Są takie samochody, o których pisze się łatwo. Psują się, irytują, zaskakują elektroniką, wymyślają własne interpretacje pojęcia „jakość” i co chwilę dają redakcji nowy temat. Nasz Renault Captur II z podstawowym silnikiem 1.0 TCe o mocy 90 KM, które od 2021 roku jeździ w redakcji, po niemal 60 tysiącach kilometrów jest… nudne? Zero dramatów, bez awarii, bez serwisowych przygód, które nadawałyby się na opowieść ku przestrodze.
Nasz Captur był przez te lata był użytkowany całkiem normalnie, czyli tak, jak większość takich aut w Polsce naprawdę jeździ. Głównie pokonywał odcinki rzędu 50-100 kilometrów, trochę kręcił się po mieście, woził ludzi, rzeczy i codzienne sprawy.

To auto jest dopracowane, sensowne i zwyczajnie wygodne. W środku ma dużo przestrzeni, dobrze znosi codzienną eksploatację, a przesuwana tylna kanapa okazała się jednym z tych rozwiązań, które używaliśmy dość często, bo raz bardziej liczy się miejsce dla pasażerów, innym razem pojemność bagażnika.

Do tego dochodzi komfort jazdy, który po latach nadal broni się bez najmniejszego problemu. Pewnie, wolelibyśmy mieć coś więcej pod maską niż podstawowy silnik 1.0 TCe 90 KM, ale w codziennym użytkowaniu okazuje się wystarczający. W normalnej eksploatacji daje radę, paląc przy tym niecałe 6 litrów na 100 kilometrów. Dramatu nie ma (nie jest to hybryda, tylko zwykła benzyna).

Po tych pięciu latach naprawdę trudno wskazać w tym samochodzie coś, co należałoby koniecznie poprawić. Owszem, zawsze można marudzić, że ktoś chciałby więcej mocy, większy ekran albo bardziej efektowne detale. W naszym przypadku Captur po prostu przechodził przeglądy, miał wykonywane zwykłe wymiany eksploatacyjne i nie dawał powodów do narzekań.

I właśnie dlatego dziś, kiedy powoli myślimy już o zmianie auta na nowszy model, pojawia się pewien problem. Trudno rozstać się z samochodem, który przez kilka lat wiernie robił swoje, nie wymyślał problemów i okazał się po prostu bardzo trafionym wyborem.

Kupując go, wzięliśmy przedłużoną gwarancję. Napraw nie było żadnych, ot eksploatacja. Nuda, drodzy Czytelnicy. I co najgorsze, ten Captur nadal nam się podoba.
W redakcji wcześniej też mieliśmy Captura, tylko że odmianę pierwszą. Wersja X-Mod z silnikiem 1.5 dCi. Też nam się podobał, przede wszystkim jako bardzo oszczędny i wyróżniający się wyglądem samochód. Diesel pali po prostu mniej.
Renault Captur II 1.0 TCE 90 KM – zostawić czy może coś nowszego?
Jaka będzie decyzja? Być może Captur z nami pozostanie na dłużej albo trafi do sprzedaży, o ile znajdziemy godnego następcę, by znowu go przez 5 lat testować.
Zobacz redakcyjne testy samochodów






