Chińskie samochody są tańsze? Warto to dokładniej analizować przed zakupem, bo dzięki silnej konkurencji ceny transakcyjne na nowe samochody spadły a klienci otrzymują coraz lepsze oferty.
Chińskie marki samochodowe coraz mocniej rozpychają się na polskim rynku, ale sama cena zakupu to nie wszystko. W wielu kluczowych obszarach europejska motoryzacja wciąż ma bardzo dużą przewagę. Analizy porównujące wyłącznie ceny katalogowe nie pokazują pełnego obrazu rynku. W praktyce o opłacalności zakupu decydują promocje i oferty specjalne, koszty finansowania, serwisu, utrata wartości oraz warunki odsprzedaży. Cena katalogowa nie jest jeszcze pełnym kosztem posiadania samochodu. A w motoryzacji liczy się nie tylko moment zakupu, ale również to, co dzieje się później: serwis, części, gwarancja, finansowanie, utrata wartości, odsprzedaż i dostępność obsługi.
Klient kupujący samochód nie patrzy wyłącznie na fakturę. Oprócz kwestii gospodarczych i miejsc pracy w Europie, o których pisaliśmy obszernie w analizie tutaj, tradycyjne marki mają za sobą coś, czego nie da się zbudować w ciągu kilkunastu miesięcy: wieloletnią obecność, sieć dealerską, zaplecze części, procedury serwisowe i rozpoznawalność na rynku wtórnym.
I chyba największym znakiem zapytania przy wielu nowych markach chińskich jest dzisiaj wartość odsprzedaży. Największą niewiadomą pozostaje dziś wartość rezydualna wielu chińskich marek. Europejski rynek wtórny dopiero buduje historię tych producentów, dlatego trudno wiarygodnie oszacować, ile będą warte po 3–5 latach eksploatacji. To parametr kluczowy zarówno dla klientów prywatnych, jak i firm leasingowych.
Dla klientów indywidualnych oznacza to ryzyko przy odsprzedaży. Dla firm leasingowych i flot — ryzyko przy kalkulacji rat. Dla dealerów — ryzyko przy przyjmowaniu samochodu w rozliczeniu.
Serwis i części: tu tradycyjne marki mają dużą przewagę
Drugim obszarem jest serwis. W reklamie samochód zawsze jest nowy, czysty i bezawaryjny. W prawdziwym życiu pojawiają się kolizje, awarie, szkody parkingowe, aktualizacje, akcje serwisowe i zwykłe przeglądy. Tradycyjne marki mają rozbudowaną sieć serwisową i magazyny części. Klient wie, gdzie pojechać. W przypadku części nowych marek chińskich więc klient bierze na siebie większą niepewność. Ile będzie trwała naprawa po stłuczce? Czy element blacharski będzie dostępny od ręki? Jak szybko zostanie rozwiązany problem z elektroniką? Ilu mechaników zna dany model? To pytania, których nie widać w tabeli z ceną katalogową. Oczywiście są przypadki, że i do znanych marek czeka się na części.
Europejscy producenci budowali swoje sieci serwisowe przez dziesięciolecia. W Polsce funkcjonują setki autoryzowanych punktów obsługi, a niezależne warsztaty mają doświadczenie z większością popularnych modeli. W przypadku nowych marek wiele z tych procesów dopiero się tworzy.
Część chińskich marek nie przetrwa a ich właściciele zostaną na lodzie. Nowy raport ostrzega
Gwarancja wygląda dobrze, ale ważna jest praktyka
Wiele chińskich marek oferuje długie gwarancje. To mocny argument sprzedażowy, ale gwarancja jest tyle warta, ile jej realizacja. Klient powinien pytać nie tylko o liczbę lat, ale również o zakres ochrony, wyłączenia, dostępność samochodu zastępczego, czas reakcji serwisu oraz realną dostępność części. Długa gwarancja nie rozwiązuje problemu, jeśli samochód stoi tygodniami w oczekiwaniu na naprawę. No i co się stanie, jeśli marka zniknie z rynku a jak przewidują analitycy, za kilka lat części z tych nowych marek po prostu nie będzie.
Dobre skutki konkurencji: europejskie marki też obniżają ceny
Porównywanie wyłącznie cen katalogowych, co próbują robić autorzy raportów promujących chińskie auta, bywa mocno mylące. Na rynku ogromne znaczenie mają rabaty, finansowanie, wyprzedaże rocznika, programy dla firm, dopłaty importera, pakiety serwisowe oraz ubezpieczenie. Samochód, który w cenniku wygląda na droższy o 25 tys. zł, w salonie może okazać się droższy o 10 tys. zł albo nawet mniej. W niektórych przypadkach różnicę dodatkowo zmniejszają korzystniejsze warunki leasingu lub wyższa przewidywana wartość końcowa.
