór jasnej nic nie kosztuje, trzeba tylko zgłosić taką opcję sprzedawcy.

Przednie fotele są w S-Edition seryjnie podgrzewane, mają elektryczną regulację, wyposażono je też w wentylację (!), a fotel kierowcy wyposażono w pamięć ustawienia. Zapewniają dobre podtrzymanie boczne, są dość szerokie i wygodne, co sprawdziłem nawet podczas kilkusetkilometrowych podróży. Jest też funkcja masażu.

W efekcie Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 okazuje się być samochodem naprawdę komfortowym. I to nie tylko pod względem zawieszenia (testowy egzemplarz miał 19-calowe felgi i opony w rozmiarze 245/40), ale też wyposażenia i akustycznym. Jest to auto dobrze wyciszone. Zwrotne. Dynamiczne. Przestronne. Całkiem funkcjonalne. Znakomicie wyposażone. A do tego dobrze wygląda i jest bardzo dobrze wykonane. Czy drogie? Cóż, 142.000 zł plus ewentualne dodatki, to niemałe pieniądze, ale w tym segmencie niejeden rywal okaże się wyraźnie droższy w porównywalnej konfiguracji. Na przykład Škoda Superb Sportline z zaledwie 150-konnym silnikiem benzynowym i siedmiobiegową skrzynią dwusprzęgłową kosztuje standardowo 135.450 zł, a ma – w moim odczuciu – wcale nie lepsze, a wręcz gorsze wyposażenie. I wygląda, jak… Škoda ;-) I za żadne pieniądze nie będziecie w niej mieli systemu czterech skrętnych kół. Za to w Polsce utoniecie w morzu podobnych Superbów, co może się okazać dobrym wyborem, jeśli poszukuje Was policja.

Testowy Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 był wyposażony w szklany dach, którego przednia część była otwierana. Oczywiście elektrycznie. Całość – również elektrycznie – można było zasłonić roletką. Taki gadżet kosztuje 4.000 zł w każdej wersji, poza Business, w której jest niedostępny. Z tym, że ów dach można mieć jedynie z jasną podsufitką, przynajmniej w wersji S-Edition, więc tym samym ciemnej mieć nie będziecie? Dlaczego? Nie mam pojęcia, ale tak jest i koniec.

Renault Talisman S-Edition 1.8 TCe 225 jest dojrzałym, interesującym samochodem w bardzo fajnej specyfikacji. Wydajny silnik okazał się oszczędny, a wyposażenie zapewniało wysoki poziom komfortu i bezpieczeństwa. Przestronny samochód nadaje się zarówno na biznesowe auto dla menadżera, jak i na pojazd rodzinny. Na pewno warto go wziąć pod uwagę, jeśli szukacie samochodu z tego przedziału cenowego – może się okazać najsensowniej wycenioną propozycją z bardzo fajnym napędem.

 

Dziękuję Firmie Renault Polska za udostępnienie samochodu do testu.

 

 

Krzysztof Gregorczyk

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
5 Wątki komentarzy
60 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
28 Autorzy komentarzy
RafałE Dnatasza wsiewłodowiczównaŁukaszWwaLupus Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin_
Gość
Marcin_

Po co tak wychwalać auto które za dwa lata zniknie z produkcji bo nikt go nie kupuje? Skoda posiada możliwość napędu 4×4 i ma o ponad 30% większy zasięg na paliwie.

ŁukaszWwa
Gość
ŁukaszWwa

Duży spadek sprzedaży Talismana jest faktem. Niemniej odnotujmy, że w segm D w zasadzie KAŻDY model sprzedał się w 2018 słabiej niż rok wczesniej. Ponadto ten sam Talisman jako Samsung SM6 sprzedaje się w większej ilości w Korei Płd
I nie demonizujmy z tym 4×4 – primo Renault ma 4Control, secundo wg mnie większość sprzedaży w tym segmencie aut to „zwykły” napęd.

Marcin_
Gość
Marcin_

Ja bym powiedział, że klasa d umiera. Toyota wycofała avensis właściwie tylko sprzedają się w tej klasie niemieckie auta i garstka rodzimych aut na francuskim rynku. Spowodowane jest to urośnięciem kompaktów, kłopotami z miejscami parkingowymi i inwazją suvów. Natomiast jeśli spytać suv czy d to posiadacze suva twierdzą, że d jest wygodniejszy i bardziej komfortowy. Dodatkowo talismana zabiła francuska jakoś ( ça va? ça va!).

gigant2009
Gość
gigant2009

To jakie jest średnie spalanie w skodzie, poniżej 6 l na setkę (przyjmuję, że 10 litrów to średnia talismana 200 km)

