Henri-Jacques Citroën, wnuk założyciela marki Citroën, był gościem konferencji zorganizowanego w Maison de France w Monako. Wydarzenie przygotowała Sophie Arnaud Deromedi, przewodnicząca Conseillers du Commerce extérieur de la France Monaco. Spotkanie przyciągnęło liczną publiczność, bo nazwisko Citroën budzi ogromne emocje, a historia André Citroëna pozostaje jedną z najciekawszych opowieści w dziejach francuskiego przemysłu i motoryzacji.
Podczas wystąpienia Henri-Jacques Citroën przypomniał, dlaczego od kilku lat zabiega o uhonorowanie swojego dziadka miejscem w paryskim Panteonie. Byłby to gest symboliczny i historyczny zarazem, bo André Citroën mógłby zostać pierwszym przemysłowcem wyróżnionym w ten sposób przez Francję.
Ostateczna decyzja należy do prezydenta Emmanuela Macrona, a sam Henri-Jacques nie ukrywa, że traktuje tę sprawę jako jeden ze swoich najważniejszych celów.
Wnuk założyciela marki wrócił też do początków przemysłowej drogi André Citroëna. Na początku I wojny światowej, wysłany na front, miał zauważyć, że Niemcy dysponują większą liczbą pocisków artyleryjskich niż Francuzi. To właśnie wtedy narodził się pomysł uruchomienia wielkiej produkcji amunicji. W lutym 1915 roku André Citroën kupił tereny przy quai de Javel, które później stały się miejscem historycznym dla całej marki. Do pracy zatrudnił około 3500 osób, głównie kobiet, ponieważ mężczyźni walczyli na froncie. Co ważne, już wtedy rozwijał bardzo nowoczesne jak na swoje czasy rozwiązania społeczne: żłobki, opiekę medyczną i różnego rodzaju premie dla pracowników. Po wojnie Citroën skierował swoją energię ku motoryzacji, inspirując się amerykańskim modelem produkcji. Pierwsze samochody opuściły zakłady w Javel w czerwcu 1919 roku.
Henri-Jacques Citroën mówił również o nowatorskich projektach swojego dziadka, takich jak słynne wyprawy samochodowe, które przeszły do historii, czy stworzenie autochenille – półgąsienicowego pojazdu wykorzystywanego podczas tych ekspedycji. Wspomniał też o kolejnych etapach rozwoju marki: samochodzie całostalowym z 1924 roku oraz Traction Avant, której powstanie było możliwe dzięki patentowi kupionemu przez André Citroëna od amerykańskiego przemysłowca.
Nie zabrakło również bardziej osobistych i barwnych wątków. André Citroën miał utrzymywać relacje z takimi postaciami jak Charlie Chaplin czy Joséphine Baker. To pokazuje, że był nie tylko przemysłowcem i wizjonerem, ale także człowiekiem świetnie odnajdującym się w świecie kultury, nowych idei i wielkich osobowości swoich czasów.
Henri-Jacques Citroën podkreślał także wyjątkowy talent dziadka do marketingu i reklamy. Przypomniał słynny napis Citroën na Wieży Eiffla, który przez lata był jednym z najbardziej spektakularnych znaków reklamowych w Europie. Wspomniał również o projektach związanych z oznakowaniem francuskich dróg i innych działaniach promocyjnych, które pomagały budować rozpoznawalność marki. To właśnie dzięki takiej odwadze André Citroën nie był tylko producentem samochodów, ale twórcą nowoczesnego przemysłowego mitu.
Samo spotkanie w Monako nie ograniczyło się jednak wyłącznie do wspomnień o wielkim nazwisku. Sophie Arnaud Deromedi zaznaczyła, że Henri-Jacques Citroën nie jest jedynie spadkobiercą znanego nazwiska, lecz także człowiekiem o dużym doświadczeniu i zaangażowaniu. Przez około trzy dekady mieszkał w Wenezueli, gdzie doradzał dużym francuskim grupom. Dziś działa jako ekspert w dziedzinie wywiadu gospodarczego i zgodności, przewodniczy grupie eksperckiej „Intelligence Economique et Conformité”, kieruje komisją „Intelligence économique territoriale” na wniosek francuskiej DGA, a także pełni funkcję senior vice-prezesa w ADIT, czyli Agencji ds. Upowszechniania Informacji Technologicznej.
W końcowej części spotkania rozmowa zeszła także na współczesność: kwestie wsparcia gospodarczego, sytuację w światowej motoryzacji, a nawet temat samochodów elektrycznych.
Źródło: La Gazette de Monaco






