Renault Zoe – pierwsza jazda samochodem elektrycznym

20 48

renault-zoe-00

Renault Polska udostępniło nam wczoraj swój najnowszy samochód elektryczny – Renault Zoe. Auto świetnie wygląda, ma bardzo przyjemne komfortowe wnętrze a jeździ prawie za darmo. Jak wygląda jazda takim samochodem? Jest dość niezwykła. Poczytajcie

Renault Zoe trafi do sprzedaży w Polsce w kwietniu 2014 roku. Ale już teraz mogliśmy zapoznać się z tym samochodem i przejechać kilkanaście kilometrów w ruchu miejskim w Warszawie. Nasza testowa trasa wiodła z centrum Warszawy do salonu Renault położonego przy ulicy Puławskiej, blisko Piaseczna. Te kilkanaście kilometrów w gęstym piątkowym ruchu miejskiem pozwoliło poznać samochód dość dokładnie. Bo przeznaczeniem i żywiołem Zoe jest właśnie miasto.

renault-zoe-01

Samochód elektryczny nadal budzi zdumienie i zaciekawienie na ulicy. W czasie naszej trasy kilkukrotnie zatrzymywaliśmy się i zawsze znalazł się ktoś, kto pytał o samochód. Zdziwienie budziło wszystko – cicha jazda, nowoczesny kształ nadwozia, futurystyczne wnętrze a nawet nazwa. Trudno się dziwić temu zainteresowaniu, bo Zoe wygląda bardzo nowocześnie. Samochód jest nieduży, bazuje w końcu na Renault Clio. Na zewnątrz mamy nowoczesne, dynamicznie linie, światła LEDowe, płynne linie. Logo Renault z przodu wystaje nieco, co sprawia ciekawe wrażenie, gdy stoi się tuż przy samochodzie. Uwagę zwracają również niebieskie wstawki, zarówno z przodu jak i z tyłu pojazdu w jego lampach. Połączenie czerwieni i niebieskiego jest dość ciekawe.

renault-zoe-03

Samochód, mimo niedużych wymiarów, oferuje wygodne wnętrze. Cztery osoby będą tam podróżować w dość komfortowych warunkach. Nam szczególnie przypadły do gustu wygodne, duże fotele z przodu. Przed kierowcą znajduje się wyświetlacz, na którym widać prędkość oraz tryb jazdy. Wyglądem wyświetlacza można sterować przyciskiem z prawej stronie. Wybór mamy pomiędzy niebieskością a zielenią lub uproszczonym wyświetlaniem. Kierownica jest duża i gruba, pewnie leży w rękach. Na środkowej konsoli mamy do dyspozycji dotykowy wyświetlacz nawigacji i systemów informacyjnych. Radio i nawigację znamy już z innych modeli Renault, tutaj dodatkowo znajdziemy sporo informacji o przepływie energii.

renault-zoe-04

Duży nacisk położono na zachęcanie kierowcy do ekologicznej jazdy. W tym celu możemy zajrzeć do kilku ekranów, np. podsumowaniu naszego stylu jazdy. A ponieważ elektryczny silnik daje dużo radości z jazdy a samochód błyskawicznie przyspiesza, to nasze podsumowanie było mało ekologiczne ;-) Projektanci ZOE przewidzieli jednak takich kierowców i dla niesfornych rajdowców czeka specjalny przycisk ECO. Po jego naciśnięciu auto zachowuje się tak, jakby mu wyjąć 3/4 silnika, ale za to zużycie energii znacznie spada, niezależnie od tego jak mocno naciśniemy pedał gazu. A do jazdy ZOE trzeba się jednak przyzwyczaić. W szczególności do nieustannego przepływu energii co można obserwować na wyświetlaczu.

