Dacia przygotowuje największą ofensywę w swojej historii. Do 2030 roku marka chce wprowadzić cztery modele, zachowując przy tym swoją najważniejszą zasadę: samochód ma być prosty, praktyczny i możliwie tani. Marka nie zamierza iść drogą drogich, przeładowanych technologią aut: mniej masy, mniej zbędnego wyposażenia, mniej komplikacji i niższa cena.
Dacia zakłada, że do końca dekady dwie trzecie jej sprzedaży będą stanowiły samochody zelektryfikowane, czyli hybrydy oraz auta w pełni elektryczne.
1. Pierwszy nowy elektryk Dacii: Evader, mały model segmentu A w cenie około 75 tysięcy zł
Pierwszym krokiem będzie mały samochód elektryczny segmentu A, którego debiut zapowiedziano w ramach strategii Dacii. Producent podkreśla, że auto zostało opracowane w mniej niż 16 miesięcy i będzie korzystać z platformy RGEV Small Grupy Renault. To architektura przygotowana z myślą o tanich miejskich samochodach elektrycznych. Technicznie będzie to bliski krewny nowego Renault Twingo E-Tech electric.
Najważniejszym elementem technicznym ma być akumulator typu LFP, czyli litowo-żelazowo-fosforanowa. To rozwiązanie tańsze od klasycznych akumulatorów NMC, pozbawione kobaltu i niklu, bardziej odporne na intensywne cykle ładowania, ale zwykle oferujące niższą gęstość energii.
Wygląd będący czymś w rodzaju pomniejszonego Bigstera, wysoka pozycja za kierownicą i rozmiary Twingo, ale cena niższa, w polskich warunkach około 75.000 zł. Premiera 2026, w salonach 2027.
2. Nowe elektryczne Sandero: najważniejszy model w gamie
Drugim filarem elektryfikacji może być nowa generacja Dacii Sandero. To najważniejszy model marki w Europie i jeden z najchętniej kupowanych samochodów przez klientów indywidualnych. Elektryczna wersja Sandero będzie dla Dacii momentem przełomowym, bo oznacza wejście tego napędu do podstawowego, masowego modelu marki. Technicznie można spodziewać się maksymalnego uproszczenia. Dacia prawdopodobnie nie będzie oferować wielu wariantów akumulatora, kilku poziomów mocy i rozbudowanych opcji. Bardziej realny jest jeden akumulator, jeden silnik i ograniczona liczba wersji wyposażenia.
Akumulator około 30 kWh, ładowanie do 100 kW, bez zaawansowanego chłodzenia pakietów czy ogromnej ilości funkcji samochodu. Tu możemy spodziewać się ceny około 90 tysięcy złotych. Premiera 2028.
3. Stepway – nowy miejski SUV zamiast klasycznego Sandero Stepway?
O tym już pisaliśmy – trzecim elementem układanki może być miejski SUV, który zastąpiłby Sandero Stepway. Ma być ulokowany pomiędzy Sandero a Dusterem i również mieć mocny, terenowy wizerunek. To trochę odpowiedź na ofensywę Fiata a trochę próba wyciśnięcia z segmentu B jeszcze więcej. Cena? Musi być tańsze niż Duster, czyli stawiamy na kwotę około 75 tysięcy zł. Premiera 2028.
Więcej informacji w poniższym artykule.
4. Nowa Dacia Hipster: elektryczny minimalizm doprowadzony do skrajności

Citroën AMI, ale taki, jak by go zrobić bardziej na serio? Najbardziej radykalnym projektem jest Dacia Hipster. To w pełni elektryczny samochód o długości zaledwie około 3 metrów, który ma oferować cztery miejsca i bagażnik o regulowanej pojemności od 70 (4 miejsca siedzące) do 500 litrów (po złożeniu siedzeń). Hipster Concept ma być nawet 20% lżejszy od Dacii Spring a w pogoni za niskimi kosztami … tylne lampy umieszczono za szybą klapy, aby nie wymagały osobnych osłon. Auto ma tylko jeden kolor nadwozia i ograniczoną liczbę lakierowanych elementów. Zamiast klasycznej zewnętrznej klamki zastosowano prosty pasek. Boczne szyby są przesuwane, co obniża masę i koszt mechanizmów. Premiera 2029.
Cena około 50 tysięcy zł.