Jakman
Gość
Jakman

Pewnie ma większy zbiornik.

gigant2009
Gość
gigant2009

Też tak myślę ale co to do sformułowania , że skoda „ma o ponad 30% większy zasięg na paliwie.”
Takiej samej ilości paliwa? Mniej pali? nie tylko większy zbiornik. Czyli odwiedza stację paliw o 30 % rzadziej?
A co to ma do rzeczy? W czym przewaga? Rozumiem depnie i z Krakowa na oparach doleci do Gdańska ja po 3-4 godzinach jazdy muszę odpocząć na stacji a SkodMan grzeje pupę w wentylowanym fotelu przez 5-6 godzin i tankuje na miejscu. Mi w takim przypadku paliwa do jazdy po Krakowie lub Gdańsku wystarczy. W czym przewaga?

Marcin_
Gość
Marcin_

W nie tak częstym tankowaniu i możliwości pociągnięcia dłuższego odcinka jak dobrze się jedzie. Ja mam obecnie 60 l zbiornik i jest ok. Przy 46 l to tankowanie o co 200km częściej. Jak jedziesz oszczędnie zrobisz 900km na zbiorniku a tak to zaledwie 650km.

gigant2009
Gość
gigant2009

współczuję 900 km non stop Nigdy tak nie jechałem mimo odcinków do 1500 km dziennie w okresie wakacyjnym Mam na koncie niechlubny rekord z Santiago de Compostela do Gdańska LII przez 1,5 dnia non stop, ale też robiłem przerwy co 400 km. Dziś już bym nie powtórzył tego wyczynu to głupota lat młodości.. A tak swoja drogą są samochody ze znacznie większymi zbiornikami paliwa i co są lepsze od Pana auta bo wycisną np 1000 km Są i mniejsze zbiorniki w autach nawet w niemieckich i co są one gorsze od Pańskiego? Nigdy nie widziałem problemu z tankowaniem czy po… Czytaj więcej »

Marcin_
Gość
Marcin_

Też nie staję co 900km tylko co 400km ale to ja wybieram parking, a nie auto stację benzynową. MAX trasa 1600km – 1 postój po 400km na granicy z tankowaniem, potem po 500km na godzinne spanie; potem po 200km tankowanie do pełna i jadę kolejne 200km do postoju na fajnym parkingu z widoczkami przy autostradzie a nie na jakieś stacji. Przy niektórych autostradach trafia się odcinek ponad 100km bez stacji paliw – jak przegapisz zaczyna być stres a tak to wszystko zaplanowane. Wyprawa nad morze i z powrotem – na jednym baku bez problemu – wracając nocą nie przepłacam po… Czytaj więcej »

gigant2009
Gość
gigant2009

W dalszym ciągu nie wiem w czym problem z tym tankowaniem tak czy owak za paliwo płaci Pan tyle samo i taki sam odcinek przejedzie Pan za konkretną cenę. A że nie trzeba się martwić o tankowanie to wspomnę, że rezerwa w Talismanie włącza się jak ma zasię około 100 km (komputer mylnie wskazuje 50 km) Nigdy po przejechaniu tych 50 km nie udało mi się zatankować więcej niż 41-42 litry. Paliwo przy drogach głównych jest raczej dobre, Stacje nowe i zwykle markowe, żadne No Name. Mieszkam nad morzem i wypad w góry wiąże się z tankowaniem na trasie nigdy… Czytaj więcej »

Marcin_
Gość
Marcin_

Zatem zostańmy przy swoich poglądach. Mając do wyboru podobne auta wybiorę ten z większym zbiornikiem – tak jest np w 308. W wyższych wersjach dyskwalifikuje dotykowe sterowanie, w podstawowej gdzie tego nie ma mamy mniejszy zbiornik- efekt końcowy – model wykluczony z rozpatrywania.

gigant2009
Gość
gigant2009

Podobnie ja skoda przez mnie.
Nie ma w sobie nic co powodowałoby szybsze bicie serca

ŁukaszWwa
Gość
ŁukaszWwa

Większy bak daje po prostu więcej psychicznego komfortu. Mając duży zbiornik i tak można przecież tankować co 500km, ale mając mniejszy nie zatankuje się co 800km :)
I nie zapominajmy, że jazda na rezerwie nie jest zdrowa dla silnika, najlepiej nie schodzić poniżej 1/4 pojemności baku…

gigant2009
Gość
gigant2009

A co za różnica i w największym zbiorniku zawsze zaświta dno i co wtedy nie trzeba szukać stacji? jest to sztuczny problem zwłaszcza dla preferujących benzynę. Czyli aut z góry skazanych na mniejszy zasięg w stosunku do diesli. Już kiedyś pisałem w LIII jest bak około 66 litrów. I co z tego wynika ? Na trasie autostrada auto pali mi około 11,5 – 12 litrów czyli przejeżdżałem 500 km. Teraz w Talismanie mam około 48-51 litrów w zależności od wersji i średnie spalanie ma poniżej 10 litrów na autostradzie to ile przejadę, też 500 km. I w czym zbiornik LIII… Czytaj więcej »

