Francja postanowiła zakończyć wieloletnią epopeję z wadliwymi poduszkami powietrznymi Takata w sposób zdecydowany i ostateczny. Po serii zgonów wywołanych wybuchami wadliwych poduszek oraz rosnącej presji społecznej tamtejszy rząd zapowiada, że od 2026 roku samochody wyposażone w te potencjalnie śmiertelne urządzenia nie będą już mogły legalnie poruszać się po francuskich drogach.
To posunięcie, zapowiedziane już latem przez ministra transportu, nabrało realnego kształtu po śmierci 37-letniej kobiety z Reims, która zginęła nie wskutek wypadku, ale eksplozji samej poduszki powietrznej w swoim Citroënie C3. Wydarzenie to wstrząsnęło opinią publiczną i stało się symbolem porażki dotychczasowych działań naprawczych. Afera Takata, choć znana od lat i uznawana za największą akcję przywoławczą w historii motoryzacji, wciąż nie została w pełni rozwiązana. Francja uznała, że dalsze zwlekanie byłoby nie tylko błędem politycznym, lecz przede wszystkim zagrożeniem dla życia kierowców.
Istotą problemu jest wadliwa konstrukcja generatora gazu, który odpowiada za wyzwolenie poduszki w momencie zderzenia. W poduszkach Takata wykorzystano mieszaninę na bazie azotanu amonu, podatną na degradację pod wpływem wilgoci oraz wysokiej temperatury. To połączenie, w teorii proste i tanie, okazało się katastrofalne w skutkach. Z czasem związek ten traci stabilność, a sama poduszka może eksplodować z nadmierną siłą, rozrywając swoją metalową obudowę i wyrzucając odłamki w kierunku pasażerów. Do takich eksplozji dochodziło na całym świecie, ale szczególnie często w rejonach o klimacie tropikalnym, gdzie wysoka wilgotność przyspiesza proces chemicznego starzenia. To tłumaczy, dlaczego aż tak wiele tragedii miało miejsce w francuskich terytoriach zamorskich, takich jak Gwadelupa, Martynika czy Reunion. Jednak wypadek w Reims udowodnił, że klimat nie jest jedynym czynnikiem ryzyka i że niebezpieczeństwo dotyczy również Europy kontynentalnej.
Po latach apeli kierowanych do kierowców, tysiącach wysłanych listów i powtarzanych kampaniach informacyjnych, rząd Francji uznał, że dobrowolne akcje przywoławcze nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Nowe przepisy zakładają, że od początku 2026 roku stacje kontroli technicznej będą zobowiązane do sprawdzania, czy dany pojazd objęty jest wezwaniem do pilnej naprawy, zwłaszcza oznaczonym statusem „stop drive”. Jeżeli właściciel nie wykona niezbędnej wymiany poduszki, samochód nie przejdzie obowiązkowego przeglądu technicznego, a tym samym straci dopuszczenie do ruchu.
To radykalna zmiana podejścia, ponieważ po raz pierwszy połączono obowiązkowy przegląd z wykonaniem kampanii serwisowych. Państwo wzięło na siebie rolę egzekutora, uznając, że bezpieczeństwo obywateli wymaga twardych narzędzi.
Skala problemu jest jednak znacznie większa niż to, co widać w statystykach oficjalnych. Ministerstwo Transportu poinformowało, że od wprowadzenia zaostrzonego nadzoru w lipcu 2025 roku naprawiono około 670 tysięcy pojazdów, a całkowita liczba aut obsłużonych przez sieci serwisowe producentów przekroczyła 1,2 miliona. Media francuskie szacują jednak, że nadal po drogach może poruszać się nawet 1,8 miliona samochodów wyposażonych w poduszki Takata, z czego około 1,3 miliona ma status najwyższego zagrożenia i powinno zostać natychmiast wycofane z ruchu. Różnice w danych wynikają z chaosu informacyjnego, braku centralnej bazy oraz faktu, że wielu właścicieli nigdy nie zgłosiło się do serwisu, mimo że ich pojazdy były wielokrotnie wzywane na naprawę. To właśnie ta grupa stanowi największe ryzyko.
Decyzje rządu zbiegają się w czasie z narastającą aktywnością organizacji konsumenckich, które coraz ostrzej domagają się rozliczeń od producentów. W ostatnich dniach stowarzyszenie Consommation Logement Cadre de Vie złożyło pozew zbiorowy przeciwko Stellantis, reprezentując właścicieli aut marek Citroën, DS oraz Opel. Zdaniem organizacji działania koncernu były spóźnione, źle skoordynowane i w wielu przypadkach utrudniały kierowcom normalne korzystanie z pojazdów. Oprócz odszkodowań materialnych pozywający domagają się również rekompensat za stres i poczucie zagrożenia wynikające z użytkowania samochodu, który w każdej chwili mógł stać się zagrożeniem dla życia. To już drugi pozew skierowany przeciwko Stellantis we Francji – wcześniejszy, w lipcu, złożyła organizacja UFC-Que Choisir.
Komentarz redakcji
Francuska ofensywa przeciwko wadliwym poduszkom Takata powinna stać się przełomem także w Polsce. Wprowadzenie jasnych regulacji uniemożliwiających dalszą eksploatację niebezpiecznych pojazdów, połączone z presją ze strony konsumentów, tworzy presję, której nie da się ignorować. Czas zakończyć jedną z najdłuższych i najpoważniejszych afer w historii motoryzacji.






