W koncernie Stellantis szykują się poważne cięcia. Luca Napolitano – dotychczasowy dyrektor marki Lancia – został odsunięty od kierowania marką, co może zwiastować koniec jednej z najstarszych i najbardziej zasłużonych nazw w historii motoryzacji.
Lancia, symbol włoskiego stylu, elegancji i sportowej duszy, miała wielką szansę na powrót. Jeszcze kilka lat temu Stellantis obiecywał „renesans marki”, zapowiadając nową Deltę, model Ypsilon nowej generacji i odświeżoną strategię premium w duchu „Made in Italy”. Jednak za pięknymi słowami nie poszły czyny.
Odsunięcie Napolitano – człowieka, który był twarzą odrodzenia Lancii, wierzył w jej potencjał i konsekwentnie budował nowy wizerunek – to cios w serce całego projektu. To właśnie on doprowadził do stworzenia nowego Ypsilona, pierwszego od dekady modelu z nową stylistyką i technologią Stellantisa.
Według analityków, decyzja o jego dymisji nie jest przypadkowa. Wewnętrzne źródła w Stellantis sugerują, że Antonio Filosa niekoniecznie podziela wiarę w rentowność marki.
W obliczu ostrych cięć i koncentracji na dużo mocniejszych graczach – takich jak Jeep, Peugeot czy Citroën – Lancia może stać się „ofiarą racjonalizacji portfela marek”. Po symbolicznym powrocie Lancia może zostać zredukowana do niszowej obecności we Włoszech, a w dalszej perspektywie – całkowicie wygaszona. – „Bez Napolitano nie ma kto bronić Lancii. W centrali mało kto mówi o ekspansji, tylko o optymalizacji kosztów” – dowiadujemy się ze źródeł zbliżonych do koncernu. Sama Lancia, mimo ograniczonej gamy modelowej, ma oczywiście ogromny kapitał emocjonalny czy jak kto woli potencjał. Jednak sam potencjał nie wystarcza. „Potrzebne są twarde dane sprzedażowe. A tych niestety brakuje”.