Marcin_
Gość
Marcin_

Ja mając benzynę 5 biegów i zbiornik 60l robię dystanse w przedziale ( skrajne wartości) 500-950km. Najczęściej mam wynik 700 km na baku.I to jest ok. Dla mnie 900+ km to prawie jak diesel.

ŁukaszWwa
Gość
ŁukaszWwa

Owszem, w największym zbiorniku też zaświta dno. Ale dużo później niż w mniejszym :) Każdemu według potrzeb. Niemniej skoro już porównujemy kompletnie inne silniki, to ja w LIII na jednym baku zrobię nawet 1000km, z reguły tankuję po przejechaniu ok 700km. W Talismanie nieosiągalne. Scenariuszy w których się to sprawdza jest sporo – sporo ludzi ma swoje ulubione stacje lub wybrane sieci na których mogą tankować (np ze względu na użytkowaną kartę paliwową), nie jest im obojętne gdzie akurat wypadnie konieczność zatankowania – trasy zagraniczne wychodzą taniej – benzyna w PL i paru innych krajach jest dużo tańsza niż np… Czytaj więcej »

gigant2009
Gość
gigant2009

Wow, argumenty nie do przebicia, już nigdy nie kupię auta poniżej 100 l zbiornika spalającego więcej niż 3,5 litra paliwa (Benzyny lub diesla) i będę jeszcze woził ze dwa kanisterki na wyjazdy poza kraj …. Wszystko to sztuczne problemy Panowie jak kogoś nie stać na 20-40 gr więcej za litr to niech się przesiądzie na transport masowy. Nigdy nie ma takiego zbiornika w którym nie zaświta dno. A podróżuję po UE bez stresu jeśli chodzi o paliwo od wielu lat, po Polsce również, nigdy nie miałem kłopotu i LIII -kach i RS (ten to spala i stację muszę szukać czasami… Czytaj więcej »

Marcin_sk
Gość
Marcin_sk

No właśnie po to by nie wozić kanistra potrzebny jest rozsądny zbiornik. A za paliwo płacę więcej niż bym zapłacił w stolicy ale nie rozumiem dlaczego mam przepłacać dodatkowe 50 groszy na stacjach autostradowych.. Mercedes też oferował zaniżony zbiornik, a za dopłatą normalny. Teraz domyślnie w podstawowej konfiguracji jest włączony normalny zbiornik. Zamiast starego passata można wziąć optimę ze zbiornikiem 70 litrów.

ŁukaszWwa
Gość
ŁukaszWwa

@gigant2009 jeśli w jakimś kwestionariuszu występuje pole „Religia” powinien Pan tam wpisywać „Renault” :) Szkoda czasu na przekonywanie się nawzajem, ja po prostu uważam że jeśli Talisman 4Control (a zakładam że takim Pan jeździ) ma bak mniejszy od choćby Peugeota 208 to coś tu nie gra.

gigant2009
Gość
gigant2009

OK dyskusja o parkingach nie ma sensu i stacja benzynowych również. Nie obrażałem Pana, a co do moich przekonań religijnych nic Panu do tego jak mi do Pana. Rozumiem, że z tą religią to miał być prztyczek do tej dyskusji. Nie udzielam się na wortalu od dłuższego czasu bo nie widzę sensu. To, ze lubię Renault i od czasu do czasu próbuję walczyć ze stereotypami nie jest jeszcze religią. Widzę jak każdy wady i zalety aut tego i innych koncernów, ale bezkrytyczne powielanie uprzedzeń schematów o autach w tym przypadku francuskich mnie drażni. Nigdy nie zabieram głosu na temat aut… Czytaj więcej »

natasza wsiewłodowiczówna
Gość
natasza wsiewłodowiczówna

Mały zbiornik to wcale nie jest sztuczny problem. To jest spory problem, nie chodzi tutaj o jazdę non stop 900km. Są inne powody, chociaż już sam wybór „jadę non stop 900 bo mogę, a gdy chcę to staję co 400 aby zjeść i wypić kawę” wydaje mi się sensowny. Jednak do rzeczy: – ja np. często wyjeżdżam za granicę,gdzie ceny paliw są inne- jeżeli jadę np. do Kassel, to mając zasięg 900km tankuję w Zgorzelcu, czasami różnice na cenie baku są zaskakujące. – ogólnie paliwo na autostradach jest droższe niż tam gdzie mieszkam- np. na Amber One paliwo kosztuje 1/4… Czytaj więcej »

gigant2009
Gość
gigant2009

Pitu Pitu Pani Nataszo, bardzo odkrywcze spostrzeżenia.

