Nowy Citroën 2CV nie będzie dostępny jedynie w gamie marki z szewronem. Konstrukcja taniego samochodu elektrycznego zostanie wykorzystana również przez Fiata i Opla, każda marka ma jednak otrzymać własne nadwozie a przynajmniej jego wariacje oraz własny charakter.
Citroën ma pierwszeństwo. Podczas październikowego salonu samochodowego w Paryżu producent ma pokazać samochód koncepcyjny zapowiadający współczesną interpretację 2CV. Wersja seryjna spodziewana jest w 2028 roku, dokładnie 80 lat po debiucie oryginalnego modelu. Pokazanym w Paryżu autem będzie koncept zapowiadający już konkretny model produkcyjny, wiemy dzisiaj, że samochód ma być elektryczny, czteroosobowy i znacznie prostszy od większości współczesnych pojazdów. O dotychczas ujawnionych założeniach, w tym przewidywanej prędkości maksymalnej, pisaliśmy w materiale o nowym Citroënie 2CV na 2028 rok.
Citroën ma jako pierwszy wykorzystać nową konstrukcję, ale na tym projekt się nie zakończy. Ta sama baza techniczna ma później trafić do Fiata oraz Opla. Włoska marka może na jej podstawie opracować następcę Pandy lub Pandiny, Opel zyskałby natomiast mały samochód miejski po wycofaniu modeli Adam i Karl.
Wspólna będzie platforma, podzespoły napędu elektrycznego, akumulator oraz części wyposażenia. Karoserie i wnętrza mają się za to wyraźnie różnić. Citroën wykorzysta stylistyczne elementy kojarzące się z 2CV oraz swoje świetne zawieszenie Advanced Comfort, Fiat będzie mógł odwołać się do Pandy, a Opel otrzyma bardziej niemiecką i zachowawczą interpretację małego auta i jak to u Niemców zawieszenie ma być wyraźnie sztywniejsze.
Najważniejszym założeniem nowego Citroëna i jego klonów Fiata i Opla jest oczywiście cena. A ta musi być bardzo niska, bo już dzisiaj Leapmotor T03 czy Dacia Spring potrafią kosztować poniżej 70 tysięcy złotych. Co ciekawe, nowy 2CV nie będzie produkowany we Francji a… we Włoszech, w zakładzie w Pomigliano d’Arco niedaleko Neapolu.
Źródło: L’Automobile Magazine