renault-zoe-15

Dwa główne odbiorniki prądu w samochodzie to oczywiście silnik oraz… ogrzewanie. W Renault Zoe zastosowano pompę ciepła. Odbiera ona ciepło z różnych części samochodu i przekazuje do wnętrza. O zrobieniu ukropu nie ma jednak mowy. Maksymalna temperatura to 26 stopni a samochód nagrzewa się dość wolno. Co więcej, jeśli włączymy odpowiedni ekran informacyjny, to nieustanny pobór prądu przez ogrzewanie będzie nas irytować – jest obrazowany na żółto. Ogrzewanie powoduje oczywiście spadek zasięgu auta i z obiecanych 200 kilometrów w czasie ostrej zimy zrobi nam się 80-100. To nadal sporo, niemniej jednak warto mieć świadomość tego zjawiska. Producent ułatwia utrzymanie wyższej temperatury poprzez odpowiednie automatyczne zarządzanie obiegiem powietrza.

renault-zoe-16

Auto posiada też klimatyzację. Przy niskich, październikowych temperaturach nie mieliśmy okazji sprawdzić jej skuteczności. Jesteśmy bardzo ciekawi jak auto z tym systemem radzi sobie w klimacie śródziemnomorskim. Zapewne zasięg również spada, jeśli chcemy się mocno schłodzić (aktualizacja 2014.06: Renault Zoe zasięg latem). Ale po tych wszystkich ograniczeniach trzeba przyznać, że Zoe jeździ i prowadzi się świetnie. Przede wszystkim niesamowita cisza we wnętrzu. Słychać tylko opory powietrza i to przy wyższych prędkościach. Z uwagi na warunki miejskie nie udało nam się pojechać szybciej niż 90 kilometrów na godzinę i dopiero przy takiej prędkości pojawiał się szum. A trzeba przyznać, że nam nie chciało się wysiadać z tego auta.

renault-zoe-07

No dobrze, ale jak to jest z tym Zoe naprawdę? Pierwszy kontakt mamy jak z normalnym samochodem. Naciskamy przycisk otwierania drzwi, otwierają się lusterka i wchodzimy do środka. Pozycja za kierownicą wygodna, fotel bardzo przyjemny, obszerny. Jest miękki i obszerny. Przekręcamy kluczyk? Nie, jest po prostu przycisk start. Naciskamy i… nie dzieje się nic. Tylko na wyświetlaczu, który ożywa, pojawia się duży napis READY. Do dyspozycji mamy pedał hamulca i pedał gazu. Zupełnie jak w aucie z automatyczną skrzynią biegów. Różnica polega na tym, że tu… nie ma skrzyni biegów. Pedał gazu to rodzaj potencjometru, który reguluje dopływ prądu do silnika. Nie ma biegów, więc nie ma ich zmieniania. Auto rusza jak wystrzelone z procy. Chyba, że włączymy tryb ECO, wtedy zamieni się w stateczną limuzynę.

renault-zoe-06

W środku jest cicho i przyjemnie. Trochę głośniej robi się w czasie mocniejszego hamowania. Wtedy do akcji wkracza silnik elektryczny, który przejmuje nieco rolę hamulców i odzyskuje energię. Samochód robi to dość skutecznie i udało nam się odzyskiwać około 20% zużytej energii. Silnika elektrycznego prawie nie słychać, nie ma żadnych odgłosów poza tymi, dochodzącymi z kół – są mocno stłumione, ale nie jest to wyciszenie 100%. Może i dobrze, bo ta cisza i płynność elektryczna mocno rozleniwia a momentami usypia. Z przodu jest wygodnie, mamy do dyspozycji kilka miejsc na drobiazgi. Dotykowe radio posiada mnóstwo funkcji, jest też połączenie bluetooth z telefonem. Jedzie się więc bardzo przyjemnie. I ta cecha Zoe podobała nam się najbardziej – nie chce się wysiadać. A wysiąść czasem trzeba.

renault-zoe-03

Choćby po to, żeby naładować akumulatory. Na razie są dwie opcje – kablem z domowego gniazdka, co potrwa około 9 godzin, albo w specjalnej stacji ładowania. Być może niektórzy z Was widzieli specjalne niebieskie słupki. Chwilowo dostępne są za darmo, bo aut elektrycznych nie ma tak dużo. Wtedy ładowanie potrwa albo 1h (stacja 22kW), a jeśli znajdziemy specjalny słupek nowej genreracji nawet pół godziny (44 kW). Jednak przeznaczeniem Zoe nie jest jazda na długich dystansach ani jazda non-stop. To samochód miejski, który ma pełnić rolę auta na dojazdy do pracy albo drugiego auta w rodzinie. I w tej roli spełni się znakomicie, pod warunkiem, że go kupicie – a cena nie będzie na razie niska. Zasięg (od 100 do 200 kilometrów) pozwala wierzyć, że auto sprawdzi się w dużych miastach.