Spring nie wystarczy. Dacia potrzebuje pełnej gamy elektryków
Do tej pory elektryczną twarzą Dacii była Spring. To samochód, który udowodnił, że w Europie istnieje zapotrzebowanie na bardzo tani samochód elektryczny. Jednocześnie Spring ma ograniczenia: jest mały, prosty, produkowany poza Europą i nie zawsze łapie się na systemy dopłat zależne od śladu środowiskowego produkcji.
Nowa generacja tanich elektryków Dacii ma rozwiązać ten problem. Produkcja w Europie może mieć znaczenie nie tylko polityczne, ale też finansowe. W wielu krajach dopłaty do samochodów elektrycznych coraz częściej zależą od miejsca produkcji, śladu węglowego i łańcucha dostaw. Dla Dacii to szansa: auto wyprodukowane w Europie, z prostą baterią LFP i niską ceną katalogową, może być bardzo silną propozycją dla klientów prywatnych.
Konkurenci nie śpią: Citroën, Fiat, Renault, MG i BYD
Dacia nie będzie jednak sama. Citroën ë-C3 już uderzył w segment tanich samochodów elektrycznych, oferując prostą konstrukcję, baterię LFP i cenę znacznie niższą od większości europejskich elektryków. Fiat Grande Panda również celuje w klientów szukających niedrogiego, praktycznego auta miejskiego. Renault ma własne Twingo, Renault 5 i Renault 4. Do tego dochodzą producenci chińscy, którzy mają ogromne doświadczenie w bateriach i produkcji tanich elektryków.
Właśnie dlatego Dacia musi wykorzystać swoją największą przewagę: zaufanie klientów do prostoty. Marka nie musi udawać premium. Nie musi montować wielkich ekranów, adaptacyjnego zawieszenia i dziesiątek gadżetów. Jeżeli zaoferuje samochód elektryczny wystarczający do codziennej jazdy, łatwy w obsłudze i naprawdę tani, może trafić do grupy klientów, którzy dziś uważają auta elektryczne za zbyt drogie.
Techniczne fundamenty strategii Dacii
Nowa ofensywa elektryczna Dacii będzie opierać się na kilku technicznych zasadach:
- Platformy wspólne z Renault – obniżają koszty projektowania i produkcji.
- Baterie LFP – tańsze, trwałe i dobrze dopasowane do aut miejskich.
- Ograniczona liczba wersji – mniej konfiguracji oznacza tańszą produkcję.
- Niska masa – mniejszy akumulator może zapewnić wystarczający zasięg.
- Proste wnętrze – mniej elektroniki, mniej ekranów, mniej kosztownych modułów.
- Produkcja europejska tam, gdzie ma to sens – ważna dla dopłat i wizerunku.
Czy tanie auto elektryczne naprawdę jest jeszcze możliwe?
Największe pytanie brzmi: czy w Europie da się jeszcze zbudować naprawdę tani samochód elektryczny? Regulacje bezpieczeństwa, systemy wspomagania kierowcy, normy emisji, koszty pracy i ceny baterii sprawiają, że auta stają się coraz droższe. Dacia chce odpowiedzieć na ten problem przez radykalne uproszczenie konstrukcji.
To podejście przypomina filozofię pierwszego Logana. Tam również nie chodziło o technologiczny popis, lecz o rozsądne zdefiniowanie potrzeb klienta. Samochód miał być nowy, trwały, przestronny i tani. Teraz Dacia próbuje zastosować tę samą logikę do elektromobilności.
Dacia może zrobić dla elektryków to, co Logan zrobił dla aut budżetowych
Jeżeli plan się powiedzie, Dacia może odegrać bardzo ważną rolę w europejskiej transformacji motoryzacyjnej. Nie wszyscy klienci potrzebują samochodu elektrycznego za 200.000 zł. Wielu potrzebuje prostego auta do pracy, szkoły, zakupów i codziennych dojazdów. Dacia chce właśnie takim klientom dać samochód elektryczny, który nie będzie luksusem.
Cztery nowe modele elektryczne do 2030 roku oznaczają, że marka przestaje traktować elektromobilność jako dodatek do gamy. To ma być jeden z filarów jej przyszłości. Ale Dacia zrobi to inaczej niż większość rynku: bez wyścigu na największy ekran, największą moc i największy akumulator. Jej elektryki mają być rozsądne, lekkie, proste i tanie.
Dla klientów może to być najważniejsza wiadomość: elektryczny samochód nie musi być skomplikowany ani bardzo drogi. A Dacia chce udowodnić, że elektromobilność może wrócić do podstaw – do praktycznego auta dla zwykłych ludzi.






