Zanim André powołał własną markę – co działo się wcześniej?

0 174

W tym roku dość szeroko piszemy o stuleciu marki Citroën. Przypominamy historię różnych modeli, relacjonujemy imprezy organizowane z okazji rocznicy, publikujemy mniej, lub bardziej znane ciekawostki z historii Citroëna. Ale czy wiecie, jak wyglądał świat przedcitroënowy? Przecież coś musiało być wcześniej, zanim André powołał własną markę.

Do Wielkiego Wybuchu cofać się nie będziemy, ale André przecież nie był nowicjuszem, który nagle stworzył wielką firmę motoryzacyjną nie mając wcześniej żadnych doświadczeń. Zanim André powołał własną markę miał już na swoim koncie nie tylko patenty przemysłowe, ale i spore doświadczenie w produkcji.

André Citroën nazywany był genialnym młodzieńcem. Jeszcze zanim ukończył studia techniczne na École Polytechnique w Paryżu, miał już w kieszeni patent na nowy system zębaty, który był jego pierwszym produktem przemysłowym. Citroën uważał, że przemysł jest przyszłością (i w tamtych czasach faktycznie był), a produkcja na dużą skalę była narzędziem demokratyzacji innowacji. André zwykł był powtarzać, że „w mechanizmie postępu liczy się nie tyle wynalazek, co jego rozpowszechnienie”.

Po uruchomieniu produkcji przekładni zębatych André zaangażował się w projekt szybkiego cięcia stali. To było ważne – w tym czasie istniały ogromne potrzeby w zakresie dostarczania ciętej stali, przede wszystkim dla budownictwa i przemysłu stoczniowego. W dodatku Citroën rozumiał, że przyszłością przemysłu jest jego skala – czas było zakończyć działanie manufaktur i rozpocząć produkcję na wysoką skalę.

Zanim André powołał własną markę związał się z firmą samochodową braci Mors. Produkowali oni samochody luksusowe i wyczynowe, a były to w tamtym czasie główne kierunki produkcji motoryzacyjnej. Produkcji wciąż niemalże garażowej. Firma Mors miała ogromne długi w bankach, ale gdy dołączył do niej André, dzięki swojemu bratu Hughesowi Citroënowi, zdołał znaleźć finansistę, bardzo bogatego jubilera pochodzenia ormiańskiego, którego głównym zajęciem była jazda z absurdalnymi prędkościami jego Morsami! Trudno było szukać lepszego wsparcia finansowego!

André Citroën dołączył do firmy braci Mors w roku 1908. Rok wcześniej firma wyprodukowała 120 aut. W roku 1908 było ich już 280. Zmiany zasugerowane przez André Citroëna spowodowały, że zamiast kilku-kilkunastu samochodów miesięcznie produkowano kilka aut dziennie! W roku 1910 produkcja Morsa osiągnęła poziom 646 samochodów! Sukces był natychmiastowy: szybsza produkcja obniżyła koszty każdego samochodu, a bardzo drogie Morsy, rozsławione w międzyczasie dzięki zwycięstwu w wyścigu Paryż-Madryt, sprzedawały się coraz lepiej. Jednocześnie dla swoich klientów André szukał rozwiązań, które eliminowałyby ryzyko i sukcesywnie wycofywał samochody tej marki z jakichkolwiek zmagań sportowych.

Mimo wszystko Morsy nigdy nie stały się samochodami masowymi. Może historia potoczyłaby się inaczej, ale w 1914 roku wybuchła I wojna światowa. Nie dało się więc wówczas spopularyzować rozwiązania zastosowanego w Morsach bazującego na wynalazku Charlesa Y. Knighta, Amerykanina, który wymyślił silnik ślizgowy. Rozwiązanie było ciche i pracowało płynnie, a do tego zapewniało większy moment obrotowy przy niskich prędkościach. Niestety wybuchła wspomniana wojna i zanim André powołał własną markę zajął się produkcją amunicji.

Ale już rok po zakończeniu zmagań wojennych, w 1919, powstała marka Citroën i rozpoczęła produkcję samochodów. Produkcję opartą na wzorach amerykańskich, konkretnie na doświadczeniach Forda, który dostrzegł zalety płynące z produkcji taśmowej. Citroën wypuścił na rynek model Type A 10 HP, pierwsze auto, na które mogło pozwolić sobie naprawdę wielu klientów. Wraz z tym samochodem i ze spopularyzowaniem przez André Citroëna masowej produkcji aut nastała dla europejskiego przemysłu motoryzacyjnego nowa era.

 

 

Krzysztof Gregorczyk; zdjęcia: Citroën

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o