Ile razy można powtarzać tę samą mantrę? „Naszą misją jest rozwój przyszłości nowej motoryzacji w Polsce”. Trzy razy? Pięć? Sto? W materiałach Electromobility Poland wygląda na to, że im częściej, tym lepiej – jakby samo powtarzanie hasła miało w końcu wyczarować realną fabrykę, prawdziwe samochody i działający biznes. Niestety, rzeczywistość jest brutalna: od sloganu do przemysłu droga jest długa, a EMP od lat nawet nie wyszło z przedsionka.
Electromobility Poland mimo nierealnych planów żyje. I ma się, z punktu widzenia zatrudnionego tam stada menadżerów, całkiem dobrze – jak każdy projekt, który istnieje głównie dzięki pieniądzom podatników.
Z prezentacji EMP wynika, że kiedyś w nieokreślonej przyszłości „powstanie 7 tysięcy nowych miejsc pracy, z czego 5 tysięcy na Śląsku”. Tylko że to bajka oderwana od realiów. W Polsce już pracuje ponad 200 tysięcy ludzi w przemyśle motoryzacyjnym, i to w firmach, które naprawdę coś produkują: samochody, silniki, komponenty, wiązki, elektronikę, podzespoły dla globalnych marek. Ten sektor generuje aż 8% polskiego PKB i jest jednym z filarów eksportu. I, co najważniejsze, nie opiera się na wizjach z folderów, lecz na taśmach, halach i realnej pracy setek fabryk. Na tym tle Electromobility Poland wygląda jak żart. Projekt, który od siedmiu lat nie dał światu niczego poza kolejnymi slajdami, prototypem na pokaz i marketingową papką. Nadal słyszymy, że EMP „inkubuje przedsięwzięcia łączące zaawansowaną technologię z realnym potencjałem rynkowym”. Tyle że na razie nie ma żadnych przedsięwzięć. Nie ma technologii. Nie ma rynku. Jest tylko narracja, że kiedyś, może, w przyszłości, jeśli wszystko pójdzie idealnie – to coś powstanie. Jest pompa ssąca pieniądze podatników. Upublicznienie kosztów, prywatyzacja zysków.
Wchodzisz na stronę EMP i czytasz „Przyszłość automotive to nie tylko samochody, ale cały ekosystem przepływu energii, danych i doświadczeń użytkownika”. Świetnie się to czyta, naprawdę. Szkoda tylko, że futurystyczne eseje jeszcze nigdy nie zbudowały fabryki, nie stworzyły marki i nie utrzymały jednego miejsca pracy. Prawdziwy przemysł motoryzacyjny zaczyna się od produkcji. Od fizycznego samochodu, który można kupić, serwisować i użytkować. A nie od pięknych zdań. Andre Citroën zbudował wielką fabrykę w Paryżu w trzy miesiące. Electromobility Poland działa 9 lat! Wyprodukowała zero samochodów. Za to sporo prezentacji w Power Poincie. Brawo Wy.
A jak wyglądają kadry? Kiedy ktoś pyta o Electromobility Poland, odzywa się rzecznik prasowy, Piotr Michniuk. W jednym ze swoich wpisów pisze, że w projekcie uczestniczą ludzie z „prawdziwej” motoryzacji. Jako przykład podaje takich ludzi jak Wojciech Mieczkowski (zwolniony ze Stellantis Polska, wcześniej Opel) czy Wojciech Szyszko (KIA). Rzecznik nie dodaje już przezornie, że obaj panowie nie mieli nic wspólnego z produkcją, zajmowali się zarządzaniem sprzedażą. O ile dokonań pana Szyszko nie znamy, to Wojciech Mieczkowski nie zapisał się w historii Stellantis jakoś wybitnie pozytywnie. Za coś go w końcu zwolniono, bo gdyby był takim świetnym menadżerem to raczej by awansował albo przynajmniej został, prawda? Zresztą EMP nie ma co sprzedawać, więc owi ludzie z motoryzacji są tam zupełnie zbędni.
Pomysł, by Electromobility Poland przyciągnęła jakieś firmy z Chin jest dublowaniem roli Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH). Jestem skłonny uwierzyć bardziej ludziom PAIH, że są w stanie coś takiego zrobić, bo mają na koncie realne sukcesy, niż uzasadniającym swoje przeżycie „menadżerom” EMP.
Dlatego powiedzmy to wprost: zamknijcie do cholery to Electromobility Poland. Przestańcie udawać, że ta firma ma cokolwiek wspólnego z budową polskiej motoryzacji przyszłości. W naszym kraju już istnieje potężny sektor automotive – twardy, realny, złożony z tysięcy przedsiębiorstw i setek tysięcy ludzi. To tam dzieje się prawdziwa praca, a nie na poligonach marketingowych EMP.
Bo motoryzacja to nie wizje. To produkcja. A tej w Electromobility Poland nie było i nadal nie ma. Za to moje podatki idą tam w ogromnych ilościach. Dość tego.
Pozostaje tylko przypomnieć a właściwie sparafrazować cytat z pewnego kultowego filmu:
– Powiedz mi, po co jest ta spółka Electromobilty Poland ?
– Właśnie, po co?
– Otóż to. Nikt nie wie po co i nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi Electromobilty Poland? Ona odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa To jest Electromobilty Poland na skalę naszych możliwości. Ty wiesz co my robimy tą spółką? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to jest nasze, przez nas wykonane, i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest spółka społeczna, w oparciu o sześć instytucji, która sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu. I co się wtedy zrobi?
– Protokół zniszczenia.
– Zapamiętaj: Prawdziwe pieniądze zarabia się na drogich, słomianych inwestycjach.










