Nowy Jeep Grand Cherokee z silnikiem HEMI V8 nie ma sensu, twierdzi Tim Kuniskis, szef amerykańskich marek Stellantis. W rozmowie z serwisem The Drive jasno stwierdził, że powrót 5.7-litrowej jednostki do jest wykluczony. Jaki jest powód?
Stellantis chce mocniej rozdzielić pozycjonowanie swoich marek i modeli. Dodge Durango ma być samochodem bardziej muskularnym, brutalnym i kojarzonym z V8 natomiast Grand Cherokee ma z kolei pozostać autem bardziej wyrafinowanym, komfortowym i premium. Według Kuniskisa 5,7-litrowy HEMI nie pasuje już do takiego wizerunku Jeepa. To dość zaskakujący zwrot, bo jeszcze niedawno mówiono, że Grand Cherokee może odzyskać większy silnik. Bez V8 model stracił m.in. imponującą zdolność holowania na poziomie 3250 kg.
Jeep Grand Cherokee może zyskać jednak zupełnie nowy napęd. W grze może być rzędowa, turbodoładowana szóstka Hurricane. Kuniskis nie potwierdził jej wprost, ale przyznał, że taki silnik byłby świetny w Grand Cherokee.
Nowa jednostka Hurricane jest obecnie jednym z najważniejszych silników w amerykańskiej części koncernu Stellantis. W zależności od wersji rozwija od ponad 400 do nawet ponad 500 KM i w wielu zastosowaniach ma zastąpić klasyczne silniki V8. Producent podkreśla, że oferuje ona nie tylko wysoką moc, ale także lepszą kulturę pracy, niższe zużycie paliwa oraz łatwiejsze spełnianie coraz bardziej rygorystycznych norm emisji spalin.
Słowa Kuniskisa mogą jednak rozczarować fanów tradycyjnych amerykańskich SUV-ów, którzy liczyli na powrót legendarnego HEMI do gamy Cherokee.