renault-zoe-10

A jeśli chodzi o cenę? No cóż, tej jeszcze nie znamy, ale trzeba się będzie liczyć z wydatkiem co najmniej 70-80 tysięcy złotych. Do tego dojdzie koszt wynajmu akumulatora, około 300 złotych miesięcznie. Czy to dużo? To chyba zależy od tego jak wiele ktoś jeździ. Przy aktualnych cenach paliwa taki samochód może się dla części osób opłacać. Producent obiecuje też, że powalczy o ułatwienia we wjeździe co centrum miasta, specjalne miejsca parkingowe a być może zniżkę przy zakupie w salonie. Tak jest na przykład we Francji. W Polsce model dopłat jest raczej mało realny (ach te problemy budżetu!) ale zachęty w miastach mogłyby skłonić niektóre osoby do zakupu. Tak czy inaczej Zoe ma być pierwszym autem, które znajdzie praktyczne zastosowanie w ruchu miejskim i w tej roli wydaje się być znakomite.

renault-zoe-00

Z ciekawostek stylistycznych – o niebieskich wstawkach już pisaliśmy. Warto też wspomnieć o nietypowej klamce w tylnych drzwiach. Najlepiej zobaczycie to na zdjęciu i na naszym filmie, klamka jest mała, trójkątna i wymaga pewnego przyzwyczajenia. Ten zabieg stylistyczny poprawia wygląd auta. Dla tych co robią zakupu przydatny będzie duży bagażnik – około 300 litrów. A dla miłośników pięknego wnętrza na pewno przyjemnym akcentem będą różnokolorowe plastiki (dostępna jest tonacja jasna, taka jak w naszym testowym aucie oraz tonacja ciemna) i pięknie wykonane przednie fotele. Na tylnej kanapie jest dość wygodnie, brakowało nam jednak nieco miejsca pod przednimi fotelami. Dla stóp nieco ciasno. Podsumowując, samochód jest godzien uwagi i trzymamy kciuki za jego wprowadzenie. Renault wzięło na siebie trudną i kosztowną rolę edukacji rynku, ale Zoe wydaje się być krokiem we właściwym kierunku.

[youtube AY3p46WM5T4]

Test Renault ZOE – film

Podsumowanie:

Plusy:
+ jazda prawie za darmo
+ ciche i wygodne wnętrze
+ spory bagażnik
+ mnogość funkcji systemów pokładowych
+ tryb ECO, zwiększający zasięg auta

Minusy:
– cena zakupu
– specyficzny system ogrzewania
– długi czas ładowania z domowego gniazdka

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
12 Wątki komentarzy
8 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
8 Autorzy komentarzy
BlackfishPawełPablodinnelemenTH Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Vifo
Gość
Vifo

Z domowego gniazdka? To musi się do windy zmieścić, bo mieszkam na VI piętrze! Fajny taki uniwersalny samochodzik ;-)

Vifo
Gość
Vifo

Tak się teraz rozglądałem po mieszkaniu, myśląc gdzie toto Z… podłączyć do domowego gniazdka? Myślałem, z laptopa. Ale czy ma jUnijną ładowarkę na usb? I nagle, eureka! Obok lodówki, na zmianę z odkurzaczem :-) Ten jest czerwony i też ma niebieskie światełko. Nikt z domowników nie zauważy różnicy :-)
Chyba się przestanę czepiać „Wielkiego Księgowego CG” ;-)

