Słońce, spokojne jezioro, lekki wiatr i wakacyjna atmosfera potrafią uśpić czujność. Tymczasem na Mazurach pogoda może zmienić się w ciągu kilkunastu minut, a źle dobrana kamizelka, zbyt późna reakcja na ostrzeżenie lub próba ratowania kogoś bez zabezpieczenia mogą zakończyć się tragedią. O najważniejszych zasadach bezpieczeństwa nad wodą opowiada Władysław Potocki, który wspólnie z Jankiem Potockim, ratownikiem WOPR, przygotował praktyczny poradnik dla żeglarzy i osób spędzających wakacje nad jeziorami.
— Wakacje kojarzą się z odpoczynkiem. Pan zaczyna jednak od telefonów alarmowych, kamizelek i możliwych zagrożeń. Nie za poważnie?
— Właśnie podczas wakacji najłatwiej pomyśleć: jest piękna pogoda, dobrze pływam, znam to jezioro, nic złego się nie wydarzy. Tyle, że woda nie interesuje się naszym doświadczeniem ani dobrym samopoczuciem. Pogoda może zmienić się błyskawicznie, ktoś może poślizgnąć się na pokładzie, dostać skurczu albo wpaść do zimnej wody. Bezpieczeństwo zaczyna się więc nie w chwili wypadku, lecz jeszcze przed wypłynięciem.
— Co należy zrobić przed odejściem od kei?
— Przede wszystkim rozdzielić kamizelki. Każdy członek załogi powinien wiedzieć, która kamizelka jest jego, gdzie się znajduje i jak ją prawidłowo założyć. Trzeba wyregulować paski, sprawdzić zapięcia oraz gwizdek. Kamizelka, która leży gdzieś głęboko w bakiście, nie uratuje człowieka, gdy wszystko wydarzy się w ciągu kilku sekund.
Warto również zobaczyć, jak działa właściwie dobrana kamizelka i dlaczego jej konstrukcja ma znaczenie. Pomocne materiały można znaleźć między innymi na stronie Lifejacket.pl oraz w tym krótkim materiale pokazującym znaczenie kamizelki ratunkowej.
— Doświadczeni pływacy często twierdzą, że kamizelki nie potrzebują.
— To bardzo niebezpieczne przekonanie. Umiejętność pływania oczywiście pomaga, ale nie zabezpiecza przed szokiem termicznym, utratą przytomności, urazem głowy czy nagłym skurczem mięśni. Po niespodziewanym wpadnięciu do chłodnej wody organizm może zareagować gwałtownym zaczerpnięciem powietrza, paniką i utratą kontroli nad oddechem.
Dlatego nie powinno się rozpoczynać kąpieli od efektownego skoku z łodzi do zimnej wody. Bezpieczniej zanurzać się stopniowo i dać organizmowi czas na przyzwyczajenie się do temperatury.
— A jeżeli ktoś mimo wszystko niespodziewanie znajdzie się za burtą?
— Powinien natychmiast i głośno wołać o pomoc. Nie ma sensu udawać bohatera i liczyć, że samemu uda się rozwiązać problem. Krzyk może usłyszeć załoga, ktoś na sąsiedniej łodzi albo osoba znajdująca się na brzegu.
Ratujący również musi być zabezpieczony. Osoba tonąca działa instynktownie, potrafi chwycić ratownika i wciągnąć go pod wodę. Próba pomocy bez kamizelki może więc doprowadzić do tego, że zamiast jednej osoby zagrożone będą dwie.
— Jakie numery powinna znać załoga wypływająca na Mazury?
— Numer Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego to 601 100 100. Można również korzystać z numeru alarmowego nad wodą 984, działającego na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich i jeziorze Jeziorak. Numery najlepiej zapisać w telefonach wszystkich członków załogi, a telefon przechowywać w wodoszczelnym etui.
Przed wyjazdem warto przeczytać również oficjalne zalecenia MOPR dotyczące bezpieczeństwa nad wodą.
— Na Mazurach można zobaczyć charakterystyczne maszty z żółtymi światłami. Wielu turystów nadal nie wie, co oznaczają.
— To system ostrzegający przed niebezpiecznymi zjawiskami pogodowymi. Na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich działa 17 takich masztów. Nie są dekoracją ani sygnałem przeznaczonym wyłącznie dla zawodowych żeglarzy. Każdy użytkownik jeziora powinien umieć odczytać ich komunikaty.
40 błysków na minutę oznacza „UWAGA”. Możliwe są burze albo silny wiatr. Nie musi to znaczyć, że szkwał uderzy w tej samej chwili, ale jest to moment na sprawdzenie sytuacji, przygotowanie załogi i rozważenie zejścia do portu.
90 błysków na minutę oznacza „ALARM”. Zagrożenie burzą lub bardzo silnym wiatrem jest bezpośrednie. Wtedy nie zastanawiamy się, czy zdążymy jeszcze popływać przez pół godziny. Trzeba natychmiast szukać bezpiecznego miejsca.
Aktualne zasady działania systemu można znaleźć w informacji Wód Polskich o systemie ostrzegawczym na Wielkich Jeziorach Mazurskich. Przystępny opis zamieszczono także w materiale „Jak działa system ostrzegania na Wielkich Jeziorach Mazurskich?”.
— Widzimy 90 błysków. Co konkretnie robi załoga?