Paradoksalnie to właśnie ekspansja producentów z Chin przyniosła korzyść klientom kupującym samochody marek tradycyjnych. Firmy zaczęły mocniej konkurować ceną, zwiększono rabaty oraz poprawiono warunki finansowania.
W efekcie rzeczywista różnica pomiędzy samochodami często okazuje się znacznie mniejsza niż sugerują oficjalne cenniki.
Prawda o samochodach z Chin jest zupełnie inna, niż nam się wmawia
A ile chińskie samochody tracą na wartości? Analiza
Powyżej poruszałem m.in. kwestię wartości odsprzedaży, która w przypadku wielu nowych marek z Chin pozostaje dziś największą niewiadomą. Aby sprawdzić, jak wygląda sytuacja w praktyce, przeprowadziłem własną analizę na przykładzie dwóch marek.
MG ma dziwnie małe przebiegi
Zacznę marki MG, jednej z najdłużej obecnych chińskich marek w Polsce. Porównałem oficjalny cennik MG ZS z grudnia 2023 roku z aktualnymi ofertami sprzedaży samochodów używanych z tego samego rocznika. W grudniu 2023 r. podstawowa wersja MG ZS 1.5 VTi-Tech Excite kosztowała 79.800 zł, a bogatsza odmiana Exclusive 86.200 zł. Tymczasem dziś większość egzemplarzy z rocznika 2023 wystawianych jest na rynku wtórnym za około 60–65 tys. zł, a najtańsze oferty schodzą nawet do poziomu około 51 tys. zł.
Oznacza to, że w ciągu niespełna dwóch i pół roku od zakupu wartość ofertowa MG ZS spadła średnio o około 24–29 proc. Co bardzo ciekawe a wręcz zastanawiające, analizowane samochody nie były mocno wyeksploatowane – wiele z nich miało przebiegi rzędu 12–30 tys. kilometrów. Nie są to więc kilkuletnie auta po intensywnej eksploatacji, lecz stosunkowo młode egzemplarze z niewielkimi przebiegami. Właściciele nie jeżdżą najwidoczniej nimi zbyt dużo. Dlaczego?
BYD nawet 35% spadku wartości w niecałe 2 lata
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja w przypadku marki BYD. Przeanalizowałem oferty modelu Seal U, który należy dziś do najpopularniejszych chińskich SUV-ów w Polsce. Według cennika z 2024 roku elektryczny BYD Seal U kosztował od 190.000 zł w wersji Comfort do 203.000 zł w odmianie Design. Tymczasem na rynku wtórnym pojawiają się już egzemplarze z rocznika 2024 oferowane za około 123–150 tys. zł, przy przebiegach rzędu… 18–38 tys. kilometrów. Oznacza to, że w zależności od wersji i konkretnego egzemplarza spadek ceny ofertowej może sięgać od około 20 do nawet ponad 35 proc. względem pierwotnej ceny katalogowej.
Równie zaskakujące co w przypadku MG są przebiegi, bardzo małe jak na koszt zakupu samochodu.
Zastrzeżenie co do wyliczeń
Należy pamiętać, że są to ceny ofertowe, a nie rzeczywiste ceny transakcyjne. Dodatkowo część klientów mogła kupować samochody z rabatami, co wpływa na rzeczywistą skalę utraty wartości. Mimo to analiza pokazuje, że rynek wtórny zaczyna już wyceniać chińskie samochody obecne w Polsce i daje pierwsze wskazówki dotyczące ich wartości rezydualnej.
Konkurencja jest dobra, ale warto patrzeć szerzej niż na cenę
Nie mam wątpliwości, że wejście chińskich producentów na europejski rynek przyniosło kierowcom wiele korzyści. Konkurencja zmusiła producentów do obniżania cen, zwiększania rabatów, poprawy wyposażenia i oferowania atrakcyjniejszych warunków finansowania. Jako Klienci mamy dziś większy wybór niż jeszcze kilka lat temu i to zawsze jest dobra wiadomość. Jednocześnie zakup samochodu nie powinien sprowadzać się wyłącznie do porównania cen w cenniku – równie ważne są koszty eksploatacji, dostępność serwisu i części, warunki gwarancji oraz wartość pojazdu przy odsprzedaży. To właśnie te elementy decydują o rzeczywistym koszcie posiadania samochodu przez kilka kolejnych lat.
Rynek dopiero odpowie na pytanie, jak będą zachowywać się ceny używanych samochodów chińskich po pięciu czy siedmiu latach eksploatacji. Już dziś widać jednak, że warto analizować nie tylko cenę zakupu, ale cały cykl życia pojazdu.
Mamy dla Ciebie wiele ciekawych i obszernych testów nowych i używanych samochodów – przeczytaj jest tutaj.
- Test: Leapmotor C10 REEV, czyli tani, chiński SUV o dużym zasięgu, który ma swoje osobliwości
- Test: Leapmotor T03 – mówiąc wprost, to autko ma sporo wad. Jakich?