Proponuję w takim razie pozostać przy skodzie i nie ma problemu. Nikt nie zmusza Pani do zakupu tego niedorobionego auta.
Swoja drogą nie ma to jak pouczać użytkownika samochodu, że od lat jeździ po Europie z małym bakiem, a przecież wystarczy kupić skodę i jeszcze pewno diesla i będzie taki szczęśliwy bo przecież teraz nie jest, dlaczego? bo mały bak.

E D
Gość
E D

??

Bikej
Gość
Bikej

O co chodzi z tą wentylacja foteli z wykrzyknikiem? Mój 20 letni Saab 9-5 ma skórzane siedzenia z wentylacją (oraz grzaniem).

gigant2009
Gość
gigant2009

Niesamowite już takim szrocie są dostępne w standardzie ?
Bo jak rozumiem obecnie jest tom standard w każdym aucie

Adrian
Gość
Adrian

Spalanie w trasie rzeczywiście zaskakuje w tym aucie na plus ale niestety w mieście nie jest tak kolorowo. Poniżej 12l nie zszedłem jeszcze ani razu, a poruszam się raczej w granicach 13-14l – żeby nie było, jazda po Poznaniu, dynamiczna, lubię korzystać z dostępnej mocy.

Co do skrzyni, różnie to bywało, właściciele benzynowych egzemplarzy z pierwszych lat produkcji mieli by tu inne zdanie, jest cały wątek na ten temat na forum Talismana. Ja osobiście również nie mam większych zastrzeżeń, a co do DSG, skrzynia od VAG na pewno łagodniej rusza, EDC lubi wbić w fotel ;-)

ŁukaszWwa
Gość
ŁukaszWwa

To fakt, że Renault przyliczyło wtopę z pierwszą partią samochodów, przez co na starcie wizerunek Talismana mocno ucierpiał.
Zgadałem się ostatnio z kolegą, który kupił Talismana w 2016 – jego wymogiem był silnik ok. 200KM z automatem. Talisman najlpeiej spełnił mu te kryteria, także cenowo. Niestety kolega stwierdził, że ze względu na liczne usterki, w dużej części związane z EDC było to jego pierwsze i ostatnie Renault …

lu
Gość
lu

EDC w przynajmniej w silniku 1.6 psuje się niemiłosiernie. Nie ma dnia żeby Talisman czy Espace nie zjeżdżał do serwisu z usterką automatu. Skrzynia ta występuje również w Fordach pod nazwą powershift i tak samo się sypie stąd Ford w swoich nowych modelach zrezygnował z niej na rzecz klasycznego automatu w nowej odsłonie jak zrobił to Peugeot.

gigant2009
Gość
gigant2009

@lu
Jakieś bliższe informacje, co do awarii EDC, czego się mogę spodziewać posiadam auto 3 lata i jak dotąd jest bezawaryjne. Na co się mam przygotować. Na szczęście ma 5 letnią gwarancje, tak, ze ten ewentualny problem nie dotknie mnie bezpośrednio, ale dobrze wiedzieć na co się nastawić.

Robert
Gość
Robert

Wejdź kolego na forum Talismana to zobaczysz wątek o skrzyni EDC 7. Tam chyba wszyscy mają już nowe skrzynie (niektórzy już 3) bo wiedzą co zgłaszać w serwisie. Także na miejscu redaktora nie oczerniał bym skrzyń DSG (na pewno nie są idealne) ale EDC 7 ma zdecydowanie więcej na sumieniu.

gigant2009
Gość
gigant2009

To proszę kolego mnie oświecić dlaczego moja nie nawaliła przez trzy lata Zaznaczam, ze u dwóch znajomych są te skrzynie w Talismanach jeden nawet starszy od mojego też nic się nie stało Pan pisze o kimś na jakimś forum masochistów ja piszę z własnego doświadczenia. Te skrzynie są również w megankach starszych i Clio znam ich właścicieli i też na skrzynię nie narzekają i żadna z tych osób nie chce powrotu na manuala ja również. Mimo, że mam auta z manualem. Swoją drogą w tym roku byłem 4 x w serwisie rocznym czterech samochodów (przeglądy nie awarie śpieszę wyjaśnić) nigdy… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Kolego bo może masz diesla z EDC 6 biegową i one faktycznie są wytrzymałe. Natomiast ja pisze o EDC 7 biegowych które są stosowane w benzynach, a jeżeli masz taką to tylko się cieszyć że Cię to nie spotkało. I pisze z własnego doświadczenia auto do przebiegu 35tys km miało już wymieniane na gwarancji sprzęgła i po 3 tyś cała skrzynia gwarancyjne. I tak jak pisałem nie jest to odosobniony przypadek tylko nagminne wymiany przez serwisy. Być może te skrzynie z 2019 r już będą ok. Ale auta z 2016 i 2017 r miały wymieniane przez serwisy dosyć często.