Michał
Gość
Michał

Cały model ekonomiczny tego samochodu jest gówno warty. Po pierwsze- czas. Minimum pół godziny ładowania ?? Charakterystyka nie jest liniowa, po jakim czasie osiąga powiedzmy 80 % pojemności ? Po drugie – jeśli parkuje pod chmurką lub w hali garażowej, gdzieś nie mam dostępu do gniazdka, mogę zapomnieć o ładowaniu w nocy. Po trzecie – koszty eksploatacji. 1 kwh to jakieś 60 gr. Skoro 44 kw ładuję to cudo w godzinę, to uwzględniając 90 % sprawność, liczmy 50 kwh „do pełna” czyli 30 zł.  Pomnóżmy przez 25 dni w miesiącu  i ładowanie co drugi dzień, to daje…320 zł. Plus 300… Czytaj więcej »

elemenTH
Gość
elemenTH

Sprawdź sobie ile kosztowały pierwsze samochody a później podnoś lamęt, na razie są to eksperymentalne samochody można powiedzieć, pierwsze próby a im dalej tym będzie lepiej. Żeby się nauczyć biegać trzeba najpierw zacząć chodzić.

elemenTH
Gość
elemenTH

A no i mając np. 2 taryfowy licznik ładujesz w nocy za 30gr a nie 60…

krawczyk
Gość
krawczyk

44kW ładuje w 1/2h.

Michał
Gość
Michał

Ok, teraz z kalkulatorem w ręku 15 zł jedno ładowanie od zera do pełna. Liczmy że to 200 zł miesięcznie czyli 35 litrów paliwa. Do tego koszt wynajmu baterii 300 zł – razem 500 PLN Miesięcznie. Ze względu na ogrzewanie konieczne w naszym klimacie przez większa cześć roku, rachunek uważam za zaniżony. Clio mojej żony pali 7,5l /100 po mieście czyli za tę kwotę kupię paliwo na 1200 km. W najlepszym razie wychodzimy na zero. Niech mi tylko ktoś wytłumaczy, dlaczego samochód o wiele prostszy w konstrukcji – silnik elektryczny, brak skrzyni biegów etc- kosztuje 2x tyle co tej samej… Czytaj więcej »

dinn
Gość
dinn

Policzmy wiec: Ladowanie to 15 PLN – wystarcza na srednio 80-100 km. Usrednijmy, ze koszt przejechania 100 km to okolo 18 pln. Miesiecznie robie okolo 3000-3500 km. Koszt przejechania tego dystansu Zoe to 630 PLN + 300 PLN za baterie = 930 PLN. Przejechanie tego dystansu porownywalnym Clio 1.5 dCi to, przy zalozeniu 5 litrow / 100 km (spokojnie da rade nawet w miescie, mialem Clio 1.5 dCi jako auto zastepcze, a wczesniej jezdzilem prywatnie Sceniciem 1.5 dCi 106), okolo [5 x 5,5 PLN = 27,5 PLN / 100 km] x 35 = 962,5 PLN. Warto dodac, ze takim Clio… Czytaj więcej »

Michał
Gość
Michał

Ok, teraz z kalkulatorem w ręku 15 zł jedno ładowanie od zera do pełna. Liczmy że to 200 zł miesięcznie czyli 35 litrów paliwa. Do tego koszt wynajmu baterii 300 zł – razem 500 PLN Miesięcznie. Ze względu na ogrzewanie konieczne w naszym klimacie przez większa cześć roku, rachunek uważam za zaniżony. Clio mojej żony pali 7,5l /100 po mieście czyli za tę kwotę kupię paliwo na 1200 km. W najlepszym razie wychodzimy na zero. Niech mi tylko ktoś wytłumaczy, dlaczego samochód o wiele prostszy w konstrukcji – silnik elektryczny, brak skrzyni biegów etc- kosztuje 2x tyle co tej samej… Czytaj więcej »

dinn
Gość
dinn

Michal – Clio zony to 1.6 benzyna? Wersja 1.5 dCi 88 spokojnie spali ponizej 5 l/100 km. Policz sobie ile km realnie zrobisz za 500 pln w Clio dCi oraz Zoe. Elektryczne wynalazki sa dobre, o ile w twoim miejscu pracy mozesz sobie naladowac za darmo baterie.

elemenTH
Gość
elemenTH

„Tak czy inaczej Zoe ma być pierwszym autem, które znajdzie praktyczne zastosowanie w ruchu miejskim i w tej roli wydaje się być znakomite.”

