Sezon turystyczny w pełni, a kierowcy jadący do Włoch powinni uważać nie tylko na korki, opłaty drogowe i ograniczenia prędkości. Nasz Czytelnik ostrzega przed oszustwem znanym pod nazwą „na lusterko”. Schemat jest prosty: przestępcy rzucają czymś w przejeżdżający samochód, a potem próbują wmówić kierowcy, że uszkodził ich auto. Na filmie, który przesłał, oszuści poruszają się Citroënem.
Najczęściej wygląda to tak: samochód turysty przejeżdża obok auta oszustów albo wyprzedza je na drodze. W tym momencie słychać huk, jakby doszło do kontaktu z innym pojazdem. Po chwili drugi kierowca zaczyna gestykulować, trąbić, migać światłami i wymusza zatrzymanie. Następnie pokazuje uszkodzone lusterko albo ślad na swoim aucie i twierdzi, że to wina turysty.
W niektórych wariantach sprawcy nanoszą też wcześniej ślad na samochód ofiary, np. ciemną kreskę na lusterku lub boku nadwozia, aby cała historia wyglądała bardziej wiarygodnie. Potem proponują „polubowne załatwienie sprawy” bez policji i ubezpieczyciela. Kwoty są różne — od kilkudziesięciu do kilkuset euro. ADAC wskazywał przykładowo żądania rzędu 150–250 euro, ale z relacji turystów wynika, że oszuści potrafią domagać się znacznie więcej.
Film czytelnika pokazuje, jak łatwo wpaść w pułapkę
Do naszej redakcji trafiła relacja kierowcy, który spotkał się z taką sytuacją podczas podróży po Włoszech. Jak opisuje, oszuści próbowali wmówić mu uszkodzenie lusterka po tym, jak w jego samochód uderzył kamień lub inny przedmiot. Na szczęście kierowca zachował spokój, nie dał się zastraszyć i nie zapłacił pieniędzy.
Co zrobić, gdy ktoś oskarża nas o uszkodzenie lusterka?
- Nie płać gotówką na miejscu. Prawdziwa szkoda komunikacyjna powinna być rozwiązana przez policję, formularz zdarzenia drogowego albo ubezpieczyciela.
- Nie daj się odciągnąć w ustronne miejsce. Jeśli musisz się zatrzymać, wybierz stację benzynową, parking przy autostradzie albo inne miejsce z monitoringiem i ludźmi.
- Zaproponuj wezwanie policji. Znajomość tej metody i stanowcza deklaracja wezwania policji często powodują, że oszuści rezygnują.
- Zrób zdjęcia. Udokumentuj swój samochód, rzekome uszkodzenia, tablice rejestracyjne drugiego pojazdu i miejsce zdarzenia.
- Zadzwoń pod numer alarmowy. We Włoszech numerem alarmowym jest 112, a Polizia di Stato wskazuje również numer 113 w sytuacjach wymagających pilnego kontaktu z policją.
Turysta jest łatwym celem
Oszuści wybierają samochody z zagranicznymi tablicami, często załadowane bagażami, kampery lub auta rodzinne. Wiedzą, że kierowca jest poza swoim krajem, może nie znać języka i procedur, a do tego zwykle chce jak najszybciej dojechać do hotelu, promu albo na wakacyjny nocleg. To idealne warunki do wywarcia presji. Nie wszyscy kierowcy mogą lub chcą korzystać z kamer samochodowych.
Najważniejsza zasada: policja zamiast gotówki
Jeżeli we Włoszech ktoś nagle twierdzi, że uszkodziliśmy mu lusterko, nie należy wdawać się w negocjacje na poboczu. Trzeba zachować spokój, zabezpieczyć rodzinę i samochód, zaproponować wezwanie policji oraz dokumentować sytuację. Uczciwy kierowca nie powinien mieć problemu z oficjalnym zgłoszeniem zdarzenia. Oszustowi zależy dokładnie na czymś przeciwnym: szybka gotówka, brak świadków i brak służb. A przed wakacyjnym wyjazdem do Włoch warto więc zapamiętać jedno: huk w karoserii i natychmiastowe żądanie pieniędzy za zbite lusterko to dobrze znana pułapka na turystów.
materiał otrzymaliśmy od naszego Czytelnika – Damiana. Dziękujemy