Robert
Gość
Robert

Dodam że była informacja w serwisach że w autach z roku 2016 skrzynie gwarancyjne miały być wymieniane odrazu natomiast w rocznikach 2017 najpierw wymiana samych sprzęgieł natomiast dopiero jak to nie przyniosło efektu to wymiana skrzyni. I naprawdę nie jest to opowiadanie bajek słyszanych tylko własne doświadczenie i konsultacje z 2 serwisami Renault w okolicy. Jak serwis w którym Pan serwisuje nie miał takiego przypadku to albo kłamią albo mają niewiele takich aut do serwisowania, bo w mojej okolicy znali temat i naprawiali na gwarancji beż żadnych problemów.
Pozdrawiam

gigant2009
Gość
gigant2009

To pewno mi wymienili po kryjomu na jednym z przeglądów rocznych
I zapewniam Pana, ze piszę z własnego doświadczenia a nie ze słyszenia.
Skoro to taki częsty temat może Pan rzuci jakimś przykładem prasowym lub innym dowodem poza „swoim” doświadczeniem.
Jakoś prasa i internet milczy na ten temat, ciężko coś znaleźć i zarzucić EDC w Talismanie Megane Espace i Clio

Rafał
Gość
Rafał

Prawda z tymi skrzyniami. Mój ojciec ma Talismana, ostatnio z nim jechałem jako pasażer i usłyszałem dziwny, krótki dźwięk przy przełączaniu niektórych biegów. Nie jest to super uciążliwe, ale jednak…Po sprawdzeniu w serwisie diagnoza: sprzęgła do wymiany. Jest już zaplanowany termin wymiany.

gigant2009
Gość
gigant2009

Kolego mam EDC200 jak mnie pamięć nie myli to mam benzynę i pisałem o samochodach na bęynę, a samochód mam z 2016 i pisałem tylko o takich autach. Nigdy nie wspomniałem o innych rozwiązaniach EDC225 o którym jest artykuł chyba jest również benzyną napędzany

Robert
Gość
Robert

No to pozostaje tylko się cieszyć że skrzynia w Pana egzemplarzu jest bezawaryjna. Widocznie może usterki zdarzają się tylko w jakiś seriach. Na ta chwile mogę powiedzieć że skrzynia z początku 2018 którą wymieniono gwarancyjne również spisuje się dobrze i oby tak już pozostało.

gigant2009
Gość
gigant2009

To się cieszę, że zapadł jakiś konstruktywny wniosek. Uogólnianie zwykle nie ma sensu. Pierwszy raz spotkałem się z tak uogólnionym przykładem dotyczącym EDC,. Jak komuś, gdzieś, nawaliła jakaś część lub element pojazdu to od razu uogólnia, że we wszystkich autach z rocznika lub serii jest taki sam problem i to bez żadnej informacji w mediach.
Jak by tak było, to w mediach huczało by od plotek. I na Talismanie lub Espace i Megane nie pozostawiliby suchej nitki.
A tu dziwna cisza

gigant2009
Gość
gigant2009

Prędzej pomyślałbym, że ewentualny problem w skrzyni, mógł być spowodowany niewłaściwym obchodzeniem się z nią przez użytkownika, niż, e jest to jakaś wada całej partii, o której nie informują media tak „przyjazne” marce Renault.

Artur
Gość
Artur

Miałem Espace 1,6, 200KM z 2015. Auto bezawaryjne. Skrzynia była wymieniona w całości, nie dlatego, że uległa awarii, ale dlatego że czasami coś miauknęło w niej przy zmianie biegów. Z rozmowy w serwisie dowiedziałem sie, że to nie wada mechaniczna, a wada materiałowa, która daje negatywne doznania dźwiekowe, bez wpływu na jazdę. Niemniej producent skrzyń, niemiecki Getrag wziął na siebie kompletną wymianę z rocznika 2015 w ramach gwarancji.
Od zeszłego roku jeżdżę Espace 1,8 224KM, usunięto wszystkie niedomagania z początku produkcji.