Pierwszym na pewno nie, przecież jest już leaf od jakiegoś czasu dostępny.

dinn
Gość
dinn

Koszt wynajmu baterii zabija sens ekonomiczny tego pojazdu. Do tego zbyt wysoka cena w PL (brak doplat rzadowych). W UK Zoe kosztuje okolo 14k funtow, a mozna juz dostac tansze „ex display”. Poki co furore robia hybrydy: insight/civic oraz prius/ct.

krawczyk
Gość
krawczyk

Przy codziennym ładowaniu wynajem aku ma sens bo po roku jest do wyrzucenia. Poczytaj forum na samochodyelektryczne.org .
Koszt ładowania Zoe powinien wyjść 12 zł.
Nie wiem ile wydajesz co miesiąc na benzynę. Ja ponad tysiaka. Dziennie mam 40-50 km po mieście. Dla mnie Zoe ma sens. Aku nie jest problemem. Problemem jest wysoka cena zakupu. Gdyby kosztował 50k …

dinn
Gość
dinn

Pojechales :-) Po roku akumulator do wyrzucenia? Codziennie widze conajmniej 50-100 hybryd, niektorych ponad 10 letnich i nie sadze aby baterie tam byly juz wyczerpane. Moj sasiad jezdzi starym Civikiem z 2005 roku i ma caly czas oryginalne baterie. Kolejny sasiad ma Civica w nowszej budzie z 2008 roku i tez baterie jeszcze jakos daja rade. Na benzyne nie wydaje nic. Jezdze na ON i w ciagu miesiaca potrzebuje 3-4 pelne baki (chyba ze jade gdzies w trase, wtedy wiecej). Moim zdaniem koszty eksploatacji Diesla ciagle sa nieco nizsze niz elektryka, czy hybrydy. Pojazdy elektryczne to fajna ciekawostka, ale praktycznie… Czytaj więcej »

Pablo
Gość
Pablo

Narzekania co poniektórych na samochody elektryczne (vide: Michał) jako żywo przypominają dyskusję z początku wieku.
Furman liczył, ile worków owsa będzie potrzebował jego koń, wychodziło mu że mniej za nie zapłaci jak za benzynę. Dodatkowo – nawet za 20 koni zapłaci mniej niż za 1 auto. 
Wniosek – takie coś jak auto się nie przyjmie. 

:-)

dinn
Gość
dinn

Wole byc furmanem, niz aby koncern motoryzacyjny robil sobie eksperyment na moj koszt.

Michał
Gość
Michał

@dinn
Jeśli tyle jeździsz, to ten samochód nie jest dla ciebie.
Bo twój średni dzienny przebieg jest na granicy zasięgu samochodu.

Dopóki nie nastąpi przełom technologiczny i nie będziemy magazynować przynajmniej dwa razy więcej energii z kilograma masy baterii, to pojazd eklektyczny będzie czymś zupełnie niszowym.

Współczesne hybrydy, gdzie bateria waży 150 kg a zasięg na silniku elektrycznym to 4 km, są pojazdami eksperymentalnymi.

Paweł
Gość
Paweł

Widziałem na żywo we Włoszech i muszę przyznać że bardzo mi sie spodobał. Wady typowe dla aut elektrycznych. Poza tym myślę że to najfajniejsze elektryczne auto. Jeślibym był w takim położeniu że nie musiałbym patrzeć na ceny, kupiłbym w celu dojazdów na uczelnię i do tego coś z wielkim benzynowym motorem dla fanu i dalszych podróży. 

dinn
Gość
dinn

Widuje Zoe czesto i na zywo nie robi az takiego szalu. Zwlaszcza srodek jest raczej kiepsko zrobiony.

Blackfish
Gość
Blackfish

Analiza kosztów ładowania i wynajmu akumulatorów :) daje jakieś 40zł/km. To tyle co auto benzynowe zużywające 7 l/km. To nie jest za darmo. Model biznesowy polegający na wynajmie akumulatorów jest chory. Używane auto sprzedajesz razem z umową na miesięczne czynsze na aku. Jak to sprzedać?
Zestaw do ładowania z gniazda 230V kosztuje jedyne…3000zł :)