Krzysztof Wojciechowicz z Auto Świata usiadł w pięciu chińskich SUV-ach i niemal w każdym odnalazł klasę premium. Samochody zachwyciły go fotelami, wyciszeniem, przestronnością oraz miękkim zawieszeniem. Okazuje się jednak, że zagraniczni dziennikarze, którzy jeździli tymi samymi modelami mają zupełnie inne wrażenia, jakby dostali zupełnie inne auta. Poczytajcie.
Autor w swoim artykule zaczyna od zastrzeżenia, że jego zestawienie nie jest rankingiem, a kolejność samochodów pozostaje losowa. Fajnie, ale dosłownie chwilę później BYD Seal U zostaje ogłoszony numerem jeden. Zdaniem Krzysztofa Wojciechowicza miękkie zawieszenie BYD-a Seal U tłumi nierówności na poziomie limuzyny kosztującej ponad pół miliona złotych (jakiej to już nie wspomina). A tymczasem: „Seal U nie radzi sobie z podstawami. Prawdziwym rozczarowaniem są nieprecyzyjny układ kierowniczy i nierówna praca zawieszenia” – pisze Auto Express. Carwow również opisywał kołysanie nadwozia, problemy z uspokojeniem samochodu po przejechaniu nierówności oraz mocne przechyły w zakrętach. Najwyraźniej brytyjscy dziennikarze nie trafili na tę samą drogę do luksusowej limuzyny. Być może skręcili o jeden zakręt za daleko?
MG HS zachwycił Wojciechowicza jakością wykonania, komfortem i wnętrzem. Autor uznał tłumienie nierówności za klasę samą dla siebie. Brytyjskie redakcje również doceniły przestrzeń MG, po czym zaczęły dotykać elementów położonych poniżej linii wzroku. „Mnóstwo tanich, twardych plastików i skrzypiących elementów wykończenia” – pisze Carwow. „Większość jego wyrafinowania jest jedynie powierzchowna” dodaje Top Gear. W Polsce jakość okazuje się świetna, w Wielkiej Brytanii kończy się wraz z elegancko obszytą górą deski rozdzielczej.
Fotele i jakość wykonania mają według autora plasować Omodę 7 w klasie premium. Zawieszenie jest twarde, choć zdaniem Wojciechowicza nadal dobrze radzi sobie z nierównościami. Serio? Bo taki Autocar opisał je jako miękkie, a jednocześnie reagujące twardymi uderzeniami. Samo prowadzenie nazwano mało porywającym. „Zawieszenie jest miękkie, a mimo to reaguje twardymi uderzeniami. Prowadzenie pozostaje bezbarwne” – tyle Autocar. Niemiecki Auto Bild podszedł do Omody 7 znacznie życzliwiej, ale nawet niemiecki krewniak Auto Świata zwrócił uwagę na temat całkowicie pominięty przez Krzysztofa Wojciechowicz: „Systemy wspomagające są raczej irytujące niż użyteczne” czytamy u Niemców. Najwyraźniej podczas polskiej jazdy asystenci zachowywali się wzorowo, albo autor był zbyt zajęty sprawdzaniem, czy temperaturę zmienia się jednym kliknięciem, a kierunek nawiewu drugim.
Przy Omodzie 9 zachwyt osiąga pełną moc systemową. Mamy 537 KM, pierwszorzędne fotele, świetne wyciszenie i imponujący temperament. Top Gear podsumował charakter tego samego samochodu w nieco mniej romantyczny sposób: „Omoda oznacza dziś: prowadzenie mnie nie obchodzi, za to lista wyposażenia była ogromna”. Australijczycy zauważyli, że zawieszenie nie zawsze radzi sobie z mocą, a fotele uznane w Polsce za pierwszorzędne mogą męczyć osoby o nieco szerszej budowie „Zawieszenie i prowadzenie nie są w pełni dopracowane, a siła hamowania bywa nierówna” czytamy w Carsales. Carwow dołożył do tego kołysanie nadwozia, nieprecyzyjny układ kierowniczy i system utrzymywania pasa, z którym kierowca chwilami musi walczyć. To dość dużo zastrzeżeń wobec samochodu imponującego autora swoim temperamentem.
Jaecoo 5 zostało ogłoszone przez Wojciechowicza najlepszym chińskim kompaktowym SUV-em, jakim jeździł. Autor pochwalił przestrzeń, jakość wykonania, fotele oraz zawieszenie skutecznie tłumiące nierówności. Brytyjski Carwow testował wersję benzynową, czyli jedną z odmian opisywanych również przez polskiego autora. „Fatalnie prowadzi się w większości sytuacji” pisze Carwow. „Nie może konkurować z europejskimi rywalami pod względem dopracowania” dodaje Auto Express. Carwow wskazał też nerwową pracę zawieszenia na gorszych nawierzchniach, wyraźne przechyły, mało komunikatywny układ kierowniczy oraz głośny silnik. Ten sam samochód u Krzysztofa Wojciechowicza skutecznie tłumi nierówności i trafia do grona najlepszych. Być może asfalt także ma narodowość.
Oczywiście zagraniczne testy również dostrzegają zalety, ale różnica leży w proporcjach. Tam obok zalet pojawiają się problemy z prowadzeniem, zawieszeniem, ergonomią, elektroniką i materiałami, rdzą podwozia, niską trwałością. U Krzysztofa Wojciechowicza kolejne auta awansują do klasy premium, a głównym dramatem pozostaje liczba kliknięć potrzebnych do zmiany nawiewu.
Cóż, może ktoś tu nie miał żadnych hamulców?