Robert
Gość
Robert

Zgadza się że problemy zgłaszane ze skrzynią nie powodowały unieruchomienie auta, ale tzw „miałknięcie” spowodowane jest uślizgiem sprzęgieł. I tak naprawdę nie wiadomo jaki ma to wpływ w dłuższej perspektywie użytkowania, możne nic więcej by się nie wydarzyło a może po kilkudziesięciu tys km było by źle. Co nie zmienia faktu że Renault wymieniało sprzęgła i skrzynie bez żadnych oporów i wiedząc o problemie. Nie chce mi się wierzyć że bez powodu zmieniano by ten element jeżeli byli by pewni że spokojnie pokona spore przebiegi. Tak jak kolega pisze na pewno dotyczy to Espace, Talismana w EDC 7 ale jeśli… Czytaj więcej »

gigant2009
Gość
gigant2009

Jak już wspomniałem mnie i moich znajomych nie dotyczy w Talismanach z 2016r. – benzyna 200 TCE (trzy sztuki) na moim terenie
W Clio IV 2015r, jedno Megane III również (2014, jedno i Megane IV 2017 dwa
żadnych miauknięć i szarpnięć nie zauważyłem, ani nie zauważyli pozostali.
Nie wiem jak można nawet podejrzewać, że coś jak wada ukryta takiego ważnego elementu jak skrzynia biegów dotyczy wszystkich aut wyposażonych w ten produkt.
Jakoś przemyka to bez echa nawet w prasie motoryzacyjnej, gdzie o dziwo raczej chwalą tę skrzynię.

gigant2009
Gość
gigant2009

Co do spalania i poruszania się w granicach 13-14 litrów, to nie wiem co należy zrobić z tym autem. Mam silnik 1,6 EDC i nigdy nie przekroczyłem średniego spalania 11,5 l
Na co dzień spalaniem oscyluje 10.0 -10,5 l
Przy jazdach ekspresówką lub autostradą spada do 9,5
Nigdy nie miałem niżej, no chyba, ze jadę przepisowo nie przekraczam limitów prędkości to spalanie spada poniżej 8 l, ale kto tak jeździ?

Tarik
Gość
Tarik

Bo to 1.8 a nie 1.6.

gigant2009
Gość
gigant2009

To EDC 1,8, to jakiś niewypał, spala 2-3 litry więcej od 1,6 na setkę? aż trudno mi w to uwierzyć, ale skoro ma tak być to nie wiem jak Pan Krzysztof wykręcił taki rezultat. Jak pisałem wyżej nigdy nie zahaczyłem o takie spalanie w 1,6 6,8l na sto przy moich 9,5 w takich samych warunkach (autostrada i miasto). Idąc tym tokiem myślenia 1,6 pali średnio tak samo w jeździe autostradowej i miejskiej a 1,8 spala o 3 litry mniej na autostradzie oraz 3 litry więcej w mieście. Duży rozrzut

Adrian
Gość
Adrian

Tak jak pisałem, wysokie spalanie występuje tylko w ruchu miejskim, w trasie bez problemu można zejść poniżej 7l.

12l w mieście mam normalnie, a jak częściej niż rzadziej ruszam jako pierwszy że świateł to już wskakuję na poziom 13-14l.

gigant2009
Gość
gigant2009

Ja pisałem o średnim, a nie chwilowym spalaniu
Na autostradzie mam czasami spalanie około 20 litrów przy przyspieszaniu po zastopowaniu mnie przez jakiegoś strażnika pasa
Ze świateł też staram się ruszyć sprawnie zwykle jako pierwszy a np. Gdańsk małym miastem nie jest i korki też są czasami

gigant2009
Gość
gigant2009

https://www.fotosik.pl/zdjecie/ce9967e89e207578
To moje wyniki średniego spalania TCE 200 km z dość długie dystansu.

Szymon
Gość
Szymon

No cóż, mam diesla 1.6 ( seryjnie 160 KM ) po chipowaniu, rozsądnym 182 KM/390Nm ( seryjnie Renault oszukuje było 335 tylko zamiast 380 Nm ). Oczywiście samochód jak każdy ma wady i zalety, nikogo nie dyskredytuję, każdy jeździ tym na co świadomie zdecydował się, natomiast obiektywnie mogę włączyć się do dyskusji na temat awaryjności oraz skrzyni EDC i zużycia paliwa. Moim Talismanem od sierpnia 2017 roku do marca 2019 przejechałem 112.000 km. Jedna awaria, padł rozrusznik. I to wszystko. Ma ktoś większy przebieg w tak krótkim czasie, aby uczciwie podyskutować ? Auto tej wielkości po upuście za 112.000 (… Czytaj więcej »