— Najpierw wszyscy prawidłowo zakładają i zapinają kamizelki. Następnie należy zrzucić żagle, zabezpieczyć luźne przedmioty i przygotować jacht do działania w silnym wietrze. Jeżeli jednostka ma silnik i można go bezpiecznie użyć, uruchamiamy go i kierujemy się do najbliższego bezpiecznego portu albo osłoniętego miejsca przy brzegu.
Trzeba zamknąć okna i luki, przez które do wnętrza mogłaby dostać się woda. Sprzęt ratunkowy powinien być pod ręką, a nie pod materacem, torbami i zapasami jedzenia.
Najgorszym rozwiązaniem jest chaos: jedna osoba zakłada kamizelkę, druga szuka telefonu, ktoś próbuje zwijać rzeczy z pokładu, a nikt nie wie, kto prowadzi jacht. Dlatego role warto ustalić wcześniej. Sternik dowodzi, a pozostali wykonują konkretne polecenia.
— Część osób, widząc nadchodzący szkwał, chowa dzieci albo mniej doświadczonych członków załogi pod pokładem.
— Podczas gwałtownego wiatru i ryzyka wywrócenia jachtu kabina może stać się pułapką. Osoby znajdujące się w środku mogą mieć problem z wydostaniem się po przewróceniu jednostki. Dlatego w czasie manewrów związanych z silnym wiatrem załoga powinna pozostawać w kamizelkach, w miejscach wskazanych przez sternika i być gotowa do natychmiastowej reakcji.
Trzeba jednak rozróżnić zagrożenie wywróceniem jachtu od sytuacji, w której burza z piorunami już nas dopadła i nie ma możliwości dotarcia na ląd. Na łodzi wyposażonej w całkowicie zamkniętą kabinę bezpieczniej jest wtedy przebywać wewnątrz, możliwie daleko od masztu, metalowych elementów i instalacji elektrycznej. Na jednostce bez zamkniętej kabiny należy pozostać możliwie nisko, w środkowej części łodzi.
— Kiedy trzeba zacząć uciekać przed burzą?
— Zdecydowanie wcześniej, niż większości ludzi się wydaje. Jeżeli słyszymy grzmot, burza znajduje się już wystarczająco blisko, żeby stanowić zagrożenie. Nie warto czekać na pierwszy piorun uderzający obok jachtu ani na gwałtowny podmuch.
Można stosować zasadę 30/30. Jeżeli od błysku do grzmotu mija 30 sekund lub mniej, trzeba natychmiast szukać bezpiecznego schronienia. Po ostatnim grzmocie należy odczekać przynajmniej 30 minut przed powrotem na wodę.
— A jeżeli burza z piorunami zastanie załogę na jeziorze?
— Priorytetem jest jak najszybsze dotarcie na ląd i znalezienie zamkniętego budynku albo samochodu z twardym dachem. Samo przycumowanie pod wysokim drzewem nie daje bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie — należy unikać wysokich drzew, słupów i innych obiektów, w które może uderzyć piorun.
Jeżeli zejście z wody jest już niemożliwe, nie dotykamy masztu, want, metalowych okuć ani urządzeń podłączonych do instalacji elektrycznej. Telefon komórkowy można wykorzystać do wezwania pomocy. Samo wyłączenie elektroniki nie tworzy jednak ochrony przed piorunem.
— Co powinny zrobić osoby kąpiące się albo pływające kajakiem?
— Natychmiast wyjść z wody. Nie czekamy, aż burza znajdzie się dokładnie nad nami. Po wyjściu trzeba oddalić się od brzegu i poszukać bezpiecznego, zamkniętego schronienia. Nie chronimy się pod samotnym drzewem i nie stoimy w pobliżu wysokich konstrukcji.
— Jaki błąd podczas wakacji nad wodą widzi pan najczęściej?
— Odkładanie decyzji. Ludzie widzą ciemną chmurę, ale mówią: jeszcze jeden hals. Słyszą grzmot, ale sądzą, że burza przejdzie bokiem. Widzą maszt błyskający 40 razy na minutę, ale czekają na 90 błysków. A gdy pojawia się prawdziwe zagrożenie, na spokojne przygotowania jest już za późno.
Drugim problemem jest traktowanie kamizelki jako oznaki braku umiejętności. Tymczasem kamizelka nie świadczy o tym, że ktoś źle pływa. Świadczy o tym, że rozumie ryzyko.
— Jedna najważniejsza rada Władysława Potockiego przed wakacyjnym wyjazdem?
— Nie zakładajmy, że wypadki dotyczą wyłącznie innych. Sprawdźmy prognozę, przygotujmy kamizelki, zapiszmy numery ratunkowe, omówmy zasady z załogą i reagujmy na pierwsze ostrzeżenie, a nie na ostatnią chwilę. Nad wodą odwaga nie polega na ignorowaniu zagrożenia. Polega na podjęciu odpowiedzialnej decyzji odpowiednio wcześnie.
Dziękuje za rozmowę
Zobacz także nasze testy:
- Test: nowa Dacia Spring 100 KM po dłuższym teście. Miejska rakieta ma bolesne wady ale mnóstwo zalet
- Test: Niechcący zabraliśmy chińskiego SUVa Leapmotor C10 w błoto i było źle. Dacia jest tu znacznie lepsza