gigant2009
Gość
gigant2009

Niestety takiego przebiegu nie mam, ale gratuluję Co do jazdy po Litwie to pełna zgoda, nie przekraczałem 130 km/setkę obawa jednak jest no i te cholerne progi zwalniające niemal w każdej mieścinie, a o tamtejszej policji słyszy się legendy. Autostrady i drogi ekspresowe w Polsce pokonuję dość często Drogi UE tylko latem, ale są to przebiegi po 8-12 tysięcy w zależności od kierunku i Talismanem rzadziej zajeżdżam na stację niż LIII w tych samych warunkach mimo różnicy w zbiorniku. Auto na prawdę pali niewiele. Awarii nie miałem żadnej, ale są rzeczy które trochę denerwują otwieranie tylnej klapy na ruch nogą… Czytaj więcej »

Marcin_
Gość
Marcin_

Szymon – niestety ale nie możesz obiektywnie ocenić trwałości auta. Przejechałeś jedynie 2 zimy. Z mojego doświadczenia wynika, że w dłuższym okresie użytkowania (5lat+) plastiki i gumy zastosowane w reno ulegają szybkiemu zniszczeniu (optymalizacja zabójcy kosztów się kłania). Awaria rozrusznika przy zaledwie 100tys. przebiegu źle świadczy o trwałości auta. Owszem może być to incydent ale jednak się trafił. Jeśli chodzi o „rekordowy” dystans to znajomy w podobnym czasie zrobił 2x większy kia picanto. Bezawaryjnie. Ten dystans który zrobiłeś to prawie każde dzisiejsze auto przejedzie bezawaryjnie.

gigant2009
Gość
gigant2009

Samochód z reguły kupuje się na 3-5 lat od nowości i tyle musi wytrzymać i być niezawodny.
Ja zmieniam auta co 3-4 lata, jedyne dwa wyjątki to jedna z LIII – GT jest po prostu bezbłędna ma 10 lat i nie widać żadnego nadmiernego zużycia materiałów plastyków, uszczelek, tapicerki – alcantara
Jest to auto zadbane, wykonywane przeglądy coroczne itp.
drugie to Megane RS 6 lat – bezbłędne ze stosunkowo niewielkim przebiegiem – do zabawy i na co dzień żadnych najmniejszych śladów zużycia, auto jak z salonu nawet lakier (zabezpieczony po zakupie)

Marcin_sk
Gość
Marcin_sk

Większość osób kupuje auto na okres 5lat + i trwałość takich dupereli ma istotne znaczenie. Po drugie trwałość ważna jest też dla kolejnych użytkowników. W przeciwnym wypadku rynek aut używanych nie mógłby istnieć. Projektowanie auta dla pierwszego użytkownika i dla okresu gwarancyjnego jest zabójcze dla producenta. Pewne auta zaczynają być niesprzedawalne na skutek źle zaprojektowanej trwałości. Piszesz też o 2 najwyższych wersjach ze stosunkowo niedużym przebiegiem. Mało kto kupuje topowe wersje – ludzie zazwyczaj kupują średnie wersje. Tapicerka w reno zużywa się dosyć szybko (mam wysoką wersję exception w megane i częsty kontakt z intens w aktualnym modelu clio) szybciej… Czytaj więcej »

South-PL
Gość
South-PL

Pozwolę nie zgodzić się z twoim zdaniem. Kupowania auta na dłużej nie ma sensu. Sam jestem tego ofiarą. Mam 12-letnią Skodę, która bym chętnie sprzedał. Auto jest zadbane i sprawne w 100 procentach. Nie mam zamiaru sprzedać jej za grosze – a tyle mi oferują. Zostanie więc ze mną, aż pójdzie na złom – nic nie koroduje, więc będę ją miał długo. Jako auto do brudnej roboty. Teraz auta u mnie szybko rotują – 4 lata i zmiana. Brak problemów z awariami, auto da się sprzedać za rozsądną kwotę, bo przebieg nie jest zbyt duży (w moim przypadku to 120-140… Czytaj więcej »

Marcin_sk
Gość
Marcin_sk

Reno po liftingu jest tak samo awaryjne i nietrwałe jak to sprzed liftingu – mam auto z ostatniego półrocza produkcji. Tapicerka to są górne wersje wyposażenia. Ja nawet przez pierwsze 2 lata planowałem obszycie wnętrza prawdziwą skórą ( wydatek jakieś 6 tys.) ale na skutek zwiększającej się awaryjności odpuściłem. Ta szybsza rotacja ma pewien sens o ile jeździsz więcej niż przeciętna i masz przedłużoną gwarancję. Ja kupując auto zakładam eksploatację 8-12lat i tak robi większość osób kupując nowe lub auto w dobrym stanie bo nowe auto to duży wydatek i naprostszy sposób na przepalanie pieniędzy.

ŁukaszWwa
Gość
ŁukaszWwa

Tutaj ja sie Marcin nie zgodzę :) Na forach Renault, które czytuję, większość ludzi wskazuje że Ph2 większości modeli eliminuje sporo niedoskonałości.
Idealnym przykładem jest zresztą to o czym piszesz – Laguna 3 i tapicerka w Renault. Przed liftingiem w L3 pojawiał się często problem z łuszczeniem skóry kierownicy i pękaniem pokrycia foteli tam, gdzie skóra łączy się z tapicerką. Po lifcie zostało to wyeliminowane.

Marcin_sk
Gość
Marcin_sk

Uwierz mi, że kawał o tym że reno poprawia jakość po liftingu kosztuje mnie po podliczeniu pięciocyfrową kwotę.

gigant2009
Gość
gigant2009

Ja czekam na Lifting Talismana tylko z powodu racjonalnej wymiany auta na nowy model ( mimo, że ma gwarancję na 5 lat) lubię nowe auta i dla kilku udogodnień
Mocniejszy silnik, R-Link przynajmniej kompatybilny z IPhonem, lub w co mało realne,z następcą nieudanego R-Linka (ze względu na opóźnione mapy) no i może niezawodne otwieranie klapy bagażnika na gest stopą
Poza Tym nie mam żadnych zastrzeżeń do tego auta.Super wygodny , ładny i duży w stosunku do niezawodnej LIII

gigant2009
Gość
gigant2009

zawsze kupuję topowe wersje. A nigdzie nie wspomniałem, że LIII ma mały przebieg jest 10 lat i po prostu dla zony jest idealnym autem, nie chciała go zmieniać dlatego została. Alkantara mimo tylu t lat nie nosi śladów zużycia, nic się nie psuje, dlatego również została Podobnie było z dwoma LIII tapicerka skórzana jak sprzedawałem po 4 latach stan idealny W RS mam tapicerkę skórzaną i mimo 6 lat oraz, że była moim głównym autem przez 3 lata nie ma śladu zużycia Fotel z pełną elektryką w coupe, Plastyki i kokpit również idealnie mimo upływu lat Nigdy w żadnym aucie… Czytaj więcej »

Szymon
Gość
Szymon

W trochę ponad rok Picanto 200.000… na pewno. Mam w firmie kilka samochodów w tym 11 letnią Lagunę, pracuję w tej branży ponad 20 lat, tworzywa oraz gumy są adekwatnym stanie do wieku. Nie są zniszczone, oraz nie przysparzają jakichkolwiek problemów. Kolejny stereotyp. Na podstawie awarii rozrusznika, w/g Twojej oceny źle to świadczy o trwałości pojazdu, ciekawa teza… Natomiast, nie zrozumiałeś kontekstu absolutnie, mianowicie odpowiedzi na tezy, że Talisman to ponownie wielki problem Renault z awariami, jakością itd. Otóż kolejny stereotyp. Oczywiście fakt jest taki, iż nie ma marki której nie zdarzały się problemy, mniejsze lub większe a licytowanie się… Czytaj więcej »

ŁukaszWwa
Gość
ŁukaszWwa

@Szymon – pytanie z ciekawości
jak rozumiem chipowanie nastąpiło w okresie gwarancyjnym. Renault nie robiło z tym problemu przy przeglądach czy naprawie tego rozrusznika? Zazwyczaj to jest furtka do wymigania się z gwarancji…

Szymon
Gość
Szymon

Generalnie nie, to jest drugie auto po chipowaniu. Mam w firmie kilka Renault, jestem stałym dobrym klientem. Chipowanie jest profesjonalne z przyrostem mocy na poziomie 23 KM, natomiast de facto moment obrotowy po chipowaniu jest dopiero taki jaki deklarował fabrycznie producent, zamiast 380 Nm było… 335 Nm, dopiero teraz silnik uzyskał dokładnie 386 Nm…

Lupus
Gość
Lupus

Niestety co do skrzyni DSG jest szybsza, płynniej zmienia biegi a do spalania na komputerze należy doliczyć 0,7 l/100km.
Od razu napiszę że jestem użytkownikiem Talismana i jestem z niego zadowolony.
Niestety serwis francuskie jest zupełnym przeciwieństwem np. auto….trum.
Tu jest gloryfikowana francuska myśl techniczna a tam niemiecka. Ot taka specyfika portali ;-)